Audiohobby.pl

Fostex

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
25-10-2019, 00:23
Ok, coś napiszę więcej. Tylko nie wiem, czy w międzyczasie nie zupgradować wzmacniacza, dlatego recenzja może być trochę później (Questyle CMA Twelve jest na razie na topie mojej listy).

zyzio

  • 960 / 4233
  • Ekspert
25-10-2019, 08:00
Wymagają raczej mocnego wzmaka przy tak małej skuteczności. No i są tanie przy dzisiejszych, chorych cenach słuchawek. Wyglądają super !

Egon@

  • Gość
25-10-2019, 08:43
Cześć Zyzio - kopę lat!

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
25-10-2019, 23:33
Wymagają raczej mocnego wzmaka przy tak małej skuteczności.

Tak, moja mała Micromega MyZic chyba nie wysterowuje ich w pełni, przy bardzo głośnym słuchaniu elektroniki z subbasem z basu zaczyna się robić "zupka". Mam jeszcze Foruma608, tam jest gorzej, przy cichszym słuchaniu są trzaski na basie. Sprawdziłem jeszcze telefon i komputer, maksymalna głośność nie jest duża, ale bez zniekształceń, więc lepiej niż Forum608.

Muszę powiedzieć że nie zwróciłem dostatecznej uwagi na tą małą skuteczność. W zasadzie przy normalnych poziomach głośności Micromega gra ładnie, dynamiki nie brakuje, ale łatwo można dojść do "zupki" włączając odpowiednie kawałki i podkręcając głośność.

Nie wiem też, czy same słuchawki umieją grać subbas bardzo głośno, sporo ludzi na forach pisało o tych słuchawkach, że mają problemy właśnie z głośnym basem. Konkluzja była chyba taka, że te słuchawki jak na planarne mają mały przetwornik i dlatego te problemy. Tyle, że nie wiadomo na jakich wzmacniaczach ludzie ich słuchali.

Wygląda na to, że aby w pełni napędzić te słuchawki, potrzebuję mocniejszego wzmacniacza. W końcu jakiś racjonalny powód do upgrade'u :).

Synthax

  • 2297 / 2558
  • Ekspert
29-10-2019, 20:33
Mam Fostexy T60RP, czyli drewniane budżetowe planary.



Miały być jako uzupełnienie Grado RS2e gdy trzeba więcej wypełnienia (rock, pop, metal). Jeszcze się nie wygrzały w pełni, ale mogę już powiedzieć, że spełniają swoją rolę w 150%. 100% za granie pełnym, dużym, analogowym dźwiękiem, dodatkowe 50% za to, że są techniczne lepsze, niż myślałem, że będą. Szczególnie głębia sceny i gradacja planów robi wrażenie, pewne efekty 3D słyszę na tych Fosteksach, a na Grado nie.

Oczywiście ciężko bezpośrednio porównywać granie typowo dynamiczne (Grado) z typowo planarnym (te Fosteksy), bo to inna prezentacja dźwięku, ale do słuchania muzyki rozrywkowej wolę te Fosteksy. Makrodynamiką miażdżą Grado, na Fosteksach fale dźwięku uderzają w ucho, w Grado całość jest oparta raczej na szybkości pojedynczych dźwięków.

Jak będzie potrzeba to napiszę coś więcej po pełnym wygrzaniu.

Acha, i pod względem budowy wyglądają przy Grado jak milion dolarów :). I też są z mahoniu :).
Japończycy zawsze pod jednym względem biją resztę: powtarzalnością jakości. Sztuka w sztukę są takie same. Tego nawet Beyerdynamic niemiecki nie potrafi...

nsk

  • 513 / 3309
  • Ekspert
29-10-2019, 21:48
Beyer to akurat kiepski przykład.

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
27-11-2019, 22:55
Fostex T60RP mam już mniej więcej osłuchane i porównane, więc mogę napisać coś więcej.

