Audiohobby.pl

Dlaczego technika audio-stereo umiera ?

gruesome

  • 210 / 4124
  • Aktywny użytkownik
25-07-2019, 20:43
Ale juz od dawna większość muzyki którą słucham to przekaz multimedialny z TV, komputera -  takimi kanałami płynie obecnie najwięcej treści, a jeszcze nie "dorobiłem" się bardziej "audiofilskiego" podejścia do konsumpcji treści przekazywanych kanałami multimedialnymi.
Oczywiście podłaczam te źródła też pod "tradycyjny" zestaw stereo średniego formatu, ale to jest nieporęczne dla częstego odbioru informacji multimedialnych, wiec przeważnie kończy sie na słuchaniu przez słuchawki lub głośniki 2.0 do PC czy tani soundbar z TV.

I to jest chyba clue problemu. Ja mam podobnie (nawet nie mam porządnego "stereo", bo wiem, że zebrałbym się może na 2 godziny w tygodniu żeby tego porządnie posłuchać). Skoro forumowicze z Audiohobby tak mają, to tym bardziej mniej zaangażowani.

Z czego to wynika? Myślę, że to element ogólnej zmiany kulturowej - zamiast wolniej i głębiej mamy szybciej i powierzchownie. Najprostsze wytłumaczenie to internet i smartfony. Nasze mózgi działają w trybie przetwarzania dużej ilości bodźców i domagają się więcej. I dlatego ciężko wysiedzieć w fotelu przed kolumnami przy jednej płycie. Osobiście dlatego m.in. wolę słuchawki od kolumn, bo prezentacja jest bardziej bezpośrednia i łatwiej się skupić tylko na muzyce, chociaż całą płytę i tak trudno dosłuchać :).

gruesome

  • 210 / 4124
  • Aktywny użytkownik
25-07-2019, 20:45
A skąd to założenie w trybie orzekającym ?

jak chcecie sprawdzic czy cos ma regres czy progres to zamiesccie wyniki sprzedazy, albo chociaz dane dotyczace uczestnikow i zwiedzajacych na wszelkich eventach audio, ew czy pojawiaja sie nowe, czy trwaja czy raczej zanikają ?

Tu jest artykuł o zjawisku z tego wątku: https://www.npr.org/2011/03/05/134256592/whatever-happened-to-the-audiophile. Wg tego artykułu sprzedaż w segmencie "hi-end" zmalała z 500 mln. dolarów w 1998 do 200 mln. dolarów w 2010.

Zmelmag

  • 75 / 48
  • Użytkownik
25-07-2019, 21:54
Nie bylbym taki pewien, od  1998 do 2010 pojawilo sie mnostwo niszowych firm odnosnie ktorych ciezko prowadzic statystyki z jednej strony a z drugiej strony klienci szukajacy produktow nietypowych kieruja sie w bardziej niszowe rejony.

produkty kosztuja wielokrotnie wiecej niz dekade wczesniej. nie sadze zeby rynek stopnial kwotowo.

znalazlem takie cos odnosnie polskiego rynku

http://wgospodarce.pl/informacje/31621-audiofilski-sprzet-hi-end-staje-sie-polska-specjalnoscia

byc moze dane dotyczą USA - NYT i CEA gdzie jak wszedzie w 2008 pekla banka spekulacyjna i w 2010 niekoniecznie gospodarka wrocila do formy. Lepiej placic terminowo raty za Bentleya, jacht i apartament na Mahattanie niż kupowac nowego hajenda ;-)


Egon@

  • 1698 / 1544
  • Ekspert
27-07-2019, 23:58
 Jednego nie rozumiem, narzekacie jak stado starych bab.

Ja tam złapałem króliczka. Mam niedrogi zestaw i cieszę się muzyką.
Gdy mam nową płytę, zasiadam w wygodnym, skórzanym holenderskim fotelu, który jakiś fajny ziomek skonstruował 100 lat temu. Zatrzymuję stupiędziesięcioletni zegar. Rodzina nie wchodzi pod karą śmierci. Odpalam sprzęt, który stworzył facet, który później wymyślił Accuphase.

Jeżeli to nieznana płyta - czytam i słucham, dopóki coś mnie nie zainteresuje.
Jeżeli płytę znam, wtulam się w fotel i słucham. Czasami, jak się nawalę, palę świeczki. Piję whisky, ale nie wiele.
Pokój już dawno skonstruowałem tak, bym miał scenę muzyczną od lewa do prawa. Kobieta, której się to nie podobało, wyprowadziła się parę lat temu.

Mam trzy systemy głośników, ale z wiekiem słuch nie odbiera wszystkich niuansów. I Sonus Faber nie pomoże :)

Czasami, jak się najebię, śpiewam z wykonawcami, czasami gram na gitarze. Jestem wolny.
Nie wyobrażam sobie żadnych słuchawek, po za tymi, które zakładam do piłowania i szlifowania.


