Audiohobby.pl

Audioquest Bedrock i Caldera.

Gustaw

  • Gość
20-08-2009, 12:45
Dzięki uprzejmości znajomego miałem okazję przetestować dwa kabelki głośnikowe ze stajni Audioquesta - Bedrocka i Calderę. Kabelki od dłuższego czasu nie są produkowane ale szczególnie ten pierwszy bez większego problemu dostępny jest w S-H.

Kabelki były testowane na dwóch systemach ale z tymi samymi kolumnami Focal C800/ JM-Lab Antea.
Podstawowym systemem był mój Benchmark DAC1Pre "naprzemiennie" z gramofonem Thorensa TD 320, PRE gramofornowy DIY na lampach 6N6P, srebrne IC (DIY) oraz mój kamienny wzmacniacz hybrydowy. Podczas odsłuchów miałem również do dyspozycji elementy systemu pożyczone od znajomego - monobloki Quad 303 oraz przedwzmacniacz Classe CP 35.
Nie mam zamiaru szczegółowo opisywać różnic w brzmieniu systemów ponieważ sygnatura dźwiękowa audioquestów w obu przypadkach zasadzie pozostała taka sama. Z góry zaznaczam, że moimi standardowymi kablami głośnikowymi są (a raczej były) stosunkowo niedrogie kable Qued Profile 4 x 4. Dodatkowo podczas odsłuchu przewijały się również kable Synergistic Research Mark IIs.

Bedrock - to kawał solidnie zbudowanego kabla, który można skonfigurować w bi-wiringu. Po podłączeniu ma się początkowo wrażenie znacznej poprawy dźwięku praktycznie w każdej kwestii i w każdym zakresie. Jest odrobinę głośniej, dźwięk staje się większy, poprawia się kontrola basu, pojawia się więcej wysokich tonów ale jednocześnie bardziej dogrzana staje się średnica i pojawia się więcej tzw mięcha.

Celowo napisałem, że "początkowo" ma się wrażenie poprawy wszystkiego bo po chwili zaczyna się zauważać pewne mankamenty.

W moim systemie Audioquest Bedrock działa jak turbodoładowanie tzn dowala swoje do każdego zakresu ale ......brakuje mu subtelności, brakuje różnicowania dźwięków, brakuje rozdzielczości, pogłosów i szczegółów. Ja rozumiem, że jak perkusista Rammstein albo NiN walnie w centralę to musi być petarda ale dlaczego w podobny sposób, tylko w mniejszej skali, słychać uderzenie o podłogę n.p. pijanego komara ....tego już zupełnie nie wiem? Niestety właśnie w taki sposób działa Bedrock - Turbodoładowanie "uber alles". Przyznam, że od kabla, który u polskiego dystrybutora kosztował 200 zł za metr można chyba wymagać więcej.
W związku z tym czy Bedrocka należy skreślać ? Moim zdaniem nie. Ten kabel może być bardzo dobrym rozwiązaniem dla "rachitycznych" systemów operujących zbyt szczupłym dźwiękiem. W tym wypadu będzie to strzał w dziesiątkę.

Caldera - to stosunkowo rzadki kabel plasujący się już w znacznie wyższym przedziale cenowym niż Bedrocka. Cena coś ok 800 zł za metr to już nie przelewki.
Kabel jest masywny i przypomina swoim kolorem kable ogrodowe z Castoramy. Podobnie jak Bedrocka, można Calderę skonfigurować jako kabel bi-wire.

Brzmienie - Caldera tak "gra" ...........jak wygląda. Wielki dźwięk w którym pudełko zapałek staje się boiskiem piłkarskim. Dźwięk w którym baletnica porusza się po scenie z subtelnością Godzilli a piesek rasy York zamienia się nagle w Pitbula. Wydaje mi się, że Caldera została pomyślana jako kabel dla systemów audio w amerykańskim domu w Beverly Hills gdzie nawet buda dla psa ma 100m2. No niby jest to tąpnięcie i kontrola basu, no niby jest bardziej dokładna i subtelna od Bedrocka ale dlaczego to wszystko jest takie wielkie i takie duże, że ma się czasami ochotę schować pod stół ? Ciągle też brakuje mi też pogłosów i subtelności w podawaniu dźwięku. Brakuje planktonu i dokładności. Przykładowo kiedy walnie się pałeczką w werbel to słychać de facto serię rozedrganych szybkich dźwięków. W wypadku Caldery (i Bedrocka) słychać, że to wszystko zlewa się w jeden dźwięk. Tutaj nasuwa się pytanie czy "słychać" z Caldery muzykę ? Moim zdaniem jednak tak ale muzykę podaną zbyt efektownie i monotonnie, w dyskotekowo-estradowy sposób.

