Audiohobby.pl

Wzmacniacz sluchawkowy '2018'

fallow

  • 6408 / 3696
  • Ekspert
29-04-2018, 12:10
Moj poprzedni post nie byl nawet w 1% niesarkastyczny a uzycie słowa legenda nie było niecelowe :)

pastwa

  • 2674 / 3726
  • Ekspert
29-04-2018, 12:37
Jesli koledzy pozwola, to moze troche skomplikujemy temat skalowania sie sluchawek, bo to w sumie dosc ciekawe jest ;')


Zarowno DT150 czy DT880 (zeby uzyc czegos za przyklad) maja niewatpliwie ogromny potencjal, ktory bardzo rzadko jest  w calosci wykorzystany z dosc prostej przyczyny, aby to osiagnac nalezy zainwestowac najczesciej dosc spore pieniadze w reszte toru (nazwijmy taki super dobry tor 'A'). Tyle, ze jak juz wylozymy spora kase, to jednoczesnie zmienia sie i same sluchawki, na takie z jeszcze wiekszym potencjalem, czyli na cos obecnego z obszaru 10-15kPLN.

Problem w tym, ze tak jak DT880 potrafia juz zagrac pelnia muzycznej pary majac w swym otoczeniu zestaw 'A', to Utopie czy LCD4 mimo ze zagraja klasowo beda dalej krzyczaly ze bardzo daleko im do kresu swoich mozliwosci i bedzie to dla sluchajacego bardzo irytujace, taki brak spelnienia ich wymagan.

Te wymagania to niestety koszty astronomiczne (np. 20-40kPLN wzmacniacz, a za zrodlo nie widze limitu, lekko 50-80kPLN, to samo z okablowaniem), zwlaszcza czasowe (wlasciwa kombinacja wszystkich dupereli, jak laczowka, zasilajacy, az po zrodlo i wzmacniacz).

I tutaj jest decydujaca kwestia, decydujemy sie sluchac na w pelni 'wyskalowanych' sluchawkach z nizszego pulapu cenowego, gdzie mamy pelen relaks umyslowy, wynikajacy ze swiadomosci, iz wiele wiecej nie ma szans wycisnac (to slychac) i koncentrujemy sie bardziej na muzyce. Czy tez ambitnie przechodzimy na drogie konstrukcje i walczymy przez wiele lat aby sprostac ich rozpasanym potrzebom, a to moze sie wydac wyczerpujacym i nieskonczenie czasochlonnym zajeciem.

Mnie zatem zupelnie nie dziwi odpuszczanie sobie i downgrade ;'))

nsk

  • 316 / 2696
  • Zaawansowany użytkownik
29-04-2018, 13:33
Czyli mówisz, że bez 100 klocków nawet nie ma co się bawić ;)?

pastwa

  • 2674 / 3726
  • Ekspert
29-04-2018, 13:56
Bardzo dobre pytanie ;')

Zalezy sporo od naszego stanu duchowego. Jak potrafimy przejsc nad mysla ze nasze wykwintne sluchawki graja na 75% swoich mozliwosci to owszem, mozna podejsc z mniejszym budzetem, tylko, ze to sie konczy pozniej (z moich obserwacji), zakupem kolejnego modelu 'topowego' i tak to leci. Pozniej dany delikwent, zamiast oswoic sie z niemila mysla ze musi zainwestowac fortune w sprzet towarzyszacy, konczy z Utopiamii, Staxem 009, LCD4, Final Audio D8000, itp. kazde z nich w jakis sposob zaspokajaja element niewysterowania pozostalych sluchawek ale zadne nie graja pelnia potencjalu i to tez sie slyszy i to nas zmusza do kolejnych dzialan.

