(Strona: 20 z 243)
| [PIERWSZA] | [OSTATNIA] |
| Autor | Temat: ELEKTROSTATY |
| Gustaw
(6452/149/1059)
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 00:36
>> wiktor, 2010-11-21 00:14:26
Ostatnio odpadłem z licytacji oferując 1.000.000 Yenów. Ktoś mnie przebił. Hmmm..... to coś około 35 tysięcy. Mam tańszą ale równie atrakcyjną propozycję. Otóż mam do sprzedania jedyny na świecie mój egzemplarz CAL-i. Stan fabryczny. Oryginalny kabel i woreczek. Cena jest okazyjna. Tylko 950.000 Yenów. Podkreślam, że inny egzemplarz tego typu słuchawek, będący moją własnością, na świecie nie istnieje. |
| wiktor
(926/0/1538) Polska
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 00:42
Gustaw, a pudełko i rachunek masz?
;) |
| Gustaw
(6452/149/1059)
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 00:45
>> wiktor, 2010-11-21 00:42:31
Gustaw, a pudełko i rachunek masz? Rachunek i pudełko mam. Niestety pudełko nie jest zawarte w cenie. Idąc ścieżką Johna Grado proponuję 50.000 Yenów za oryginalne pudełko. Dodam tylko, Wiktorze, że oprócz Ciebie jest jeszcze kilku zainteresowanych. |
| fallow
(5345/53/1508)
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 00:52
Byc moze uda sie zalatwic od Fostexa jakies pudelko w ktorym byly trzymane drivery CAL ? :D
Np. analogiczne do tego, ktore jest w Grado Labs (zalacznik) :D ? Okazja bo normalnie nie do kupienia - 899.000 Yenow. (Z autografem osoby sprawdzajacej przetwornik).
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
|
| wiktor
(926/0/1538) Polska
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 00:56
>> frackowiak, 2010-11-21 00:50:34
Niestety można. Racjonalne to nie jest, ale tu nie tylko rozum rządzi. ;) |
| wiktor
(926/0/1538) Polska
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 01:16
Orpheus Baby - rekabling cz.1
W ubiegłym tygodniu wymieniłem kabel w Orfeuszu Baby na oryginalny od Omegi. Przy okazji zrobiłem zdjęcia jak wygląda membrana słuchawek elektrostatycznych. Nie ma zbyt wielu takich zdjęć, zatem zobaczcie. . |
| wiktor
(926/0/1538) Polska
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 01:28
.
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
|
| wiktor
(926/0/1538) Polska
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 01:29
.
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
|
| wiktor
(926/0/1538) Polska
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 01:30
.
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
|
| Sim1
(1415/6/1502)
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 12:43
Z tego co widzę rozłożyłeś drivery całkowicie (To ostatnie zdjęcie pokazuje stator i membranę oddzielone od drugiego statora?).
Czy tam są jakieś dodatkowe warstwy zewnętrzne uszczelniające driver? Czytałem że stosują takie coś by zapobiec dostawaniu się kurzu do środka ale nie miałem zbytnio możliwości/potrzeby rozłożenia żadnego drivera elektrostatycznego (no poza elektretem z Pioneer SE-100). Jak wymiana kabla wpłynęła na dźwięk? Jest jakaś zauważalna różnica? |
| Radical
(480/4/841)
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 12:52
>> fallow, 2010-11-21 00:52:06
Okazja bo normalnie nie do kupienia - 899.000 Yenow. (Z autografem osoby sprawdzajacej przetwornik). --------------------------------------- W grado autografu nie dostaniesz bo najpierw meksykankę trzeba by było nauczyć pisać ;)) |
| wiktor
(926/0/1538) Polska
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 14:22
1. Otworzyłem ten driver, ponieważ coś z nim jest nie tak. Przez pierwsze 15 minut gra ciszej, potem w miarę dobrze. Kupiłem komplet nowych. Zrobiłem zdjęcia. Nie widać na nich jakiś szczególnych sposobów uszczelnienia.
Pytanie: co może być przyczyną cichego grania na początku? Tam praktycznie niczego nie ma co mogło by tak reagować. Jest to na 100% wada tego modułu, nie kabla i nie wzmacniacza. 2. Kabel Staxa nie zmienił Baby Orfeusza. Może nieco polepszył się bas. Zrobiłem to, aby upewnić się czy aby kwestia cichszego grania nie była powiązana z oryginalnym przewodem. Poza tym wygodniej jest wpinać je do wzmacniaczy Stax.
