Audiohobby.pl

Dekalog początkującego audiofila

Wojciech7

  • 1528 / 1128
  • Ekspert
11-11-2022, 19:43
Taki powieszę na  ścianie obrazek gdzie jest magnetofon-:)))
Mam pozwolenie od małżonki.....

ArturP

  • 1314 / 2823
  • Ekspert
11-11-2022, 21:36
Temat nie jedno już wytrzymał, więc nie ma co się o niego martwić. Gorzej będzie z "początkującym audiofilem", bo ten może nie być singlem :):):) hyhy. Twój WAŻ jest ok, ale u innych niekoniecznie. Mój WAŻ jest już tak nadwyrężony, że co kilka tygodni przeżywam atak "moskita", brzęczenie przez 2- 3 godziny. Klapsów, dla ścisłości nie używam ;).

royal

  • 369 / 1747
  • Zaawansowany użytkownik
11-11-2022, 22:07
[quote author=Wojciech7
   
I o to chodzi - "kochanie co myślisz o nowym magnetofonie dla mnie?"

royal

  • 369 / 1747
  • Zaawansowany użytkownik
11-11-2022, 22:43
To bardzo brzydkie określenia - każdy z nich robi to co tylko w jego w mocy i to czego oczekujemy .
No cóż, chyba każdy ma swoją opinię, jak śpiewa Maleńczuk "wiara jest jak dupa, każdy ma swoją".
Dla mnie ktoś kto żąda za swoje wyroby kilku tysięcy pln (uzasadniając to stekiem bzdur), które z "projektem" i złożeniem kosztowały kilkadziesiąt pln, jest zwykłym oszustem i hochsztaplerem, określenia te są obraźliwe i takie mają pozostać w stosunku do takich osób. Omijam takich bardzo szerokim łukiem.
 Natomiast zastanawia mnie, co powoduje u, zdawałoby się światłych i zdolnych ludzi, chęć dawania się oszukiwać. Chyba nie warto tu pisać o "cudownych" kablach CCA, grafitowych, steel core i podobnych wymysłach. Mam co prawda pewną teorię, o kupujących te "produkty", ale jestem jak najdalszy od chwalenia się nią tu na forum. W skrócie teoria ta to: "żyj i daj żyć innym".
  Co do nauki, potrafi wyjaśnić wiele zjawisk, nie wszystkie, ale i na te niewyjaśnione jeszcze przyjdzie czas. Weź pod uwagę fakt, że szanujący się producent muzyki, sprzedając ją, oferuje w komplecie również nagrane na tym samym nośniku sygnał sinusa 1kHz/0dBm. Widziałem pytania "doświadczonych" audiofili o sens dokładania takiego sygnału do nagrania. Dla znających realia odsłuchów to oczywiste, że takie sygnały są dokładane, a dla mniej zaawansowanych te sygnały są po to by dopasować swój system do głośności i zniekształceń studia w którym nagranie było zrobione.
 Bęłdąc młodym słuchaczem, sam odkryłem prawdę o sinusach, choć znana była od co najmniej kilkudziesięciu lat, ale na własny użytek. Stosowanie takiego sygnału pozwala na wyrównanie poziomów do tych w studio. Choć tam jest to osiągane zupełnie innymi środkami niż u mnie w domu. A zapewne i u innych.


Sądzę że na niektóre zjawiska przyjdzie czas ale dla  większości  go zabraknie. Kiedy zdaję sobie sprawę z tego że uderzenie byle  pioruna w Australii ma znaczenie dla rzeczywistości  w Polsce bo dotarła tu  fala zaburzenia elektromagnetycznego a więc wszystko co liniowo zależy od pola  się zmieniło i  oczywiście  będzie miało  wiele logicznych  konsekwencji  to uznaję że nie ma szans na wyjaśnienie do końca  czegokolwiek.   Ale oczywiście nagranie sinusa jest do jakiegoś tam stopnia wyjaśnione - wszystko zależy od tego jak głęboko chcemy to analizować, Np dlaczego w ogóle zapadła taka decyzja żeby go nagrać. Pewnie też z szacunku dla  słuchacza/człowieka. A  czy piorun w Australii na to nie miał wpływu?

ArturP

  • 1314 / 2823
  • Ekspert
12-11-2022, 11:30
Ale oczywiście nagranie sinusa jest do jakiegoś tam stopnia wyjaśnione - wszystko zależy od tego jak głęboko chcemy to analizować, Np dlaczego w ogóle zapadła taka decyzja żeby go nagrać.
By wiedzy nie zabrakło, decyzję o nagrywaniu sinusa 1kHz/0dBm podjęto w chwili, gdy zaistniała potrzeba przenoszenia nagrań z jednego do innego studia. Potrzebą okazało się wyrównanie poziomów na różnych konsolach, a było to w latach '40 zeszłego wieku. Choć mam dostęp do płyt z lat '50, '60 i powiem, że poziomy nagrań, z różnych wytwórni są naprawdę różne, 6- 9dBm różnicy to taka "norma". Widocznie różnych "zer" wtedy używano :).
 Ja o tym sinusie dowiedziałem się dopiero podczas pomocy przy wczesnych próbach i nagraniach, pewnego popularnego zespołu z Radomia. A było to ok. roku '88, '89.
 Jeśli chodzi o częstotliwość i poziom, to równie dobrze mogły być dowolne, aby tylko wiedzieli o tym ludzie w studiu docelowym.
 Typowa konsola reżyserska produkowana jest z odpowiednimi normami, między innymi na skali "fader'ów" wyraźnie zaznaczone jest "0", które na symetrycznym wyjściu tejże daje 1,550V na obciążeniu 600R. Oczywiście są też używane inne przeliczniki, ale są one określane już innymi normami i zwykle są opisane w instrukcjach. Piszę o urządzeniach profesjonalnych stosowanych zwykle w studiach, a nie o "profesjonalnych" do użytku domowego.
« Ostatnia zmiana: 12-11-2022, 12:08 wysłana przez ArturP »

