Audiohobby.pl

D-dur, d-moll koncerty skrzypcowe i nie tylko

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
14-12-2017, 07:36
Proszę o nie zachwaszczanie wątku efami, giemami i tymi podobnymi...

Nie wiem, skąd moja przyjaźń do "D", może to genetyczne? :)
Fakty są jednak nieubłagane a statystyka mi mówi: słuchałeś kolego więcej w tej tonacji niż w innych. Pierwsze co przychodzi mi od razu na myśl to koncert na dwoje skrzypiec

Jest wykonań tego dzieła bez liku, ale to jest genialne. Idealne jest dla mnie tempo, doskonale prowadzona "rozmowa", taki rodzaj spokoju połączonego z finezją. Niemal narkotyczne doznanie.

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
14-12-2017, 17:47
Prawie każdy szanujący się skrzyp zmierza się z tym dziełem. Zrobiła to również Rachel Podger w "Brecon Baroque" tak usypiająco, że nie traćcie czasu. Ma to również Joshua Bell i wielu innych, ale jeżeli zaczniecie przygodę z "D" spróbujcie jeszcze Kennedy w "Plays Bach" z berlińczykami. Ten ostatni jako uczeń Menuhina wstydu mu nie przynosi.


cdn...
« Ostatnia zmiana: 14-12-2017, 17:50 wysłana przez colcolcol »

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
15-12-2017, 08:46
Posiadam jeszcze Radulovica z 2016 z tym koncertem, ale jego żywiołowość zabija chęć słuchania tego koncertu.

Innym z "D" jest Brahms z D major, Op. 77.
Tu już zabawy nie ma, to wymagający niezwykłej sprawności utwór. Pierwsze spotkanie z tym dziełem to Joshua Bell.

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
16-12-2017, 07:56
 Wydawało mi się, że Brahmsa trzeba grać szybko i np Anna Zofia Mutter z Karajanem zagrała pierwszą część w 22 minuty, Joshua Bell z wydawnictwem Decca był o całą minutę wolniejszy aż odkryłem nagranie Kennedy`ego z 1991 z londyńczykami. Miałem tego w ogóle nie słuchać, bo pierwsze takty  wprowadziły nostalgię. Oczekiwałem w interpretacji szaleństwa, wirtuozerii, emocji, ale dałem radę i ponad 26 minut upłynęło w całkowitym zaskoczeniu. Czad i odlot. Takiego budowania klimatu, panowania nad frazą i trzymania w napięciu mogą inni pozazdrościć.
 Na ile jest to zasługą Kennedy`ego a na ile londyńczyków nie wiem, ale Kennedy to jest gość. Mógłbym mu osobiście za to nagranie podziękować:

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
18-12-2017, 07:10
Brahmsa Op.77 w D mam jeszcze Jascha Heifetz`a. Stare jak pierwsze garbusy... Dziwnie wtedy grali, śpiewnie z głębokim wibrato, ale ma swój urok. Genialne i diabelsko szybkie.

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
22-12-2017, 17:20
Właściwie powinno być "czego właśnie słucham", ale.. Brahms, D jak du..a i tym razem Chicago Symphony Orchestra, Itzhak Perlman.
Nie znalazłem tego na YT. Mocne, mięsiste granie, niemal cygańskie nuty, diabolicznie mocne średnie tony w skrzypcach. Genialne, aż zapomina się jaka to trudna zabawa z Op 77.
« Ostatnia zmiana: 22-12-2017, 17:24 wysłana przez colcolcol »

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
25-12-2017, 13:35


Gdzieś się zapodziały, odkopane - zachwyciły: Suites For Orchestra No 2 i 3 . To jak odnaleziona, stara pocztówka z pozdrowieniami od przyjaciółki.
Oczywiście w "D", ale "B" jest równie wzruszające. Czy jest coś co Was zachwyciło, ścisnęło za gardło tak mocno, jak by muzyka właśnie się narodziła? Tak właśnie było z tymi suitami...



colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
26-12-2017, 12:59
Jedno z najbardziej znanych des-moll:

ale ja częściej wracam do innego des-moll, również Barbera. Uwielbiam niesamowite zejście kontrabasów z tego nagrania. Urok niskich Hz w tym nagraniu z Joshua Bell`em, polega na nienatarczywym, stopniowym zejściu do granic możliwości powtarzania.
Kiedy pierwsze dźwięki dają się w myślach odtworzyć i już wydają się niskie, to następne schodzą jeszcze niżej - bum i jeszcze niżej - bum, bum. Wszystko delikatnie jak w śnie, niemal narkotycznie: 

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
28-12-2017, 07:30
Rozmach barw, dynamiki, kompozycja nie z tego świata w D:

Egon@

  • 1281 / 1291
  • Ekspert
28-12-2017, 13:57
Czytam i słucham z przyjemnością i zainteresowaniem.
Pozdrawiam.

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
29-12-2017, 14:35
Klasyka z klasyki, geniusz instrumentacji Czajkowski w D:

Janina jest piekielnie dokładna, jak by za punkt honoru uznała większą precyzję od mężczyzn a przecież wystarczy uroda.

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
31-12-2017, 08:43
Bach komponował we wszystkich tonacjach. "Postawił" im nawet pomnik - Das Wohltemperierte Klavier. Wszystkie 24 tonacje w jednym cyklu fug. Podział na 24 tonacje uznano i do dziś w zasadzie tak zostało.
Chopin również napisał cykl pt. Preludia. Specjalnie się nie wysilił, to krótkie kawałki. Kończące D mogłoby być naszym hymnem. Ale Chopin ogólnie unikał D, dlaczego?



Ps powiedziano mi, że Rubinstein strasznie się mylił. Może i tak, ale tego nie słyszę. Uwielbiam oglądać jego koncerty, jak by się modlił. To zupełnie przeciwieństwo rozegzaltowanego Langa

almagra

  • 10384 / 3588
  • Ekspert
31-12-2017, 14:02
Ajnsztajn też szksypiał na szksypczach.Sztrasny insztrumend.Rzydoszki.
Najlepszejsze sztruny szom ż szuszonych szkrenconych naplecioruf!
« Ostatnia zmiana: 31-12-2017, 14:05 wysłana przez almagra »

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
01-01-2018, 09:15
Naturalnie w D:




Geniusz.

colcolcol

  • 500 / 3321
  • Ekspert
06-01-2018, 14:02
Fragmenty z dziewiątej w D Van Beethovena są już częścią popkultury. Dobre wykonanie jest niżej, ale już z realizacją (i odtworzeniem) tej symfonii są kłopoty. Ogromna rozpiętość dynamiczna pokazuje ograniczenia techniki zmuszonej do ogarnięcia chóru i kompletnej orkiestry.
Tak, składzik jakiś szarpidrutów na koncercie można sobie zasymulować w domu, ale jak na kilkudziesięciu metrach urealnić monstrum?