Audiohobby.pl

D-dur, d-moll koncerty skrzypcowe i nie tylko

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
08-01-2018, 19:09
Niby najsłynniejszy, ale pewnie chodzi o najbardziej popularny: D minor, Op. 22 Wieniawskiego.
Takie tam, mocno rozchwiane emocjonalnie, brylujące w kwitnących sadach no i z domieszką pci żydowskiej po dziadku (tak lubianej na forum).
Fragmenty obiły się o uszy każdemu.
Pięknie wykonanie Bomsori na YT. Mam Perlmana z 2015, ale jest tak uroczy:

 

vasa

  • 10 / 3568
  • Nowy użytkownik
08-01-2018, 20:44
A dlaczego omijasz szerokim łukiem Paganiniego?
Też jest w D.
D jak diabli, muzyka piękna, żywiołowa i niesamowicie trudna.
Na dobrą sprawę nagranie pierwszego Paganiniego powinno być obowiązkowe dla wszystkich aspirujących do skrzypcowej ekstraklasy

Wysłane z mojego ASUS_Z017D przy użyciu Tapatalka

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
09-01-2018, 07:25
Cieszę się, że brak Paganiniego skłonił Cię do napisania pierwszego postu po prawie 10 latach od rejestracji.

W temacie: masz rację :) i wrócę do tego wkrótce.

vasa

  • 10 / 3568
  • Nowy użytkownik
09-01-2018, 10:15


Cieszę się, że brak Paganiniego skłonił Cię do napisania pierwszego postu po prawie 10 latach od rejestracji

Bo dotychczas wszystko było w porządku

Wysłane z mojego ASUS_Z017D przy użyciu Tapatalka

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
09-01-2018, 19:09
Racja, Paganini chyba bez przypadku w numeracji - No1 w D-dur
Stary Menuhin z 1961 przegrywa pod względem realizatorskim i wykonawczym. Szybkie pasaże brzmią jak ciepłe kluchy, dwudźwięki ledwie poprawne, flażolety dosyć szybkie, takie za słodkie to wszystko.
Młodziutki Barati musi jeszcze dużo piwa wypić na występach klezmerskich aby próbować się z tym D. Wszystko niemal do dupy: tempo rwane, technika trzeciorzędnego skrzypka z Berlina, bez pomysłu na granie i fatalnie zrealizowane: u mnie brzmi głucho i nijako. Ładna okładka płyty przyciągnęła uwagę.
A na koniec dzisiejszej przygody z Paganini No1 op 6 w D-dur i nikomu chyba nie znany Colbentson. Nawet Wiki nie jest rozmowna.
Jeżeli trafi się Wam ta ostatnia wersja - bierzcie, bo jestem zauroczony niesamowitą lekkością, swobodą w graniu, odważnym prowadzeniem smyczka, trzymaniem tempa za jaja oraz niesamowitą kadencją (taki improwizowany fragment po 14 minucie) i niech Was nie zniechęci skromna oprawa krążka.
Z YT coś do popatrzenia, ci Azjaci...


A i jeszcze porównanie Menuhina i Colbentsona.
« Ostatnia zmiana: 09-01-2018, 19:26 wysłana przez colcolcol »

vasa

  • 10 / 3568
  • Nowy użytkownik
09-01-2018, 20:23
Menuchina też mam. Kupowałem jako pewniaka a okazało się że dostaje lekkiej zadyszki.
Moim ulubionym wykonawcą pozostaje Shizuka Ishikawa która nagrała Paganiniego w latach osiemdziesiątych dla Suphraphonu.
I mimo że wielu twierdzi że nagranie mimo technicznej poprawności pozbawione jest ducha i żaru to pozostaje dla mnie wzorcem. Pewnie na zasadzie pierwszych połączeń. Tak mi się kiedyś synapsy zorganizowały i już zostało

Dziś przyszedł trójpak ze starymi nagraniami Jashy Heifetz'a.
Jest na nim sporo tematów na D. Partita Bacha oraz koncerty Czajkowskiego i Brahmsa.
Ale na początek poszedł Rubik XIX w czyli Mendelson 
Mówi się że Chińczycy opanują wykonawstwo muzyki klasycznej. Nie wierzę w to. Jednak Żydzi są nie do pokonania

Wysłane z mojego ASUS_Z017D przy użyciu Tapatalka

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
10-01-2018, 08:22
Teraz polskie synapsy kształtuje odradzające się discopolo.