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
|
| Sim1
(1415/6/1502)
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 14:37
Czyli tylko jeden ciszej gra?
Ja się zbytnio doświadczeń nie mam... do tej pory to podobne objawy miałem w NAD20E (to były chyba OEM Staxów SR-X). Ale grały cicho równo oba kanały, i w miarę używania po około 15-20 mintuach dochodziły do właściwej głosności. Występowało tylko po dłuższym nieużywaniu... wyglądało jakby poziom ładowania membrany był na początku niski i po tych 20 minutach sie coś nasycało :) (nie wiem jak to nazwać) i zaczynało grać z pełną głośnością. Stawiałbym więc na jakieś niedomaganie w ładowaniu membrany biasem. |
| Rafaell
(4908/31/1535) USZKA MACIE ? TO
UŻYWAJCIE WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 14:38
>> Radical, 2010-11-21 12:52:21
>W grado autografu nie dostaniesz bo najpierw meksykankę trzeba by było nauczyć pisać ;)) Moim zdaniem ten wpis już nie jest śmieszny on jest chamski i świadczy dokładnie o Tobie |
| Radical
(480/4/841)
WYŚLIJ PW |
2010-11-21 / 14:49
>> Rafaell, 2010-11-21 14:38:19
>> Radical, 2010-11-21 12:52:21 >W grado autografu nie dostaniesz bo najpierw meksykankę trzeba by było nauczyć pisać ;)) Moim zdaniem ten wpis już nie jest śmieszny on jest chamski i świadczy dokładnie o Tobie ----------------------------- Przepraszam jeśli kogoś nim uraziłem ale dodałem na końcu oczko że to tylko żart. |
| Piotr Ryka
(4606/63/1541)
WYŚLIJ PW |
2010-11-23 / 22:31
Nowe Omegi, króciutkie spotkanie zrelacjonowane na Head-Fi
Before listening to the new prototype, I had a brief chat with the Stax representative. Unfortunately I do not know who he is, but a very nice senior person. I speak a little Japanese but frankly not well. So please forgive if some of the following is inaccurate due to some loss in translation / foolish interpretation . First, I asked when it was going to be out: first half of 2011 is the plan. Next, the price: 300k to 500kJPY. Third, a matching amplifier: yes likely, but not in the immediate future. So probably we can't expect an amp to be released at the same time as the new headphone. He did mention though that the current top of the line amplifiers from Stax can "drive this headphone without any trouble". Next, I asked about the diaphragm: it is a new design. Something about a complicated manufacturing process because their are three layers assembled together by heating process. The thickness is higher than Omega 2 because while a light / thin diaphragm is good for transients, it is affected by "low" frequency resonances. This time around, it would appear that Stax has tried to achieve maximum stiffness (and damping, hence the multiple layers?) with the new diaphragm. Anyhow, it is a complex manufacturing process which I guess is driving the cost up. Next, the frame: aluminum, much stiffer than Omega 2 frame. The weight is a bit affected but I did not feel the headphone was heavy at all. The frame thickness may change slightly in the final version but looks like the looks is pretty much set (I find it really beautiful, the Omega2 looks cheap in comparison, and well, it will be ). Last: the name … Of course he did not say but this is a new series, beyond the Omega. The Omega 2 will remain on sale. When I asked about anniversary, he said that this is indeed a point as Stax is reaching 50 years in existence… Now to the listening. Again, it was too brief but I could go for two rounds fortunately. I listened on the 727A, which is nice because it's also my own amp. The source was a Marantz SA-15 or something like that, not very high end. Well, what jumped at me is that the tonal balance is quite different from the Omega 2, it seems definitely more tonally neutral while the Omega 2 has a warmer tonality on this amp. The highs of the prototype are very present but absolutely not shrill or detached from the rest. Next, the bass is absolutely there but tight. In comparison the Omega 2 does feel like the bass could be firmer / more controlled (again on the 727A). It does seem like the headphones are quicker sounding than the Omega 2, and dynamics are improved. Too short listening to say for sure though, some of this might have to do with the more neutral tonal balance. Finally, the ease of drive: while I listen to the Omega 2 at 9-10AM at home, I was at 12-2PM with the new prototype. Mind you, the source might have an impact on this. My yamamoto D/A is a rather hot source. Overall, I have to say I was very impressed. It feels very much like a step in the right direction based on this short listening experience. The price is going to be steep, but it appears Stax is trying to get the top seat for best sounding headphone in production!