Całościowo dźwięku jest bardzo dużo ilościowo i jest dobrze wypełniony. Scena dźwiękowa jest "angażująca", czyli niektóre dźwięki potrafią zagrać bardzo blisko dając wrażenie bycia "wewnątrz", ale też i dalej. Trójwymiarowość sceny jest bardzo dobra, i jest to taka trójwymiarowość narzucająca się, kawa-na-ławę. Np. w RS2e albo DT880 możemy odtworzyć w myślach rozmieszczenie instrumentów, ale wymaga to pewnego wysiłku, w T60RP to wszystko jest podane na tacy. T60RP to pierwsze słuchawki jakie słyszę które nadają się wg mnie do masteringu nagrań w zakresie przestrzenności. Tutaj wyraźnie słychać, czy nagranie jest "live", czy źródła dźwięku zostały porozstawiane tylko na stole mikserskim.

Do trójwymiarowości dochodzi szybkość dźwięku i doskonała makrodynamika. Całościowo daje to spektakularny efekt w utworach gdzie jest dużo dźwięku, szczególnie jeżeli ten dźwięk ma postać ściany. W takich utworach taka ściana dźwięku umie pojawić się i zniknąć momentalnie.

Jeśli przyjrzeć się bliżej pojedynczym dźwiękom, to widać, że są malowane miękką, grubszą kreską, a całość dźwięku ma jednorodną strukturę - ciężko oddzielić, co tu jest basem, a co wysokimi. Czy tą miękkość i grubszą kreską można uznać za słabość czy tylko formę prezentacji to chyba pytanie otwarte. Nie są to słuchawki do fascynowania się pojedynczymi dźwiękami, generalnie są stworzone do słuchania muzyki jako całości.

Niski bas analizowany jako pojedynczy dźwięk jest dość słaby, tzn. schodzi dość nisko i ilościowo jest go sporo, ale brakuje faktury i różnorodności barw. Natomiast jeśli oceniać bas jako element całego utworu, np. w rocku i metalu, to jest dobry, tzn. tworzy całość ogólnego spektaklu stworzonego przez szybkość, makrodynamikę i trójwymiar, i potrafi mocno trzepnąć w ucho.

Porównując T60RP do Audeze LCD2/2C/3 (odsłuch salonowy) słychać, że te Fosteksy grają ogólnie dużo jaśniej i żwawiej, dźwięk mają ogólnie miększy, bardziej jednorodny i składający się z większych brył bez ostrych krawędzi. Jeśli chodzi o ogólną jakość, LCD3 są niewątpliwie całościowo wyraźne lepsze, natomiast co do LCD2 i LCD2C to nie znalazłem wyraźnych obiektywnych przewag. Oczywiście prezentacja jest inna, np. Audeze generalnie starają się czarować i umieją pokazać ostre krawędzie, T60RP grają prościej i miękko, ale jak dla mnie to jest różnica w formie prezentacji, a nie obiektywna różnica jakości (np. mi się taka prostsza, bezpośredniejsza prezentacja bardziej podoba). W dziedzinie trójwymiarowości typu kawa-na-ławę T60RP wydały mi się lepsze od LCD2 i 2C. (całościowo zaznaczam, że to tylko odsłuch salonowy na jednym wzmacniaczu, możliwe, że przy odsłuchu w domu inaczej bym to słyszał)

Podsumowując, dla mnie te Fosteksy robią robotę w 100% w temacie spektakularnego grania muzyki z dużą ilością dźwięku. Grado RS2e to w porównaniu do nich to słuchawki z "efektami audiofilskimi", skupiające się na barwie pojedynczych dźwięków. T60RP dają objętościowo kilka razy więcej dźwięku, podanych co prawda bez "efektów audiofilskich", ale tworzących całościowo angażujący, trójwymiarowy spektakl. W ostatnich tygodniach mniej więcej po połowie słucham Grado i tych Fosteksów. I co ważne nie potrzebuję dużo czasu przy przełączaniu się między tymi słuchawkami, mają na tyle podobną scenę dźwiękową (np. z DT880 mam z tym problem, w porównaniu do tych słuchawek dźwięk jest tak odległy, że w pierwszych minutach grają jak radyjko kuchenne).

