Audiohobby.pl

Wzmacniacz sluchawkowy '2018'

pastwa

  • 2848 / 3910
  • Ekspert
22-04-2018, 13:00
Mam od miesiaca nowy wzmacniacz Mikolaja, jest to zupelnie inna topologia wewnetrzna wzgledem swojego poprzednika znanego pod nazwa Rapture (2014) i nie ma oficjalnie zadnej nazwy. Sam bym z latwoscia jakas mu wymyslil, ale ze to nie moj projekt to sie powstrzymam, choc na potrzeby opisu moich wrazen nazwe go '2018'.

'2018' w wersji jaka mam jest jednoczesnie wzmacniaczem sluchawkowym oraz pre, wiec moge do niego podpiac koncowke mocy i zasilac w ten sposob moj system kolumnowy.

Postanowilem wspomniec o tej konstrukcji pod wplywem jej wspolpracy z tanimi Beyerdynamikami DT880 (250 Om) oraz Sennheiserami HD600, bo jest to naprawde warte odnotowania.

Podpinalem naturalnie tez swoje nowe Pioneery SE Master 1 oraz przelotnie Focal Utopia, ale te nauszniki akurat nie jest tak trudno napedzic aby uzyskac znakomite granie, bo one same z siebie wnosza bardzo duzo i wyreczaja wzmacniacz, do pewnego stopnia.

Natomiast brzmienie DT880 czy HD600 znacznie silniej jest powiazane z napedem, te sluchawki skaluja sie w olbrzymim stopniu, dosc czesto nieujawnionym dla ich posiadaczy.

Udalo mi sie przytargac od kolegi Brystona BHA-1 i Sugdena HA-4.

Rapture to w zasadzie ta sama klasa grania co Bryston, kwestia preferencji. Sugden dla mnie dobrze prezentuje sie tylko ze sluchawkami nisko omowymi, z DT880, HD600, T1 badz HD800 zwyczajnie polegl (dzwiek przygaszony, bez dynamiki, zupelnie nie moje granie itp.). Z Pioneerami bylo juz znacznie lepiej.

Wszystkie one, kiedy im podpiac DT880/HD600, graja co najwyzej jak dobre 'hi-fi' w porownaniu do '2018', ktory w kilka sekund pokazal ze jest wzmacniaczem z zupelnie innego pulapu. Roznica z Pioneerami czy Utopiami nie byla az tak duza, jak wlasnie w przypadku wspomnianych 'budzetowych nausznikow'.

Napisalem kiedys, ze moje DT880 zagraly jak zepsute w porownaniu do Pioneerow, tak bylo i tak jest w przypadku Rapture, Brystona, Sugdena... natomiast z '2018' przewaga tych obrzydliwie drogich nausznikow byla szokujaco mala, owszem, Pioneery wciaz mialy mocniejszy i nizej schodzacy bas, wieksza potege brzmienia, bardziej trojwymiarowego, .....ale DT880 dawaly spektakl najwyzszej klasy, ktory nie kulal w porownaniu.

Po raz pierwszy od kiedy je mam (15lat) beyerdynamiki kompletnie zniknely, nie czulo sie ich obecnosci, zupelna otwartosc brzmienia, przestrzen i nawet (co u nich niezwykle trudne) namacalny bas oraz DYNAMIKA. Nie wiem nawet czy ten wzmacniacz nie spowodowal u nich dalszego wygrzewania (!) na niskich czestotliwosciach, poniewaz do tej pory nic im nie dostarczalo az tak silnych impulsow basowych aby jeszzce bardziej rozruszac te oporne przetworniki/zawieszenie/

Moglbym tutaj mnozyc zalety i rozplywac sie nad ich brzmieniem idac przez kolejne plyty, ale zeby to byl w miare zwarty opis, powiem tak, nigdy nie slyszalem tak dobrze grajacych DT880 czy HD600 jak z tym konkretnym wzmacniaczem. Kto wie, moze dalbym rade odmowic sobie przyjemnosci obcowania z Pioneerami czy Utopiami i wlasnie sluchac na tych tanich nausznikach w tym polaczeniu. To bylo absolutnie skonczone, kompletne granie, nic nie uwieralo, nic nas nie dekoncentrowalo, mozna bylo chlonac plyty i sluchac... Wpinalem te beyerdynamiki swego czasu do Trilogy 933, bo planowalem nabyc ten wzmanciacz do Pioneerow, ale angielski produkt nie napedzal ich (DT880) rownie dobrze, jestem tego pewien, mimo, ze pisze to z pamieci.