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
|
| Sim1
(1415/6/1502)
WYŚLIJ PW |
2010-11-25 / 16:14
http://www.hifi-forum.de/viewthread-110-11425.html
Na stronie są załączone zdjęcia sprytnej modyfikacji Staxów serii Lambda która usuwa niemiły dla niektórych efekt "pierdzenia" membran słuchawek podczas zakładania i używania. Link podsyłam dzieki uprzejmości autora pomysłu. Dodatkowo podejrzewam, że odpowiednio szeroka rurka pozwala uzyskać efekt jaki można zaobserwować odchylając lekko słuchawki, zmiana pasma powodująca powstanie górki w dolnym paśmie. Dla niektórych może być gorzej dla innych pięknie ;) - zależy od preferencji |
| Piotr Ryka
(4606/63/1541)
WYŚLIJ PW |
2010-11-25 / 22:34
Stax SR-507
Oto świeżo wchodzące na rynek słuchawki ze sławnej stajni słuchawkowej japońskiego Staksa, będące nowym modelem szczytowym zapoczątkowanej jeszcze w 1979 roku serii Lambda. Tytułem historycznego przypomnienia nadmienić należy, iż początkowo była to seria modeli szczytowych, dopiero w 1993 roku zdegradowana do podrzędniejszej roli przez popisowy model SR-Omega, powołany do życia celem stawienia oporu Orfeuszowi od Sennheisera. Lambdy i jeszcze starsze Sigmy zawsze cieszyły się dużym szacunkiem, a jedna z najstarszych wersji, Sigma z 1977 roku, jest przez niektórych opisywana jako najlepsze pod względem przestrzennym słuchawki w dziejach. Nie mając możności sprawdzenia tej sugestii, niczego na ten temat nie powiem i nie powiem także niczego na temat poprzednika obecnego lidera Lambd, modelu SR-404 Signature, ponieważ słuchałem go ledwie przez kilka minut i to ładnych parę lat temu. Jedyne, co możecie ze mnie w tej kwestii wydusić, to stwierdzenie, że są to bardzo dobre słuchawki. A jeżeli bardzo dobre, to następca powinien być jeszcze lepszy. Zapewne taki jest, ale od wyłożenia konkretnych przewag musimy się wstrzymać. Możemy natomiast odnieść nową Lambdę do niewiele starszej Omegi II MK2, czyli obecnego wyrobu flagowego Staksa. Mam go pod ręką i nie omieszkam celem porównawczym użyć. To oczywiście stawia przed przedmiotem recenzji dużo wyższe wymagania, bo przecież Omegi mają być lepsze już z samego założenia. Ale trudno, niech się ta nowa Lambda broni, wszak to w końcu niemal flagowy Stax. Budowa i ergonomia Lambdy tym się różnią od Omeg, że mają muszle podłużne a nie okrągłe. Nie inaczej jest w tym wypadku, inna jest tylko barwa, bo poprzednie SR-404 były brązowe, a SR-507 są czarne. Dobrze, że kolor uległ zmianie, bo ów brąz zalatywał cokolwiek biegunką i krótko mówiąc, ładny nie był. Pozostał jednak nie tylko podłużny kształt, ale i surowiec, albowiem przetworniki nowych Lambd także są obudowywane plastikiem. Słyszałem narzekania na tego plastiku skrzypienie w modelu poprzednim, lecz w egzemplarzu którym dysponuję żadnego skrzypienia nie ma. Bezszelestnie i ze sporą siłą docisku układa się na głowie, dokładnie obejmując uszy podłużnymi, skórzanymi padami, o profilu lekko odginającym przetwornik na zewnątrz ku tyłowi, by stworzyć namiastkę odsłuchu kolumnowego. Słuchawki siedzą bardzo solidnie i żadne, nawet gwałtowne, ruchy słuchacza nie są wstanie ich przemieścić. Można też dokonać regulacji wysokości zawieszenia; nietypowo, bo po stronie wewnętrznej pałąka. Za dużą siłę docisku odpowiada właśnie ów pałąk z tworzywa, niezbyt estetycznie zawieszony wysoko nad czubkiem głowy słuchającego. Sama głowa z kolei jest bezpośrednio obejmowana przez dość szeroką skórzaną obejmę. Od strony estetyki i wygody nie jest to