Audiohobby.pl

Audio Technica ATH-W1000X

Alucard

  • 1794 / 2447
  • Ekspert
10-10-2020, 21:22
Mogły grać z jakimś słabym wzmacniaczem albo ogólnie torem, lub dłuuugo nie były używane i grały ogólnie bardzo mało.
Największy słuchawkowy GURU w Polsce.

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
10-10-2020, 21:30
@Alicard, mogło tak być. To jest całkiem prawdopodobne.

Alucard

  • 1794 / 2447
  • Ekspert
10-10-2020, 21:35
Technicznie to one grały bardzo sprawnie, zapamiętałem je pod tym względem dobrze. Ładna przestrzeń i ogólnie kulturka tylko jakieś takie mdłe i nijakie były w tym Wrocławiu. Brakowało organiczności, skali, masy, żaden usmiech na twarzy się nie pojawiał słuchając na nich elektroniki. Nie do tego słuchawki ;)
Największy słuchawkowy GURU w Polsce.

Gustaw

  • 3140 / 2160
  • Administrator
10-10-2020, 22:09

Inaczej trudno wytłumaczyć tę ich metamorfozę, na przestrzeni ostatnich 2 tygodni.

Nie chcę "podcinać skrzydeł" ale może to być również inny powód - akomodacja słuchu.

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
10-10-2020, 22:29
@Alucard, chyba po części się z Tobą zgodzę, choć nie postawię aż tak radykalnej tezy.
Ja bym to nazwał brakiem dopełnienia w dolnych rejonach pasma.
Nie grają bezpośrednim dźwiękiem z naciskiem położonym na dolną średnice i bas.
Jest w ich graniu sporo powietrza i dystans.
Dlatego uderzenia basem niczym  kopytem w głowę, raczej na nich nie doświadczy.
Ale nie jest tak, że nie zaznasz żadnej przyjemności słuchając na nich elektroniki.
One nie zagrają jak Stellie, Pioneery, czy RS1 Pawła. One graja inaczej, ale mają swoje walory.
Na przykład tam gdzie na Stelliach i RS2 słychać było zwykły szum, na W1000X pojawiła się muzyka.
Powiem tak. Cieszę się i doceniam to, że graja inaczej. Jedne Stellie w zupełności mi wystarczą. :)

@Gustaw nie neguję zjawiska, ale to ciut przymało. Nikt nie potrafi się aż tak, przyzwyczaić do kiepsko grających słuchawek.
Nawet ja! Były zbyt krzykliwe i ostre. Na dodatek w taki bardzo nieprzyjemny sposób.
Paweł słuchając ich stwierdził, że górę mają lepszą od Staksów. A on nie miał do czego się przyzwyczaić. :)
« Ostatnia zmiana: 10-10-2020, 22:34 wysłana przez Karol »

Gustaw

  • 3140 / 2160
  • Administrator
10-10-2020, 22:47
A on nie miał do czego się przyzwyczaić. :)

Noo... to jest konkretny argument przeciw akomodacji :-)

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
11-10-2020, 23:22
Posłuchałem dziś Oliviera Vernet'a grającego utwory organowe Feliksa Medelssohna.
ATH-W1000X, dają sobie radę. Dolne i górne rejestry są w porządku. Brakuję troszeczkę podparcia na samym środku.
Ale żeby, to stwierdzić musiałem porównać, jak to brzmi na Focal Stellia.

Posłuchałem też Renée Fleming śpiewającej arie Brahmsa, Schumanna i Mahlera. Tu było bez zarzutu.
Chociaż, to trochę mało powiedziane, bo miałem posłuchać jednej a przesiedziałem zasłuchany ponad 1,5 godziny.
Z rozpędu puściłem sobie jeszcze fragmenty Symfonii fantastycznej: uwerturę "Karnawał rzymski" oraz "Bal"
Hectora Berlioza w wykonaniu Chicago Symphony Orchestra pod dyrekcją Claudio Abbado.
Te fragmenty "Symfonii fantastycznej" zabrzmiały przepięknie i jestem pewien, że cała reszta była by równie fantastyczna.

Zatem... 
Uwaga! Uwaga melomani!!! Te słuchawki są stworzone dla Was. Kto je kupi, na pewno nie pożałuje.

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
25-12-2020, 22:14
Audio-Technica ATH-W1000Z

Przyszło do mnie coś takiego na Święta. :)

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
25-12-2020, 22:14
Nie słuchałem ich jeszcze za wiele, ale wystarczająco by stwierdzić, że raczej niema sensu zakładanie nowego wątku. Ich granie, jest dosyć podobne do tego, co można usłyszeć na W1000X.
Są modyfikacje w budowie i różnice w dźwięku, ale ogólnie to ten sam styl i charakter grania.
« Ostatnia zmiana: 25-12-2020, 22:48 wysłana przez Karol »

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
25-12-2020, 22:15
Czuć potencjał tych słuchawek, ale ich granie jak na razie, nie satysfakcjonuje mnie.
Słuchawki są „surowe” i mam nadzieję, że z czasem rozkręcą się i ich dźwięk ulegnie wyraźnej poprawie.
« Ostatnia zmiana: 25-12-2020, 22:37 wysłana przez Karol »