Sila Orfeusza nie jest wcale rzadka cudownosc samych sluchawek, tylko wlasnie skrojenie im przed producenta finalnego, super optymalnego otoczenia (wzmacniacz i DAC), bo nie slyszalem aby ktos majac Orfeusza lazil i marudzil co by tu jeszcze zmienic, ale nie jest to przeciez tanie jak wiemy ;'))

Te sama nirvane muzyczna mozna osiagnac z kazdymi z powyzszych nausznikow, tylko koszty calosciowe pojda mocno w gore.

pastwa

  • 2674 / 3726
  • Ekspert
29-04-2018, 14:09
Moze bardziej obrazowe bedzie stwierdzenie ze sluchawki (dobre) graja przejrzystoscia/transparentnoscia 10 razy drozszych kolumn i stawiajac tym samym niewspolmiernie wyzsze wymagania. Jak to przyswoimy to naturalnym sie stanie ze do 'kolumn' za 150kPLN niekoniecznie sprawdzi sie systemik po 15-20kPLN za klocek, ktory dla odmiany zagra pelna para z paczkami za 10kPLN ;'))

Synthax

  • 2075 / 1945
  • Ekspert
29-04-2018, 14:13
Witajcie,

Dla uzupełnienia tematu skalowania podam relatywnie niedawny przykład Łukasza Fikusa, który na swoim najwyższym modelu HeadDACa uznał je za najlepsze słuchawki. To taka dygresja na początek i wprowadzanie większego luzu do rozmowy :)

Najlepszość jest całkowicie subiektywna. Wolę sytuację kiedy słucham nauszników ze średniej klasy ale wzmacniacz i źródło podają im bardzo dobre parametry i całość gra muzykę. Oczywiście że nie kwestionuję tego że jest pewna część flagowców które, są bardzo przywoitymi produktami. Ale one właśnie żeby rozwinąć skrzydła potrzebują potężnego arsenału. A podłączanie ich pod komputer klasy PC (bo u wielu tam zaczyna się zabawa) niestety, słuchałem wielokrotnie, jest dalekie od zasłużonej im jakości toru. Znam też zestawy gdzie flagowce grają super ale to wymaga bardzo dużych nakładów finansowych. Ja nie czuję powołania to takiego przewartościowywania pasji audio. W naszych realiach wiele zestawów określanych na forach jako hi-end, to zupełny entry level względem tych jeszcze większych rekinów ze świata :)
Zupełnie za to, nie jest dla mnie akceptowalna sytuacja kiedy drogie sprzęty audio są: niewygodne, przesadnie koloryzują, psują się, rozpadają, albo ważą tyle że można z nimi wytrzymać 15min na głowie :)

A co do DT150 - to ja po prostu je lubię, i pomimo wielu podejść do innych są świetnym kompromisem. Myślę o innych opcjach ale nie jest lekko :) Jasne że mają wady, ale lepiej kuleć w rozdzielczości niż kaleczyć nagranie przesadnym koloryzowaniem góry...
« Ostatnia zmiana: 29-04-2018, 15:35 wysłana przez Synthax »

Alucard

  • 77 / 1434
  • Użytkownik
29-04-2018, 21:15
Brawo Mikołaj! Tak trzymać, wygląda świetnie a zabezpieczenia przemyślałeś wzorcowo.

DT150 są świetne. Potrzebują tylko dużo przejrzystości i rozdzielczości od toru. Łatwo może z nich wyjść przebasowiona kaszanka. U mnie zostały wyparte przez Grado ale na sprzedaż nie idą.

mikolaj612

  • 287 / 1428
  • Zaawansowany użytkownik
29-04-2018, 21:26
Być może przesadzę, ale prawdopodobnie żaden wzmacniacz słuchawkowy nie ma tak wzorowo zrobionego monitoringu napięć (o ile w ogóle jakikolwiek jest) oraz wynikających z tego zalet (odcinanie wyjścia słuchawkowego, zasilania, ew. przekaźników - choć tych nie używam).
Generalnie można do tego spiąć dowolny układ, który ma możliwość podpięcia zew. sygnału startującego :)

Świetna sprawa i to naprawdę działa.

Wzmacniaczy zasilanych z baterii (a zrobionych porządnie) nie liczę, tam generalnie z racji baterii powinien być monitoring , który zabezpieczy sprzęt przed zbytnim drenowaniem baterii.