żadna rewelacja i model 507 pozostaje dość daleko w tyle za Omegą, ale żadnych wyraźnych pejoratywów też nie ma, choć plastik i trochę idiotycznie wysoki pałąk, to nie są zalety, zwłaszcza kiedy za słuchawki płacimy ponad cztery tysiące złotych. Parę cierpkich słów wypada też niestety powiedzieć o opakowaniu. Składa się ono z tekturowego pudełka i styropianowej formy, w której same słuchawki spoczywają. Jak na flagową Lambdę, to chyba za mało, tym bardziej, że owa forma jest zaprojektowana byle jak, zmuszając do mozolnego i bardzo ścisłego upychania w niej kabla, dla którego przeznaczono o wiele za mało miejsca. W efekcie spakowanie słuchawek zabiera masę czasu, a tekturowe pudełko na pewno szybko się zdegraduje podczas ewentualnych wojaży. Od razu przypomina się tektura od Grado, o którą jest tyle awantur, ale tam przynajmniej słuchawki można spakować błyskawicznie, a porządne drewniane pudełko dokupić. Od strony technologicznej producent chwali się dwoma istotnymi udoskonaleniami. Kabel przyłączeniowy jest wykonany z miedzi 6N pokrytej srebrem, co ma poprawiać balans tonalny i ułatwiać transmisję szerokiego spektrum częstotliwości. Każdy z jego sześciu przewodów sam, tak nawiasem, okazuje się siedmiożyłowy. Przede wszystkim jednak udoskonalono budowę przetwornika, oprawiając go w doskonalszy sposób i wykorzystując do jego konstrukcji cieńsze tworzywo na membranę. Tym sposobem otrzymujemy nową Lambdę, jak zapewnia Stax - zdecydowanie najlepszą w historii. Odsłuch Szeroko znanymi zaletami słuchawek elektrostatycznych są szybkość dźwięku i jego nadzwyczajna precyzja. Niezwykła jest też szczegółowość i dbałość o każdy detal, a także otwartość przekazu i jego wyjątkowe nasycenie rozwibrowanym powietrzem. Tu nie tylko dostajemy dźwięk już gotowy, wyartykułowany w ostatecznej formie, ale możemy z łatwością obserwować, jak przemieszcza się on po scenie, jak się przeistacza, jak dochodzi do ostatecznej postaci i jak na koniec zanika. Stale przywoływaną wadą elektrostatów jest natomiast pewien niedostatek basowości. Niektórzy zwracają też uwagę na pewną powierzchowność emocjonalną. Powiedzmy na wstępie, że potwierdzenia bądź zanegowania tych cech będziemy poszukiwali przy użyciu wzmacniacza SRM-717, który wszedł już z produkcji, a był skonstruowany z myślą o pierwszych Omegach II, tych złotobrązowych. Jest to wzmacniacz tranzystorowy o wejściach zarówno symetrycznych jak i niesymetrycznych oraz dwóch wyjściach słuchawkowych typu "pro only". W teście był spięty z podającym mu sygnał odtwarzaczem Cairn Fog V2 kablami symetrycznymi VOVOX tekstura. O SRM-717 to jeszcze trzeba powiedzieć, że nierzadko spotyka się głosy, iż był konstrukcją niezwykle udaną, może nawet najlepszą w całym wzmacniaczowym dorobku Staksa. Sam powiem o nim, że w porównani z następcami dysponuje łagodniejszą górą i cieplejszym brzmieniem. Być może – ale tego bez bezpośredniego porównania nie jestem pewien - posiada też lepszą od następców przestrzeń. Źle oczywiście się stało, że nie mogłem sprawdzić SR-507 ze wzmacniaczami im dedykowanymi, ale tak to wypadło i mówi się, trudno. Przejdźmy do konkretów. Pierwsze wrażenie okazało się bardzo pozytywne. Równowaga tonalna została uchwycona bardzo dobrze, a charakterystyczna dla elektrostatów maestria obróbki samego dźwięku jest natychmiast wyczuwalna. Całościowy obraz muzyczny chwyta za serce głębią, barwnością i subtelnością oraz jednoczesną potęgą. Nie zmienia się to przy dłuższym obcowaniu i na pewno bardziej