Aby zabierać się za restaurowanie polskich przenośnych trzeba mieć albo idealny egzemplarz, albo ... to co jest.
Drugi przypadek jest specyficzny, wszystko może się zdarzyć.
Przyszły zębatki, więc zabrałem się za ten egzemplarz, wymieniłem te pilne i coś zagrało.
No i zachciało mi się dalej rozebrać i poczułem się jak stary dziad.... kiedy za młodu tuningowałęm bias w nim.....jak to dawno temu było....
Sporo brudu, wszelkie isostaty do wyprucia i czyszczenia , penie kondy też po kolei.
Potki... i tutaj jest wielki problem, nowe nie istnieją , o ile głośność jakoś poradziłem sobie , to barwa i się rozsypała w rękach.
Dopóki nie znajde dawcy albo cóś to zrobiłem barwe na stałe, 2 rezystory po 220 kohm i jest po środku......działa poprawnie.
Głowica orginalna zajechana, kupiłem lepsze mono o tej samej oporności i gra i buczy, tse tse cykają......
Ogólnie jak chcemy zrobić polski sprzęt przydadą się jeszcze 2 egzemplarzy na części.