Audiohobby.pl

Słuchawki zamknięte do cichego słuchania.

Perul

  • 246 / 2939
  • Aktywny użytkownik
12-07-2014, 23:44
>> gracz, 2014-07-12 16:59:52
>zabawne ,bo z innego forum dostałem zupełnie przeciwne opinie :
>że kabel zawsze coś poprawia ...
>skajowe pady to więcej basu...
>Bądź mądry i pisz wiersze :(

Jest w tym sporo prawdy. Jeśli kabel fabryczny ma cienkie żyły (a ma, bo też mam HD560) to zmiana na taki z grubszymi żyłami poprawi bas (inne aspekty również). Przetestowałem na swoich podpinając do nich kabel DIY na Sommerze (przekrój żyły 0,23mm2).

Skajowe pady dodadzą basu - jest lepsza szczelność i bas nie ucieka, ALE popsują całą resztę - imo nie warto

Do swoich HD560 użyłem welurowych padów od AKG - przyczepione na taśmę dwustronną, bo mi się nie chciało tych oringów mocujących wyciągać ;) .

To ocieplenie o którym piszesz, że pamiętasz brało się prawdopodobnie z toru do którego podpinałeś - kiedyś większość sprzętów tak grała. Może być też jeszcze kwestia tej przysłony (taki krążek z wyciętym środkiem) wciskanej pod pad - zrobiłem coś podobnego w innych słuchawkach i słychać było lekkie ocieplenie dźwięku.

gracz

  • 39 / 4444
  • Nowy użytkownik
24-07-2014, 00:33
...a konkretnie ,które welur pady AKG masz na myśli?

gracz

  • 39 / 4444
  • Nowy użytkownik
21-03-2015, 21:17
Po wielu dniach, nastąpiła ta wiekopomna chwila i stare pady zastąpiły nowe / mowa o Sennheiser560 Ovation II/.
I cóż sie okazało...,że kolega pastwa ma wstrzelił się ze swoja opinią w środek tarczy , tzn.

"Zmiana padow moze miec wplyw na brzmienie, stare pady, nieco juz splaszczone, daja zazwyczaj muzykalniejsze brzmienie i ciut wiecej basu, jak sie wymieni na nowe (jeszcze nie sklepane odsluchami) to dzwiek zazwyczaj dostaje sopranow i ogolnej lekkosci, kosztem niskich skladowych ;\')) Rodzaj materialu tez moze miec znaczenie, wiec to takie doswiadczenie poprzez wydatki beda, ale jak sie stare zuzyly to trzeba nowe kupic."

Na razie jest lekkie rozczarowanie, nie tego się spodziewałem, ale na spokojnie trzeba się osłuchać , klasyka i jazz typu ECM,dobrze z tendencja do bardzo dobrze , inne rzeczy słabo , zbyt lekki bas , generalnie bardzo przypominają mi AKG K 701, które nijak mi nie podeszły.

Ale będę  twardy i wsłuchiwam  się co będzie dalej.

Może kolej na wymianę kabla?
Pozdrawiam :)
a

Cashlack

  • 1529 / 4374
  • Ekspert
15-11-2015, 14:08
Ja nie mogę się nadziwić jak DOBRZE grają słuchawki Philips SHP 1900, które na allegro.pl chodzą po... 30 zł (słownie: trzydzieści złotych)

pchnięty audiofilską sraczką kupiłem sobie niedawno Sennheiser PX 100(ii) przez Amazon.de, do fantastycznego DAP Shozy Alien (takie cuś bez wyświetlacza, co gra wyłącznie pliki WAV, ale gra te WAV naprawdę dobrze). Wygrzewam jak głupi te Sennheiser`y za jedyne 200 zł już chyba czwarty tydzień, grają co dzień po 10 godzin, łącznie już chyba z 300 godzin pograły i... ilekroć przełączę na te taniutkie Philipsy SHP 1900, jest po prostu LEPIEJ, w każdym audiofilskim i praktycznym sensie tego słowa.

Philipsy SHP 1900 to słuchawki zamknięte, wokółuszne, lekkie, z 3 metrowym kabelkiem, które na allegro.pl widuję już za 30 zł z przesyłką.

Długi 3 metrowy kabelek jest bardzo wygodny przy słuchaniu muzyki z komputera jak i przy domowym odsłuchu z DAP nie przeszkada, wystarczy zwinąć i do kieszeni.

