Audiohobby.pl

"Weekend ze Staxem za recenzję" - recenzje i dyskusja

belesiu

  • 8 / 1171
  • Nowy użytkownik
13-07-2015, 21:59
Z przejęcia zapomniałem podziękować Ci za to, że mogłem wziąć udział w tak wspaniałej akcji. Nie chcę zabrzmieć jakoś patetycznie, ale naprawdę jestem ogromnie wdzięczny i za zaufanie i za włożoną pracę. Bez tego, pewnie gdzieś, kiedyś udałoby mi się posłuchać czegoś na takich słuchawkach - w zgiełku, na jakiejś prezentacji tudzież w innych warunkach, w których pewnie stwiedziłbym "staxy? nic nadzwyczajnego". Bo trzeba absolutnej ciszy i spokoju, żeby czar zadziałał a to można osiągnąć tylko w zaciszu (niekoniecznie swojego) domu, w wygodnym fotelu i z własnego źródła.
Dziękuję.

brodacz

  • 1768 / 1480
  • Ekspert
14-07-2015, 00:29
belesiu
pro podejście do sprawy ,dziękuję !
touok ,michauczok ,SławekR cieniasy jedne uczyć się od kolegi :-).

« Ostatnia zmiana: 14-07-2015, 00:35 wysłana przez brodacz »

michauczok

  • 45 / 1105
  • Nowy użytkownik
14-07-2015, 01:03
Dzięki uprzejmości forum audiohobby oraz Wiktora, w ramach akcji „Weekend ze Staxem za recenzję” miałem okazję przez kilka dni gościć u siebie średni zestaw Staxa, oznaczony przez producenta  jako SRS-3170, składającego się z elektrostatycznych słuchawek STAX SR-307, oraz tranzystorowego wzmacniacza Stax SRM-323S. Za możliwość obcowania z tym kompletem chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować, w szczególności Wiktorowi, który to osobiście zajął się wysyłkami sprzętu, umożliwiając entuzjastom takim jak ja zapoznanie się z dość rzadko jednak spotykanym w naszym kraju sprzętem.
Słuchawki dotarły do mnie w czwartek, przed południem, kurier pojawił się dosłownie kiedy stałem w progu wychodząc, niosąc w rękach ogromne pudło. Zestaw odebrałem, odstawiłem w bezpieczne miejsce, i niestety byłem zmuszony odłożyć jego obejrzenie na później, co jeszcze bardziej zaostrzyło mój apetyt. Wreszcie, kiedy mogłem już odpakować przesyłkę, moim oczom ukazały się nie tylko wymienione już słuchawki i wzmacniacz, ale jeszcze kabelek RCA, instrukcje obsługi i foldery reklamowe Staxa, swoją drogą pięknie zrobione, w przeciwieństwie do ich strony internetowej, pamiętającej jeszcze chyba lata 90.

Pierwsze wrażenie – bardzo dobra jakość wykonania słuchawek, które mimo że wykonane niemal w całości z tworzywa sztucznego, nie sprawiają wrażenia tanich słuchawek. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, wszystko dokładnie spasowane, a użyte materiały wyglądają dobrze nawet z bliska. Nie jest to bardzo wysoka klasa wykonania, jednak zdecydowanie zawyżająca średnią. Jeden mały wyjątek to pady, które wykonano z materiału niezbyt przyjemnego dla ucha, przynajmniej mojego. Miały one poza tym skłonność do odklejania się, prawdopodobnie dwustronna taśma klejąca, używana chyba we wszystkich Staxach, okazała się w jednym miejscu zbyt słaba. Same słuchawki wyglądały na dość odporne na zużycie, jednak pewne niedomagania wyszły na wierzch przy dalszym użytkowaniu.

Wygląd – kwestia w przypadku Lambd bardzo dyskusyjna, są tak brzydkie że aż ładne, i zdecydowanie większe niż się wydają na zdjęciach..

Wzmacniacz nie zwrócił na siebie uwagi niczym specjalnym, wyglądał na porządnie zbudowany, i zaskakująco lekki jak na swój spory rozmiar. Bardzo spodobał mi się firmowy patent regulacji balansu, za pomocą koaksjalnego potencjometru, jednak nie była to pierwsza moja styczność z takim rozwiązaniem.

Nie zastanawiając się długo, rzuciłem się (z konieczną ostrożnością, właściwą dla wypożyczonego sprzętu) podłączać sprzęt. W związku z tym, że źródło używane przeze mnie na co dzień (iMod mini 2G) dostarcza sygnał bezpośrednio z kostki DAC, z pominięciem firmowych kondensatorów, składowa stała jest filtrowana dopiero na wzmacniaczu słuchawkowym. Niestety nie byłem pewny czy taka filtracja występuje w sprzęcie Staxa, więc zapobiegawczo podłączyłem się do niego poprzez wzmacniacz FCL II. Sam DAC ma brzmienie raczej neutralne, bez faworyzowania jakiegokolwiek pasma, podobnie wzmacniacz.

