Kontynuując tę luźną relację...
Jak wspominałem, wygląd słuchawek mnie nie powalił, ale jeżeli chodzi o dźwięk, to pierwsze wrażenia bardzo dobre.
Moja gramatura i wypełnienie dźwięku. Barwa taka jak lubię. Szybkie, duża ilość szczegółów, no i jest bas.
Trochę jak elektrostaty z basem. Pomyślałem, że obecnie, mając do wyboru jedne i drugie, wziąłbym wstęgi.
Grały inaczej niż to, co do tej pory słyszałem. Już samo to, było dla mnie frapujące. Nareszcie coś innego.
Na tym się skupiałem, tym się delektowałem słuchając muzyki.
Dopiero później, w miarę słuchania, zrozumiałem, że na to inaczej składa się też ten brak zróżnicowania i przejrzystości.
Niemniej dobry, masywny bas wynagradzał to. O co chodzi z tym brakiem zróżnicowania?
Na RAAL CA-1a przeszkadzajki czy blachy, które zazwyczaj są ledwie słyszalne, są jednakowo ważne jak główne instrumenty.
Robi się od tego gęsto i pojawia się wrażenie jakby się to wszystko trochę zlewało i kotłowało zarazem.
Niemniej dalej byłem pod urokiem tego dźwięku. No bo był ten dobry bas, a reszta pasma wcale nie gorsza.
Szeroka, dobrze poukładana scena, też jest niewątpliwie ich atutem.
Brak zróżnicowanie i przejrzystości złożyłem na słabość (lub niedopasowanie) mojego MS-77T.
Żeby sprawdzić czy mam rację, wybrałem się do Pawła. Ma w swym posiadaniu kolumnowego Sony TA-F730ES.
To już kawałek klocka, który swoje waży (22kg) i na wyjściu ma 105 watów na kanał przy 8Ω.
Byłem ciekaw, co ten wzmacniacz wniesie do grania CA-1a. Czy będzie tak jak u mnie, czy zdecydowanie lepiej, a może gorzej?
W niektórych aspektach zagrały inaczej (może bym nawet zaryzykował stwierdzenie, że lepiej) ale podstawowy zarzut pozostał.
Tu mała dygresja.
Wrażenia w dużej mierze zależą od punktu odniesienia. Konkretniej mówiąc, istotne jest z czym porównujemy.
Tak przy okazji tych RAAL-i, Pawłowi zachciało się posłuchać, jak z jego wzmacniacza zagrają AKG K1000.
To też miało wpływ podczas tego spotkania, na postrzeganie tego jak grają CA-1a.
Repertuar Pawła jest dosyć wymagający dla słuchawek każdego typu.
Słuchając wybranych przez niego utworów, dosyć łatwo zauważyć czy słuchawki się wyrabiają, czy nie.
Można to właściwie sprowadzić do zero - jedynkowego: grają - nie grają.
K1000 zagrały bardzo dobrze. Od razu rzucała się w uszy dynamika i klasa tego dźwięku.
Gdyby tak jeszcze miały masywność dźwięku CA-1a oraz ich zejście na basie. Dla mnie ideał.
No i na tle świetnie grających AKG K1000, ten bark przejrzystości na CA-1a, jeszcze się uwydatniał.
W bardziej "normalnym" repertuarze (czyli moim) było lepiej, ale cały czas obecny był jakoś, ten braku zróżnicowania.
Tego wieczoru słuchaliśmy muzyki nie tylko na CA-1a, ale jeżeli chodzi o nie, to moja konkluzja w skrócie była taka - grają ale...
Cały czas miałem poczucie, że to co słychać na nich ze wzmacniaczu Pawła, to nie jest jeszcze kres ich możliwości.
Wystarczyłoby żeby ten dźwięk nabrał powietrza i zniuansowania, co zdecydowanie poprawiłoby przejrzystość.
Cała reszta, to granie jakie lubię.
Dlatego zabrałem je na spotkanie w HiFi PRO / mp3store w Warszawie, gdzie nadarzyła się możliwość posłuchania RAAL Requisite 1995 Immanis. Chciałem sprawdzić jak wypadną na tle tego sławnego flagowca firmy RAAL Requisite.
Przy okazji liczyłem na lepszy napęd i sprawdzenie czy coś to daje, jeżeli chodzi o granie CA-1a.
A co się w sumie okazało? O tym już następnym razem. :)