ps. na zdjeciu Rapture stoi na '2018' ;'))

Odsluchiwany zestaw: iMac-> Atlas Mavros Toslink->Chord Hugo 2->Tellurium Q BD RCA >'2018'

pastwa

  • 2848 / 3910
  • Ekspert
22-04-2018, 13:05
Mozna prosic moderacje o przeniesienie watku do 'dynamicznych sluchawek', nie wiem jak on tutaj wyladowal w 'elektrostatach', pewnie przez poczatkowa wielkosc zalacznikow ;')

pastwa

  • 2848 / 3910
  • Ekspert
22-04-2018, 19:45
Do pelni obrazu dodam kilka istotnych zastrzezen.

Paczatkowo '2018' podpiety byl laczowka RCA od Chorda (Clearway), czyli budzetowka (450PLN), jesli tak to mozna ujac i w takim polaczeniu (zwlaszcza Pioneery oraz Utopie) graly nieco ostrawo, czasami z utwardzeniem, brakowalo pewnej nuty plastycznosci. Wzacniacz jest bowiem masakrycznie przejrzysty i wylapuje absolutnie wszystkie niedoskonalosci, a Pioneery i Utopie nic nie zamiataly pod dywan tylko jeszcze to powiekszaly i nie chodzi tu o to, ze brakowalo niskiego basu czy wypelnienia, tylko, ze dzwiek mial pewna nieprzyjemna surowosc. Nie zawsze i nie na kazdym nagraniu ale jednak i mnie to przeszkadzalo.

Pozyskalem nastepnie RCA od Tellurium, Black Diamond i ten kabel odmienil zupelnie stan rzeczy, chwilami zrobilo sie wrecz nieco zbyt ciemno jak na moj gust (wole wiecej swiatla i dzwiecznosci), ogolnie dzwiek sie bardzo wygladzil, wysycil i w efekcie zaczalem wierzyc w kable ;')) Tyle ze ta sama laczowka kosztuje niedorzeczne 4500PLN, wiec trudno aby polecal taka kombinacje, ale pisze jak bylo.

Niemniej, DT880 i HD600 nawet z tanim kablem Chorda graly swietnie, bo Pioneer i Utopie byly znacznie bardziej wymagajace w doborze poszczegolnych elementow systemu.

Wychodzi wiec, ze to wzmacniacz idealny do drogich zrodel i okablowania, choc niekoniecznie do topowych nausznikow ;)
« Ostatnia zmiana: 22-04-2018, 19:47 wysłana przez pastwa »

Synthax

  • 2182 / 2129
  • Ekspert
22-04-2018, 20:08
Fajnie napisane :)
Sam 2018 ma ładną obudowę ( jeśli to ta z dwoma pokrętłami)

No i teraz może więcej osób zrozumie zagadnienie skalowania udanych nauszników klasy średniej z dobrym napędem. Ja mam tak z DT150. Warunek jeden - wzmacniacz musi być super. No obecną chwilę to u mnie Sound Project Model 1 na baterii. Chętnie porównałbym 2018 z nim.

mikolaj612

  • 345 / 1612
  • Zaawansowany użytkownik
22-04-2018, 20:20
No wypadałoby podziękować co własnie czynię.

Nie spodziewałem się, że cokolwiek napiszesz mimo, że trochę podpuszczałem :D
No i już zdecydowanie, że będzie to tak konkretny opis jakby nie patrzeć :)

A co do obudowy to one naprawdę są ładne i fajnie wykonane, dodatkowo nie szpeci ich od frontu, góry i boków żadna śruba, wkręt czy zaślepka.

Jedyne wkręty są od tyłu (panel tylny jako osobny element) od dołu oraz w środku.

Soundman

  • 775 / 2034
  • Ekspert
22-04-2018, 20:26
Mnie tam jedynie brakuje napisu na froncie obudowy wzmacniacza, cokolwiek by to miało być...

mikolaj612

  • 345 / 1612
  • Zaawansowany użytkownik
22-04-2018, 20:30
No własnie mi się taki surowy front podoba.
Prędzej napis jakiś będzie na górnym wieku albo nawet z boku.

Oczywiście mam tutaj na myśli grawer, a nie lakier czy laserowe wypalenie.
Lubię minimalizm.

