Dobry system stereo to przede wszystkim realistyczna trójwymiarowa scena, niemalże namacalna przestrzeń i kolumny ustawione tak, że stają się pozornie "niewidoczne" dla słuchacza, tzn. pozorne źródła dźwięku nie są lokalizowane bezpośrednio w miejscu umieszczenia głośnika. Patrzymy się na głośniki odnosząc przy tym wrażenie, że dźwięki wybrzmiewają z różnych odległości oraz miejsc niezwiązanych z ustawieniem kolumn. Oczywiście to jest sytuacja idealna. A od czego zależy? W bardzo niewielkim stopniu od samych zestawów, a w ogromnym stopniu od kształtu, rozmiaru i aranżacji pomieszczenia, w którym głośniki grają. Co zrobić gdy żadne, nawet najmniejsze kolumny nie chcą zgrać się z naszym pokojem? Klasycznie można oczywiście próbować przełamać ograniczenia tzw aranżacją akustyczną, która w zależności od sytuacji da mniejszą lub większą poprawę, jednak w przypadkach beznadziejnych (jak u mnie ;-) ) naiwnie byłoby liczyć na więcej niż 10% przy dużych nakładach pracy i konieczności przemeblowania pomieszczenia w sposób niszczący komfort bytowy. Borykałem się z fatalnym brzmieniem różnych głośników, w tym również 5.1 przez wiele lat kilkukrotnie zmieniając umeblowanie, umiejscowienie głośników i oczywiście posiadając na przestrzeni tego czasu różnie grające kolumienki. Dźwięk zawsze w mniejszym lub większym stopniu był "płaski", z bardzo słabym basem, niską czytelnością i sceną ulokowaną pozornie "na ścianie" pomiędzy frontowymi głośnikami. Ten sam zestaw w innym pokoju potrafił grać wielokrotnie lepiej niż w pokoju, w którym głośniki były mi naprawdę potrzebne. Ostatnio poszedłem w wyjątkowo budżetowe kolumienki trójdrożne. Budżetowe bo ich cena na rynku wtórnym to ok 150zł za zestaw w idealnym stanie. Mowa o Sony SS-H991, które w latach 90'tych były sprzedawane w zestawie z kilkoma modelami wieży stereo. Dodatkowo posiadam również parę o oczko niższego modelu - Sony SS-H771. Zarówno jedne jak i drugie to moim zdaniem wyjątkowo udane konstrukcje. Ceny sprzętu nie były kiedyś aż tak wygórowane i Sony oferowało w tych modelach wszystko czego można oczekiwać od dobrych monitorków podstawkowych. Ponadto grające ze wzmacniaczem innym niż ten z wieży - dostają skrzydeł i trzeba dołożyć sporo gotówki, aby te możliwości przebić. Akurat tak się składa, że identyczne kolumienki (SS-H991) posiada mój znajomy i u niego grają jak zupełnie inne głośniki, tyle, że w tym wypadku grają one na 4-krotnie większym metrażu. Przy okazji kolega zaprezentował mi bardzo ciekawy efekt. Posiadając dodatkową parę głośniczków (jakieś no-name) podłączył je do wyjść B wzmacniacza i grały sobie cicho z tyłu pokoju nie wchodząc w "paradę" Soniakom, ale wypełniając dodatkowo pomieszczenie rozciągnięciem na osi przód-tył oraz na boki. Efekt bardzo mi się spodobał i pomyślałem, że może da się go jeszcze poprawić, tym bardziej nie mając wiele do stracenia (w najgorszym wypadku nadal słuchałbym tylko na słuchawkach). Tak to się wszystko zaczęło. Poniżej przedstawiam efekt końcowy po kilku próbach różnych ustawień i porównań.
Na pierwszym obrazku szkic orientacyjny ustawienia z góry, na drugim rzut z boku. Kolumny tylne mają ciut niższą oporność i znajdują się w większej odległości od słuchacza niż fronty. Nadmierne przesunięcie się do tyłu powoduje "rozjechanie" spójności sceny stereo. Ponadto tył znajduje się nieco nad głową co bardzo poprawia jakość reprodukcji wysokich tonów oraz wrażenia przestrzenne na osi góra-dół. Szerszy rozstaw tylnych kolumn wyraźnie rozciąga skraje panoramy stereo poza obrys kolumn frontowych. Przy zajmowanej na szkicach pozycji nie odnosi się wrażenia grania z przodu i z tyłu, ale konkretnego i trójwymiarowego dźwięku wypełniającego przestrzeń przed słuchaczem oraz po bokach. Dla lepszego zobrazowania efektu nakreśliłem pozorny obszar panoramy w przypadku grania samych frontów oraz 4 kolumn jednocześnie (rys 3 i 4). Poza samą przestrzenią ogromnej poprawie ulega czytelność i jakość na całym paśmie przenoszenia. Wreszcie pojawił się bas, pojawiły się detale i bogactwo barwy dźwięku! Do tej pory część częstotliwości była najzwyczajniej "zdławiona", nawet zabawa korektorem nie przynosiła choćby obiecujących efektów. Przy obecnym ustawieniu częstotliwości, które są akustycznie tłumione od frontu są uzupełnione i asekurowane z tyłu i vice versa.
Oczywiście nie jest to sytuacja w 100% odzwierciedlająca granie w perfekcyjnie dostosowanym akustycznie pomieszczeniu, ale potrafi taki efekt symulować w powiedzmy 85% co jest nieosiągalne samą aranżacją akustyczną pomieszczenia, które jest tak fatalne akustycznie jak moje. Myślę, że warto poeksperymentować z podobnymi rozwiązaniami we własnym zakresie bo można za naprawdę niewielkie pieniądze osiągnąć wyjątkowo spektakularne efekty. Podkreślam, iż nie jest to rozwiązanie wielokanałowe typu kino domowe itp tylko zwykłe stereo powielone na zasadzie 2 x prawa strona + 2 x lewa strona. Mojego zestawu słuchał Karol i myślę, że z chęcia dorzuci swoje 5gr do tematu ;-)