Audiohobby.pl
Audio => Kable i akcesoria => Wątek zaczęty przez: Golden Eye w 20-04-2024, 21:27
-
U mnie sprawdza sie WireWorld Silver Starlight.
Czy jest coś co gra jeszcze lepiej?
Jakie są wasze ulubione kable coax?
-
Moje ulubione ?
Trzeba od początku :) Ulubione to te dobre, samodzielnie zrobione z porządnego kabla ze szpuli gdzie firma podawała w tabelce zamiast opisów typu >będzie tłusty bas< zwyczajne cyferki przepisane z miernika :) Dodatkowo pomagało zapewne minimalizowanie ich długości.
Zakładam że ten który wymieniłeś jest dobry- ale jeżeli można go skrócić o połowę to będzie jeszcze lepszy. A jeżeli można wywalić wtyki i gniazda i zlutować na krótko to będzie jeszcze lepszy.
-
Ja używam do przesyłu cyfrowego zwykłego taniego kabla Vitalco :)
-
Obecnie używam kabla Van den Hull The Name. Dlaczego? Bo zalegał mi w szafie, obok całkiem sporej liczby innych audiofilskich kabli. Producent twierdzi, że ten zwykły kabel RCA może służyć również do transmisji cyfrowej (75 Ohm) więc wpiąłem i głowy sobie tym na razie nie zawracam.
Nie słyszę specjalnie dużej różnicy pomiędzy różnymi kablami coax w obecnie posiadanej konfiguracji. Wpływ jest na granicy percepcji i zmiana jest znacznie mniejsza niż zmiana interkonektu (miedź vs srebro) pomiędzy przetwornikiem a wzmacniaczem.
-
Obecnie używam kabla Van den Hull The Name. Dlaczego? Bo zalegał mi w szafie, obok całkiem sporej liczby innych audiofilskich kabli. Producent twierdzi, że ten zwykły kabel RCA może służyć również do transmisji cyfrowej (75 Ohm) więc wpiąłem i głowy sobie tym na razie nie zawracam.
Nie słyszę specjalnie dużej różnicy pomiędzy różnymi kablami coax w obecnie posiadanej konfiguracji. Wpływ jest na granicy percepcji i zmiana jest znacznie mniejsza niż zmiana interkonektu (miedź vs srebro) pomiędzy przetwornikiem a wzmacniaczem.
A ja właśnie słyszę bardzo różnice, na tyle duże, że jak źle dobiorę taki kabel, to cos mi cały czas nie pasuje.
Najbardziej słyszę ten wpływ na dacku z ad1865 gdzie najlepszy jest Silver Starlight, natomiast do TDA1541 Gold Starlight.
Dziękuje.
-
Ja używam do przesyłu cyfrowego zwykłego taniego kabla Vitalco :)
Też używałem zwykłych, ale dźwięk jest wtedy blady i ma za mało życia, ale można i tak.
Dziękuje
-
Moje ulubione ?
Trzeba od początku :) Ulubione to te dobre, samodzielnie zrobione z porządnego kabla ze szpuli gdzie firma podawała w tabelce zamiast opisów typu >będzie tłusty bas< zwyczajne cyferki przepisane z miernika :) Dodatkowo pomagało zapewne minimalizowanie ich długości.
Zakładam że ten który wymieniłeś jest dobry- ale jeżeli można go skrócić o połowę to będzie jeszcze lepszy. A jeżeli można wywalić wtyki i gniazda i zlutować na krótko to będzie jeszcze lepszy.
Te kable są na tyle drogie, że nie zdecydujs się na taki krok, ale ma to sens.
Dłuższe kable są też po prostu wygodniejsze.
Dziękuję
-
Nie wiem czy posiadane przewody cyfrowe w moim systemie są muzyczne...Posiadając cyfrowe przewody (Toslink)
mogę odtwarzać zapisany materiał (CD-Audio/DATA/MiniDisc) podłączając do wzmacniacza który ma wejście cyfrowe.
Od strony praktycznej nie muszę uważać aby nie pomylić kanałów co jest ważne przy przewodach typu Chich-Chinch.
Następnym plusem cyfrowego przesyłu audio jest możliwość zapisania go na CD-Audio/DATA/MiniDisc:))))
Wmówiłem sobie do mojej podświadomości że cyfrowo jest super i bardzo dobrze mi teraz z tym właśnie- hehehe.....
-
Ja używam do przesyłu cyfrowego zwykłego taniego kabla Vitalco :)
Też używałem zwykłych, ale dźwięk jest wtedy blady i ma za mało życia, ale można i tak.
Dziękuje
i dlatego wszystko mam na cinchach i brzmi nieziemsko.
-
Też używałem zwykłych, ale dźwięk jest wtedy blady i ma za mało życia, ale można i tak.
Dziękuje
Nie chcę żebyś pomyślał że atakuję, nabijam się ect.
Odpowiedz sobie szczerze na pytanie:
Czy gdyby ktoś zamienił ci drogi kabel na zwyczajną taniochę ze szpulki o takich samych parametrach wynikających z pomiaru. To czy usłyszałbyś różnicę ? Zanim zobaczyłbyś ten niecny czyn?
Jak widzisz tutaj trafiłeś na niezbyt poprawnych audiofli :) Jeden chlasta ze szpuli, drugi bierze pierwszy z brzegu jaki mu się nawinął w szafie, trzeci też jakichś niepokojów z powodu >zwykłości< kabla nie wykazuje :)
Ważne żeby kontaktowały dobrze bo inaczej to faktycznie nie będą grać tylko zwyczajnie wq........
-
Ja używam do przesyłu cyfrowego zwykłego taniego kabla Vitalco :)
Też używałem zwykłych, ale dźwięk jest wtedy blady i ma za mało życia, ale można i tak.
Dziękuje
Ciekawe czemu tak jest-? Może brak dobrego kontaktu wtyczka-gniazdo, zabrudzenie gniazda, niesprawny przewód cyfrowy lub niesprawność układy cyfrowego w danym urządzeniu.