Słuchawki otwarte mają teoretycznie wyższą jakoś dźwięku względem zamkniętych, brak interakcji tylnej strony membrany z obudową powinien skutkować wyższą szczegółowością i oddaniem barw. Okazuje się jednak, że w domu cały czas coś brzęczy i szumi, akwarium, lodówka, komputer i te szumy bardzo dobrze przez otwarte słuchwki słychać ! Te szumy nakładają się na dźwięk i brudzą go w sposób większy, niż owe teoretyczne odbicia od obudowy słuchawek zamkniętych. Na ulicy jest jeszcze gorzej, szumi wszystko, wiatr, auta, gwar. Wychodzi na to, że aby skorzystać z teoretycznej przewagi słuchawek otwartych, należało by się w jakiejś komorze bezechowej zamknąć!

Sennheiser PX 100 (ii) to słuchawki typu otwarte, ultra portable, uznane i poważane w audiofilskim półświatku, za jedyne 190 zł na allegro, które kupiłem  bo miałem dobre wspomnienia po pierwszej wersji. 

Shozy Alien to odtwarzacz WAV bez ekranu i systemu operacyjnego, za około 800 zł, który gra tak , że moje płyty które po 10 latach zabawy w audiofilię znam na pamięć, słucham jak by na nowo i jestem wręcz przeładowany informacją o grymasie twarzy i pochyleniu głowy wokalistów, liczbie osób w chórkach, jak i dokładnym położeniem i szczegółową artykulacją jakiejś przeszkadzajki którą słyszę pierwszy raz w życiu ! ! Ta przeszkadzajka nie dość że w ogóle jest, to jeszcze w ramach swojego krótkiego dźwięku ma jeszcze takie szczegóły jak modulację, chrobot i wygaszanie!!!!

Po czterech tygodniach intensywnego wygrzewania dobrym materiałem nowozakupionych PX 100 zacząłem wczoraj i dzisiaj porównywać je z Philipsam SHP 1900, bez sentymentów i uprzedzeń.

SHP 1900 izolują lepiej od szumów otoczenia, są trochę mniej efektywne od PX 100 więc grają trochę ciszej, ale bez problemu da się ich posłuchać z przenośneego odtwarzacza mp3. 

PX 100 mają silniejszy i bardziej dynamiczny bas. I to by było na tyle.

Na ich tle SHP 1900 grają przyjemniej, naturalniej, szczegółowiej, basu jest wprawdzie mniej w bezpośrednim porównaniu, ale ten który jest gra ładną melodię, nie brudzi średnicy, narasta, stąpa i w ogóle kontrybuje do ogólnomuzycznej satysfakcji, zamiast ją zastępować.

Średnica w SHP 1900 swoją szczegółowością i naturalnością zabija te sześć razy droższe PX 100(ii) - przynajmniej po pierwszych 300 godzinach wygrzewania Sennheiserów.

Czy to A M Jopek, czy to Lech Janerka, czy Formacja Nieżywych Schabuff, czy Kombi, za każdym razem połączenie Shozy Alien z SHP 1900 to jest autentyczna audiofilska uczta (poza relatywnym niedostatkiem basu), zaś PX 100 brzmią na tym tle sztucznie, nieprawdziwie, syntezatorowo, apokryficznie, jak by nie saksofon grał, tylko keyboard Casio nastawiony na dźwięk saksofonu.
Lity drut, first watt, full range.

Perul

  • 246 / 2939
  • Aktywny użytkownik
25-11-2015, 14:30
Niedawno miałem okazję wymieniać jacka w PX100 - rzeczywiście brzmienie tych słuchawek, jest mocno zmulone i ciemne, imo nie przystaje do tej ceny.
Z drugiej strony zastosowane przetworniki są wyższej klasy - słychać to w jakości (nie ilości) wysokich tonów. Jakby zrobić z nich słuchawki półotwarte powinny grać lepiej. Proponuję w ramach ekseprymentu pozaklejać taśma te "dziury w feldze" (mod 100% odwracalny). Jakby za mało basowe wyszły, to jedną odkleić.

