Audiohobby.pl

Czy z rapu się wyrasta?

Detektyw Kwass

  • 7847 / 3503
  • Ekspert
06-07-2008, 19:16
Dziś podczas spaceru minąłam nadspodziewanie większą niz zwykle ilość młodych ludzi przemierzających trotuary, parki z telefonem komórkowym odtwarzającym na głos muzykę (przy okazji: nastąpił powrót mody, zdaje się z lat 60-tych na chodzenie z "tranzystorem").
Muzykę to właściwie za dużo powiedziane, w większosci wypadków słychać było wykrzykujących coś rytmicznie murzynów (podejrzewam że nie wszyscy byli czarni, na co wskazywał w paru przypadkach język polski).

I taka niepokojąca myśl przyszła mi do głowy: czy miłośnik takich rytmicznych pokrzykiwań ma szansę wyewoluować z latami w miłośnika np. Haydna?
Lubujący się w rockowych hałasach przedstawiciele poprzednich generacji powyrastali (niektórzy) no ale oni mieli łatwiej: nawet u szarpidrutów była jakaś melodia,  akompaniament itd.
Tymczasem w przypadku rapu mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym, innym.

Przypominam sobie takie wydarzenie relacjonowane w TV, jak to polscy żołnierze służący w Afganistanie postanowili ugościć miejscowe dzieci. Przygotowali wszystko co najlepsze mogła dać kuchnia, w tym rewelacyjną (reporter poświadczył) pomidorówkę z ryżem. Niestety z tą pomidorówką był kłopot największy właśnie: afgańskie dzieci nie mogły tego przełknąć! Cierpienie na ich twarzach dobitnie pokazały kamery TVP.
Po prostu była to bariera cywilizacyjna nie do przeskoczenia.

Czy coś takiego może mieć miejsce także w przypadku zwolenników rapu? Czy kiedykolwiek spróbują Haydna?

audioholik

  • 424 / 3485
  • Zaawansowany użytkownik
06-07-2008, 20:02
Właśnie słucham płyty Haydna wyróżnionej w lipcowym numerze Stereophile (recording of the month), a rapu swoją drogą słucham od 1990 roku, także potwierdzam że ewolucja jest możliwa:-))

zjaryz

  • 289 / 3510
  • Zaawansowany użytkownik
06-07-2008, 20:05
Jessssssssssss!
Ja nie słuchałem rapu, ale teraz gdym już bardziej dojrzały, to słucham np zespołu Dalek... Nic niczemu nie przeszkadza. Wszystko zależy od WRAŻLIWOŚCI...
zjaryz

stefan5000

  • 142 / 3545
  • Aktywny użytkownik
06-07-2008, 22:06
Wiekszosc rapowcow i innego dziadostwa wyrasta z tego i muzyka jako taka przestaje ich interesowac.

stefan5000

  • 142 / 3545
  • Aktywny użytkownik
06-07-2008, 22:19
Zbiera sie kilku takich jak my na forach i gadamy o muzyce(obchodzi nas)a reszta? No cuz... przychodzi odpowiedni wiek i przestaje ich to obchodzic,hyba ze... ciocia ma akurat imieniny,  podchleja i wtedy przypominaja sobie o Boney M, ABBA itd... A rapowcy za15-20 lat beda robic to samo.
pozdro.

Krs47

  • 1037 / 3542
  • Ekspert
07-07-2008, 00:22
Sam wychowywałem się na hip-hopie i to jeszcze w latach 90-tych. Teraz mam 24 lata i uważam się za osobę o raczej otwartym podejściu do róznych gatunków  muzycznych. Klasyka w sama w sobie może specjalnie mnie nie pociąga ale uwielbiam połączenie klasycznych, nie samplowanych instrumentów z nowoczesnymi bitami robionymi w oparciu o elektronikę. Hip-hopu nadal słucham, choć mniej i ograniczyłem repertuar do artystów, którzy moim zdaniem mają naprawdę coś ciekawego do powiedzenia ;)  

wladz

  • 169 / 3500
  • Aktywny użytkownik
07-07-2008, 08:44
"czy miłośnik takich rytmicznych pokrzykiwań ma szansę wyewoluować z latami w miłośnika np. Haydna?"