-
Nie chcę żebyś pomyślał że atakuję, nabijam się ect.
Odpowiedz sobie szczerze na pytanie:
Czy gdyby ktoś zamienił ci drogi kabel na zwyczajną taniochę ze szpulki o takich samych parametrach wynikających z pomiaru. To czy usłyszałbyś różnicę ? Zanim zobaczyłbyś ten niecny czyn?
Ja, na ten przykład, absolutnie nie twierdzę, że różnic przy stosowaniu różnych kabli coax, nie ma. Zależy to od konfiguracji, od konkretnego DAC-a, lub zwyczajnej plątaniny kabli za sprzętem (ekranowanie kabla). Robiliśmy kiedyś testy porównawcze, w szerszym gronie i akurat najdroższy kabel cyfrowy z testowanych (AudioQuest), spisał się najlepiej. Z tego co pamiętam to nie wiedzieliśmy, który z kabli był akurat wpinany.
-
Ja też :)
Z tym że dzielę kable tylko na dwie kategorie. Dobre i ............... e A samego pojęcia przyrostu dobra nie utożsamiam z przyrostem ceny.
Oczywiście kabel za większą cenę powinien być dobry :) ale nie zawsze tak jest. Dlatego też osobiście preferuję od jakiegoś czasu własnoręczne wykonywanie kabli ze znanych półproduktów (poza tym ja to lubię). A zaoszczędzone przy okazji środki przeznaczyć na nowy wzmacniacz np.
Albo przepić :) hehehehe
Swoją drogą to trzeba mi dorobić dwa zwykłe kabelki- może jutro? Wkleję fotkę i może fachowo na oko, ocenicie ile powinny kosztować.
Z góry powiem że materiałowo to będzie jakieś 15? euro, jednak myśl techniczna i trud włożony też coś znaczą.
Czasami tysiące :) a i dziesiątki tysięcy i z tym już nijak się zgodzić nie mogę.
-
Ogólnie temat jest dla mnie dziwny, gdyż nie mogę sobie wyobrazić, że w pełni sprawny kabel o odpowiedniej oporności i średnicy może nie przenieść poprawnie sygnałów elektrycznych (i to tylko w dwóch stanach) na długości 0,5 czy 1,5 metra. Oczywiście gdyby był słabo ekranowany to pewnie złapie jakieś zakłócenia, ale ile trzeba tych zakłóceń, aby zniekształcić przesył nieskompresowanego pliku wav nawet o podstawowej rozdzielczości CD 44,1kHz/16bit ?
Czytam w testach, że kabel o długości 0,5m za 1200 zł sprawia, że dźwięk jest przestrzenny i szczegółowy, a kabel za 600 zł już nie. Znaczy, że ile zer i jedynek zostało utraconych. Nawet przy konwersji z 16 bitów na 14, gdzie strata danych jest duża nie powoduje to takich odczuć, zresztą 14 bitowe przetworniki D/A są bardzo cenione w strych odtwarzaczach CD.
Używam kabla za 30 zł, dźwięk mi odpowiada, nie słyszę żadnych problemów z przestrzenią i szczegółowością. Możliwe, że 30 lat temu usłyszałbym różnicę, a teraz wiek już na to nie pozwala.
-
Ja używam do przesyłu cyfrowego zwykłego taniego kabla Vitalco :)
Też używałem zwykłych, ale dźwięk jest wtedy blady i ma za mało życia, ale można i tak.
Dziękuje
A ja się zastanawiam nad podstawą, czego to niby brakuje w takim bladym i ledwo żywym dźwięku. Rozumiem ograniczenia pasma, dynamiki czy też samplingu, ale życia? To jest poza moim pojmowaniem muzyki.
Od lat używam gotowych kabli "suhner switzerland" o najróżniejszych długościach, nie najdroższe ok. 80pln/1m, ale bardzo mocne i odporne na głupotę.
Używając ich nie stwierdziłem żadnych braków ani w paśmie, ani w dynamice, ani nigdy nie brakowało choćby jednego bita w sygnale z powodu ułomności tego kabla.
I najciekawsze, kiedy zamiennie stosowałem inne, gorsze lub droższe kable do tego samego, nigdy nie stwierdziłem tego co napisałem w poprzednim akapicie.
-
Mam taki jeden kijowy kabel. Najchętniej to bym zrobił eksperyment i nagrał dźwięk :)
Ten kabel ujawnił swoje właściwości podczas prac DIY - łączenie dac-a ze źródłem. Najpierw myślałem że coś zdechło na amen, że coś źle podłączyłem itp. a okazało się że kabelek.
Nie chodzi o to że dźwięk jest jakiś zamulony, utracił szczegóły itp.... Trudno mi to w sumie opisać ale można sobie wyobrazić że:
dźwięk został zmodulowany piłą tarczową -heheheheh-
Dlaczego tak z nim jest to zielonego pojęcia nie mam i mierząc go wszystko jest OK jakby. Być może same wtyczki- takie tłuste i wyglądające na dobre ale może jakieś pojemności tworzą? Naprawdę pomysłu nie mam co z nim.
Każdy inny w jego miejsce i problemy znikają.
No i jeszcze spostrzeżenie - ale tutaj odkrywczy nie jestem- im mniej gniazdek, konektorów, puszek itp. po drodze tym lepiej.
A wlutowanie na krótko jeżeli jest możliwe :) Bankowo zastąpi najlepsze konektory- choćby w azocie chłodzone i kryptonitem pokryte za kupę siana hehehehe
Taniochę chińską również z powodzeniem zastąpi.
ed: druga sytuacja gdy zauważyłem zmianę w dźwięku- ale już można powiedzieć że z tych pozytywnych. To kiedyś trzeba było w biurze zrobić fajne audio :) Kolumny w dziesięć minut zrobił kolega z kartonów- głośniki wprawione fachowo na taśmę klejącą a uprzednio wyjęte z drzwi jakiegoś citroena który szedł na żyletki. Ja podłączałem dac-a i nie było czym w sumie. Ale nawinął się kawałek zwykłego telefonicznego kabla.