podczas takiego długiego kontaktu uwypuklają się zalety niż wady. Przede wszystkim precz możemy odrzucić wszelkie sugestie o nie dość głębokim basowym fundamencie. Pod tym względem SR-507 w niczym nie ustępują nawet najbardziej uznanym włodarzom basowości z obszaru dynamicznej konkurencji. Co prawda basowy król królów, Ultrasony Edition9, dysponują potężniejszym impaktem, a nowy flagowiec Grado - PS-1000 - potrafi schodzić niżej, ale nie są to żadne poważniejsze mankamenty, którymi należałoby się przejmować. Bas PS-1000 jest (a przynajmniej z niektórymi wzmacniaczami bywa) mniej rozdzielczy i naturalny, a sławetna potęga brzmienia Edition9 pochodzi od słuchawek o konstrukcji zamkniętej, dużo bardziej sprzyjającej basowej potędze. Poza tym bez czynienia bezpośrednich porównań trudno się nawet domyślić, że ktoś ma coś lepszego pod względem basowym od SR-507 do zaoferowania. Naturalna, niewymuszona i świetnie sprzęgnięta ze znakomitą rozdzielczością całego przekazu siła ich basu jest w stanie zaspokoić nawet najdalej idące oczekiwania i o najmniejszej nawet słabości na tym polu nie może być mowy. Omega też wprawdzie schodzi niżej, ale według mnie całościowo brzmi mniej naturalnie, zbytnio łagodząc sopranowe składniki, które w brzmieniu perkusji też przecież pełnią istotną rolę, odpowiadając za prawidłowe brzmienie talerzy i przeszkadzajek. Podobnie jak bas, żadnych niedomogów nie wykazuje też przestrzeń. Jest rozległa i doskonale opisywana pojawiającymi się w niej dźwiękami. Co więcej, mamy w tym przypadku do czynienia z czymś, co na własny użytek nazwałem kiedyś "żywą przestrzenią". Według mnie jest ona najważniejszym probierzem jakościowym danych słuchawek i bez jej udziału o takim prawdziwym, pełnowartościowym high-endzie nie może być mowy. Ucieknijmy się do porównania. Sięgniemy w tym celu do wspaniałej pod względem wspomnianego zjawiska płyty "Mozart, Flotenkonzerte 1 und 2, Konzert fur Flote und Harfe - Emanuel Pahud, Berliner Philharmoniker - Claudio Abbado" (EMI), a z niej wybierzmy drugą część koncertu na flet i harfę. Jest to niewątpliwie magiczny fragment muzyczny, a jego prawdziwą magię może wydobyć jedynie najwyższej klasy aparatura. Porównajmy zatem jak brzmi on na czterech odmiennych słuchawkach, lecz zanim to uczynimy, musimy wypunktować najważniejsze przejawy wspomnianej magii, zakreślające ramy porównania. Pierwsza rzecz, to sposób budowania samej przestrzeni. Druga, to sposób ukazania gry fletu, w szczególności oddania tego, jak przepływa przezeń powietrze. Trzecia, to postać strun harfy. - Czy pobudzone ujawnią się tylko jako pojedynczy dźwięk, czy też jako cała harmonia brzmień równoległych, czyli jako coś złożonego? Czwarta, i chyba najważniejsza, to obraz interakcji pomiędzy źródłami dźwięku, w szczególności obecnych tu fletu i harfy, z przestrzenią, w której się one pojawiają, czyli magiczna gra dźwięku, przestrzeni i ciszy. W porównanie zaangażujemy wszystkie będące pod ręką wysokiej klasy słuchawki. JVC HA-DX1000 Oto typowy przedstawiciel grupy słuchawek dynamicznych za około tysiąc dolarów, a więc dość licznego grona średniej klasy dynamicznego high-endu, sprzęgnięty z wybitnym wzmacniaczem lampowym na triodach 45. Sama przestrzeń mieszkająca w tych słuchawkach jest bardzo duża, otwarta i dobrze posadowiona na wysokości oczu słuchacza. Pogłosy nie przejawiają się wcale, albo tylko w minimalnych ilościach. To z jednej strony dobrze, bo wzmaga wrażenie otwartości, z drugiej, źle, bo utrudnia zaistnienie