W takiej konfiguracji jako pierwsze uderzyło mnie brzmienie zupełnie odwrotne, do tego typowo kojarzonego z elektrostatami. Bardzo mocno wyeksponowana wyższa część basu, brak basu najniższego, dół lekko przyciemniony i kremowy, wycofany środek, i góra pasma, w przeciwieństwie do dołu lekko rozjaśniona. Sama scena bardzo kameralna, słuchawki grają „na twarz”, nieco, jak na mój gust scenoluba za blisko. Instrumenty będące na scenie zdawały się być skompresowane, upchnięte w za  małej przestrzeni. Słowem, brzmienie kojarzyło mi się z typowymi mainstreamowymi słuchawkami dynamicznymi, skierowanymi do bardziej masowego odbiorcy -  brzmienie „loudnessowe”, delikatnie zamulone, słowem szału nie było przy pierwszym przesłuchanym utworze, przy drugim i trzecim też nie za bardzo. Testowe podłączenie moich referencyjnych planarów uwydatniło jeszcze wymienione wyżej cechy. Jednak, w związku z tym, że są to słuchawki wytwarzane przeze mnie, a na forum audiohobby słuchało je raptem kilka osób, nie będę się bardziej wgłębiał w to porównanie, tym bardziej, że w związku z moim przyzwyczajeniem do ich sygnatury brzmieniowej,  takie porównanie mogłoby być krzywdzące dla SR-307. Jeszcze rzut ucha na standardowe tym razem Beyerdynamic DT990 600 Ohm, upewniło mnie, że moje skojarzenia ze słuchawkami dynamicznymi nie były bezpodstawne. Jednak po pewnym czasie, i żonglerce źródłami, pecetem z gruntownie zmodowanym SB0460, iModem na Wolfsonie WM8711 podłączonym tym razem bezpośrednio do wzmacniacza Staxa przez dorzucone kondensatory foliowe, i nawet  z czystej ciekawości Samsungiem Galaxy SII doszedłem do nieco innych wniosków.

Po pierwsze, i chyba najważniejsze, mimo tego ocieplenia i lekkiego zamglenia, jakie było dla mnie słyszalne w każdej konfiguracji, słuchawki nie tracą informacji przekazywanych w nagraniu. Są bardzo, bardzo szczegółowe, w nienachalny, zrelaksowany sposób. Rzecz taka byłaby nie do pomyślenia w słuchawkach dynamicznych, gdzie przyciemnienie będzie się nierozerwalnie wiązało z utratą szczegółów. Szczegółowość ta nie jest złudzeniem tworzonym przez nadmierne wyeksponowanie sopranów, co często ma miejsce, a raczej jest pochodną bardzo niskiej masy mylarowej membrany odtwarzającej dźwięki.
Kolejnym następstwem technologi używanej przez japońskiego producenta, jest piekielna szybkość i dynamika, takiej odpowiedzi impulsowej można ze świecą szukać i w dynamikach, i w planarach, być może przetworniki typu AMT mogłyby powalczyć na tym polu, jednak mają one bardzo duże problemy z odwzorowaniem niskich tonów, przez co słabo nadają się do słuchawek.
Wielkim plusem jest sama jakość góry, jej dokładność i jakość, tu także inne technologie oddają pola, nawet tak hołubione przeze mnie ortodynamiki.
Środek, mimo pewnego wycofania przekazuje ogrom informacji, i jest chyba najbardziej liniowym pasmem tych słuchawek.

Dzięki wymienionym wyżej cechom, nieco przyciasna scena Staxa po chwili przyzwyczajenia staje się całkiem znośna, a nawet przyjemna, wydaje mi się wręcz, że fani tego typu prezentacji dzwięku, przykładowo użytkownicy niższych modeli Grado, mogą być wniebowzięci. Instrumenty, mimo że stłoczone na niewielkiej przestrzeni nie wpadają na siebie, są otoczone powietrzem i wyraźnie odseparowane od siebie. Słuchawki nie mają ponadto problemów z odtwarzaniem wielu dźwięków o różnych wysokościach pochodzących z kilku czy kilkunastu źródeł pozornych, co sprawia że nawet słuchanie dużych składów nie męczy. Co do źródeł pozornych – holografii również należy się pochwała.

Słuchawki grają naturalnie, instrumenty brzmią tak, jak przynajmniej według mojego pojęcia brzmieć powinny, oczywiście biorąc pod uwagę to ocieplenie dźwięku i roll-off na subbasie. Brzmienie jest bardzo eufoniczne i wciągające, co jest kolejną rzeczą, której by się laik w Staxach nie spodziewał, słuchawek aż nie chce się ściągać z głowy.
Wysokie tony, będące dla mnie na granicy, powyżej których dłuższy odsłuch może męczyć, momentami, szczególnie przy utworach Anny Marii Jopek tną jak małe żyletki, przekazując wielki ładunek emocjonalny, ale i powodując zmęczenie – obawiam się że na co dzień trzeba by je połączyć ze spokojnym źródłem, albo mieć w odwodzie słuchawki z mniejszą ilością góry.