Dosyć długi i ciąć było szkoda- poszedł więc w całości- w miejscach połączeń fachowo skręcony do kupy. No i było WOW- dźwięk anielski :)
-
Ogólnie temat jest dla mnie dziwny, gdyż nie mogę sobie wyobrazić, że w pełni sprawny kabel o odpowiedniej oporności i średnicy może nie przenieść poprawnie sygnałów elektrycznych (i to tylko w dwóch stanach) na długości 0,5 czy 1,5 metra.
Tak tylko nie bierzesz pod uwagi jednego faktu. Pierwsze, że każdy kabel to antena i łapie jeszcze zakłócenia z otoczenia (z reguły producentci oszczędzają i nie są to tak skonstruowane kable, że nic sie nie przedostanie do sygnału). Dwa to nie są płynące bity 0, 1 - oczywiście są, ale na wyższej warstwie. A tak to jest to zwykły kabel analogowy, który przewala sygnał analogowy. Ten to jest następnie w zależności od otrzymanego tego sygnału analogowego odpowiednio interpretowany (wyłuskujący cyfrę), a ta z kolei jest interpretowana z której to generowany jest znowu sygnał analogowy, aby go wzmocnić i rzucić na kolumny i stąd są te różnice, a że jest to cyfra to jeszcze zegar ma znaczenie i inne takie jak algorytmy zgadujący utracone dane. Więc to nie jest takie proste jakby się wydawało, że przecież lecą tylko zera i jedynyki :) - tak masz w komputerze, gdzie jest czas na ponowną transmisję danych, są bity kontronle itd. Zresztą stan 0 jak i 1 jest w pewnych "widełkach" napięciowych więc im dokładniejszy (lepszy sygnał) tym bliższy jest tej prawdzie zapisanej na dysku (przecież może być sygnał na granicy gdzie do końca nie wiemy czy powinna być 1 czy 0). Więc to co masz na wejściu często jednak jest inne na wyjściu. Każdy myśli, że audio cyfrowe to jak przegrywanie danych z dysku na dysk, a to tak nie jest. To nie jest kopia bit perfect, gdzie jest czas na wielokrotne potwierdzenia czy otrzymany bit jest tym, który być powinien. A jest to tak pomyślane, że te przkłamania są odbierane bardziej w niuansach, a nie w wielkich artefaktach dzwiękowych czy jeszcze bardziej trzaskach. Bierzmy pod uwagę fakt, że jeden znak to tak naprawdę 8 bitów więc teraz wyobraź sobie ile tych bitów tak naprawdę masz w sek. piosenki, gdzie są przecież określone różne stany charaketrystyki dzwiękowej. Czyli realnie w jednej sekundzie dzwięk PCM z płyty CD zajmuje 1408000 bitów więc zobacz na ile można sobie straty pozwolić, gdzie ucho ludzkie nie wyłapie tego jako faktyczną stratę w dzwięku, a po prostu jako delikatną subtelnością. Sporo tych bitów musiało by być przekłamanych, abyśmy to usłyszeli jako np. trzask. Jeszcze dochodzi kwestai bitów MSB (tu jeden bit utracony może spowodować słyszalny trzask) i LSB (tu nawet dużo większa ilość utraconych bitów spowoduje, że niczego nie usłyszymy poza delikatnymi może zmianami, które intuicyjnie możemy wyłapać lub nie), ale to za dużo, aby się nad tym rozwodzić i pisać elaboraty.
Fakt jest faktem, że kabel czy dla cyfry czy dla gramofonu ma znaczenie bo podlega tym samym prawom fizycznym co każdy inny kabel. Jedynie w przekazie analogowym nie mamy duzo konwersji i przez to dla nas jest ten dzwiek lepszy pomimo nawet pewnych niedoskonalosci, a w cyfrze dochodzą ciągłe interpretacje i upraszczanie samego sygnału. Sama fala przecież jest opróbowana (opisywana) i już w tym podejściu brana jest pewna ułomność ludzkiego słuchu więc stąd walka na coraz to wyższe formaty jak DSD64, 128 itd.) Cyfra jest skomplikowana. Prościej kupić gramofon podłączyć i cieszyć się muzyką :) Cyfra oczywiście gdzie nie doszukujemy się niewiadomo jakiej jakości jest super bo wygodna, szybka dostępność i o niezłej jakości. Ale jak potrzebujemy super jakości to można w cyfrze ostro popłynąć bo dużo jest elementów tej układanki. A gramofon rządzi się podstawowymi prawami fizycznymi jakimi są wibracje i zakłócenia EMI/RFI bez tych konwersji upraszczających sygnał choć w pewnym sensie też jest interpretacja zakodowanego dzwięku na płycie. Więc jak niedoszukujemy się nie wiadomo czego to streaming jest świetny, ale jak chcemy coś więcej to taniej wejść w gramofon. Oczywiście tu też można popłynąć, ale nie w takim stopniu jak w cyfrze. I gwarantuję, że gramofon np. Planar 6 Regi czy Projext X2 czy X8 albo Thorens TD1500 da dzwięk systemu cyfrowego dużo droższego. Oczywiście jak będziemy szukali jezcze więcej to i na wkładkę jesteśmy w stanie wydać 50tyś zł. Ale w cyfrze już jestesmy przegrani w jednej kwestii. Niektóre wydania w cyfrze (streming/CD) za sprawą loudness war są po prostu skopane i nieważne jak drogi będzie system i tak zagra najwyżej poprawnie. To już zależy od tego co kto słyszy i dokąd zamierza dojść. Są teraz urządzenia AllinOne i nie martwimy się o kable, a brzmią co najmniej dobrze zwłaszcza jak chcemy słuchać tylko stremignu z Tidal'a, a wygoda coś wspaniałego. Więc w tej zabawie musi być pewien umiar :)
-
A ja zadam jedno pytanie, jeśli wg pomiarów różnych kabli mają parametry takie same, a brzmienie niby inne, co jest punktem odniesienia, co i gdzie jest wzorzec że akurat takie brzmienie jest prawidłowe a nie inne czy odrobine inne, a może kable tak samo jak niby te same korekcje w sprzętach po prostu pdobijają to i owo, bo wzorca jedynego nie ma, a jak to się kiedyś napisało, każdy nosi inny baniak o innej pojemności i rezonansie i każdemu gra inaczej, każde ucho jest innego kształtu.