Soundman

  • 775 / 2034
  • Ekspert
22-04-2018, 20:31
Ale jakby klient chciał jest możliwość dania napisu z przodu, w końcu klient nasz pan...hehe.

Soundman

  • 775 / 2034
  • Ekspert
22-04-2018, 20:31
?

mikolaj612

  • 345 / 1612
  • Zaawansowany użytkownik
22-04-2018, 20:38
No pewnie, że jest.

Mogę zrobić grawer na dowolnej części obudowy :)
@pastwa nie chciał żadnych napisów ani nic, więc ma czystą obudowę.

To są sprawy, które nawet we własnym zakresie można ogarnąć :)

mikolaj612

  • 345 / 1612
  • Zaawansowany użytkownik
24-04-2018, 01:59
Panowie, dostałem kilka zapytań o to czy wzmacniacz ma zabezpieczenia i na jakiej zasadzie to działa.
Jak dobrze wiecie, pierwsza wersja wzmacniacza miała tylko to co sam producent układów scalonych przygotował - nic poza tym, a było tego niewiele.

Kwestia zabezpieczeń jest różna, naprawdę znakomita część firm olewa ten temat, to samo w DIY.
Tak samo ja dałem kilka lat temu zbić się z tropu i uwierzyć, że takie rozwiązanie jest skądinąd słuszne.

Jak jest naprawdę? Cóż, to nie jest taka prosta odpowiedź.
Na początek trochę z innej beczki, później opiszę jak to jest u mnie.

Jak już napisałem wiele firm oraz projektów DIY (wzmacniacze słuchawkowe) nie ma żadnych zabezpieczeń per se.
Powody są różne :

- koszta (materiał + czas na zaprojektowanie),
- rozmiar (a więc też koszta, bo większa płytka itp),
- rzekomy wpływ na brzmienie (tutaj faktycznie bywa różnie),
- jakość samego zabezpieczenia oraz jego słuszność.

Z racji, że wiele sprzętów słuchawkowych nie operuje żadną pokaźną mocą to wiele osób zlewa ten temat.
Albo polega się na tym co jest wbudowane we wzmacniacz przez producenta IC albo po prostu idzie się na całość.
Sam spotkałem się z opinią od iFi, że nie zamierzają dawać żadnych zabezpieczeń na wyjściu do tłumienia transjentów itp. bo to rzekomo psuje brzmienie urządzenia - ale nie ważne.

Dlaczego tak wiele wzmacniaczy nie ma zabezpieczeń?
Bo po pierwsze układy typu uPC1237 nie nadają się do tego oraz są dość skomplikowane same w sobie.
70mV to bodaj minimalna wartość od jakiej układ blokuje przekaźnik - zdecydowanie za dużo :)

Rozwiązania dyskretne? Rzadkość, wymagają odpowiedniej wiedzy, sporej ilości miejsca i zrobienia całego układu tak, żeby działał w każdych warunkach co proste nie jest.
Plus całą drobnicę trzeba jeszcze później polutować.

Tłumienie transjentów przy wł/wył?
Tutaj też jest problem, większość opampów (skupiamy się tutaj na nich) nie ma wbudowanej sekcji do tłumienia a także elektroniki sterującej (ENABLE).
Sam transjent występuje z różnych powodów, ja się w tej kwestii skupię na własnym przykładzie.

Mogę powiedzieć, że wynika to z różnic w czasie startu oraz osiągania pełnej sprawności przez oba regulatory napięć, które u siebie stosuję.

Drugą rzeczą jest tak prozaiczna sprawa jak to, że często zdarza się, że napięcie za regulatorem (w kondensatorach) jest wyższe niż przed nim, co może prowadzić to dziwnego zachowania regulatora (jeśli nie ma pinu EN albo nie jest sensownie kontrolowany), mam tutaj na myśli np: tzw. false triggering, przez co układ może na chwilę się włączyć a to później będzie słychać.

No więc dlaczego tak to wszystko wygląda? Czasami prozaiczne sprawy potrafią dać w kość a ich rozwiązanie nie jest wcale takie proste.
Jestem też zdania, że wzmacniacz słuchawkowy to nie jest cudo techniki i sprzęt pierwszej potrzeby.
Najpewniej inne firmy myślą to samo, stąd pewne kwestie traktuje się po macoszemu, bo nikomu to krzywdy nie zrobi. Dużo do powiedzenia mają użyte elementy oraz koszt.

