Ostatni Mohikanin, King Duplikator i Arcy Nawijacz Szpulek :) czyli Sony TC-WA9ES. Nigdy nie miałem dwukaseciaka, to sobie nabyłem dla zabawy.
Jest to ostatni, najwyższy model dwukasetowego decka jaki zrobiło Sony (o ile wiem). Brat bliźniak modelu Sony TC-WR965S (Japonia), bez Auto Fadera i ARL (Automatic Recording Level). Stylistyka jest taka sam, jak w deckach z seri KA, szczególnie osłona kieszeni.
Sprzęcior ma całkiem, całkiem wyposażenie - nagrywanie w obydwu kieszeniach, pełna autokalibracja dla obydwu kieszeni, system wyboru kolejności utworów (po 14 na każdą stronę kasety), głowice amorficzne, super bias, mecha TCM-200R12, pitch control, ustawianie poziomu nagrania przy dubbingu, zdalne sterowanie, elektryczne kieszenie, Dolby B,C,S
Ten konkretny egzemplarz - kupiłem zgodnie z zasadą "ładny ale uwalony" czyli wizualnie jest żyleta, nawet nie był zakurzony ale żadna kieszeń nie bangla (tzn po włączeniu robi jedynie brum-brum, chrum chrum).
Czekając na części do 777ES, rozebrałem 9ES, wyjąłem jeden mechanizm i obejrzałem, co tam jest w środku. I tak - obydwa mecha mają zerwane wszystkie paski (zamienione w czarne błoto). Nigdy nie był otwierany, śruby strzelały, oryginalne smary i oleje (tak capstany są naoliwione). Wygląda jakby ktoś odtworzył może ze 2-3 taśmy i postawił na półce. Wizualnie głowice jakby nie były używane, nawet idler nie jest brudny :)
Z małych niedogodności mecha A ma urwane mocowanie napędu - obstawiam, że w transporcie ktoś rzucił kartonem. Koła zamachowe bez paska siłą bezwładności uderzyły raz czy dwa w tył mechanizmu i plastikowe kołki mocujące płytkę z napędem puściły. To drobiazg, już się kleją na Poxipol.
Plan na sprzęcik jest taki aby go trochę dokoksować - fajne ori rolki, trochę lepszych kondów i zobaczyć jak to gra. Taki nienerwowy lekki projekt.