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
25-12-2020, 22:17
Największy zarzut, to zbyt mocno wyeksponowane wysokie tony.
Co prawda brake-maszynę słychać jak na dłoni, tam gdzie zazwyczaj można się tylko było jej domyślać, ale ma to swoją cenę.
Są utwory gdzie idzie to w mocną przesadę i nie daje się wręcz słuchać "dzwonienia" blach i tym podobnych.
Drugim wyraźnym mankamentem ATH-W1000Z, jest zbyt mało dźwięczna średnica.
Jest zauważalnie lepiej niż na W1000X, ale to jednak nadal trochę za mało.
Podobieństwem obu modeli jest też to, że bas raczej nie zejdzie poniżej środkowego, choć jest go objętościowo dużo.
Z tym, że W1000Z maja ten bas trochę bardziej twardy i bardziej konkretny niż ATH-W1000X.
Zaletami obu modeli są: rozległa i spójna przestrzeń, oraz bardzo dobra separacja instrumentów.
Przestrzeń jest spektakularna i wielu posiadaczy słuchawek otwartych, może tylko o takiej pomarzyć.

Oba modele wyróżnia to, że grają inaczej niż większość słuchawek znanych firm.
Ich strojenie i balans tonalny są dosyć specyficzne. Ale można przyzwyczaić się do tej odmienności, a nawet ją pokochać. :)
Wydaje mi się jednak, że warunkiem tego jest nie posiadanie, lub przynajmniej niesłuchanie na innych słuchawkach.
Chciałem sprawdzić jak granie W1000Z, ma się do grania Stelli.
Parę taktów wystarczyło, by nie mieć wątpliwości, gdzie jest jak należy. Rożnica jest też zauważalna w prezentacji dźwięku.
ATH-W1000Z grają podzakresami, natomiast Stellie grają całym pasmem.
Słuchając W1000Z, poszczególne podzakresy są jakby odseparowane i można bez problemu wydzielić.
Na Stelliach przenikają się i wyższy bas, praktycznie niezauważalnie przechodzi w średnicę, a wyższa średnica w soprany.
Dźwięk jest bardzo spójny i naturalny, bardzo podobny do tego, jak to słychać na żywo.
Dodając do tego wzorcowy bas, od razu wiadomo, za co się płaci kupując Stellie.
Choć porównując te różnice w graniu i ceny obu modeli, to jak zwykle można się zastanawiać, czy to aż tyle warte. :)
« Ostatnia zmiana: 25-12-2020, 22:54 wysłana przez Karol »

-Pawel-

  • 4677 / 4344
  • Administrator
17-01-2021, 18:02
Gratuluję pięknego nabytku! Jak po czasie zmieniła się góra, nadal tasuje nagrania czy można już posłuchać większości muzyki bez wyciągania na pierwszy plan iskierek? ;-)

Z ostatniego spotkania pamiętam, że ATH-W1000X miały coś w sobie co można by określić jako specyficzną magię, dzięki czemu sprawiały wiele frajdy ze słuchania mimo swoich niedociągnięć.

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
17-01-2021, 19:19
Można się przyzwyczaić do tego grania. Z czasem zaczyna się podobać i to nawet bardzo. :)
Góra się trochę utemperowała i ostatnio raczej nie trafiam na płyty, ze zbyt ostrymi, "dzwoniącymi" sopranami.
Audio-Technica W1000Z, też mają tę specyficzną magię. Jeżeli dobrać im repertuar to sprawują się bardzo dobrze.
Są świetne w muzyce klasycznej, bluesie, jazzie, popie, soulu, itp.

Dziedziczą wszystko co dobre po W1000X i w niektórych aspektach idą kawałek dalej.
Mają objętościowo większy bass, bardziej podpartą, lepiej wypełnioną średnicę i jeszcze wyżej szybujące soprany.
Można powiedzieć, że dolna połowa pasma jest bardziej masywna i dociążona, lepiej wyartykułowana.
Średnica jest bardziej dźwięczna i wyrazista. Poprawiono strojenie i całe pasmo jest lepiej zdefiniowane.

Ogólnie, to taka lepsza wersja W1000X.
Zresztą tak powinno być. Wyższy model, powinien być zauważalnie lepszy od poprzednika.
Co do przyjemności słuchania, to w wymienionych gatunkach jest naprawdę duża.
Ale wciąż liczę na więcej, bo czuć że mają potencjał i nie jest to kres ich możliwości.
« Ostatnia zmiana: 17-01-2021, 20:45 wysłana przez Karol »

Gwos

  • 142 / 4514
  • Aktywny użytkownik
18-01-2021, 15:51
Wydaje mi się jednak, że warunkiem tego jest nie posiadanie, lub przynajmniej niesłuchanie na innych słuchawkach.

Bardzo mi się to stwierdzenie spodobało, nie mogłem wytrzymać, by tego fragmentu nie wyeksponować! Dzięki za opis. Chętnie kiedyś sprawdzę na czym polega fenomen przestrzeni tych słuchawek.

Karol

  • 1688 / 3169
  • Ekspert
18-01-2021, 21:37
Wydaje mi się jednak, że warunkiem tego jest nie posiadanie, lub przynajmniej niesłuchanie na innych słuchawkach.

Bardzo mi się to stwierdzenie spodobało, nie mogłem wytrzymać, by tego fragmentu nie wyeksponować!
:-)

Chętnie kiedyś sprawdzę na czym polega fenomen przestrzeni tych słuchawek.

@Gwos, jak się trochę uspokoi, to nie widzę problemu. Możemy się umówić i sprawdzisz sobie, co w nich takiego drzemie. :)