pień

  • 2277 / 1064
  • Ekspert
12-11-2022, 12:58
Mam trafiejne taśmy gdzie na początku leci chwile taki sinus,  zakładam oczywiście że to 0dB  i może się kiedyś przyda.   Tylko czy taki  40-50 cio letni sinus dalej jest zeram?

A co do baterii z pilota to potwierdzam że ma wpływ hehehehe.   Pod wpływem tego tematu zachciało mi sie wczoraj odpalić TV  po ok pół roku,  sprawdzić czy działa.     A to takie cholerstwo że bez pilota nic nie zrobisz  i bez baterii ten pilot nic nie zrobił.   Dostał nowe baterie i TV  odpaliło :)
  Ze ścieraniem kurzu  ze sprzętów celem poprawienia sybilantów nie zgadzam się z Hammerem.    Ponieważ uważam że w sprzęcie któ//  tfu,,,,,   w odpowiednio skonfigurowanym torze   heheh,    kurz na sprzęcie nie ma prawa się osadzać,  to właśnie sybilanty produkowane przez odpowiednio skonfigurowany tor powodują że kurz jest wprawiony w drgania i to on unosi się w powietrzu   a nie same sybilanty jako takie >)
  Rozumiem że w skarajnym przypadku źródłem sybilantów może nie być sam tor odsłuchowy jako taki.   Może dojść do sytuacji że to np.  małżonka stanie się ich źródłem o wielkiej gwałtowności,  słyszalnym nawet u sąsiadów.   Jednak efekt będzie dla kurzu taki sam=  bankowo zacznie latać  hehehe.   W sumie to nawet dużo cięższe i trudniejsze do wprawienia w ruch przedmioty mogą latać.
 No to po co wycierać?

Wilq

  • 4 / 178
  • Nowy użytkownik
05-12-2023, 20:41
Pojedyńczy sinus wyłażący ze wzmacniacza dla elektronicznego analfabety (to ja), okazał się zbawienny. Odpakowałem dzisiaj używanego Marancyka 68 i odpaliłem. Wszystkie gałki, guziki działają. Posłuchałem kilkunastu różnych gatunkowo utworów. Ciszej, głośniej, pobawiłem się equalizerem w streamerze. Super wszystko.
Wtem! Coś bzyczy w lewym głośniku! Zdejmuję maskownicę, a tam gwizdek GDWT poluzowany brzęczy. Docisnąłem, przestał. Jeszcze chwilę rozanielony posłuchałem podbudowany perspektywą rychłej wymiany rzeczonego gwizdka na jakiś jedwabny.
Trochę umęczony skręciłem prawie na minimum i lewy gra jakby ciut głośniej od prawego. Na wciśniętym „SD” to samo! O nieee, a taki byłem zadowolony.
Z zewnątrz jak nowy, nawet pilot działa. Włączyłem test z generatora od 50 Hz w górę przechodzący skokowo od lewej do prawej. Nie dość, że prawy cichszy (niewiele) to dźwięk z prawej wyższy (nie jestem muzykiem) słyszalnie i na średnich częstotliwościach troszkę zniekształcony. Dopiero pisk był w porządku z obydwu gwizdków. Pobiegłem po małe głośniki Aiwa i niestety nadzieja umarła. To samo
A taki piecyk ładny, singapurski, prawie japoński. Wraca do sprzedawcy, który stwierdził, że jest w pełni sprawny, jednak na pytanie, czy był jakkolwiek sprawdzany prądowo, uczciwie zaprzeczył.

Nadstawiaj ucha swego, przy zakupie używanego.




Wilq

  • 4 / 178
  • Nowy użytkownik
05-12-2023, 22:15
Aktualizacja.
Jak przystało na naprawdę początkującego audiofila poszedłem w kable RCA.
Znalazłem takie zapomniane, dobre, za chyba prawie stówę, solidne i długie. Zamieniłem z tymi wpiętymi dołączonymi do nowego streamera (nie wzbudzały zaufania wyglądem, jak i sam streamer). "Usterka" wzmacniacza ustąpiła!
Poprosiłem pociechę po szkole muzycznej, żeby posłuchała tych generowanych tonów, żeby mieć pewność.
Uff Marantzyk jest w porządku :)