Jeśli coś pasuje to zazwyczaj jest to odczucie jednostkowe i cała dyskusja jest po prostu o niczym jak i cały świat audiopsycholi bo nie są w stanie wskazać wzorca.
Na dodatek sugestywnych opinii jest od cholery a człowiek jest takim łatwowiernym zwierzęciem a wiele z tych zwierzątek jak im się zmieni ciśnienie w uszach to już zmienia zdanie.
Co oznacza najbardziej muzyczny kabel.... jak tv Sony co ma za dużo czerwonego i jest bajecznie kolorowy, bo lubimy rzeczy słodkie, bardziej kolorowe a muzykę bardziej pokolorowaną, posłodzoną?
-
@zygert
Dużo napisałeś, ale nic o tym w jaki realny sposób na tak krótkim odcinku - jak przeważnie mniej niż metr, przy zastosowaniu zgodnego ze standardem kabla, może dojść do słyszalnych (nawet subtelnych) zniekształceń przesyłanych danych. Szczególnie, że interfejs S/PDIF został tak zaprojektowany, aby przesyłany sygnał był bardzo odporny na zakłócenia i tak jest w rzeczywistości. Sygnał cyfrowy jest kodowany przy użyciu modulacji fazowej o napięciu 0,5V (bardzo głośno !) i ogromnej częstotliwości - dla CD 2,8224 Mbit/s. Nie trafia do mnie stwierdzenie, że "każdy kabel to antena i łapie jeszcze zakłócenia z otoczenia". Oczywiście że łapie, ale nie wpływa to na interpretację prawidłowego odczytu zer i jedynek. Jak trudno zakłócić taki sygnał opowiada fajnie człowiek w tym filmie:
Nie znalazłem nigdzie testów porównujących, ile danych stracił w jednakowych warunkach na odcinku 1 metra kabel coaxial zgodny ze specyfikacją S/PDIF za 50 zł i powiedzmy za 1k, a to zapewne wyjaśniłoby sprawę. Zresztą dopuszcza się kable coaxial, aż do 10 metrów co pokazuje jak odporny na zakłócenia jest tego typu przesył. Tutaj jest fajny opis S/PDIF: http://www.hardwarebook.info/S/PDIF
-
Czy kolega "zygert" to martwe konto blokowane dla handlarzy? 1 (słownie jeden post) na prawie 13 lat od zarejestrowania? ŁAŁ.
Elaborat wart artykułu u W. Pacula w "HiFi i muzyka" i paru innych, podobnych.
Dzisiaj już jest jeden post na temat kabli USB, więc może już wystarczy?
Do łba szczeliła mi jeszcze taka myś, Śnienta BN idom, może to sprawia, że ludzie takie banialuki wypisujom. ;)
-
Być może podpadnę kilku osobom, kolegom etc. ;) Nie interesuje mnie udział w tzw. wojnach i gównoburzach kablowych.
Tylko kilka słów dot. moich doświadczeń z kablami w audio.
W moim systemie słychać wpływ każdego wpiętego kabla, czy będzie to interkonekt, czy głośnikowy, sieciówka i jej położenie w gniazdku, czy cyfrowy SPDIF, USB, a także LAN. Może coś jest nie tak z moim systemem, ale to nie jest pierwszy system, w którym słychać wpływ kabli. W audio bawię się ponad 30 lat. Nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywać do kabli za miliony monet ;) Niedowiarków zapraszam do zweryfikowania odczuć, jednocześnie ostrzegam, że niejeden sceptyk i tzw. "głuchy" się już zdziwił. Także w ślepym teście. Czasami mędrca szkiełko i oko nie ma przełożenia na realne odczucia. Audio jest popi.....ne i tyle.
U kolegi, który posiada profesjonalnie zaadoptowane pomieszczenie odsłuchowe różnice są jeszcze wyraźniej nakreślone.
Głównie gram na :
Wzmacniacz Bladelius Thor
DAC OKTO Research DAC8 Stereo
CD NAD S500
Kolumny Dynaudio Contour S 3.4
+ system winylowy.
Ponieważ wzmacniacz jest w pełni zbalansowany preferuję taki typ połączeń.
-
Nie znam się na kablach bo zasadniczo staram się je wywalać :) Skłaniam się zgodzić że mogą mieć wpływ na dźwięk a w jakichś eksteremalnych przypadkach to nawet całkiem dobrze owa zmiana będzie słyszalna. Tutaj mam namyśli jakiś totalny kablowy badziew, trafiałem już na takie.
Jednak z doświadczenia raczej mizernego :) śmiem twierdzić że wpływ kabli jest jakby pobocznym efektem >słabości sprzętu.
Zwyczajnie lubię hobystycznie zlutować sobie jakiś wzmacniacz czy dac.
Dotychczas wychodzi mi tak że jeżeli wygra się walkę z uziemieniami, masami, zasilaczami, ekranami ect. w samym urządzeniu to:
Problem kabli przestaje istnieć i obojętnie jaki który spełnia podstawowe kryteria jakościowe będzie działać poprawnie i nie odróżnimy go od innego podobnego.
Oczywiście walka z tymi masami i zakłóceniami jest niezwykle mozolna, czasochłonna i generalnie bardzo denerwująca (delikatnie mówiąc- bo ja wiązankami walę okrutnie) Uważam jednak że bez tego ani rusz.