Przez te kilka dni odsłuchów, doszedłem do wniosku, że SR-307 lubią średnie i duże głośności, przy których dopiero rozwijają skrzydła, ciche odsłuchy to trochę lizanie cukierka przez papierek. Większość najbardziej irytujących mnie problemów z brzmieniem (przyciemnienie, braki subbasu, niedostateczne napowietrzenie i wrażenie stłoczenia dźwięków) może być łatwo wyeliminowane przez modyfikację. Można się z taką zmianą łatwo zapoznać, delikatnie unosząc earpad, pozwalając na przepływ powietrza przez powstałą szczelinę. Aplikacja drivera przez staxa wydaje mi się być co najmniej nietrafiona, spowodowane jest to być może przez fakt, że jest to model ledwie drugi od dołu, i producent musiał zachować odpowiednie cenie brzmienie słuchawek, słowem celowo zepsuli, żeby nie były za dobre.
Wracając do padów – jedna z najsłabszych stron tych słuchawek, zdecydowanie zbyt płaskie, średnio estetyczne, gniotą, uszy się w nich pocą, ciężko w nich dłużej wysiedzieć. Kolejną wadą czysto ergonomiczną jest sam kabel – do odsłuchów biurkowych nieco za długi, ciężki, gruby, nieporęczny i ciągnący za sobą słuchawki, jednak rozumiem że jest to w pewien sposób nieodzowne, ze względu na wysokie napięcia w nim występujące. Nie bez znaczenia jest też fakt, że posiada aż sześć żył, przekazujących sygnał dźwiękowy i napięcie polaryzacji membrany.

W trakcie użytkowania zauważyłem, że słuchawki, mimo że prawie nowe, mają luźny mechanizm regulacji pałąka po prawej stronie, blokujący się zdecydowanie tylko w skrajnych pozycjach. Mam nadzieję że to tylko jednostkowy przypadek, bo gdybym posiadał te słuchawki na własność i zapłacił za nie niemałą przecież cenę, to irytowałbym się takim ewidentnym niedopracowaniem.
Podobny problem, chociaż zdecydowanie mniej denerwujący wystąpił we wzmacniaczu SRM-323S, gałka regulacji głośności została wykonana z niskiej jakości plastiku, i była nieco chybotliwa, co uwidaczniało się w trakcie użytkowania, problem taki nie występował w wyższym modelu SR 727, jednak to zupełnie inna klasa sprzętu.

Przed samym podsumowaniem powiem tylko, że te lambdy miały u mnie ciężko, bo mają trochę nie moją sygnaturę brzmieniową, a słuchając ich starszych braci, miałem wobec nich wygórowane wymagania.

Same słuchawki biją na głowę większość dynamików które miałem okazję odsłuchać, z wyłączeniem Sennheiserów HD800 i AKG K1000, które to zrobiły na mnie wielkie wrażenie przy pierwszym kontakcie. Przegrywają jednak ergonomią, nie nadają się na sprzet portable, i trzeba je traktować ze sporą dbałością. Porównując do ortodynamików nie jest już tak różowo, poziom jest podobny do słuchawek Audeze, przy podobnej do LCD-2 cenie, biorąc pod uwagę wzmacniacze, jednak tutaj o wyborze zadecydują osobiste preferencje, w jednych bowiem brakuje dołu, a w drugich góry. Kolejnymi alternatywami są Hifimany HE500 i HE-5LE, tu także cena i jakość są podobne, jednak Hifimany mają bardziej stłoczoną scenę, równiejsze brzmienie, ale są znacznie gorzej wykonane.

Wreszcie porównując do elektrostatów – są to najsłabsze elektrostaty jakie miałem okazję usłyszeć, jednak to nic dziwnego, konkurowały ze Staxami SR-009 i Lambda Pro, tych pierwszych nawet nie porównuję, a drugie stoją na drugim biegunie, są znacznie jaśniejsze, i pozbawione jakiegokolwiek zamglenia, jedne z kilku słuchawek które z marszu wywołały u mnie niezwykle pozytywne wrażenie, i chciałbym kiedyś posiadać na własność.

Czy za cenę rynkową warto się w takie Staxy zaopatrzyć? Jeżeli nie posiadamy wzmacniacza słuchawkowego, i koniecznie chcemy sprzęt nowy, to warto taką opcję rozważyć, jednak znacznie bardziej interesujące byłyby moim zdaniem używane lambdy pro w zestawie z którymś z małych wzmacniaczy Staxa, lub lepiej, wzmacniacz DIY któregoś z naszych rodzimych twórców i ortodynamiki, czy to Audeze, czy też zmodyfikowane Hifimany, które to, obojętnie czy HE-5LE czy HE560, kompletnie deklasują w moich uszach SR-307.