przestrzennej magii. Flet brzmi dobrze. Czuć złożoność i delikatne rozfalowanie jego głosu, a obecność ustnika dość dobrze się zaznacza, ale świstu płynącego przezeń powietrza nie czuć zbyt wyraźnie. Zarazem tonacja jest bardzo prawidłowa. Struny harfy na pewno są nieco rozwarstwione, ale czy wystarczająco? Poczekajmy na innych. No i to najważniejsze - magia przestrzeni. Trochę jej jest, ale chyba za mało. Nie czuć zbyt dobrze tajemniczego oddechu pustki, sączącego w duszę słuchacza wrażenie bycia w magicznym miejscu, gdzie dzieje się coś niesamowitego, gdzie dźwięk ciszy staje się dotykiem metafizycznym, tak jakby był w stanie dosięgnąć i zespolić się z neoplatońską Duszą Świata, wypełniającą każdy zakątek bytu. Stax Omega II MK2 Tu przestrzeń jest co najmniej równie duża, ale ma zamknięty charakter, o czym decyduje wszechobecność pogłosów i dźwięków odbitych. Zarazem to zamknięcie jest wspaniałe, urzekające. Przekaz jest bardziej dosadny i esencjalny, a ekspozycja wszystkich jego składników bardziej dobitna. Flet rozpływa się w przestrzeni, jakby z nią igrał i się z nią bawił. Jego dźwięk jest przenikliwszy i bardziej subtelny niż u JVC. Srebrzy się i złoci na usługach muzycznej baśni. Dźwięki harfy też są subtelniejsze a zarazem bardziej kruche. Mają też bogatszą harmonikę. Ich delikatność działa na wyobraźnię niezwykle pobudzająco. Rozszczepiają się na wiele dźwięków składowych, przywołując wrażenie niezwykłego wyrafinowania i wysublimowania, lub, jeśli ktoś woli takie ujęcie, większej dawki realizmu, już właściwie nadrealnego. Pogłosowość przekazu wpływa oczywiście na odbiór samej przestrzeni. Czuć jej obecność. Samo milczące medium jest jednocześnie wszechobecne, tak jakby dźwięki nie rozchodziły się w pustce, tylko w magicznej wszystko obejmującej czerni, jakimś pierwotnym oceanie muzyki. AKG K1000 A tu przestrzeń jest otwarta i zamknięta jednocześnie. Nie czuć żadnej ograniczającej bariery, a zarazem pełno jest odbić i pogłosów. Jednocześnie scena jest niewątpliwie najgłębsza. Jest też większa swoboda propagacji, ale jest zarazem mniej intymnie; nastrój jest budowany w bardziej otwarty sposób, tak jakby się wyszło na wyższy punkt widokowy, oświetlony światłem pełnego dnia, a nie, jak u Omegi, złocistym, nieco przygaszonym światłem sali koncertowej. Dźwięk fletu jest większy i trochę mniej przenikliwy, a zarazem bardziej przestrzenny i lepiej zlokalizowany. Poziom wrażenia przepływu w nim powietrza analogiczny jak u Omegi. Dźwięki harfy też są większe. To nie pojawiające się w przestrzeni migotliwe iskierki, tylko właśnie struny, stające jak żywe przed oczami. Rozwarstwienie harmoniczne znów analogiczne z Omegą. Przy mniej zamkniętym charakterze samej przestrzeni magia jej medium ponownie daje się odczuć z całą mocą. To jakby objawiona tajemnica trójwymiarowości, namacalna, wszechobecna, wszystko obejmująca i żywa. Stax SR-507 No i na koniec bohater recenzji. Doskonała głębia sceny i piękna lokalizacja orkiestry. Coś pośredniego pomiędzy Omegą a K1000. Prezentacja jest jednak znacznie bliższa tym ostatnim, zwłaszcza w aspekcie tonacji i kolorytu. Flet jest mniej przenikliwy niż u Omegi, pięknie jednak sączy swe dźwięki i podkreśla, że nie są one jakąś dźwiękową plamą, tylko czymś realnym, wielogłosowym i pełnym przepływu niczym strumień. Również harfa jest mniej krucha niż na Omedze i znów, jak u K1000, przywołuje obraz strun, minimalnie jednak mniej rozwarstwionych i wyrafinowanych brzmieniowo. W najważniejszym