pastwa

  • 3524 / 4470
  • Ekspert
25-11-2015, 20:32
Sennheiser PX 100(ii) sa wyraznie slabsze od wersji pierwszej PX100. Mialem jedne i drugie, te starsze graly zdecydowanie bardziej otwartym, jasniejszym dzwiekiem, z duza bezposrednioscia, lekkoscia przestrzenna, szczegolowoscia(!), ale sie polamaly po latach uzytkowania... Wersja mk2 przypomina 'zduszone' PX200, ktore mnie natychmiast odrzucily w porownaniu sklepowym (zero zycia w muzyce, brzmienei przygaszone), mimo ze wyraznie drozsze. Odnoszac sie w swej naiwnosci do starszego produktu, zakupilem wersje mk2 liczac na powtorke, ale sie mocno rozczarowalem (choc bas rzeczywiscie maja te nowsze bardziej dociazony), dla mnie ich brzmienie jest nieakceptowalne, beda zatem dla wujka do ogladania telewizji, tak juz postanowilem.... Inne tanie nauszniki, Kossy Porta Pro sa o 2 klasy lepsze w porownaniu, przynajmniej ten starszy model ktory posiadam ;'))

majkel

  • 7343 / 4470
  • Ekspert
26-11-2015, 09:02
Najstarsze PX100 to były znakomite słuchawki. Mówię o tej pierwszej edycji, bo po jakimś czasie skrócił się delikatnie jack (inny kształt odlewu), i te były ciut męczące na średnicy. Natomiast jeszcze ciekawszy numer był taki, że białe miały mniej basu, a cały ten ambaras wynikł z zastosowania gąbek o innej gęstości na modelu białym i czarnym. Gąbka z białych była miększa i słuchawki grały bardziej liniowo. Przypomnę, że białe miały popielate gąbki, a czarne - wiadomo.

barthuss1

  • 197 / 3384
  • Aktywny użytkownik
24-04-2020, 08:27
Lubię te stare Senki, mam jeszcze pierwsze Sennheiser HD 560 OVATION i bardzo je lubię. Od jakiegoś czasu to one głównie lądują na mojej głowie. Tu jedna bardzo istotna uwaga, moje OVATION zdecydowanie zagrały dopiero po wymianie padów na nowe. Nie tylko ze względów higienicznych dobrze je wymieniać po zakupie, ale głównie z uwagi na słabszą jakość dźwięku na zmiękczonych, klapniętych oryginalnych padach. To samo zamierzam z HD 250 LINNEAR.

Po koniec lat osiemdziesiątych HD 560 OVATION to były słuchawki, o których marzyłem, ale tylko prawie było mnie na nie stać, bo ciągle miałem ważniejsze wydatki. Teraz je mam i bardzo sobie cenie.

Nie wszystkie dobre zestawy grają dobrze cicho. Np Castle Howard trzeba słuchać troszkę głośniej choć to wyśmienite głośniki a Jamo Concert 8 już od najmniejszych poziomów głośności satysfakcjonująco. Różnie to bywa moim zdaniem ;)


Zanabyłem w końcu HD560(I) od jednego naszego forumowego kolegi. Są naprawdę bardzo dobre. Miałem parę par HD600,650,6XX i na końcu 580. Do moich starych sprzętów z lat właśnie 80tych te słuchawki są idealne. Bardzo pieczołowicie zaprojektowane słuchawki. Barwa instrumentów bardzo fajna, świetna rozdzielczość góry i barwa i impakt basu. Bardzo dobra przestrzeń. Wyborne słuchawki nie może dla audiofili sensu stricte ale bardziej dla melomanów, sprzęt do słuchania muzyki z żywych instrumentów (choć mi dobrze grały też rock i elektronikę). Świetna ergonomia, słuchawki lekkie i bardzo wygodne. Jeszcze muszę pewnie coś począć z lekko uklepanymi już padami ale jestem naprawdę już zaskoczony.
Na Head-Fi org pisali że to słuchawki projektowane przez ten sam zespół który pracował na HE60 i HE 90 orpheus i jakością brzmienia nawiązują do elektrostatów. Na pewno coś w tym jest. Szczerze mówiąc to miałem parę zestawów stax lambda i lambda pro z tego okresu i subiektywnie wolę właśnie do mojego zestawu HD560.
Jednakowoż mam nieodparte wrażenie że kolejne generacje flagowców (580,600,650 ) są dostosowane do estetyki brzmieniowej sprzętów audio danej dekady.