Ostatnio walczyłem z dac-em i interfejsem dla niego i to był prawdziwy koszmar. Gdy jednak już to opanowałem, sam niczego dziwnego nie słyszałem to zmierzyłem na koniec jak to szumi- po jakimś czasie :)
(https://obrazki.elektroda.pl/7373862200_1734864849_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/7373862200_1734864849.jpg)
tak jest w zasadzie i bez różnicy jakim kablem by nie połączył
-
Być może podpadnę kilku osobom, kolegom etc. ;) Nie interesuje mnie udział w tzw. wojnach i gównoburzach kablowych.
Tylko kilka słów dot. moich doświadczeń z kablami w audio.
W moim systemie słychać wpływ każdego wpiętego kabla, czy będzie to interkonekt, czy głośnikowy, sieciówka i jej położenie w gniazdku, czy cyfrowy SPDIF, USB, a także LAN. Może coś jest nie tak z moim systemem, ale to nie jest pierwszy system, w którym słychać wpływ kabli. W audio bawię się ponad 30 lat. Nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywać do kabli za miliony monet ;) Niedowiarków zapraszam do zweryfikowania odczuć, jednocześnie ostrzegam, że niejeden sceptyk i tzw. "głuchy" się już zdziwił. Także w ślepym teście. Czasami mędrca szkiełko i oko nie ma przełożenia na realne odczucia. Audio jest popi.....ne i tyle.
U kolegi, który posiada profesjonalnie zaadoptowane pomieszczenie odsłuchowe różnice są jeszcze wyraźniej nakreślone.
Głównie gram na :
Wzmacniacz Bladelius Thor
DAC OKTO Research DAC8 Stereo
CD NAD S500
Kolumny Dynaudio Contour S 3.4
+ system winylowy.
Ponieważ wzmacniacz jest w pełni zbalansowany preferuję taki typ połączeń.
Artur to kiedyś opisał, że każdy kabel ma RLC i jak to kiedyś też opisał że kable potrafią tylko psuć dźwięk w większym lub mniejszym stopniu, a praktycznie jest prawie niemożliwe spasowanie idealne dwóch różnych urządzeń, choćby to było takie proste....
Oczywiście mówię i "ideałach"....a jesli tego nie mówił to ja se napisałem....
-
Jak trudno zakłócić taki sygnał opowiada fajnie człowiek w tym filmie:
Amir, z ASR forum, bardzo fajnie mierzy sprzęt i objaśnia aspekty techniczne.
Mam jednak pewien problem. Miałem u siebie cztery urządzenia cyfrowe, bardzo dobrze oceniane na ASR.
Przedział cenowy 800 zł - 6000 zł. Każde z tych źródeł grało źle. Streamer, bardzo dobrze oceniany jako transport cyfrowy, wyleciał u mnie (z hukiem) z systemu dosłownie w tym tygodniu. Ten tani, ale dobrze oceniany streamer, okazał się najgorszym źródłem sygnału cyfrowego jakie było u mnie kiedykolwiek wpięte w systemie (zarówno z zasilacza impulsowego jak i liniowego). Poziom mojej frustracji jest tym większy bo, kolejny już raz, dałem się nabrać na to co wypisują na ASR. Teoria teorią, pomiary pomiarami, ale ilością wysokich częstotliwości z tego streamera, można się chyba ogolić. Dlatego, sugeruję, ze szczególną ostrożnością podchodzić do tego typu filmów, nie w kontekście stricte technicznym, tylko w stosunku do tego co faktycznie słyszymy. Powinno grać dobrze bo to cyfra i dobrze się mierzy a wyszła z tego kompletna katastrofa.
P.S. U mnie, różne kable Coax, dają trochę inną prezentację dźwięku ale różnica jest mała.
-
P.S. U mnie, różne kable Coax, dają inną prezentację dźwięku.
Ja zwyczajnie próbuję zrozumieć co się dzieje, że w przypadku przesyłu danych interfejsem S/PDIF następują wyraźne (bo słyszalne) zamiany w dźwięku. Wszystkie testy i badania pokazują, że nie powinno dziać się nic złego nawet na dłuższych odcinakach, nie mówiąc o krótszych które przeważnie występują. Jeśli zmiany w dźwięku pojawiają się po wymianie kabla, to znaczy że właśnie w nim generowane są błędy. Tylko dlaczego ? Czytając opis standardu w sekcji Errors widzę "Any data loss or errors in either are a sign of a very broken link which is probably intermittently dropping out altogether." Czyli każda utrata danych jest oznaką bardzo uszkodzonego łącza, czyli w tym przypadku kabla coax. Skoro jednak kabel jest sprawny i zgodny za standardem S/PDIF, a film który podałem (jeden z wielu na ten temat) pokazuje, że tak przesyłanych danych niemal nie da się zakłócić, to skąd te różnice w odbiorze ?
-
P.S. U mnie, różne kable Coax, dają inną prezentację dźwięku.
Ja zwyczajnie próbuję zrozumieć co się dzieje, że w przypadku przesyłu danych interfejsem S/PDIF następują wyraźne (bo słyszalne) zamiany w dźwięku. Wszystkie testy i badania pokazują, że nie powinno dziać się nic złego nawet na dłuższych odcinakach, nie mówiąc o krótszych które przeważnie występują. Jeśli zmiany w dźwięku pojawiają się po wymianie kabla, to znaczy że właśnie w nim generowane są błędy. Tylko dlaczego ? Czytając opis standardu w sekcji Errors widzę "Any data loss or errors in either are a sign of a very broken link which is probably intermittently dropping out altogether." Czyli każda utrata danych jest oznaką bardzo uszkodzonego łącza, czyli w tym przypadku kabla coax. Skoro jednak kabel jest sprawny i zgodny za standardem S/PDIF, a film który podałem (jeden z wielu na ten temat) pokazuje, że tak przesyłanych danych niemal nie da się zakłócić, to skąd te różnice w odbiorze ?