Czy miłośnik np.Haydna rymuje pod nosem o problemach społecznych?



Detektyw Kwass

  • 7847 / 3503
  • Ekspert
07-07-2008, 09:19
A co muzyka interesują problemy społeczne? To znaczy interesować mogą, owszem ale w ramach hobby, po godzinach.
Jakie problemy społeczne poruszał Machaut, Venosa, Bach, Mozart, Strawiński, Reich? I niby jakm jakimi narzędziami?
Może nawet jednemu z drugim się wydawało że o czymś jego muzyka ma opowiadać, pamiętam z podstawówki, że pani od muzyki bzdurzyła nam coś o tzw. obrazkach muzycznych, tj. dzieci miały sobie przed oczami przedstawiać jakieś scenki, które rzekomo widział kompozytor.
Tylko co to w ogóle ma do rzeczy??? Muzyka to dźwięki o określonej wysokości, długości, barwie i zagrane w jakimś rytmie oraz zestawione ze sobą harmonicznie. TO WSZYSTKO. NIC WIĘCEJ.
Jak sobie nie wyobrażę "obrazka" co to go widział kompozytor, albo wręcz wyobrażę całkiem INNY, to ta muzyka staje się gorsza lub traci w ogóle sens?

Od poruszania problemów społecznych to jest literatura, teatr i dziennikarze. No i politycy oczywiście.
Z pytania wladza wynika nieuchronny wniosek, że rap w ogóle muzyką nie jest.

-> Atopos

> Na ogoł wole muzyke czarnych niz bialych.
> (zwlaszcza w jazzie)

Jest takie fajne zdanie o jazzie, jedno z wielu "przykazań" jakie wybitni muzycy przekazali ludzkości:

"If things go wrong, just maintain that you were playing jazz". LOL

theli28

  • 102 / 3515
  • Aktywny użytkownik
07-07-2008, 10:17
"Wydaje mi sie, ze muzyka moze byc tylko - dobra, lub - zla, bez wzgledu na gatunek."

I tym zdaniem można zamknąć wątek.

wladz

  • 169 / 3500
  • Aktywny użytkownik
07-07-2008, 10:22
Z niedalekiej przeszłości masz socrealizm który również zagościł w muzyce.Polityka i muzyka w nutach.

rafal996

  • 1090 / 3541
  • Ekspert
07-07-2008, 12:18
>> A co muzyka interesują problemy społeczne? To znaczy interesować mogą, owszem ale w ramach hobby, po godzinach.
Jakie problemy społeczne poruszał Machaut, Venosa, Bach, Mozart, Strawiński, Reich? I niby jakm jakimi narzędziami?

A dlaczego mieszasz muzykę (w większości) instrumentalną, do muzyki z partiami wokalnymi?
A dlaczego jakiś wykonawca nie może śpiewać (czy nawet - niestety - rapować) o problemach społecznych?
A dlaczego temat o kwiatkach, miłości albo obróbce skrawaniem ma być lepszy, niż temat problemów społecznych?

>> Muzyka to dźwięki o określonej wysokości, długości, barwie i zagrane w jakimś rytmie oraz zestawione ze sobą harmonicznie. TO WSZYSTKO. NIC WIĘCEJ.

Nie, to znaczne spłycenie tematu. Dziwię się, że pisze to osoba, która słucha klasyki.

>> Jak sobie nie wyobrażę "obrazka" co to go widział kompozytor, albo wręcz wyobrażę całkiem INNY, to ta muzyka staje się gorsza lub traci w ogóle sens?

Nie, wtedy jest to Twój własny sposób odbioru.

Muzyka dlatego jest taka piękna, że jest absolutnie nieograniczona na płaszczyźnie interpretacji. Kompozytor tworząc dany utwór mógł widzieć falujące łany zboża, odgrywający go muzyk maszerujące wojsko, a słuchacz może sobie wtedy wyobrażać mecz piłkarski albo ostry seks. Jest to jego i tylko jego sprawa, prywatna, intymna, własna. Ale jeśli w ogóle coś "widzi", coś czuje dzięki muzyce, coś sobie potrafi wyobrazić, to znaczy że ta muzyka jest dobra. Najgorsze co może być, to pojmowanie muzyki tylko i wyłącznie jako zbiór dźwięków o określonej wysokości, długości i barwie. To odziera muzykę z magii i uroku, nieprawdopodobnie spłyca doznanie, jakim jest słuchanie dobrej muzyki.

