Audiohobby.pl

Klub miłośników klasycznej muzyki XX wiecznej

Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
23-06-2014, 13:11
Gruntowne, wielokrotne przesłuchanie "Tristana" uświadomiło mi, że był on drogowskazem dla Mahlera i obok Brucknera, może najbardziej wpłynął na kształt Mahlerowskiej symfoniki. To było momentami uderzające w Tristanie jak sobie Mahler wiernie Wagnera do swojego świata zaimplementował.

Teraz dam szansę lżejszemu Wagnerowi i zafunduję sobie "Śpiewaków Norymberskich".

Kompletnego Brucknera mam od dawna, ale... symfonii 1-3 dalej nawet nie dotknąłem. Po prostu nie czuję na razie potrzeby. Zacząłem od największej, najdojrzalszej i spektakularnej 9-tki, potem posuwałem się w dół i różnie z tym moim odbiorem Brucknera bywało. W tej muzie jest sporo momentów natchnionych, ale i przewlekłych dłużyzn, a nawet motywów w złym guście. Doszedłem do "Czwórki" i poczułem się tą muzyką przepełniony. A ja słucham powoli i uważnie, więc kiedy uznałem, że wczesne symfonie mogą mnie do Brucknera zniechęcić, dałem spokój. :-)

Wand, to jeden z tych najbardziej popularnych zestawów, więc wybór nie może być nietrafiony.

Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
23-06-2014, 13:14
...że Wagner obok Brucknera był drogowskazem dla Mahlera :-)

pastwa

  • 3776 / 5318
  • Ekspert
23-06-2014, 14:18
Nie zapominajmy tez dodac, ze Wagner calymi garsciami czerpal z pomyslow muzycznych Mendelssohna, o ktorym publicznie wyrazal sie moze i malo pochlebniel, ale prywatnie czul don duzy podziw ;\'))

ps. a ja akurat Brucknera zaczalem eksplorowac od 1-ki, ale nigdy nie robilem sobie hurtowych odsluchow, wiec pewnie nie doznalem odczucia przesycenia, zwlaszcza ze lubie sobie dosc mocno urozmaicac repertuar ;\'))

markooo35

  • 149 / 5266
  • Aktywny użytkownik
23-06-2014, 16:50
> Max, 2014-06-23 13:11:2                                                                                                                                       Teraz dam szansę lżejszemu Wagnerowi i zafunduję sobie "Śpiewaków Norymberskich".

Proszę tylko nie Śpiewacy :-) Tam są takie słynne wagnerowskie dłużyzny że jak dla Ciebie może to być nie do przebrnięcia.

Proponuje Lohengrin lub Tannnhauser .

Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
23-06-2014, 17:51
>> markooo35,

:-)
No to może Lohengrin. Zwłaszcza, że jest duża szansa, że sobie go na żywo w Operze Narodowej zobaczę i usłyszę.
Dla zainteresowanych: Warszawa, 19-28 grudzień 2014.
Żona już wyraziła wstępne zainteresowanie ! :-) Ale raczej jej nie powiem, że to trwa... 4 godz 20 min...
Oh mein Gott, hilf mir ! :-0
To jest właśnie cały Wagner. Kilkanaście wieczorów poświęconych "Tristanowi", zanim uznałem, że znam tą muzę. Ale warto było.



Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
23-06-2014, 18:01
http://www.teatrwielki.pl/repertuar/opera/kalendarium/lohengrin.html?year=2014&month=12&kid=1434

Jedyna pozycja w repertuarze na kolejny sezon, która mnie zainteresowała.

Przy okazji, pojawił się już repertuar NOSPR-u na przyszły sezon w nowej siedzibie. Oj będzie się działo:

http://nowa.nospr.org.pl/pl/abonamenty/

Ja biorę czerwony (piątkowy)
W samym październiku zagrają Wiedeńczycy i Londyńczycy obok NOSPR-u... Jaja nie ? :-)

dong

  • 541 / 5287
  • Ekspert
24-06-2014, 10:58
>> pastwa, 2014-06-22 16:09:01
>> (...) ponizszy zestawik muzyki symfonicznej Brucknera, wiele sobie po nim obiecujac, dyryguje tutaj Gunter Wand, o ktorym mam raczej pozytywne mniemanie, po tych kilku pozycjach z jego udzialem, ktore posiadam.

Bruckner Wanda jest bardzo ciekawy - mam ten zestaw i wysoko cenię. Potrafi znaleźć swój klucz do każdej symfonii, i jest to mocno zróżnicowane podejście.

Dla mnie Bruckner to przede wszystkim moja ukochana Ósma - Wand rozrysowuje ją jak wielki muzyczny fresk, koncentrując się bardziej na architekturze i detalach niż ukazując dramaturgię. Oryginalna interpretacja!

Max: imho poczucie dłużyzny u Brucknera to niemal zawsze kwestia marnego wykonania. Co do selekcji symfonii, to spróbuj cofnąć się jeszcze jeden krok i skosztuj Trzeciej, ale w mocno nieortodoksyjnej interpretacji. Mnie przekonał późny Celibidache z Monachijczykami (EMI) - a wcześniej też Trzecia przez moje uszy przelatywała bez śladu.

Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
26-06-2014, 01:04
>>dong,
Max: imho poczucie dłużyzny u Brucknera to niemal zawsze kwestia marnego wykonania."

No ja mam box Jochuma. Tu raczej nie ma mowy o niedoróbkach wykonawczych.

Pozwolę więc sobie mieć zdanie odrębne. Tacy panowie jak Wagner, Bruckner czy Mahler (którym się właśnie z rozkoszą delektuję) mają tendencje do przeciąganie muzy ponad miarę. Każdy z wymienionych jest mi bliski, choć prawdziwie gorącym uczuciem darzę jedynie Gucia :-), ale nawet Mahler to momentami wodolej. Wystarczy posłuchać adagia z "Dziewiątki", które absolutnie uwielbiam. Ale kiedy każdy nieco bardziej ogarnięty twórca dawno zakończyłby sprawę, Gucio się egzaltuje, przeciąga, powtarza, smuci ponad miarę... :-)) I za to go kochamy.
Dałbym sobie rękę za owo adagio z dziewiątki urąbać ! ;-)

Właśnie słucham Finału z dziesiątki. To jest przedsionek nieba.... (choć ta Naxosowska wersja - Wheeler - jest taka sobie. Wolę starego Rattla z Bournemouth - wersja Derycka Cooke\'a)

Wtopiłem ! I teraz już muszę całego Gucia przerobić. Jednak geniusz ! :-)

dong

  • 541 / 5287
  • Ekspert
26-06-2014, 11:01
W wykonaniu Jochuma mam z Brucknera tylko właśnie Ósmą, i cóż... interpretacja kompetentna, ale nie należy do moich ulubionych. Adagio znakomite, ale zbyt mocno wyeksponowane w stosunku do wcześniejszych części.

Mahler jest mi mniej bliski, i choć popularnością dzisiaj przewyższa Brucknera, to osobiście uważam go za kompozytora nieco niższej rangi. Bardzo lubię Czwartą, niemal klasycznie zwięzłą (w każdym razie jak na Mahlera :), i pozornie najbardziej bezpretensjonalną z jego symfonii. Adagio z Dziesiątej ma  wspaniałe momenty, Szósta w odpowiednich rękach (Mitropoulos, Boulez) potrafi zapewnić sporą dozę mocnych wrażeń.

Jest ważnym twórcą, ale zbyt ewidentnie schyłkowym - wieńczącym linię późnoromantycznego orkiestrowego i harmonicznego rozpasania. To oczywiście dekadencja w imponującym stylu, ale muzyka w początku XX wieku szukała już nowego tchnienia.

Ten nowy oddech świetnie wyczuwał np. krótkotrwały zięć Mahlera, Ernst Křenek - jego Druga Symfonia językiem muzycznym nie odbiega jeszcze zanadto od symfoniki mahlerowskiej, ale wyrazowo i strukturalnie patrzy już zdecydowanie bardziej w przyszłość. To fascynujące, niezwykle złożone i stanowczo zbyt słabo znane dzieło.

Innym wielkim post-mahlerowskim symfonikiem był Karl Amadeus Hartmann - też mocno "zaniedbany".

Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
26-06-2014, 22:19
>> dong,
Mahler jest mi mniej bliski, i choć popularnością dzisiaj przewyższa Brucknera, to osobiście uważam go za kompozytora nieco niższej rangi."

Myślę, że mamy prawo do osobistych preferencji, ale już z tą wyższą rangą muzyki Brucknera zgodzić się absolutnie nie mogę.

Niejeden raz pisałem w tym wątku o Brucknerze, a początek mojego flirtu z tą muzyką był wielce obiecujący. Dziewiątka pod Giulinim z Wiedeńczykami zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, dopiero w następnej kolejności zaopatrzyłem się w zestaw Jochuma. W międzyczasie słyszałem Ósemkę w NOSPRze pod... samym Skrowaczewskim (!), którego kompletny Bruckner stawiany jest w jednym rzędzie z tymi najwyżej ocenianymi.

Myślę, że pewne ułomności tej muzyki są jednak dość oczywiste. Owa rozwlekłość, muzyczne gadulstwo, brak dyscypliny formalnej, nadmierny patos czy też momentami niezbyt wyszukana, czy mówiąc wprost banalna motywika. (westernowy początek Szóstki to tylko przykład :-) ) Ale Bruckner potrafi też czarować i uwodzić. Oferuje momentami muzykę zwyczajnie piękną, a muzyczne piękno jest tam w postaci czystej i szlachetnej. Bardzo go lubię mimo pewnych skaz, na które można zwyczajnie machnąć ręką. Nawet "westernowe" Majestoso "Szóstej" przechodzi potem w delikatny, powabny i falujący temat. (Słucham sobie teraz Adagia z Szóstki, które jest oczywiście absolutnie zachwycające, z kolei Scherzo momentami trąci banałem, Finał znowu bardzo rozfalowany, burzliwy i niejednoznaczny)  

Ale jednak język Brucknera jest dość archaiczny i należy do wieku XIX, co do tego nie ma chyba wątpliwości. I właśnie to go radykalnie od Mahlera odróżnia. Mahler, zwłaszcza pisząc ostatnie symfonie bardzo już mocno stał na gruncie muzyki XX wiecznej. Dla mnie symfonie 9,10 to arcydzieła, które należą do moich najulubieńszych i najwartościowszych pozycji. Język ostatnich symfonii jest do dziś aktualny, intrygujący i świeży. Oczywiście zgadzam się z określeniem tej muzyki jako "dekadencji w imponującym stylu". Ten schyłek, dryf, bezsens i przeczucie upadku są dziś odczuwalne bardziej niż kiedykolwiek... Może na tym polega atrakcyjność i aktualność tej estetyki.