Próbuję też zrozumieć pewne rzeczy i zwyczajnie stwierdzam, że im dłużej jestem w tym hobby tym mniej rozumiem. To właśnie jest ten problem, że coś "powinno" a jednak "nie działa". Bardzo chciałem kupić ten streamer aby nim zastąpić Rassberry 4 z Volumio. Wykresy super, funkcjonalność dobra, sterowanie z komórki, wbudowany Tidal. Fajnie. Tylko tego nie dało się słuchać a podłączałem do dwóch, różnych, przetworników. Różne kable coax robiły małą różnicę ale była. Nie na zasadzie żle/dobrze tylko minimalnie inaczej ale ostra sygnatura dźwięku, jego odfiltrowane i płaskość występowały zawsze.
Może pomiary dotyczą nie tego co trzeba. To niby inżynieria i najpierw pomiar musi się zgadzać ale ....... No właśnie co jest tym "ale" ?. Tak samo te same kawałki, z tymi samymi parametrami, brzmiały inaczej z Tidal-a i bezpośrednio z plików, z mojej macierzy Synology. Powinno być tak samo, bo buforowanie itp, ale nie było tak samo. Jestem tak wkurzony, że chwilowo odstawiłem streaming i słucham dzisiaj wyłącznie z analogu :-)
-
Artur to kiedyś opisał, że każdy kabel ma RLC
Nie wiem czy o mnie chodzi, nie ustalaliśmy faktów z Piotrem, ale tak: kable zaczynają grać jak coś w drodze sygnału nie jest w porządku.
Odnalazłem swój stary wpis o tym, choć nie poparty żadnym pomiarem, ale uważam, że nie muszę tego robić, bo przede mną kilku elektroników już to zrobiło. Pozwoliłem sobie ten post przytoczyć w całości.
Ged, jeśli ktoś Ci napisze, że kable nie grają to, piszę z całkowitą odpowiedzialnością, wie co pisze :).
Warunkiem tego jest poprawne złożenie i konfiguracja takiego przewodu. W skład takiej wchodzi odpowiednie dobranie z wartościami obliczeniowymi i pomiarowymi pojemności, impedancji, indukcyjności kompletu przyrządów, t.j. źródła->wtyczki wyjścia->przewodu->wtyczki wejścia->odbiornika.
Jeśli choć jedna z tych składowych nie jest spełniona, to kable zaczynają grać -> po prostu. :)
Jest to moje własne doświadczenie wyniesione z techniki radiowej, gdzie nie było żadną tajemnicą strojenie gen. heterodyny pojemnością czy indukcyjnością przewodu połączeniowego. Polecam teorię radiotechniki, naprawdę dużo tam praktyki. ;)
Od powyższego i od paru innych zależności zależy to o czym tu piszemy, choć problem z mojego cytatu dotyczy 99% przypadków problemu.
Ktoś słuchający, ze szczególnym względem, kabli i ich brzmienia, często nie zwraca uwagi (żadnej) na powtarzalność warunków pomiarów. Owe muszą być idealnie jednakowe i powtarzalne. Zarówno mikrofony (uszy), jednostka obliczeniowa (mózg), otoczenie (akustyka, sweterek, ugniecenie dywanika przed "głośnikami", ciapki na nogach, ilość wypitych "drynków" między odsłuchami i inne), czystość styków i podobne.
W uproszczeniu, jeśli jeden warunek pomiaru ulega zmianie, zmianie ulega cały pomiar.
Znam przypadki odsłuchów "kontrolnych" ;), w których brało udział kilku "słyszących". Prawie ciągłe przemieszczanie się uczestników, zmiana miejsca odsłuchu, spojrzenia "porozumiewawcze" (grają? NOO grają, jest wyraźna zmiana w wyższych transjentach ;) ), a w między czasie kilku z uczestników wypiło po dwa "drynie", które sami sobie lali, było normą. Więc gdzie powtarzalność warunków pomiaru?
PS.: Nigdy i nigdzie nie pisałem, że kable nie grają, żeby nie było -->> grają, sam to też słyszę, ale wtedy wiem, że coś jest spiepszone.
-
Zainspirowałeś mnie i właśnie piję "łiskacza" z colą i słucham :-) System brzmi faktycznie lepiej.
Alikwoty, sybilanty, czarne tło... itp itd
:-)
-
Whisky z colą? Masakra, aż boję się pomyśleć co słychać. Ponadto to zupełnie nie ekologiczne jest- znaczy ta cola w miksturze.
Jeżeli mieszać to tylko z cranberry, wtedy ew. może być audiofilsko.
A co do kabli to znaczy że mi całkiem nie odwaliło gdy robiłem np. takie coś
(https://obrazki.elektroda.pl/9516705500_1734903320_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/9516705500_1734903320.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/9931477000_1734903340_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/9931477000_1734903340.jpg)
nooo, żeby nie grały :)
-
piję "łiskacza" z colą
Cieszy mnie niezmiernie, że mogłem Kogoś Czymś zainspirować. "Łycha z colą" potrafi czynić cuda.
"Wiśniówka z kranówką"? nie próbowałem, ale czasem w Wa-wie widziałem "wiśniówkę z kranu" ;););) .
A kabelek widać zacny Robercie. Pozwolisz? zapytam, co będziesz nim zasilał? Elektrownię?
-
Whisky z colą? Masakra, aż boję się pomyśleć co słychać.
Tylko taniego blenda mieszam z colą więc bez obaw. Jest synergia ;-)
-
śmiem twierdzić że wpływ kabli jest jakby pobocznym efektem >słabości sprzętu.
W takim razie posiadałem kilkadziesiąt słabych urządzeń z rożnych zakresów cenowych ;)
Że też muszę zawsze na takie trafiać ? Trudno, widocznie miałem pecha, albo się nie znam i wybieram same słabe sprzęty.
Miałem u siebie cztery urządzenia cyfrowe, bardzo dobrze oceniane na ASR.
Przedział cenowy 800 zł - 6000 zł. Każde z tych źródeł grało źle
Niestety coś w tym jest i dotyczy głównie dac'ów made in china. Mierzą się doskonale, a nie idzie tego na dłuższą metę słuchać. Właśnie zwróciłem wypożyczony streamer, który też świetnie wypadł w pomiarach. U mnie zagrał lepiej od malinki, ale kosztuje 10 razy więcej. Myślałem, że powali malinę, owszem - jest lepiej, ale przyrost jakości brzmienia nie uzasadnia różnicy w cenie.
