Dziś walka z Marantzem SD-60 była, właściciwe to kosmetyka. Poprawienie lutów na potencjometrze, czyszczenie i mała regulacja. Dość niewdzięczny do rozbiórki. Metalowy front dzieli się na dwie części, pod spodem jest plastikowy stelaż z wyświetlaczem i wszystkimi klawiszami, do którego zamocowany jest też mechanizm. Mechanizm w ogóle nie jest przykręcony do chassis, tylko do tego wielkiego plastiku za czołówką.
Jutro go dopiero posłucham na kolumnach, dziś tylko na słuchawkach trochę, ale ma taki sobie wzmacniacz słuchawkowy.