Gratuluję nabytku :) To bardzo fajny magnetofon, z pięknym wskaźnikiem, który jakością brzmienia depcze po piętach Nakom :)
Niestety w tym magnetofonie należałoby wymienić wszystkie elektrolity. Po pierwsze, dlatego, że w większości są w nieciekawym stanie, po drugie ten deck zwyczajnie na to zasługuje. Kiedyś wymieniałem fiolety i Philipsy, co pomagało na problemy z kalibracją. Ale z czasem pojawiły się inne problemy. Mierzyłem wszystkie elektrolity w jednym z egzemplarzy, które posiadałem lub były u mnie i większość to szrot. Fiolety wiadomo - obligatoryjnie, trafiają się też cieknące niebieskie Philipsy - to samo. Ale te zielone TK, choć nie ciekną, też nie są za ciekawe. One nawet w nowszym Harmanie TD-4800, nie trzymały pojemności i ESR. Większe pojemności powiedzmy od 100uF jako tako, ale małe są tragiczne.
Z innych rzeczy przełącznik monitor potrafi przerywać, trzeba wyczyścić.
Sankyo, jak to Sankyo ma swoje przypadłości i w tym modelu możemy mieć ich komplet prędzej, czy później. Rolki nie są tak trwałe jak w Nakamichi i czasami trzeba wymienić.
Co do dźwięku, CD491 odtwarza faktycznie nieco po ciemniejszej stronie, za to ma subiektywnie niski poziom szumów.
Jeśli chodzi o nagrywanie, to deck kapitalnie nagrywa taśmy żelazowe, na chromach nie daje się za wysoko wysterować, co wyszło nawet w testach, jest chyba na forum gdzieś porównanie z Braunem C3.
Co do pracy mechanizmu, to nie jest takie pospolite Sankyo, a hamowane elektromagnetycznie, dzięki czemu nie "tłucze" przy funkcjach, przy których wykorzystywany jest hamulec talerzyków. Dlatego choć wolniejszy, działa z charakterystycznym miękkim "klikiem" przy zmianie funkcji. Potrafi też pięknie zejść z W&F.
Gdy dopieścisz sobie Marku swój egzemplarz, będziesz z niego bardzo zadowolony, to nietuzinkowy deck.