/Stanowsko testowe na załączonym zdjęciu.
//Umknął mi "ustawowy" termin siedmiodniowy, mam nadzieje że wybaczycie :D

brodacz

  • 1768 / 1480
  • Ekspert
14-07-2015, 08:19
belesiu
pro podejście do sprawy ,dziękuję !
touok ,michauczok ,SławekR cieniasy jedne uczyć się od kolegi :-).

Widzę ,że mały wjazd na ambicję i piorunem poskutkowało :-D
Dzięki Michauczok ,bardzo ciekawa recenzja !

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
15-07-2015, 00:15
Koledzy @bolesiu i @michauczok, wielkie dzięki za opisy waszych wrażeń.
Po ich lekturze dotarło do mnie, że ta akcja, to naprawdę bardzo dobry pomysł.
Jestem pod wrażeniem obu recenzji. Jedną i drugą czytało mi się znakomicie. Myślę, że warto było poczekać.
Ale teraz z jeszcze większą niecierpliwością czekam, na te pozostałe "zaległe" recenzje. :)
« Ostatnia zmiana: 15-07-2015, 08:27 wysłana przez Karol »

wiktor

  • 2151 / 3545
  • Moderator Globalny
15-07-2015, 10:24
Michał,

bardzo dziękujemy za szczegółowe sprawozdanie z odsłuchu.

>>W trakcie użytkowania zauważyłem, że słuchawki, mimo że prawie nowe, mają luźny mechanizm regulacji pałąka po prawej stronie, blokujący się zdecydowanie tylko w skrajnych pozycjach. Mam nadzieję że to tylko jednostkowy przypadek, bo gdybym posiadał te słuchawki na własność i zapłacił za nie niemałą przecież cenę, to irytowałbym się takim ewidentnym niedopracowaniem.<<


Panowie,

tak mają wszystkie Lambdy poza SR-507. To nie jest usterka tych konkretnych słuchawek. Sprawdziłem i jest w porządku.

brodacz

  • 1768 / 1480
  • Ekspert
23-07-2015, 09:09
Na stronie dystrybutora nie ma żadnego śladu o zestawie przenośnym Stax 002.Czy nie jest on w regularnej dytrybucji w Polsce ? Jeśli jest to czy zna ktoś cenę ?

brodacz

  • 1768 / 1480
  • Ekspert
23-07-2015, 11:20
Dziękuję bardzo za użyczenie przenośnego zestawu Stax 002.

Zestaw przenośny którego używam w podróży i na wakacjach to ipod classic i słuchawki które były do niego dołaczone.
Miałem też kiedyś słuchawki AKG K450 których używałem z moim ipodem i były dużo lepsze od tych dołączonych ale bardzo szybko popsuł sie ich kabel
i leża od kilku lat gdzies w szafie na dnie.Mam dwóch znajomych którzy też kupili te AKG i byli z nich tak ja bardzo zadowoleni lecz tylko do momentu jak im też padł kabel.

Słuchałem też wiele razy i pożyczyłem go również do porównania z zestawem Staxa odtwarzacz Hifiman HM-601.
Hifiman gra dużo lepiej od ipod i słychać to już z małymi słuchawkami od ipoda i dobitnie z K450 czy B&W P5 lecz jest trasznie toporny w użytkowaniu i nie może pomieścic tak dużo muzyki co ipod.Poznałem też z obydwoma tymi odtwarzaczami słuchawki Beyerdynamic DT1350.
Jestem więc bardzo świadomy słabej jakości brzmienia mojego zestawu przenośnego lecz jakoś nigdy bardzo mi to nie przeszkadzało gdyż głównie chodziło mi o to aby coś
po prostu grało i pozwoliło mi zabrać jak najwięcej różnej muzyki aby nie było nudno w podróży.

O zestawie przenośnym Staxa przed wypożyczeniem nie wiedziałem praktycznie nic poza tym ,że ma go nasz koloega Sim.
Po rozpakowaniu miło się zaskoczyłem bo wzmacniaczyk jest naprawdę mały.Nie jest może jakoś super wykonany ale nie rozpada się w ręlach iużytkuje się go w porządku.
Wtyk ma zupełnie inną konstrukcję do której przyzwyczaił mnie Stax ze swoich stacjonarnych słuchawek.Przypomina trochę wtyk internetowy i bardzo ciasno się go wkłada i wyjmuje
ale zapewnia to bardzo pewne połączenie i nigdy nie wypnie się przypadkowo w czasie słuchania czego elektrostatyczne słuchawki mogą nie lubić.Jest też tego druga strona wiele razy
przy użytkowaniu ipoda na mieście czy w podróży przypadkowo kabel mi się gdzieś zawinął i pociągałem za niego a on po prostu wyskakiwał z gniazda.W zestawie przenośnym Staxa może
skończyć się to urwaniem kabla gdyż jest dość delikatny.Jest to taka taśma jak w dużych Staxach lecz dużo cieńsza.
Same słuchawki zaskoczyły mnie swoim rozmiarem.Jak na douszne część która wystaje z ucha jest dość spora.Można je zamontować na dołaczonym pałąku lub używać jak standarwowe słuchawki
douszne ,super rowazanie.Ja używam z pałakiem gdyz dociska on słuchawki delikatnie co daje pewność użytkowania.Bez niego odnoszę dziwne wrażenie ,że słuchawki mogą wypaść mi same
z ucha.Wykonanie słuchawek i pałaka jest ok ,nie zachwyca ale i jakoś specjalnie nie rozczarowuje.