-
W takim razie posiadałem kilkadziesiąt słabych urządzeń z rożnych zakresów cenowych ;)
Że też muszę zawsze na takie trafiać ? Trudno, widocznie miałem pecha, albo się nie znam i wybieram same słabe sprzęty.
Nie, średnio statystycznie posiadałeś takie same sprzęty jak każdy inny :) Tylko za dużo ich kupowałeś :)
Kilkadziesiąt to np. pięćdziesiąt- podobnie kijowych jak pierwsza dziesiątka. Dokupisz jeszcze stówę to będziesz miał 150 kijowych sprzętów (swoją drogą to chętnie ze 20 opylę w dobre ręce-tylko o audiofila chętnego trudno bo jak co do czego to nie ma- w gębie mocni tylko że kupują kable po 20k euro a wzmaka za 10 to już nie ). A im ich więcej tym trudniej dobrać system z, powiedzmy trzech sztuk, które ze sobą nie będą się za bardzo gryzły.
To jak w lotto - im więcej liczb w tabeli tym trudniej trafić główną wygraną.
a co do maliny- uważam że dobrze oprawiona jest trudna do pobicia przez dowolnie drogi streamer. Właściwie to im droższy tym gorzej mu będzie szło :)
-
Nie, średnio statystycznie posiadałeś takie same sprzęty jak każdy inny :) Tylko za dużo ich kupowałeś :)
Czy ja wiem ? Kilkadziesiąt urządzeń przez ponad 30 lat ? Czy to jest dużo dla kogoś, kto traktuje sprzęt audio jako coś więcej niż źródło muzyki do kotleta ?
Przedostatni system, poza źródłem, których kilka przeleciało miałem 10 lat. Nawet kable te same od kilkunastu lat. To nie takie proste i statystyka tu średnio działa ;)
Po prostu lubię słuchać, porównywać, jeśli mam okazję, dlatego trochę się tego przewinęło.
A w ogóle, to się tu nabijamy trochę, każdy swoje wie i robi, niech tak zostanie ;) Nie zamierzam przekonywać, namawiać etc. Każdy swój rozum i uszy ma.
Szkoda tylko tych, którzy więdzą lepiej teoretyzując i nie sprawdzając empirycznie.
-
uważam że dobrze oprawiona jest trudna do pobicia przez dowolnie drogi streamer. Właściwie to im droższy tym gorzej mu będzie szło :)
Mój DAC ma taką fajną opcję, że można wpakować malinę do środka i mamy wtedy streamer. Malina korzysta sobie z nie byle jakiego zasilacza w DACu. Gra to fajnie, dopóki nie porównamy z zewnętrznym streamerem, czy transportem plików, oczywiście nie pierwszym z brzegu. Okazuje się wtedy, że można więcej, praktycznie w każdym aspekcie brzmienia. Tylko, czy ta jakość jest warta potężnej dopłaty ? Jak już to człowiek usłyszy, nie ma odwrotu i zaczyna się myślenie o nowym transporcie plików ;) taka jednostka chorobowa niestety.
-
Szkoda tylko tych, którzy więdzą lepiej teoretyzując i nie sprawdzając empirycznie.
Kolega który założył temat jak najbardziej sprawdził sprawę empirycznie i wyszło mu, że na tanich kablach dźwięk jest blady i ma za mało życia. Dlatego zaciekawiło mnie, co może się dziać w tych tanich kablach, że "tracą życie". Pójście w stronę nauki wydaje się najbardziej odpowiednie, bo inaczej to mamy tylko wymysły i teorie "osobiste" ;)
-
Nikt nie kwestionuje naukowego podejścia.
Warto jednak samemu sprawdzić i przekonać się, czy ktoś pisząc takie rzeczy, nie uległ słuchowym omamom. Zdziwienie może być jeszcze większe, jak to możliwe, a chęć wyjaśnienia takiego stanu rzeczy przemocna :)
-
Takie życie, każdy z nas ma tego wirusa audiofilskiego :) a objawy jakie powoduje są różne dla każdej zainfekowanej jednostki. Jeden objawy zwalcza kablami, inny coraz to nowymi sprzętami a tak naprawdę to nikt nie chce wyzdrowieć :) Niechęć do zdrowia jest tym co nas łączy :) Z tego powodu tworzymy tą zgraję czubów (w pozytywie mimo wszystko) jaką jest audiohobby i w skrajnych przypadkach będziemy sobie gardła rozszarpywać hehehehee.
Zdrowy człowiek kupi sobie jakiś w miarę przyzwoity sprzęt, postawi na szklanym regale z ikei, połączy kablami pierwszymi z brzegu i najczęściej najlepszymi w danej chwili bo sprzedawca ma za nie prowizję (wiem bo pracowałem kiedyś w sklepie) i będzie szczęśliwie sobie słuchać. W życiu mu nie przyjdzie do głowy czy w jego ulubionym utworze gdzieś pod koniec, trójkącik przytłoczony kontrabasem, będzie lepiej słyszalny w jakimś innym zestawie składającym się na tzw. system.
Tak samo jest w każdej zajawce- np. fotografia. Bezustanne wojny który sprzęt jest lepszy, bezustanne porównywania matryc, obiektywów itd.... Kiedyś był taki jeden fotograf który powiedział: W fotografii ważniejszy od sprzętu jest nos, im większy tym lepszy bo fajnie aparat można o niego oprzeć :)
Wracając do kabli- daców i malinek. Ja sobie znalazłem taką drogę że przestałem wnikać który kabel i który zasilacz.
Kable należy w miarę możliwości wywalić- odpada wtedy główkowanie który lepszy. Zasilacz ma być dobry - i tutaj moje dochodzenie dosyć mocno rozchodzi się z ogólnie i powszechnie głoszonymi opiniami, jak zauważyłem.