200 lat starsze, rzewne, estetyka niemal z podhalańskich łąk.
Również Oliver Colbentson w d...
 


vasa

  • 10 / 3568
  • Nowy użytkownik
10-01-2018, 12:20
Teraz polskie synapsy kształtuje odradzające się discopolo.
Eee tam zaraz disco polo.
Z polskich brzmień słucham z przyjemnością Konstantego Andrzeja (szerzej znanego jako ojciec Gaby ).

Nagrał fantastyczny sześciopak z utworami Karola Lipińskiego (bezpośredni konkurent Paganiniego)
A o imć panu Lipińskim wspominam tu nie bez kozery albowiem najbardziej znanym jego utworem jest tzw koncert wojskowy skomponowany, a jakże, w tonacji D :)

« Ostatnia zmiana: 10-01-2018, 13:04 wysłana przez vasa »

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
11-01-2018, 19:35
Tyle jeszcze nie odkryte. Piękne.

Mam starego Heitz`a z Sibeliusem Op 47 i ciężko mi tego słuchać. Boli jakość wydania i kompletny brak dynamiki. Zniechęca do słuchania. Możecie zaproponować jakieś bardziej audiofilskie, ale równie ciekawe od strony wykonawczej wydania?

vasa

  • 10 / 3568
  • Nowy użytkownik
11-01-2018, 22:13
Możecie zaproponować jakieś bardziej audiofilskie, ale równie ciekawe od strony wykonawczej wydania?
Ja mam ten koncert w wykonaniu Anne Sophie Mutter.
A ponieważ tym razem nie gra z Karajanem tylko Previnem to nie jest to marche militaire tylko rzewna pieśń północy.
A i na okładkę miło popaczeć :P

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
12-01-2018, 19:26
Jej wykonanie op 47 jest porażająco piękne i niesamowicie precyzyjne. Heifetz potrafił grać bardzo szybko, ale część dźwięków "odpuszczał" i szedł na łatwiznę albo taki miał pomysł na to wykonanie. Takie pierwsze wrażenie z porównania interpretacji. Pod względem realizatorskim nagranie Deutsche Grammophon jest z innej, ładniejszej bajki.

Koncert urzeka niezwykłą instrumentacją, Sibelius wydobywa niezwykłe kolory z połączeń zdawałoby się dobrze znanych instrumentów. Nie jest utworem na "jeden odsłuch". To wielobarwna i wielowątkowa opowieść. Polecam i czekam na tym razem Perlmana z Previnem :)

vasa

  • 10 / 3568
  • Nowy użytkownik
12-01-2018, 21:02
Jej wykonanie op 47 jest porażająco piękne

Jeżeli się przydałem to zaliczam dzień do udanych :)
Gdyby to jeszcze było do dostania na czarnym placku.
Ale nie jest :(

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
16-01-2018, 14:17
Perlman z Previnem nagrali koncert Sibeliusa chyba w 1980 roku. Solidne granie, piękna muzyka, dynamiczna realizacji z niewielkimi szumami.
Odświeżona wersja pochodzi z 2015 roku.

colcolcol

  • 459 / 3206
  • Zaawansowany użytkownik
17-01-2018, 14:47


Wszyscy znają, niemal każdy muzyk to grał, transponowane i aranżowane na każdy instrument, D jak dur.

Wracając na chwilę do Perlmana, nagrany jest z szumami, najprawdopodobniej klimatyzacji. Problem z niskimi częstotliwościami pojawia się w wielu nagraniach. Może realizatorzy nie przypuszczali, że ktoś będzie w domu odtwarzał 22Hz? Przeszkadza mi ta niefrasobliwość.

almagra

  • 10367 / 3473
  • Ekspert
17-01-2018, 15:10
Kiedyś sobie ktoś jaja robił,że kanon Pachelbela jest podstawą większości przebojów popowych i rockowych.