To tyle w sprawie fragmentu wypowiedzi, który mnie poruszył do głębi, bo jakże można tak bezcześcić Muzykę ;)

A w temacie - nie sądzę, żeby zbyt duża ilość tych słuchających dziś rytmicznego pokrzykiwania kiedykolwiek zainteresowała się muzyką na serio. Raczej wyrosną z tego i rzucą zupełnie, najwyżej będą słuchać radia Zet w samochodzie. Jakiś niewielki odsetek być może zainteresuje się muzyką na dłużej, ale oni raczej też nie dotrą do klasyki, pozostając w kręgu takiego czy innego popu, dance, techno czy czegokolwiek innego.

Zresztą w ogóle nie uważam, że klasyka jest jakimś najwyższym stopniem wtajemniczenia, do którego należy dążyć. Jest to tylko jedna z dróg rozwoju. Równie dobrze można słuchać dobrego, ambitnego hip-hopu, który też istnieje (w opozycji do popeliny większości polskich pseudo raperów). Jednak przyznaję, że absolutnie nie jest to "moja" muzyka i kompletnie nie czuję tego klimatu, chociaż słucham bardzo różnych rzeczy.

Rafaell

  • 5032 / 3539
  • Ekspert
07-07-2008, 13:05
Nasuwa sie kolejne pytanie czy z muzyki klasycznej już wyrośliśmy?

Może inaczej:

Słucha jej  aktualnie może  0,5 % słuchaczy. Może po prostu to co nie przekazały geny przekazując poziomo (taka moja teoria) muzyka poważna zdeaktualizowała się co do wartości informacji i wymagany jest nowy przekaz w poziomie miedzy poszczególnymi nośnikami DNA ?

Nowe trendy w muzyce są najświeższą informacją niezbędną w ewolucji najnowszej a więc najbardziej pożądaną i słuchaną

Pomyślmy może w ten sposób żeby to czymś poprzeć, parafrazując do kultowego filmowego "Rejsu" dla czego mimo wszystko nie słuchamy tylko tej muzyki która dobrze znamy ale tak że gonimy za nowościami ?

Rafaell

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Detektyw Kwass

  • 7847 / 3503
  • Ekspert
07-07-2008, 14:59
>> wladz, 2008-07-07 10:22:21
Z niedalekiej przeszłości masz socrealizm który również zagościł w muzyce.Polityka i muzyka w nutach.

Tylko zapuść taki socrealistyczny utwór np. Amerykaninowi a on za boga nie odczyta że to o planie sześcioletnim i batiuszce. :)
Najwyżej stwierdzi że knot.

Detektyw Kwass

  • 7847 / 3503
  • Ekspert
07-07-2008, 15:14
>> rafal996, 2008-07-07 12:18:44

A dlaczego mieszasz muzykę (w większości) instrumentalną, do muzyki z partiami wokalnymi?

No dobra, jaka opera (oprócz "Opery za trzy grosze") zajmuje się tymi społecznymi problemami?
Jakie pieśni, madrygały?

> A dlaczego jakiś wykonawca nie może śpiewać (czy nawet - niestety - rapować) o problemach społecznych?
> A dlaczego temat o kwiatkach, miłości albo obróbce skrawaniem ma być lepszy, niż temat problemów społecznych?

O kwiatkach i miłości lepszy, bo można w krótkiej formie wyczerpać temat no i może być błyskotliwie (np. Przybora).
A jak tu naszkicować choćby problem społeczny, tak, żeby nie wyszło z tego ględzenie o tym jak marnie się pije piwo za śmietnikiem czy poruszone zostały inne lecz podobnego kalibru "głębie"?

>> Muzyka to dźwięki o określonej wysokości, długości, barwie i zagrane w jakimś rytmie oraz zestawione ze sobą harmonicznie. TO WSZYSTKO. NIC WIĘCEJ.

