Ładnie się złomek prezentuje :-)
Dziękuję :)
Soniacz dopieszczony więc przyszedł czas na podsumowanie tego mini projektu.
Sam zakup - bardzo udany, stan wizualny i techniczny super. Koszt był też znośny jak na ceny tych modeli.
Zanim opiszę wrażenia to nadam kontekst :) Po pierwsze, co Sony zmodyfikowało i w jakim celu w tym modelu (moje rozumienie). Dla przypomnienia, jest to zmodyfikowany 333ESL/970ES w topowej specyfikacji.
1. Zmiany pod kątem minimalizacji szumów i zniekształceń: miedź, kable OFC, pogrubiona masa, kondy na wyższe napięcie (niższy ESR), niskoszumowe trany w pierwszym stopniu wzmocnienia PB oraz mod mechanizmu (podparcie lewego koła zamachowego).
2. Zmiany pod kątem modyfikacji brzmienia: inna wartość kondensatora w pierwszym stopniu wzmocnienia PB (3 razy wyższa pojemność), modyfikująca pasmo średnich i wysokich częstotliwość wraz z innym tranzystorem, co widać na freq sweep. Inny wzmacniacz operacyjny PB, z szybszym narastaniem i bardziej analityczną górą
3. Kosmetyka/blink - inne nóżki, płytka z symbolem 555 zamiast nadruku na kieszeni kasety
No i teraz jak to wygląda w rzeczywistości (punkt 3 dla mnie OK ;) ). Realnie największą zmianę wprowadza punkt nr 2, bo punkt nr 1 pomiarowo tak, od strony słyszenia - no ja nie byłem w stanie tego docenić.
Zmiana wynikająca z pk 2 - tak, 555ESL brzmi ciut inaczej niż 333ESL. Ten drugi jest (jak to opisałem kiedyś) delikatnie stonowany w górze pasma. Nie wycofany, tylko taki deko ciemniejszy.
555ESL prezentuje ten zakres jasno i klarownie. Modyfikacja Sony nie spowodowała spadku dołu czy wyostrzenia góry tylko taką bardziej zdecydowaną prezentację. To da się usłyszeć na starcie ale najlepiej słychać w porównaniu do innego magnetofonu z takiej samej półki. Widać to też na wykresie, jak łagodnie wstaje gdzieś w okolicach 1,5kHz
Dół jest mocny, zdecydowany, bardzo dobra stereofonia i dynamika. Taki bardziej analogowy ale nie zamulacz :)
I teraz jak się ma 555ESL do 5ES? Czy gra lepiej? Odpowiedź na to pytanie to kwestia preferencji, bo technicznie KA5ES ma pasmo bardziej płaskie i to słychać. Po prostu 5ES nic nie ubarwia, robi doskonałą kopię, a dźwięki są w pełni konturowe.
Dla mnie - 5ES pozostaje niepokonany zarówno w kontekście wierności oryginałowi, jak i własnych preferencji brzmieniowych. Podkreślę jeszcze, że piszę o subtelnych różnicach, subiektywnie i w kontekście własnych preferencji. Obydwa decki prezentują najwyższy poziom sprzętu.
Na koniec - spodziewałem się takiego brzmienia (czytałem jak grają Sony TOTL i analizowałem zmiany w budowie) więc nie byłem zaskoczony ani rozczarowany. Zmiana jest na tyle subtelna (na moje ucho trochę jak w RSB100), że nie burzy mojego spokoju, a daje możliwość posłuchania bardzo fajnego decka. Dodatkowo, to doświadczenie odwiodło mnie od myślenia o KA7ES :) bo podejrzewam, że tam też zostało zmodyfikowane lekko brzmienie.
W każdym razie 555ESL zostaje ze mną na dłużej, jako salonowy nawijacz szpulek.