Zastanawiam się tylko, czy to co ja uznaję że różnicę w formie prezentacji (jasność, miękkość, jednorodność względem Audeze) nie będzie uznane przez większość za po prostu gorsze granie. Najlepiej byłoby więc posłuchać przed zakupem.
« Ostatnia zmiana: 28-11-2019, 00:21 wysłana przez gruesome »

Karol

  • 1285 / 2769
  • Ekspert
28-11-2019, 10:03
...
Zastanawiam się tylko, czy to co ja uznaję że różnicę w formie prezentacji (jasność, miękkość, jednorodność względem Audeze) nie będzie uznane przez większość za po prostu gorsze granie. Najlepiej byłoby więc posłuchać przed zakupem.

@gruesome, chyba masz dobre przeczucie.
Jest dosyć prawdopodobne, że swoim opisem, zniechęciłeś parę osób do tych słuchawek. :)

Scharakteryzowałeś dosyć trafnie sposób grania planarów. To nie są słuchawki do wszystkiego. Zresztą jak wiele innych.
Ale w odtwarzaniu rockowych nagrań koncertowych, (jak elektrostaty do „plumkania”), są trudne do pobicia.
Uczucie bycie na koncercie przy samiutkiej scenie i „przygniecenie” wręcz ścianą dźwięku, jest dosyć realistyczne.
Bogactwo wybarwienia dźwięku, to też ich przyrodzona cecha. Niemniej trzeba lubić i taką muzykę i taki sposób jej pokazywania. Co niektórzy mają efekt klaustrofobiczny, na skutek tego szczelnego otulenia dźwiękiem o dużej masie. :)
Te słuchawki ze swej natury potrafią robić właśnie coś takiego.
I tym wszystkim którzy to lubią, można ortodynamiki rekomendować w ciemno.
Ci, którzy ich nie znają, powinni przed zakupem sprawdzić, czy są w stanie zaakceptować ten sposób prezentacji.
« Ostatnia zmiana: 28-11-2019, 10:34 wysłana przez Karol »

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
28-11-2019, 17:55
Jest dosyć prawdopodobne, że swoim opisem, zniechęciłeś parę osób do tych słuchawek. :)

Hmm, uznałem je za równe albo nawet lepsze od LCD2 i 2C, czyli słuchawek 2-3 krotnie droższych, więc ogólny wydźwięk recenzji powinien być bardzo pozytywny. Z tym że z tym "lepsze" to raczej jest tak, że jakbym miał mieć tylko jedne słuchawki, to chyba LCD byłyby lepszym wyborem, bo grają "normalniej", czyli podobniej do typowych słuchawek dynamicznych. Ale w moim przypadku Grado zaspokaja moje potrzeby barwowo-konturowe, więc te T60RP grające bardzo planarnie są lepszym uzupełnieniem kolekcji.

Cytuj
Ale w odtwarzaniu rockowych nagrań koncertowych, (jak elektrostaty do „plumkania”), są trudne do pobicia.
Uczucie bycie na koncercie przy samiutkiej scenie i „przygniecenie” wręcz ścianą dźwięku, jest dosyć realistyczne.

Oj tak, koncert rockowy "live" to mocne przeżycie na tych słuchawkach. Z tym że w porównaniu do Audeze ta ściana dźwięku nie będzie tak przygniatać ciężarem (basem), raczej samą objętością i szybkością.

Szkoda tylko, że ciężko znaleźć koncerty rockowe dobrze zrealizowane pod kątem stereofonii. A prawie wszystkie płyty rockowe i popowe są składane na stole mikserskim.

Ale dla mnie klasyka i jazz też brzmi bardzo dobrze na tych Fosteksach, i to jest element gdzie mogą być lepsze od LCD wyłącznie ze względu na to, że nie są tak ciemne. Jedyny gatunek, gdzie te Fosteksy brzmią dla mnie relatywnie słabo, to spokojniejsza elektronika z niewielką ilością dźwięku.

