Znawcy tematu i wybitni koneserzy dźwięku, raczej kręcą nosami na te słuchawki.
Wspominają, że wykresy nie zbliżają się nawet do krzywej Harmana i bez equalizera nie ma ich nawet co słuchać.
Widocznie nie jestem ani znawcą, ani koneserem, bo słucham na nich muzyki bez korektora. ;)
Dostałem ustawienia dla tych słuchawek do korektora odtwarzacza Roon, od ich właściciela.
Mam też takowe ustawienia w przystawce "Peace Equalizer" do korektora APO.
Sprawdziłem jedne i drugie ale słuchawki nie zagrały jakoś lepiej, za to w dużej mierze straciły swoje strojenie.
Brzmiały już jak nie one i nie było to na tyle dobre w moim odczuciu, by przy korekcji pozostać.
Generalnie dźwięk tych słuchawek mi się podoba.
Wybarwienie i gęstość dźwięku, szczegółowość przekazu oraz ilość basu, jest taka jak lubię.
Zaraz po założeniu słuchawek na głowę i puszczeniu przyjemnej muzyczki, pojawił mi się tzw. banan na twarzy.
Pomyślałem, że te słuchawki to coś nowego w podejściu do odtwarzania dźwięku.
Pierwsze skojarzenie, to wszystkie zalety elektrostatów i dodatkowo dobry, nisko schodzący i całkiem masywny bas.
I czego chcieć tu jeszcze? A no można, zawsze coś tam można. :)
Średnicę i wysokie mają bardzo dobre. Tu nie potrzeba mi było niczego więcej.
Ale bas jak dla mnie, mógłby być bardziej punktowy oraz mieć większą energię i atak.
Blach perkusji, (jak to często bywa), nie trzeba się domyślać. Są obecne i wyraziste.
Wszystko niby pięknie, ale było coś, co mi prawie w każdym gatunku muzycznym nie pasowało.
Nie było zróżnicowania między poszczególnymi pasmami.
Trochę jak ściana dźwięku, wszystkie podzakresy jednakowo obecne i jednakowo głośne.
I co niby w tym złego? Odbierałem to jako brak sceny w głąb.
Na szerokiej scenie wszystko było ustawione jakby w jednej odległości, a dźwięk został zatopiony w gęstym i mało przejrzystym sosie. To oczywiście mocna przesada ale inaczej nie umiem tego opisać.
Pomyślałem, że to może być efekt zbyt słabego napędu. Czuje się, że te słuchawki mogą zagrać rewelacyjnie.