>Nie, to znaczne spłycenie tematu. Dziwię się, że pisze to osoba, która słucha klasyki.

A co jeszcze?

>> Jak sobie nie wyobrażę "obrazka" co to go widział kompozytor, albo wręcz wyobrażę całkiem INNY, to ta muzyka staje się gorsza lub traci w ogóle sens?

Nie, wtedy jest to Twój własny sposób odbioru.

Muzyka dlatego jest taka piękna, że jest absolutnie nieograniczona na płaszczyźnie interpretacji. Kompozytor tworząc dany utwór mógł widzieć falujące łany zboża, odgrywający go muzyk maszerujące wojsko, a słuchacz może sobie wtedy wyobrażać mecz piłkarski albo ostry seks. Jest to jego i tylko jego sprawa, prywatna, intymna, własna. Ale jeśli w ogóle coś "widzi", coś czuje dzięki muzyce, coś sobie potrafi wyobrazić, to znaczy że ta muzyka jest dobra.

A co sobie wyobrażasz jedząc truskawki z bitą śmietaną? Albo pasztet z kaczych wątróbek?
Bo ja rozkoszuję się po prostu smakiem.

> Najgorsze co może być, to pojmowanie muzyki tylko i wyłącznie jako zbiór dźwięków o określonej wysokości, długości i barwie. To odziera muzykę z magii i > uroku, nieprawdopodobnie spłyca doznanie, jakim jest słuchanie dobrej muzyki.

Muzykę, nie tylko bluesa, czuje się po prostu i nic więcej.

> A w temacie - nie sądzę, żeby zbyt duża ilość tych słuchających dziś rytmicznego pokrzykiwania kiedykolwiek zainteresowała się muzyką na serio. Raczej > wyrosną z tego i rzucą zupełnie, najwyżej będą słuchać radia Zet w samochodzie. Jakiś niewielki odsetek być może zainteresuje się muzyką na dłużej, ale > oni raczej też nie dotrą do klasyki, pozostając w kręgu takiego czy innego popu, dance, techno czy czegokolwiek innego.

No dobrze ale co będzie przyczyną twgo niepowodzenia: odmienność rapu właśnie, która robi swoiste pranie mózgu w zakresie wrażliwości muzycznej czy zwyczajnie poziom odbiorców?

>Zresztą w ogóle nie uważam, że klasyka jest jakimś najwyższym stopniem wtajemniczenia, do którego należy dążyć. Jest to tylko jedna z dróg rozwoju. >Równie dobrze można słuchać dobrego, ambitnego hip-hopu, który też istnieje

To ja poproszę jakieś przykłady. Serio, chętnie bym się pozytywnie rozczarował.
Tylko zaznaczam - kompletnie nie interesują mnie teksty, powiedzmy że lubię ciekawe, niebanalne rytmy ale bez przesadnych, sztucznych na siłę łamańców i fajne, świeże harmonie.

> Jednak przyznaję, że absolutnie nie jest to "moja" muzyka i kompletnie nie czuję tego klimatu, chociaż słucham bardzo różnych rzeczy.

To jednak nie ma nadziei. :)
Ale nie wymazuję tego co napisałem powyżej, może jednak....

Detektyw Kwass

  • 7847 / 3503
  • Ekspert
07-07-2008, 15:34
>> Rafaell, 2008-07-07 13:05:55

>Słucha jej aktualnie może 0,5 % słuchaczy. Może po prostu to co nie przekazały geny przekazując poziomo (taka moja teoria) muzyka poważna >zdeaktualizowała się co do wartości informacji i wymagany jest nowy przekaz w poziomie miedzy poszczególnymi nośnikami DNA ?

Rap jest nośnikiem DNA. A właściwie po prostu dna. ;)

>Nowe trendy w muzyce są najświeższą informacją niezbędną w ewolucji najnowszej a więc najbardziej pożądaną i słuchaną

Z tymi "nowymi trendami" jest kłopot, bo dla mnie, człowieka z XXI wieku całkiem nowym trendem jest. np. polifonia renesansowa.
Słowo daję, absolutna nowość, jak żyję wcześniej tego nie słyszałem. ;)