Brzmienie które uzyskałem podłączając ipoda do tego zestawu jest zaskakujaco dobre.Sam ipod ze swoimi słuchawkami i Hifiman z jego przenośnymi słuchawkami ( nie wiem co to za model)
grają w porównaniu do tego ze Staxem tak marnie ,blado i tak strasznie cyfrowo i bezuczuciowo ,że az żal tego słuchać.Różnica jest ogromna!Mając jeszcze w  pamięci brzmienie tych odtwarzaczty z AKG K450 ,B&W P5 ora DT1350 nie zaryzykowałby stwierdzenia ,że zbliżają się one do tego jak grają odtwarzacze te ze Staxem.
Ze Staxem uzyskuje się brzmienie z uyczuciem co jest dla mnie głównym atutem słuchawek Stax i posiadają to też te najmniejsze.Osoby zaznajomonej z brzmieniem Staxa odnajdą tam wszystko
to czym charakteryzują się duże słuchawki lecz wiadomo ,że w słabszej jakości.Pewnych rzeczy niestety nie da się przeskoczyć przez ograniczenia konstrucyjne.
Jest tam i mniejszy objętościowo lecz dobrze kontrolowany i punktowy Staxowy bas oraz barwna ciepła średnica jak i szczegółowe przestrzenne wysokie.
Znajdziemy też w nim zaskakującą jak na takie maleństwa przestrzeń i separacje.Porównywać tego do słuchawek  dousznych  Applea czy Hifimana granych z ich odtwarzaczy nawet
nie będę do one przy Staxie grają jak jakiś żart.
Tak jak Hifiman jest lepiej brzmiącym od ipoda odtwarzaczem tak samo jest po podłączeniu do wzmacniaczyka Staxa.Z ipodem gra to świetnie lecz z Hifimanem niewyobrażalnie jak dla mnie
dobrze jak na zestaw który mogę zmieścic w kieszeni luźniejszych jeansów lub w bocznej kieszeni bojówek.

Słuchawki mają kontrukcję otwrtą i nie izolują praktycznie w ogóle od otoczenia i to może być znaczny problem dla osób które chciałyby go używać w pociągu,samolocie czy na ulicy.
Problemem nie będzie przeszkadzanie innym ludziom gdyż muzyka bardzo cichutko wycieka na zewnatrz lecz odgłosy z zewnątrz.Przy cichym słuchaniu lub przy cichych partiach muzycznych
słyszę ptaki przez otwarte okno w pokoju.Dla mnie jest to bardziej zestaw przewieź mnie w dane miejsce i tam słuchaj w spokoju niż słuchaj mnie wszędzie gdzie chcesz.
Z drugiej jednak strony douszne słuchawki od ipoda czy Hifimana nie izolują jakoś dużo lepiej niż Staxy lecz utrata jakości w nich nie boli bo nie jest jakaś super a w Staxach tyle tego dobra ,smaczków i klimatu jest ,że człowiek chce to wszystko chłonąć i odkrywać.
Z wym zestawem i dobrym odtwarzaczem można mieć audiofilski dźwięk prawie wszędzie i wygodnie.
Myślę ,że jest tu tak jak ze wszystkim, coś za coś.Gdyby słuchawki te były nastawione na izolacje i były zamknięte nie byłoby między nimi a zwykłymi dousznymi czy innymi małymi słuchawkami które poznałem takiej różnicy.

Pozdrawiam
Przemek
« Ostatnia zmiana: 23-07-2015, 20:39 wysłana przez brodacz »

-Pawel-

  • 3675 / 3150
  • Administrator
23-07-2015, 16:20
Gratulacje dla pierwszego recenzenta SR-002! Miło się czytało, dzięki :-)

Radical

  • 684 / 2848
  • Ekspert
23-07-2015, 16:44
Dzięki za recenzje. Zawsze byłem ciekaw jak grają baby staxy jednak nigdy nie mogłem rozgryźć sensowności budowania słuchawek otwartych do celów przenośnych. Ja używałbym takowych w tramwaju a tam wiadomo że idzie przygłuchnąć bez dobrze izolujących dokanałówek.

belesiu

  • 8 / 1171
  • Nowy użytkownik
23-07-2015, 19:43
Jak się tak dobrze zastanowić, to w ogóle sens budowania wysokiej jakości przenośnych zestawów słuchawkowych jest dość wątpliwy. No bo zamknięte narażają na duże niebezpieczeństwo, otwarte wpuszczają mnóstwo dźwięków zabijających przekaz.
A jednak chce się wiedzieć, że to, co się ma jest po prostu dobre, lub bardzo dobre i w sprzyjających warunkach oferuje coś szczególnego.