Obecnie skupiam się na ulepszaniu wzmacniacza. A nawet nie tyle co wzmacniacza a samego zasilania, bo sekcja wzmacniacza praktycznie nie potrzebuje żadnych zmian czy poprawek.
Jedynie przełącznik do gaina i jest wszystko tip top.

mikolaj612

  • 287 / 1428
  • Zaawansowany użytkownik
29-04-2018, 21:39
A co do DT150 - to ja po prostu je lubię, i pomimo wielu podejść do innych są świetnym kompromisem. Myślę o innych opcjach ale nie jest lekko :) Jasne że mają wady, ale lepiej kuleć w rozdzielczości niż kaleczyć nagranie przesadnym koloryzowaniem góry...

Koloryzowanie góry to głównie zasługa słuchawek :)

Aczkolwiek sporo sprzętu audio im dalej od 1KHz tym zniekształcenia zaczynają często dość znacznie rosnąć, wystarczy sobie popatrzyć na pomiary różnych klocków i widać pewną tendencję :)

Alucard

  • 77 / 1434
  • Użytkownik
29-04-2018, 21:47
Jakaś oficjalna nazwa już wymyślona?

mikolaj612

  • 287 / 1428
  • Zaawansowany użytkownik
29-04-2018, 21:51
Nazwa jest bez zmian przecież :D

Synthax

  • 2075 / 1945
  • Ekspert
29-04-2018, 21:54
A co do DT150 - to ja po prostu je lubię, i pomimo wielu podejść do innych są świetnym kompromisem. Myślę o innych opcjach ale nie jest lekko :) Jasne że mają wady, ale lepiej kuleć w rozdzielczości niż kaleczyć nagranie przesadnym koloryzowaniem góry...

Koloryzowanie góry to głównie zasługa słuchawek :)

Aczkolwiek sporo sprzętu audio im dalej od 1KHz tym zniekształcenia zaczynają często dość znacznie rosnąć, wystarczy sobie popatrzyć na pomiary różnych klocków i widać pewną tendencję :)

Właśnie słuchafony miałem na myśli :)

mikolaj612

  • 287 / 1428
  • Zaawansowany użytkownik
29-04-2018, 21:57
No właśnie :)

Zazwyczaj kiepska góra to nie wina sprzętu, a słuchawek, ten pierwszy czasem ma spory narzut, ale to generalnie większość słuchawek jest nieogarnięta w tym zakresie.

Alucard

  • 77 / 1434
  • Użytkownik
01-05-2018, 09:10
Tak sobie patrzę na ten amp i nie mogę pozbyć się skojarzeń z urządzeniami Cary Audio. Wzorowałeś się na Cary czy tak samo wyszło?

StartRockToday

  • 171 / 2529
  • Aktywny użytkownik
01-05-2018, 10:21
Jeśli słuchawki "skalują" realizacje muzycznych albumów, to ciężko, by nie skalowały narzutu i modulacji konkretnych modeli urządzeń. Słuchawki, które nie skalują w sensie różnica między niebem, a ziemią to być może takie, które trzymają swoje parametry np. mając równy przebieg impedancji w poszczególnych zakresach pasma i nie stawiające zbyt dużych wymagań napieciowo-prądowych wzmacniaczowi tak by ten mógł pracować w optymalnych dla siebie zakresach. Dobre sprzęty, szybko by się zakupoholikom znudziły. Stąd moim zdaniem popularność DIFY (do it for you) i "upgradów".

Szukanie nirwany w torze słuchawkowym to wyzwanie Ikara i praca syzyfowa. Lepiej dla mnie jest mieć kilka dobrych słuchawek pasujących do danego gatunku muzyki i uniwersalny sprzęt który je wszystkie napędzi (mający tak jak Synthax mówi odpowiednio dobre parametry), niż gonić te 100% które są subiektywne i nietrwale zważywszy na ilość czynników odpowiadających za odsłuch. Od pewnego momentu, który następuje dość szybko różnice jakościowe zaczynają być niuansami, a różnice w charakterze to zawsze bilans zysków i strat.