Czyli- wszystko ma być o zgrozo- blisko siebie- żadnych dzielonych konstrukcji łączonych ze sobą wspomnianymi kablami. Wszystko musi być zaekranowane - można powiedzieć że do chorobliwego stopnia. Resztki kabli które zostały również w ekranach i uziemione.
Gdy z tym wszystkim walczyłem zadziwiała mnie jedna sprawa: Każdy krok w tej całej robocie powodował przyrost jakości w brzmieniu.
Malinka startowo- tzn na łapu capu złożona do kupy w urządzenie które można nazwać streamerem z w wbudowanym dac-iem, gra jak gra- każdy słyszał :) Ale właśnie te ekrany, masy , minimalne długości połączeń robią ogromną robotę.
W końcu dotarłem do etapu że różnicę w samym dźwięku powoduje jedynie kość zastosowana w samym dac-u.
Koniec końców mam w sumie dwa takie ustrojstwa bo nie mogę zdecydować który lepszy we wszyskim :) Jeden streamer ma kość Cirrus Logic a drugi AKMy na pokładzie. Teoretycznie AKM rozsmarowuje Cirrusa bez litości w dowolnej kategorii- no ale w niektórych brzmieniach to własnie Cirrus mi pasuje lepiej.
Również same malinki jako takie- fantastyczne źródło szumów hehehehehe. Stare dwójki, w szybkości niby słabe są najmniej szumiące i najłatwiej je opanować. Trójki już gorzej ale da radę. Czwórki jak walną swoją emisją na sąsiedztwo to klękajcie narody, nie wystarczyło mi cierpliwości żeby uzdatnić je na potrzeby streamingu.
ed: Jest w sprawie kabli jeszcze jedna w/g mnie istotna sprawa. Kiedyś było jak w sklepie u żyda:
Dzień Dobry szanownemu panu :) Czego pan sobie życzysz ?
Teraz jest :
Dzień dobry! Ile pan chcesz wydać?
Wszechobecny w informacji wątek, hasło naszych czasów : dobre musi kosztować.
W sumie tak było zawsze, tylko były jakieś mechanizmy hamujące i świadomość uczciwości że za byle gówno nie wolno brać dużo bo to grzech i tak się nie robi. Teraz miejsce grzechu zajęło : aaaa frajera w konia zrobić to żaden problem. Było też coś takiego jak piekarski tuzin :) np.
No a fakt że człowieka łatwiej oszukać niż udowodnić mu że został oszukany, każdy wie. No i mamy to co mamy, bez urazy:
Na sztywno powiązanie ceny kabla z jego >zdolnościami dźwiękowymi :) Nie ma rozdzielenia na dobre<>złe kable. Tylko drogie i dobre oraz tanie kijowe. Ceny niektórych kabelków (nie tylko) absurdalne i absolutnie w naukowym podejściu do sprawy nie ma na nie uzasadnienia.
Cóż zrobić, ludzie lubią cuda.
Mam znajomego u którego wiara w cenę sprzętu jest bardzo mocna, chociaż nieco zachwiana w ostatnim czasie :) Co mnie cieszy.
I wiem jak to jest gdy człowiek nią dotknięty znakomicie słyszy :) Gdy na ślepo nie rozpozna czego słucha to i tak za dwa dni zadzwoni:
A wiesz, jak tak sobie pomyślę to jednak mój wzmacniacz grał lepiej !
Wyjście z tego to gorsze niż odwyk od hery.
-
Jeszcze dorzucę jeden kamyczek do naszej dyskusji: tolerancja- słowo klucz.
Słowo wskazujące schodzenie się "członków" w jedną kupę, (niestety?) my też należymy do jednej z tych kup (grup) ;)
Kupy są różnych kolorów, a to "audiofile", a to "unitrofcy", a to znowu inni "taniofile".
Więc takie "kablegrajom", albo "kableniegrajom" są kolorami tej samej kupy "słyszący".
Nie będę przytaczał definicji grupy, bo nie o to tu chodzi. Wszyscy to rozumiemy ;).
Za słownikiem języka polskiego PWN:
Tolerancja
1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
2. «zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego niektórych bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych»
3. «liczba określająca dopuszczalne odchylenie danej wielkości technicznej od jej wartości nominalnej»
Dziwne, wszystkie punkty pasują do kupy "audiohobbystów", szczególnie podoba misie ten pierwszy. Cieszy mnie przynależność do niej.
PS.: Do Administratora i moderatorów, jak naruszyłem tym postem regulamin, proszę o jego usunięcie.
-
Tolerancja tolerancją ale słuszność jest po naszej stronie ..... w końcu o coś musimy się kłócić bo inaczej planeta wymrze.....moja mitochondria podpowiada mi że jednak coś z tymi kablami jest nie tak....
-
Właśnie słucham sobie kabelka cyfrowego Gotham GAC-1 Ultra Pro i porównuję go z kablem Canare UHD Ultra Coax.
Oba kable 75 Ohm.
Gotham GAC-1 Ultra Pro jest mniej rozdzielczy na średnicy, robi się lekka "buła" na basie. Wysokie gładkie i miłe dla ucha. Canare to kabel bardziej neutralny w stosunku do Gotham, bardziej rozdzielczy, bez faworyzowania jakiegoś zakresu pasma. Oba kable to kable do zastosowań profesjonalnych i niedrogie (poniżej 30 zł za 1m). W ramach gonienia króliczka niebawem sięgnę pod kable "audiofilskie" czyli niekoniecznie lepsze ale za to koniecznie dużo droższe. Tak czy inaczej
Canare UHD Ultra Coax jest u mnie w systemie od dawna i mogę go spokojnie polecić tym, którzy "nie przepadają za budyniem w głośnikach".
-
Najlepszy kabel coax jaki znam do kilku tysięcy to Audioquest Carbon 1m.
Polecam, jest to kabel bardzo przejrzysty i trzeba brać na to poprawkę.