Radical

  • 684 / 2848
  • Ekspert
24-07-2015, 09:03
Z tym niebezpieczeństwem to bym nie przesadzał. Sam używam dokanałówek już z 10 lat, codziennie dojeżdżam do centrum Krakowa do pracy i nigdy nie miałem niebezpiecznej sytuacji. Wiadomo jak zawsze trzeba sprzętu używać z głową to znaczy jeśli nie słyszymy co się dzieje wokół nas to trzeba się więcej rozglądać i tyle.

belesiu

  • 8 / 1171
  • Nowy użytkownik
24-07-2015, 10:32
Oj, trochę mi to brzmi jak "zawsze w tym miejscu jeżdżę 120 i nigdy nic się nie stało - nie rozumiem tego ograniczenia do 50". No ale dobra - zostawmy to...

wiktor

  • 2151 / 3545
  • Moderator Globalny
24-07-2015, 19:56
@brodacz

Przemku, właśnie dowiedziałem się, że Pan Sebastian ustalił cenę promocyjną zestawu SR-002 na 500 €.

zkb

  • 3 / 1123
  • Nowy użytkownik
25-07-2015, 11:24
Dziękuję  Audiohobby  za akcję „Weekend ze Staxem za recenzję” i umożliwienie dłuższego odsłuchu zestawu przenośnego Staxów.
Jak „za recenzję” to  wypada w końcu parę słów skrobnąć.

W poszukiwaniu dobrego dźwięku „na wynos”, portable  zacząłem  ostatnio sięgać po różne słuchawki douszne i dokanałowe. Pasjonaci i szperacze na forach internetowych audio wyszukują i polecają sobie różne słuchawki mające zapewnić najlepsze brzmienie w stosunku ceny do jakości.  Z początku rozpędziłem się w tych poszukiwaniach ale przystopowałem,  gdy uznałem z jednej strony, że wydawanie ponad 2 tys. zł na małe słuchawki  towarzyszące w podróży lub „na mieście”, „grające w głowie”  to zbytnia ekstrawagancja. Są słuchawki przenośne o wartości przewyższającej nieraz wartość dobrych torów stacjonarnych, ale jest gdzieś granica, którą wyznacza rozsądek i możliwości finansowe. Niektóre modele dawały satysfakcję słuchania, ale brzmieniowo dużo im brakowało do doskonałości, albo nie pasowała mi z jakichś powodów konstrukcja. Kupiłem w końcu słuchawki spersonalizowane CIEM, czteroprzetwornikowe, już dzisiaj ze średniej półki i uznałem, że doszedłem już do ściany i w połączeniu z dobrej klasy odtwarzaczem przenośnym mam namiastkę sprzętu stacjonarnego zapewniającą doskonałe wrażenia odsłuchowe. Oszukującą zmysł słuchu na tyle, że człowiek wreszcie ma wrażenie znajdowania się na sali koncertowej a ulubiona wokalistka śpiewa jak na żywo i dalej nie muszę już szukać.
Od pewnego czasu zainteresowały mnie słuchawki elektrostatyczne Stax, więc gdy dowiedziałem się o akcji na audiohobby postanowiłem wykorzystać szansę na odsłuch. Z początku miałem ochotę zapisać się na odsłuch dużych Staxów, ale zobaczyłem, że jest też mały zestaw:  Baby Stax!
Zestaw z tego co kojarzyłem niedostępny w Polsce, o którym kiedyś gdzieś czytałem, że to fajnie gra. 
Nadszedł wreszcie dzień kiedy otrzymałem do przetestowania zestaw SRS-002.
Same słuchawki pod względem konstrukcyjnym to coś dziwnego, dość duże okrągłe krążki z tworzywa połączone z owalną tulejką z nasadzonymi dla izolacji tipsami. Z racji dużych rozmiarów nie wchodzą głęboko do ucha, więc nie są dokanałowe. Mając w pamięci nieciekawe doświadczenia z podobnymi słuchawkami dokanałowymi o zbyt dużej tulejce w pierwszej chwili podszedłem sceptycznie, nie oczekując dobrego dopasowania i co za tym idzie dobrego dźwięku. Jak się okazało niesłusznie. Do tego wszystkiego pałąk przypominający słuchawki do Walkmanów do którego można przypiąć słuchawki na kablu, a raczej taśmie. Całość sprawiała wrażenie bardzo delikatnego sprzętu, typu "patrz na mnie, ale nie dotykaj". W użytkowaniu przenośnie miałbym trochę obawy o łatwe uszkodzenie, chociaż podczas tych paru dni, gdy używałem ich w domu nie rozpadły się. Wtyczkę ciężko się wpina i ciężko wypina, nie ma mowy o przypadkowym rozpięciu, ale sprawia wrażenie, że może też przez to dojść do zerwania taśmy przy nieuważnym silniejszym pociągnięciu. Ogólnie wolałbym przy użytkowaniu zestawu zachować ostrożność, co trochę ogranicza użytkowanie go mobilnie.
Wykonanie jak na cenę nie wywołuje efektu WOW, znalazłem nawet na plastiku pałąka drobne nierówności po odlewie, ale to raczej czepianie się szczegółów. Sam wzmacniacz jest lekki i porządnie wykonany.