To co opisuję dotyczy "brzmienia" tych kabli w moim konkretnym pomieszczeniu i ktoś oczywiście może mieć zupełnie inne doświadczenia z tymi kablami.
Stwierdzam jednak, że AudioQuesty mają chyba jednak swoją własną firmową sygnaturę dźwięku i ta sygnatura jest na tyle specyficzna, że nie każdemu może się ona podobać (albo odwrotnie).

P.S. Przy okazji zabawy z Audioquestami trafił mi się do odsłuchów kabelek Synergistic Research i w moje opinii kable AQ "pozamiatał".
Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby producentem tych kabli nie była firma produkująca audiofilskie 'Wudu" w postaci rezonatorów z których tam mocno nabijałem się w innym wątku.  http://www.synergisticresearch.com/. Tak czy inaczej Synergistic został u mnie na stałe :-)

P.S.  2 Sorry za ew. byki i literówki.

palton

  • 422 / 5449
  • Zaawansowany użytkownik
21-08-2009, 01:17
Witam.
Jestem posiadaczem AQ midnight II . Porównywałem go przed zakupem z wieloma innymi (albedo, tara, kimber itd),  a z  AQ   bedrockiem i granitem .Potwierdzam twoje spostrzerzenia, dźwięk ma większą dynamikę i lepszą barwę. Jednak w systemach na których testowałem tj. rotel + B&W ; Wadia + KRELL+ESA  słyszałem same zalety. Inne kable  wydawały się suche i szczupłe w basie (jazgotliwe).                                                                                                                                                                                  Pozdrawiam Robert

Gustaw

  • Gość
21-08-2009, 10:21
Przy starszych modelach Krell-a serii KAV (obecnych nie słuchałem) albo przy Rotelu faktycznie AQ mogą się sprawdzić. Przy serii FPB Krella, która jest dosyć równo poukładana i operuje raczej mocnym basem mogłoby być już za dużo tego mięcha. Osobiście wybrałem kabel bardziej analityczny i z lekko wycofanym basem ponieważ kolumny z bass-refleksem mają niestety swoją "burczybasową" przypadłość.

Gustaw

  • Gość
21-08-2009, 10:53
http://www.hi-fi.com.pl/testy_hifi_k_g_txt.php4?id=20


Zastanawiam się czy autor tej recenzji ma tak bardzo różny system od mojego czy raczej nigdy tych kabli nie słuchał.

palton

  • 422 / 5449
  • Zaawansowany użytkownik
27-08-2009, 00:59
Krell to ksa 250s (końcówka mocy), sterowany bezpośrednio z wadi 16, lub przez pre thiule.
Pozdrawiam Robert

lancaster

  • Gość
27-08-2009, 07:52
Nie mailem okazji porwnania obu kabli, natomiast Bedrocka uwazam za kabel dobry, aczkolwiek "dedykowany".
Robi wrażenie na poczatku na pewno, bo bez problemu na dzien dobry ocenilem go jako swobodny i miesisty.
Cechy te niestety sa watkiem glownym tego kabla. I to dosc mocno zaznaczonym.
Dxwiek jest pelny z rownowaga tonalna przesunietą nieco w dół....różną od moich wczesniejszych wyobrazeń o dxwieu AQ - kable tej firmy zawsze kojarzyły mi sie z dźwiekiem jasnym, wrecz czasami zbytnio mającym dobra zwartosć w calym pasmie.
Bedrock zwartosć posiada jest jednak....kilka oczek w kierunku brzmiania ciepłego powiedzmy, choc nie tracacego konturu.
Moim zdaniem jest to kabel dedykowany do klasycznych systemów gdzie na polu walki z rownowagą tonalną może odnalexc sie w jaśniejszej ich częsci(szczuplo grajace zestawy, monitory etc).....lub po prostu wg uznania/gustow.

palton

  • 422 / 5449
  • Zaawansowany użytkownik
27-08-2009, 23:46
No to w midnight bas schodzi niżej niż w bedrocku, jest go tyle samo ale słychac niższe częstotliwości głośniej np. saksofon , kontrabas.
Pozdrawiam Robert