@Karol a jak wypadają Stellie w porównaniu do Audeze jeśli chodzi właśnie o ilość dźwięku w nagraniach takich jak koncerty rockowe? Zastępują Audeze, czy jednak nie dają rady stworzyć takiej ściany?

majkel

  • 7274 / 4339
  • Ekspert
28-11-2019, 21:23
LCD2dla pełni wiedzy trzeba podpiąć pod balans. Tylko nie firmową "tasiemką". Jak jest "warkoczyk" w komplecie to lepiej, ale nie wiem czy warkoczyki występują z XLRem. W każdym razie zrobić kabel do Audeze to nie filozofia ze względu na standaryzowane złącza. Ponadto pady hybrydowe Dekoni robią im lepiej niż firmowe skórki. Uwalnia się przestrzeń, a nic z zalet nie ginie. Fosteksów nie znam, więc nie wiem jak się mają jedne do drugich.

Karol

  • 1285 / 2769
  • Ekspert
28-11-2019, 21:43
LCD3 można spokojnie zaliczyć do słuchawek basowych. Stellie do takich nie należą.
Potrafią jednak odtwarzać niskie tony, które dla innych słuchawek są poza zasięgiem.
Stellie wyróżnia niesamowita rozdzielczość dźwięku i bardzo dobra separacja instrumentów.
Mają dużo lepszy atak i transjent, a także to czego Ci brakuje na T60RP, tzn. bas ma zróżnicowanie barwowe i fakturę.
Stellie to energia i żywiołowość, a LCD3 rozhuśtana masa, mocarność i potęga brzmienia.
Słuchając na LCD3 jestem pod samą sceną i czuję się zaangażowanym uczestnikiem. Stellie potrafią stworzyć podobny klimat.
Niemniej  bezpośrednio po przesiadce z LCD3, nie jestem już tuż pod sceną, tylko kilkanaście metrów dalej.
Przez moment czuję się bardziej widzem niż uczestnikiem. Po chwili to mija.
Energia i żywiołowość ich przekazu wciąga nie gorzej niż potęga i bezpośredniość LCD3.
Poza tym pojawia się przestrzeń, której na LCD3 trochę brakuje.
W rocku, na Stelliach jest tak bardziej w zgodzie z rzeczywistością, za to na LCD3 brzmi to przyjemniej (ach ta gorąca, pulsująca magma). Dlatego rocka i hard rocka, szczególnie w wydaniu koncertowym, słucham na LCD3. :)
...
@Karol a jak wypadają Stellie w porównaniu do Audeze jeśli chodzi właśnie o ilość dźwięku w nagraniach takich jak koncerty rockowe? Zastępują Audeze, czy jednak nie dają rady stworzyć takiej ściany?

Odpowiadając na twoje pytania.
Powiedziałbym, że na Stelliach, jest więcej dźwięku niż na LCD3, bo więcej słychać i więcej się dzieje.
Stellie nie tylko postawią ścianę dźwięku, ale pozwolą też dostrzec elementy z jakich jest zbudowana.
Niestety takiej masy, jak LCD3 nie zbudują. Nie mają też tego otulenia dźwiękiem, które ja na przykład lubię. :)
« Ostatnia zmiana: 28-11-2019, 22:00 wysłana przez Karol »

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
28-11-2019, 21:59
W temacie napędzenia Fosteksów T60RP:
- telefony, komputery nie dają rady osiągnąć odpowiedniej głośności
- Forum608 VI osiąga wymaganą głośność ale bas charczy nawet przy niskiej głośności
- Micromega Myzic osiąga dużą głośność i bas rozmywa się tylko przy bardzo dużej głośności i niskich częstotliwościach; słychać też sporą kołderkę na dźwięku, ale całościowo do normalnego słuchania muzyki jest w porządku, np. makrodynamika i trójwymiarowość jest ciągle bardzo dobra
- Earstream Earia gra bez zniekształceń zarówno z jacka jak i XLR. Przełączając się z jacka na XLR słychać zdjęcie lekkiej mgiełki i ogólne utwardzenie dźwięku