A jak "to" gra?
Pierwsze wrażenie po założeniu słuchawek - jakiś płaski dźwięk. Dopiero po lekkim przekręceniu słuchawki dopasowały się do ucha i uzyskałem tzw. seal. Teraz z kolei nastąpiło zaskoczenie – słuchawki grają niesamowicie i z dobrym wypełnieniem.
Brzmienie przyjemne dla ucha, niemęczące, zrównoważone, dobrze wypełnione, bardzo szczegółowe z fantastyczną sceną. Szczególnie podobała mi się średnica. Wokale brzmią bardzo czysto, naturalnie i nigdzie nie usłyszałem  sybilizacji w wokalach damskich, na którą jestem specjalnie wyczulony. Wysokie tony gładkie, niewyostrzone, słychać dużo detali niezagłuszanych przez tony niskie. Bas dla mnie odpowiedni, ogólnie mi go nie brakowało, jest delikatny ale gdzie trzeba uderza. Trochę może nieraz brakowało takiego głębszego zejścia, jak np. w High Hopes z płyty Division Bell Pink Floydów ale może to przyzwyczajenie z moich customów. Syntezatory i chórki w Heaven and Hell Vangelisa zabrzmiały z odpowiednim drajwem bez zastrzeżeń jak na starej analogowej płycie z RCA, ale na customach też zejście jest trochę głębsze.
Ogólnie i bardzo subiektywnie mógłbym określić chyba jednak nawet słuchawki jako eufoniczne.
Słucham głównie muzyki lekkiej, w której ważniejsze są dla mnie naturalnie oddane wokale zwłaszcza damskie jak i wiernie przekazana barwa instrumentów niż mocne uderzenie.  Muzyka zaaplikowana podczas słuchania to zespoły Clannad, Altan, Carrantuohill,  Loreena McKennitt i dużo innych podobnych celtyckich klimatów, z drugiej strony stary rock elektroniczny m.in. Tangerine Dream, Vangelis, Jarre wszystko doprawione muzyką klasyczną, filmową, Pink Floyd, Louisem Armstrongiem i inne.

Baby Stax zabrzmiały dla mnie świeżo i inaczej niż wszystkie słuchawki  jakich słuchałem do tej pory.
Może jednak nie wszystkie, bo jeśli musiałbym coś określić to sygnatura wydaje mi się najbardziej zbliżona do AKG K550, które mam i lubię do tej pory za ich lekki przekaz, detaliczność  i  scenę trudną do osiągnięcia w słuchawkach zamkniętych.  Trudno mi jednak było oprzeć się wrażeniu, że przekaz małych słuchawek Stax jest bardziej naturalny, lepiej wypełniony i zrównoważony od dużych stacjonarnych i wokółusznych słuchawek napędzonych torem stacjonarnym albo z dobrej klasy odtwarzacza.
W każdym razie zestaw mini Stax zabrzmiał dla mnie trochę lepiej, a może po prostu przyjemniej od  słuchawek pełnowymiarowych jakby nie było dużo tańszych bo dostępnych dzisiaj za ok. 500 zł chociaż w cenie wyjściowej 1000 zł.  Baby Stax nie przebija może detalicznością czy sceną słuchawek planarnych  z dolnej półki jak np. HE-400, średnica nie przebija też magicznej średnicy YH-100, ale gra naprawdę na wysokim poziomie jak na mój gust i słychać, że jest to dźwięk z wyższej półki.