aspekcie - materializacji medium - Omega okazuje się być górą, w każdym razie w tym sensie, że jej pogłosowość pozwala lepiej zanurzyć się w przestrzeni, albowiem otwartość SR-507 nie jest aż tak dobra jak u K1000, nie dając tak do końca szansy osiągnięcia tego samego tylko innym sposobem. Tym niemniej różnice są minimalne, choć styl prezentacji w każdym wypadku wyraźnie odmienny. Sumarycznie, dystans między nową Lambdą a Omegą i K1000 jest bardzo mały, co jest ogromnie chwalebne, wziąwszy pod uwagę, o ile Omega więcej kosztuje. Czy warto coś jeszcze do tego dodawać? Nowa Lambda jest niewątpliwie dzieckiem bardzo udanym, doskonale łączącym walor prawdy obiektywnej z czarem niezbędnym do przykucia uwagi słuchacza. Że nie odbywa się to na poziomie magii absolutnej? No cóż, na połowę przyszłego roku Stax zapowiedział nowe, lepsze wcielenie Omegi. Niewątpliwie musiał pozostawić dla niej margines, pozwalający na uczynienie widocznego kroku w stronę perfekcji, dzięki któremu kontemplujący ewentualność zakupu tych lub tych słuchawek klient będzie miał jasność, że za pięć tysięcy dolarów (bo tyle nowa Omega ma kosztować), otrzymuje coś więcej niż za tysiąc kilkaset, które trzeba wyłożyć na nową Lambdę. Można jednak bez cienia narażenia się na popełnienie błędu już teraz napisać, że kolosalna różnica w cenie na pewno nie będzie adekwatna do różnicy jakościowej, nawet gdyby nowa Omega - w co szczerze wątpię - była w stanie przywołać pełną złudę realności. Małe porównanie z obecną Omegą Nim nadejdą czasy królowania kolejnego wcielenia Omegi, która, tak nawiasem, nie ma zastąpić modelu dotychczasowego, tylko zepchnąć go o poziom niżej w jakościowej hierarchii, parę słów o różnicy między SR-507 a obecnym liderem. Zastrzec się muszę, że wzmacniacz SRM-717 gra dość odmiennie od produkowanych obecnie, na których różnice zapewne układają się w inny wzór. Na 717 jest zaś tak, że Omega na pewno bliżej jest czaru i baśni, a 507 realizmu. To wszakże o niczym nie przesądza, ponieważ muzyczna baśń opowiadana przez Omegę posiada ogromną łatwość zarzucania sieci zniewolenia, z którego bardzo trudno się później wyplątać. Podobnie jak opisywane niedawno słuchawki Audio-Technica ATH-W5000, dysponuje ona specjalną dawką przestrzennej magii, tworząc dodatkową aurę wszechobecnego echa i holografii. Ta holografia jest jednak na Omedze dużo lepsza niż na Audio-Technice. Dla mnie najważniejsza różnica była jednak inna. Przestrzenna magia to bowiem tylko pewien styl, a style można woleć różne. Jest wszakże również różnica w jakości teksturowania. Niewielka, ale ważna. Otóż odniosłem wrażenie, że w przekazie 507 brakuje czegoś, co jest w Omedze. Nie potrafię tego dokładnie nazwać, ale całościowy odbiór jest taki, że przekaz Omegi wydaje się kompletny - i poza ewentualną kontestacją tego sposobu ujmowania muzyki, na pewno dalekiego od neutralności - nie rodzi żadnych zastrzeżeń. Natomiast z mojego punktu widzenia tekstura 507-ek jest trochę zbyt szklista, nie dość głęboką przenikająca w materię dźwięku. Wysokiej klasy słuchawki dynamiczne w większości przypadków dysponują pewną chropowatością podkładu, w moim odczuciu bardzo przyjemną, a Omega niesłychaną gładkością, na podobieństwo czystego jedwabiu. Tymczasem u 507 mamy nie tyle coś pośredniego, co gładkość, ale nie tak perfekcyjną jak w modelu najwyższym. Kiedy to odkryjemy, zaczyna ta nie dość rozdzielcza gładź, z niewystarczająco cienkiej przędzy utkana, nieco drażnić. To wychodzi tylko w