Więc jeśli ktoś się śmieje na myśl o tym, że zabezpieczenie psuje dźwięk - cóż to jak najbardziej możliwe.
Za przykład wystarczy podać crosstalk przekaźnika czy nawet sam sposób zaprojektowania PCB, już nie mówiąc o tym jak zaprojektowane jest samo zabezpieczenie (gdyby np: miało przeciwdziałać offsetowi).


mikolaj612

  • 345 / 1612
  • Zaawansowany użytkownik
24-04-2018, 02:15
Teraz część właściwa, jak to jest w Rapture 2018 zrobione.

Po pierwsze starałem się wybrać układy wysokiej jakości, pod względem dźwięku czy możliwości/użyteczności w danych kwestiach.
Jeśli układy umożliwiają jakąkolwiek kontrolę zew. to staram się z tego korzystać, poniżej jest wytłumaczenie po co oraz jakie to dało fajne możliwości.

Po pierwsze spora część zabezpieczeń, to te wbudowane w układy scalone, jak zabezpieczenie przeciwzwarciowe (wzmacniacz jest na to całkowicie niewrażliwy), zabezpieczenie termiczne (układy wyłączają się przy określonej temperaturze).
Dodatkowo przy wł./wył. wzmacniacza jest zupełna cisza, transjenty są pięknie wytłumione (znów rozwiązanie wbudowane w IC, któremu jednak trochę do osiągnięcia perfekcji musiałem pomóc).

Można powiedzieć, ze pakiet podstawowy jest zaserwowany i można sobie dać spokój, ale to nie wszystko.
Na wyjściu nie ma żadnego przekaźnika (bo nie ma sensu go tam wciskać - to tak dla ścisłości).

Offset na wyjściu wzmacniacza to zazwyczaj mniej jak 1mV, więc w zasadzie nie ma o czym rozmawiać ani czym się przejmować.
Cały wzmacniacz ma tak dobrane opampy, oraz elementy towarzyszące, aby na wyjściu był spokój.

Na wejściu wzmacniacza jest zabezpieczenie antyprzepięciowe, dalej za nim są kondensatory blokujące składową stałą.
Później przy samych opampach w miarę potrzeb jest odpowiednie równoważenie impedancji między wejściami aby minimalizować offset, który później mógłby być wzmocniony i przeniesiony na słuchawki.

Stąd tak niski, niemalże nieistniejący offset na wyjściu, najniższa zaobserwowana przeze mnie wartość na wyjściu to 0.2mV.

Dodatkowo wzmacniacz ode mnie posiada KOMPLETNY monitoring napięć podzielony na dwie niezależne sekcje.
Jedna jest przed regulatorami napięć (pierwotna strona) oraz po wtórnej (za regulatorami).

Celem tergo monitoringu jest kontrola wszystkich napięć we wzmacniaczu i tak sterowanie pracą poszczególnych układów scalonych aby nie doszło do żadnej awarii :)

Pierwsza sekcja kontroluje regulatory napięć (oraz to kiedy mają sie uruchamiać/przechodzić w stan spoczynku) co generalnie prowadzi do takiej sytuacji, że włączenie wzmacniacza jest tak naprawdę włączeniem monitoringu, a dopiero ten załącza dalej zasilanie całą resztę.

Druga sekcja robi dokładnie to samo z opampami wyjściowymi.
Cały ten monitoring ma kilka świetnych zalet, które ciężko nazwać fanaberią, o czym niżej.

Pierwsza sekcja monitoringu działa automatycznie po uruchomieniu wzmacniacza i w przypadku wykrycia problemów oznajmia to odpowiednią dioda LED w środku wzmacniacza (bardzo fajna sprawa, pozwala łatwo zidentyfikować problem), jeśli problem nie występuje - regulatory napięć są włączane - można powiedzieć, że wzmacniacz zaczyna pracować.

Zabezpieczenie na tym etapie daje kilka podstawowych zalet :

- informacja zwrotna na diodzie LED, jak jest problem to się świeci, nie trzeba wtedy się zastanawiać o co chodzi,
- zapobiega niestabilnej pracy regulatora (gdy np: napięcie wejściowe jest niższe niż wyjściowe, a regulator mimo tego pracuje),
- zapobiega przegrzewaniu się regulatora, gdyby napięcie wejściowe było znacznie wyższe niż wyjściowe.