Nie mniej czytam Was. Chyba z takiej solidarności audiofilskiej. Po za tym Was lubię.
Oprócz tego głąba Gustawa :)

Dlaczego to nagrali w taki sposób? Żebyście ograniczyli uczucie i ekspresję w słuchawkach?
Wątpię. Słuchałem tego na najlepszych słuchawkach (podobno) za cenę samochodu. I porównywałem.
I zostanę sobie takim leśnym Egonem. Według mnie, żadne słuchawki nie zastąpią słuchania saute.
To proteza.

Zmelmag

  • 75 / 48
  • Użytkownik
28-07-2019, 13:02
nooo, Egon, wpis sezonu. gratulacje, tak sie to robi, niby taki gamon jak Egon a dobrze wykombinował :-)

matwiej72

  • 53 / 1318
  • Użytkownik
28-07-2019, 15:05
Pokój już dawno skonstruowałem tak, bym miał scenę muzyczną od lewa do prawa. Kobieta, której się to nie podobało, wyprowadziła się parę lat temu.
Czyli jednak można.....

tetejro

  • 1755 / 1278
  • Ekspert
29-07-2019, 01:43
Jednego nie rozumiem, narzekacie jak stado starych bab.

Ja tam złapałem króliczka. Mam niedrogi zestaw i cieszę się muzyką.
Gdy mam nową płytę, zasiadam w wygodnym, skórzanym holenderskim fotelu, który jakiś fajny ziomek skonstruował 100 lat temu. Zatrzymuję stupiędziesięcioletni zegar. Rodzina nie wchodzi pod karą śmierci. Odpalam sprzęt, który stworzył facet, który później wymyślił Accuphase.


Mozna i tak. Nawet wydłubać coś ze śmietnika gdy inni będą wyrzucać stary sprzęt stereo średniego formatu.

Tylko ze to taki trochę styl dla dziadków. Ja ni enarzekam, bo treści muzycznych mam obecnie więcej - sa łatwiej dostepne niż miałem kiedyś. Smuci mnie tylko samo zjawisko takiego macdonaldyzowania konsumpcji muzyki. Smuci mnie także dlatego ze sam nie czuje juz potrzeby celebrowania konsumpcji muzyki zasiadniem w skórzanym fotelu, w ciszy i samotności przed ołtarzykiem zbudowanym ze sprzętu hi-fi 2.0 średniego formatu.

royal

  • 45 / 7
  • Nowy użytkownik
18-08-2019, 12:59
Jednego nie rozumiem, narzekacie jak stado starych bab.

Ja tam złapałem króliczka. Mam niedrogi zestaw i cieszę się muzyką.
Gdy mam nową płytę, zasiadam w wygodnym, skórzanym holenderskim fotelu, który jakiś fajny ziomek skonstruował 100 lat temu. Zatrzymuję stupiędziesięcioletni zegar. Rodzina nie wchodzi pod karą śmierci. Odpalam sprzęt, który stworzył facet, który później wymyślił Accuphase.



Mozna i tak. Nawet wydłubać coś ze śmietnika gdy inni będą wyrzucać stary sprzęt stereo średniego formatu.

Tylko ze to taki trochę styl dla dziadków. Ja ni enarzekam, bo treści muzycznych mam obecnie więcej - sa łatwiej dostepne niż miałem kiedyś. Smuci mnie tylko samo zjawisko takiego macdonaldyzowania konsumpcji muzyki. Smuci mnie także dlatego ze sam nie czuje juz potrzeby celebrowania konsumpcji muzyki zasiadniem w skórzanym fotelu, w ciszy i samotności przed ołtarzykiem zbudowanym ze sprzętu hi-fi 2.0 średniego formatu.
Tochę pojechałeś. Ze sprzętem audio jest tak jak z malarstwem - można namalowac piękny obraz zwykłymi akwarelkami i można "bohomaz" bardzo drogimi. Wbrew pozorom kazde odsłuchanie ma w sobie element twórczy - dźwięk wytwarza się i on ginie do następnego wytworzenia - prawdopodobnie nieco zmienionego za każdym razem zależnie od wielu czynników których zazwyczaj słuchacz nie pojmuje .  Wbrew temu co oczy widzą odległość pomiędzy sprzętem za 300 USD i za 30 tys USD nie jest dźwiękowo adekwatna do x100. Gdyby sprzęt High End był już z najwyższej półki to na najwyższej półce by stały różne sprzęty działajace idealnie tak samo. Jak wiemy kazdy z nich robi jednak coś innego i dalej jest pole wyboru lepszy gorszy. . Ale dwie cechy mają idealnie  wspólne- wyglądają (bo muszą) jak High End i opis techniczny sugeruje że pokonały wszystkie znane i nieznane  ograniczenia. Że to jest prawdą wskazuje  że w dyskusjach posługujemy się określeniami kojarzącymi się tylko z wyglądem i określoną stylistyką wzornictwa jak osławione "wieże". Dlaczego? Ja osobiscie odrzucam kwestie jakości wizualnej  ale rozumiem niektórych że wygląd moze byc tym czego się oczekuje najbardziej. Prawda jest dla mnie taka że słucha się oczami - widząc duży głosnik słyszymy większe basy niż widząc mały który gra takimi samymi. Widząc duży chcemy go posłuchać bo z pewnością nas zadziwi a na mały machniemy ręką bez słuchania. Widząc piękny idealnie rozplanowany sprzęt słyszymy że on gra co najmniej dobrze a swietnie grający z popularnym wyglądem  podejrzewamy że nam się coś przywidziało.  Mam znajomego który zapowiedział ze nie będzie już się u mnie częstował kielichem bo ma po tym  audiofilskie omamy :). Po prostu słyszy to co powinien a widzi zopełnie coś innego. Baaa , gdyby to był High End...