P.S.
Przeuroczą "Czwartą" też oczywiście bardzo lubię i zgadzam się, że należy do najbardziej czytelnych i formalnie zwięzłych, choć oczywiście charakterystycznych smaczków i intrygujących "chropowatości" nie brakuje. Pragnącym odkrywać Mahlera warto jeszcze polecić symfonię nr 1 "Titan". Tu też od początku do końca muzykę zapodano czytelnie, bezpośrednio i w tradycyjny sposób.

Słucham teraz finałowego solo sopranu wieńczącego Mahlerowskką "Czwórkę" (Boulez/Cleveland/DG). Absolutnie zachwycające.

sandacz

  • 268 / 3772
  • Zaawansowany użytkownik
28-06-2014, 00:32
Leciał niedawno taki film na Planete o Mahlerze, "Gustav Mahler. Anatomia geniuszu". Świetnie zrobiony, przez pasjonatów, widać. Kiedyś kiedyś, chłopięciem będąc, zapuściłem sobie Siódemkę z płytoteki taty, bo chyba mi się obrazek spodobał, i cholernie mnie ta muzyka zaintrygowała...

Coś z zupełnie innej beczki. Jakie jest godne polecenia wykonanie najlepiej kompletu koncertów fortepianowych Bartóka, które w przeciwieństwie do tego z 2005 pod Boulezem z DG nie będzie brzmiało jak z kiepskiej dziurki CD? Kurczę, świetne wykonania (czy w II w kadencji wirtuozowskiej na pewno grają tylko dwie ręce?), ale dźwiękowo jest strasznie beznamiętnie :-/
SunDutch

Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
28-06-2014, 10:10
>>sandacz,
Jakie jest godne polecenia wykonanie najlepiej kompletu koncertów fortepianowych Bartóka, które w przeciwieństwie do tego z 2005 pod Boulezem z DG nie będzie brzmiało jak z kiepskiej dziurki CD? Kurczę, świetne wykonania (czy w II w kadencji wirtuozowskiej na pewno grają tylko dwie ręce?), ale dźwiękowo jest strasznie beznamiętnie :-/"

Grymasisz jak rasowy audiofil ;-))

Mam dwie płyty z koncertami Bartoka - obie to Boulez 2005/DG..., raz solo a raz w boksie ;-))
Nigdy jakoś się realizacją tych nagrań nie przejmowałem.

pastwa

  • 3776 / 5318
  • Ekspert
28-06-2014, 11:09
>> sandacz, 2014-06-28 00:32:26
Coś z zupełnie innej beczki. Jakie jest godne polecenia wykonanie najlepiej kompletu koncertów fortepianowych Bartóka, które w przeciwieństwie do tego z 2005 pod Boulezem z DG nie będzie brzmiało jak z kiepskiej dziurki CD?

To jakas prowokacja ? U mnie te koncerty brzmia rewelacyjnie nawet z wyjscia komputerowego (chociaz po wzmaku sluchawkowym, ale takim uciwie wycenionym, bo za 500PLN) i tak z mojego doswiadczenia muzycznego, to sa jedne z najlepszych nagran (pod kazdym wzgledem), jesli wiec to gra SLABO to albo sprzet jest kompletnie padniety, albo zwyczajnie muzyka nie jest dla Ciebie ;\'))

Inne, bardzo dobre wykonania (ja akurat zwracam duza uwage na jakosc techniczna) to Gyorgy Sandor oraz Hungarian State Orchestra pod Adamem Fischerem dla Sony, i jeszcze Geza Anda - Ferenc Friscay - Radio Symphonie-Orchester Berlin dla DG.

pastwa

  • 3776 / 5318
  • Ekspert
28-06-2014, 11:14
I jeszcze wizualnie aby bylo milo dla oka:\'))

Max

  • 2203 / 4815
  • Ekspert
28-06-2014, 12:58
>> sandacz,

"Boulez and the three great orchestras give each pianist exactly what he or she requires: for Zimmerman, a fast-moving but very detailed sense of give and take; for Andsnes, a lot of surge and punch; for Grimaud, a chamber-like transparency. In each case, the sound follows suit. In the past, I\'ve complained about the long-standing tendency of producers to make the solo instrument too prominent with respect to the orchestra, thereby falsifying the balances. Here, however, Helmut Burk and Christian Gansch favor a more natural perspective that provides both clarity and warmth."

Both... clarity and warmth. Może Ty rzeczywiście sobie "lampę" podaruj. :-)