No dobra, krótkie subiektywne podsumowanie BX-300 z mojej strony.
Deck to konstrukcja, o ile kojarzę, z połowy lat 80-tych.
1. Design/wygląd - jak dla mnie jeden z ładniejszych Naków, jeśli nie najzgrabniejszy. Materiały dobrej jakości, stonowane wzornictwo, centralna kieszeń. Potencjometry suwakowe - nie przepadam, niemniej jednak wiele decków z tamtych lat miało takie rozwiązanie. Podoba mi się wizualnie jako całość.
2. Funkcjonalność - jest OK, brakuje kalibracji poziomu i generatorów. Mechanizm chodzi cicho ale pozytywka i generalnie Sankyo - nie zostałem fanem :) natomiast kultura pracy jest wysoka.
3. Aspekty techniczne - 3 głowice, dyskretne -> bardzo dobre oraz mechanizm ustawiania ich geometrii - to ogromna zaleta tego decka
No i dźwięk. Ok, to jest bardzo porządny magnetofon. Wyraźnie zmodyfikowane brzmienie (podbity dół i góra, fizjologiczne), deko misiowaty bas i trochę zawężona scena i popchnięta do słuchacza. Nic dyskwalifikującego natomiast ja odebrałem ten deck, jako sprzęt który chce zrobić wrażenie, niekoniecznie będąc transparentnym. Przyjemnie się go słucha, nawet lepiej brzmią nagrania z innego decka niż z niego samego. Jeśli ktoś poszukuje brzmienia w decku, a nie transparentności to jest to dobry wybór.
Jak wiecie, ja lubię sprzęty, które brzmią praktycznie jak źródło (CD, stream) więc BX-300 nie jest dla mnie (robi dobre kopie tylko są deko podbarwione :) )
Cieszę się, że miałem okazję go posłuchać. To fajny sprzęcior i nie jestem zaskoczony, że był i jest popularny.