Ośmielę się jednak stwierdzić, że jest to bardzo podobny poziom SQ do słuchawek customowych z takiej półki, jakie można obecnie nabyć za połowę ceny zestawu Stax SR-002. Są to jednak same słuchawki a Stax oferuje od razu cały zestaw. Nie trzeba dobierać odtwarzacza, żeby znaleźć odpowiednią synergię i z każdym źródłem zabrzmi dobrze. CIEMy to jednak poważna alternatywa dla zestawu przenośnego Stax i warto je wziąć pod uwagę.
Co do wygody słuchawki są ultralekkie i właściwie nie czuje ich się na głowie.
Na swoich uszach odczuwałem przy dłuższym odsłuchu lekki nacisk tulejek z gumkami. Po wielogodzinnym (2-3 godziny) odsłuchu pojawiał się też lekki dyskomfort i miejscowe lekkie odciski na małżowinach pozostawione przez kolisty kształt muszli słuchawek, nie jest to wielki problem ale jednak niezbyt ergonomiczne rozwiązanie. Być może zależy to też od ukształtowania ucha.
Przenośnie używam różnych odtwarzaczy, zestaw przenośny Stax testowałem z iPodem Touch 4G 64GB oraz iBasso DX90. Na krótko podłączałem też do komputera, żeby posłuchać muzyki z foobar2000 poprzez przenośny  DAC/AMP Meridian Explorer. Zestawienie z DX90 brzmiało dla mnie odrobinę lepiej, bardziej gładko i analitycznie niż z iPoda, do którego podłączałem się przez kabelek FiiO L9 z wyjścia Line Out. Ale nie były to duże różnice, raczej niuanse, podobnie jak przy podłączeniu do Meridiana. Odtwarzacz iBasso jest bardziej neutralny i chłodny podczas gdy IPod, który daje trochę ciepła trochę bardziej dociążał lekkie brzmienie Staxów.
Oba zestawienia jak widać na dołączonych zdjęciach tworzą sporych rozmiarów „kanapki’, które nie są zbyt wygodnym rozwiązaniem. Zestaw z odtwarzaczem iBasso z trudem mieścił się w standardowej kieszeni  koszuli, z iPodem jest lepiej ale też nielekko. Nie lubię nosic odtwarzaczy przytroczonych do paska spodni. Nie ma też w zestawie żadnego etui ani paska do łączenia takich zestawów. Dlatego zestaw przenośny Staxa bardziej brałbym pod uwagę jako „przewoźny” niż przenośny. Wzmacniacz – energizer  jest przystosowany do podłączenia zasilacza. Jednak nie było go w zestawie zużyłem więc 5 zestawów baterii AA dobrej firmy, w które uprzedzony przez Wiktora zaopatrzyłem się na czas odsłuchów. Na dwóch paluszkach wzmacniacz wg specyfikacji powinien grać 4-5 godzin, w zależności czy włączony jest tryb normalny czy ECO, co sygnalizuje tez kolor diody – czerwony lub zielony. Wydawało mi się jednak, że baterie były pożerane szybciej ok. 3-4 godzin, ale nigdy nie byłem w stanie skrupulatnie zmierzyć często przerywanego czasu.
Przydałby się też wygodny dedykowany futerał do przewożenia słuchawek i energizera. Do samych słuchawek można oczywiście poszukać jakieś etui, ale w tej cenie myślę że mogłoby już być.


Plusy i minusy. Stax to słuchawki otwarte, które słabo sprawdzą się w środkach komunikacji jak pociąg, samolot czy tramwaj. Dźwięku z nich wycieka  co prawda niewiele, więc uciążliwe dla współpasażerów nie będą, ale tłumienie jest bardzo przeciętne, na poziomie popularnych pchełek.
Przez szacunek dla zestawu testowego nie wychodziłem co prawda ze słuchawkami na zewnątrz, ale wystarczyło że włączyłem telewizor, żeby przekonać się, że na ulicy będzie jeszcze słabiej.
Może to być zaletą dla osób, które stawiają bezpieczeństwo w ruchu ulicznym ponad przyjemność z odsłuchu. Ale natężenie hałasu ulicznego może też skutecznie zabić całkowicie przyjemność słuchania muzyki i zniechęcić do słuchania zestawu „outdoor”.
CIEM natomiast odcinają od świata kompletnie, co w pewnych sytuacjach jest niewątpliwie zaletą.
Nawiasem mówiąc osobiście nie lubię być całkowicie odcięty od bodźców zewnętrznych, dla bezpieczeństwa nigdy też nie używam słuchawek tłumiących w czasie jazdy rowerem czy też tym bardziej samochodem.


Podsumowując odsłuch małych Staxów był dla mnie dużą przyjemnością. Jeśli tak fajnie grają małe Staxy to zastanawiam się jak muszą grać duże. Traktuję to raczej jako pewien pierwszy etap, mały krok  do poznania dużych słuchawek elektrostatycznych. Chociaż gdybym miał możliwość nabycia ich w okazyjnej cenie kto wie czy nie rozważyłbym ich zakupu jako uzupełnienie słuchawek customowych o trochę innej prezentacji dźwięku . Może być to ciekawa alternatywa dla dobrej klasy słuchawek dokanałowych czy customowych, zwłaszcza dla osób, które nie lubią czy nie mogą takich słuchawek używać.
Są jedynie trochę nieprzystępne cenowo. Nie znalazłem ich jeszcze na stronie dytrybutora Staxów, na stronach zagranicznych natomiast zestaw można zakupić za 508-565 $. Można też upolować je na aukcjach ebay, głównie z Kraju Kwitnącej Wiśni, obecnie w przeliczeniu już od ok. 1539-1588 zł, ale jeśli dodać opłaty importowe wyjdzie i tak ponad 2 tys. PLN.
Przepraszam  za niedoskonały styl czy niefachowe słownictwo. Nie mam ambicji ani zdolności do recenzowania sprzętu audio. Takie tam uwagi zwyczajnego użytkownika.
Na koniec jeszcze moje podziękowania dla Wiktora.
Pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: 25-07-2015, 14:21 wysłana przez zkb »