Druga sekcja monitoringu załącza się dopiero gdy pierwsza uruchomi regulację napięć.
Jej celem jest kontrola opampów mocy, aby te pracowały z odpowiednimi napięciami.
Dodatkowo są uruchamiane z pewnym opóźnieniem (ok. 1 sek) co całkowicie eliminuje transjenty (przydźwięk) przy włączaniu/wyłączaniu wzmacniacza.
Dodatkowo przy wyłączaniu wzmacniacza scalaki są praktycznie natychmiast dezaktywowane (wzmacniacz nie gra X-czasu po jego wyłączeniu).
Więc generalnie robi to samo, tylko kontroluje inne scalaki.

Układy są ustawione na monitoring określonego progu, wszystko ponad albo poniżej jest traktowane jako awaria.
Wystarczy awaria na jednej linii aby zatrzymać pracę całego zasilania lub całkowicie wyłączyć opampy mocy, a co za tym idzie odciąć słuchawki od uszkodzonego wzmacniacza.
Układ monitoruje awarię dopóki ta nie ustąpi/nie zostanie usunięta, stąd jest to rozwiązanie pewne i bezpieczne.
Samo monitorowanie odbywa się bez udziału użytkownika, działa cały czas, w 100% niezależnie oraz nie ma wpływu na brzmienie w jakikolwiek sposób.

Oczywiście wszystko pracuje z określoną tolerancją aby uniknąć fałszywego alarmu.

Sumarycznie mamy :

- monitoring napięć (w konfiguracji 2x2),
- soft start opampów wyjściowych (wraz z odcięciem wyjścia w razie awarii),
- soft start regulatorów napięć (wraz z odcięciem wyjścia w razie awarii),
- zabezpieczenie termiczne,
- zabezpieczenie przeciwzwarciowe,
- zabezpieczenie antyprzepięciowe na wyjściu,
- przeciwdziałanie składowej stałej w kilku miejscach wzmacniacza.

Taki komplet zabezpieczeń daje święty spokój, naprawdę nie mam pojęcia jak złe rzeczy musiałyby się stać aby cokolwiek zawiodło i doprowadziło do uszkodzenia wzmacniacza/słuchawek.
Wydaje mi się, że przypadkowe uszkodzenie wzmacniacza podczas jego użytkowania jest awykonalne.

Sam monitoring napięć oraz zabezpieczenia wbudowane w układy scalone dają już cholernie wysoki poziom zabezpieczeń od wszelakich awarii.

Starałem się wszystko opisać prosto i rzetelnie, dlatego za wszelakie skróty myślowe przepraszam, ew. za nieścisłości.

Compton

  • 72 / 1365
  • Użytkownik
28-04-2018, 23:19
No i teraz może więcej osób zrozumie zagadnienie skalowania udanych nauszników klasy średniej z dobrym napędem. Ja mam tak z DT150. Warunek jeden - wzmacniacz musi być super.
Synthax, ale zgodzisz się, że skalowanie słuchawek jest ograniczone ich możliwościami. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. A to że ktoś woli słuchać tak a nie inaczej, to inna sprawa.

fallow

  • 6402 / 3880
  • Ekspert
29-04-2018, 09:30
No i teraz może więcej osób zrozumie zagadnienie skalowania udanych nauszników klasy średniej z dobrym napędem. Ja mam tak z DT150. Warunek jeden - wzmacniacz musi być super.
Synthax, ale zgodzisz się, że skalowanie słuchawek jest ograniczone ich możliwościami. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. A to że ktoś woli słuchać tak a nie inaczej, to inna sprawa.

Zależy od legendy/brandu najlepiej stworzonego w sposób organiczny przez samych użytkowników, wtedy jest bardziej ich niż producenta. O ile wiem, DT150 skalują się prawie do nieskończoności :))

Czołem Panowie.

saudio

  • 206 / 3290
  • Aktywny użytkownik
29-04-2018, 11:40
No i teraz może więcej osób zrozumie zagadnienie skalowania udanych nauszników klasy średniej z dobrym napędem. Ja mam tak z DT150. Warunek jeden - wzmacniacz musi być super.
Synthax, ale zgodzisz się, że skalowanie słuchawek jest ograniczone ich możliwościami. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. A to że ktoś woli słuchać tak a nie inaczej, to inna sprawa.

Zależy od legendy/brandu najlepiej stworzonego w sposób organiczny przez samych użytkowników, wtedy jest bardziej ich niż producenta. O ile wiem, DT150 skalują się prawie do nieskończoności :))

Czołem Panowie.
Legenda legendą, ale nic nie zastąpi bezpośrednich porównań.