Cytuj
Jedną z pierwszych myśli, które pojawiły się przy odrobinie wakacyjnego dystansu do tematu było uświadomienie sobie, że po ostatnich 3 latach intensywnych odsłuchów, praktycznie nic nie wzbudziło u mnie emocji większych niż sama muzyka. Oczywiście poznałem świetnych ludzi, ciekawe urządzenia, widziałem to i owo i miałem też u siebie sporo ciekawych urządzeń. Ale uszczegóławiając i klaryfikując, mam na myśli to że najmilsze chwile z dźwiękiem były nie wtedy kiedy ów sprzęt był najlepszy, ale kiedy muzyka i okoliczności były właściwe. Dobre kilka miesięcy zastanawiałem się jak to jest, że odsłuchy LCD2 na kilku wysokiej klasy wzmacniaczach nie dawały ani razu tyle frajdy co dokanałówki BrainWavz mobilnym odtwarzaczem słuchane podczas wieczornych spacerów z psem lub na podczas leżenia w hamaku. Sprzeczność nad sprzecznościami, ale tak było.

Bardzo długo zajęło mi zrozumienie że wydana kwota nie musi gwarantować radości, pomimo mierzalnej lepszości technicznej – szybsza odpowiedź impulsowa, większa liniowość, szersze spektrum równo odtwarzanych częstotliwości itd. Okazało się, że nie każdy odsłuch wysokiej jakości urządzeń sprawia tyle samo frajdy co niektóre tańsze modele, które akurat zgrywają się z naszym stylem życia i preferencjami. Jednocześnie jest cała masa bardzo drogich urządzeń które faktycznie są super i tego nie można im odmówić. Ale nie zawsze połączenie super z super da super do kwadratu… I tak też jest ze słuchawkami.

 Są modele bardzo drogie, drogie, te po środku i wreszcie te tańsze. Naturalną sprawą jest fakt, że modele najtańsze nie grają tak dobrze jak te ze średniej klasy. Niemniej te ze średniej klasy grają tylko troszeczkę, lub wręcz wcale nie gorzej od tych najdroższych.   

Kolejnym owocem tego rozmyślania było zaobserwowanie przeze mnie faktu, że flagowce posiadają wady. To oczywista oczywistość, ale wypierana przez wielu z nas. Ich cena i ekskluzywny wygląd i jakość wykończenia (za wyjątkiem marki HiFi-Man) nie wybielają ich z posiadanych ułomności. A co więcej, drogie modele potrafią mieć tych wad więcej niż niższe modele. Potrafią np.: akcentować pewne elementy przekazu, karykaturalizować pewne zjawiska akustyczne, przesycać dźwięk, sztucznie ściemniać lub rozjaśniać barwę itd. Kategorii pod jakimi możemy oceniać jakość słuchawek jest wiele.

Niestety mam nieodparte wrażenie, że kategoria ceny jest jedną z najbardziej nieprawidłowych. A jakże jest ona powszechna. Bardzo łatwo można popłynąć na fali najlepszości, legend, forumowych zapisków, ekskluzywnego wykończenia i wspomnianych cen. No bo jak tu kwestionować, że słuchawki za 8K PLN moga grać mniej naturalnie od tych za 2K PLN. Wstyd w ogóle o tym wspominać na meetingach. Nikt w to nie uwierzy przecież. Tak samo jak w to że cienki przewód słuchawkowy może grać lepiej niż ten grubas niczym warkocz Ani z Zielonego Wzgórza. A wystarczy złapać ten cenny dystans, zdobyć się na tę odrobinę cnoty.

(...)

Jednym z takich pytań, przechodząc do przykładów, było między innymi to czy Beyerdynamiki T1, słuchawki które bardzo lubię, są warte kwoty jaką trzeba za nie zapłacić? Są one bardzo dobrze wykonane, producent ma wiele lat tradycji w produkcji nauszników , są wygodne, nowoczesne w estetyce. W zasadzie produkt klasowy. Choć spędziłem z nimi udane pół roku, to jednak ostatecznie uznałem, że ich dźwięk nie jest tak bliski naturze jak powinien być lub jak ja chciałbym to odbierać. Skoro mają taką cenę jaką mają to powinno być super. A jest tylko bardzo dobrze. Tylem że bardzo dobrze że jest w znacznie tańszym modelu, bohaterze tej recenzji czyli AKG Q701. A skoro tak jest to dlaczego mentalnie blokować się na nie tylko dlatego, że są tańsze?
http://eardrummer.pl/2016/08/08/recenzja-sluchawek-akg-q701-quincy-jones-signature/

;-)
« Ostatnia zmiana: 01-05-2018, 11:43 wysłana przez StartRockToday »