Ostatni punkt jest o tyle ciekawy, że chyba wolę granie z jacka z Earii, bo ta lekka mgiełka i kołderka dodaje muzykalności. Przy XLR wrażenie jest takie, jakby słuchać gołych przetworników bez osłony. Chyba to oznacza, że te przetworniki Fosteksów same w sobie nie są takie dobre i brzmią lepiej, jak trochę luźniej chodzą.

majkel

  • 7274 / 4339
  • Ekspert
28-11-2019, 22:34
Na jacku jest nieco wyższa impedancja wyjściowa i zastosowane do tego celu rezystory mogą robić taki klimacik. Z jednej strony to zabezpieczenie, z drugiej - urozmaicenie. ;) Natomiast jeśli dźwięk z XLRa się mniej podoba, to prawdopodobnie dlatego, że materiał wejściowy nie jest do końca piękny. Ja z takiego samego wzmacniacza słucham przez XLR Beyerów T1, DT880 albo T90 z przyjemnością i nie chciałbym tu żadnej kołderki. T90 czy DT880 nawet tak poprzerabiałem, żeby między uchem a membraną nie było żadnej bariery. Pożądaną fizjologiczność dźwięku staram się wydobyć ze źródła i następnie pozwolić jej dotrzeć do wzmacniacza kablami.
Jest jeszcze taka kwestia, że jeśli słuchawki mają niedostatecznie wytłumione dźwięki wypromieniowywane w tył, to ich odbicie wracające na przetwornik daje efekt utwardzenia, wypłaszczenia i ujednolicenia barwowego dźwięku. Być może jest tu pole do popisu w Fosteksach? W Beyerach T90 czy T1 v1 jest, i to spore.

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
28-11-2019, 23:08
Pożądaną fizjologiczność dźwięku staram się wydobyć ze źródła i następnie pozwolić jej dotrzeć do wzmacniacza kablami.

Faktycznie źródło to aktualnie najsłabszy element mojego systemu (mały DAC M2Tech Hiface).

Cytuj
Jest jeszcze taka kwestia, że jeśli słuchawki mają niedostatecznie wytłumione dźwięki wypromieniowywane w tył, to ich odbicie wracające na przetwornik daje efekt utwardzenia, wypłaszczenia i ujednolicenia barwowego dźwięku. Być może jest tu pole do popisu w Fosteksach? W Beyerach T90 czy T1 v1 jest, i to spore.

Wygląda na to, że w tych Fosteksach przetwornik jest wsadzony na luźno w drewnianą obudowę:



@Majkel Ty sugerujesz wyścielenie jakąś fizeliną tej drewnianej płaskiej powierzchni?

Generalnie Fosteksy z serii RP mają dużą "scenę moderską" więc pewnie sporo można znaleźć.

majkel

  • 7274 / 4339
  • Ekspert
29-11-2019, 08:51
Według mnie najlepiej sprawdza się kanapka z materiałów tłumiących o coraz mniejszej przepustowości, czyli coraz gęściejszych w strukturze, np. luźna przesłona z gąbki od strony przetwornika, następnie jakaś kosmata tkanina, a na końcu gęsta gąbka. Mówimy tu o warstwach 1-2 mm grubych. W Beyerach robię to biorąc ich dwuwarstwowe przesłony od nauszników z kompletu i daję je w muszli tkaniną do góry, na to jeszcze z wierzchu cienka przesłona z gąbki, jaka jest dodawana do wielu modeli padów alternatywnych dla Beyerdynamica, i tak jest jak dla mnie optymalnie. Sprzedawałem ostatnio tak modyfikowane Beyerdynamic T1 i Grado GS1000i musiały im ustąpić miejsca u nowego właściciela, ale w T1 jesst więcej rzeczy do poprawy, łącznie z wymianą padów na lepiej dociążające dźwięk.