royal

  • 45 / 7
  • Nowy użytkownik
18-08-2019, 13:12
Tak przy okazji skoro napisałem tu o audiofilskich omamach to może ktoś ma jakieś wpomnienia/ doświadczenia z dźwiękami których nie mógł sobie, i które go zaskoczyły wyskakując  z niespodziewanych okolic.l Ja miałem tak ze 4 razy słuchałem piosenki Watersa z płyty Pros and Cons i za każdym razem za mną za oknem szczekał pies sąsiadów. Za piątym razem się zdenerwowałem i specjalnie to powtórzyłem i ta bestia wiedziała i znowu chytrze w tym momencie zaszczekała :).   

Egon@

  • 1698 / 1544
  • Ekspert
20-08-2019, 16:42
No jasne :) Mam całego Watersa, słucham go pasjami i za każdym razem znajduję coś nowego.
Poza tym inaczej słucha się w mieście, inaczej w wiosce, gdzie psy dupami szczekają.
Najlepiej się słucha po ptasich lęgach - cisza w nocy jest wprost idealna i ja mam takie swoje ukochane zadupie na Mazurach.

A Tetejro dyma na skuterze po przejazdach kolejowych w słuchawkach, z jakimś pojebanym Galaxy w 15 odsłonie.

Wygodny fotel z podnóżkiem - cisza - flaszka czegoś dobrego - dobrze zbudowana scena muzyczna... w moim przypadku kot meloman na ramieniu (jak zaczyna mruczeć, to go wyrzucam przez okno)
Magiczny klick...................... i nirwana.

royal

  • 45 / 7
  • Nowy użytkownik
20-08-2019, 21:18
Jest też taki czysto instrumentalny przerywnik  w Płycie Moody Blues "In search of lost chord" w utworze Thinking Is the Best Way to Travel  gdzie lata swierszczyk pomiędzy innymi dźwiękami. Na dobrą sprawę mało mu miejsca  w moim pokoju. Poza tym wrażenie robi na mnie piękna płyta LP którą zdobyłem jako ślepa kura ziarno a nagrano ją w DDR i poświęcona jest starym niemieckim przedwojennym parowozom każdy z zapowiedzią jaki typ i na której stacji  nagrany. Unikat..  Co utwór to odjazd :). Zaskakuje też przedostatni kawałek Mike Oldfielda z płyty tym razem CD Sounds of Distant Earth. gdzie autentyczne głosy astonautów robią konfuzję.  Na tej CD  mam zresztą sporo dziwności dźwiękowej.

Egon@

  • 1698 / 1544
  • Ekspert
21-08-2019, 01:01
Kiedyś słuchałem w towarzystwie przy ognisku Pink Floydów. Nad jeziorem. Podłączyliśmy szereg głośników.
O trzeciej w nocy tylko ja i kumpel trzymaliśmy się na nogach.
I w pewnym momencie przeleciał nad nami helikopter - ten z The Wall?

Kumpel wstał i oznajmił, ze spierdala do lasu, bo ma małe dziecko i dopadła nas jednostka ze Szczytna :)
Tak się kończą nieodpowiedzialne zabawy z muzyką. Cztery godziny go szukaliśmy.

royal

  • 45 / 7
  • Nowy użytkownik
21-08-2019, 09:47
Kiedyś słuchałem w towarzystwie przy ognisku Pink Floydów. Nad jeziorem. Podłączyliśmy szereg głośników.
O trzeciej w nocy tylko ja i kumpel trzymaliśmy się na nogach.
I w pewnym momencie przeleciał nad nami helikopter - ten z The Wall?

Kumpel wstał i oznajmił, ze spierdala do lasu, bo ma małe dziecko i dopadła nas jednostka ze Szczytna :)
Tak się kończą nieodpowiedzialne zabawy z muzyką. Cztery godziny go szukaliśmy.
Jeszcze gorzej jak taki leci przez pokój. Nie ma drzew .

Dla ludzi buszu  chwilowo mieszkających na osiedlu są w necie strony z spokojnymi dżwiękami natury jak pioruny sztormy i ulewy, pociągi,  ptaszki itd.

Nie przedkładam tego ponad  Vangelisa czy Kraftwerk ale sa dobre do sprawdzenia czy sprzęt robi to co powinien. Jak zamknę oczy chcę  mieć wrażenie że jestem gdzie indziej.