porównaniu i jest w znacznej mierze rekompensowane misternym rozfalowaniem całego medium, ale jeden ze stałych użytkowników Omegi zwrócił mi uwagę, iż bardzo podobny jego zdaniem przekaz SR-404, które jednocześnie posiadał, zaczął go po pewnym czasie nieco nużyć i dopiero z Omegą odnalazł to, czego naprawdę szukał. Ja też nie mam wątpliwości, że wolałbym Omegę, a to w następstwie spędzonego w jej towarzystwie całego wieczoru, podczas którego w wielkim stopniu mną zawładnęła, chociaż muszę zaznaczyć, że ze wzmacniaczem 717 płyty o słabszej dynamice (a jest takich wiele, może nawet większość) stają się mocno irytujące. Za to inne, pozbawione kompresji dynamicznej, wypadają wprost oszałamiająco. Tak więc dwuipółkrotna różnica w cenie między 507 a Omegą posiada oparcie materialne, choć oczywiście sama przewaga jakości ma się do tego licząc w procentach nijak. Z drugiej strony, różnica pomiędzy lekką irytacją a całkowitym spełnieniem jest przecież zasadnicza, nawet jeżeli opiera się na bardzo nikłych podstawach rzeczowych. Podsumowanie Nie napisałem recenzji w tradycyjnej formie, wyliczającej po kolei zalety i wady swego przedmiotu, bo w końcu nie chodzi o samo chwalenie i ganienie, tylko o pozycjonowanie na rynku względem konkurencji. Moim zdaniem cena nowych SR-507 jest bardzo korzystnie skalkulowana, pozwalając tym słuchawkom nie obawiać się konkurencji ze strony licznej grupy tysiącdolarowych i tysiąceurowych dynamików. Trochę zarazem szkoda, że doliczany u nas podatek VAT podniesie bardzo atrakcyjną cenę z rynku azjatyckiego, gdzie kosztują 1050 dolarów. Nie znaczy to bynajmniej, że każdy, kto gotów jest przeznaczyć około czterech tysięcy złotych na słuchawki, powinien koniecznie kupić nową Lambdę. Ale jeśli to zrobi, na pewno nie popełni błędu. Słuchawki doskonale radzą sobie z każdym gatunkiem muzycznym i, co nie mniej ważne, posiadają cztery dedykowane przez producenta wzmacniacze, pozwalając już na starcie pozbyć się bolesnego dylematu - jaki też kupić moim słuchawkom wzmacniacz. Jedyną wadą jest to, że dynamiki dają szansę na wstępny zakup taniego wzmacniacza i cierpliwe odkładanie na lepszy, podczas gdy tu takiej możliwości raczej nie ma, bo najtańszy nawet wzmacniacz Staksa sporo kosztuje, przez co trochę bez sensu jest wchodzić w jego posiadanie z zamiarem kupowania w przyszłości droższego, choć oczywiście można i tak. Dane techniczne - Elektrostatyczne słuchawki otwarte klasy push-pull. - Pasmo przenoszenia 7 - 41 000 Hz. - Ciśnienie dźwięku 101dB/100Vr.m.s./1kHz. - Maksymalne ciśnienie dźwięku 118 dB/400Hz. - Napięcie podkładu 580V - Pady z prawdziwej skóry na obszarze kontaktu z głową słuchacza. - Kabel 6 żyłowy z miedzi beztlenowej klasy 6N o długości 2,5 m. - Waga 388 g bez kabla. - Dedykowane wzmacniacze: SRM-600 Limited, SRM-007t, SRM-727, SRM-006t.
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
|
| pastwa
(1359/7/1538)
WYŚLIJ PW |
2010-11-26 / 10:33
Faktycznie, wielka sztuka wydaje sie wykonanie sluchawek, ktore nie bedac modelem szczytowym, a zatem z wkalkulowanymi niedoskonalosciami swego przekazu wzgledem modeli wyzszych, a mimo to zrobionymi tak, aby ich dzwiek wydal sie niezaleznie skonczony/pelny (i to nawet w takim porownaniu), a nie tylko tymczasowy (choc swietny), na nieuniknionej drodze ku topowi firmowego cennika. Takie przynajmniej odebralem opis 507-ki, byc moze mylnie. W przypadku niektorych modeli dynamicznych jest to bowiem mozliwe.
|
| w.luczynski
(780/10/1540) Białystok
WYŚLIJ PW |
2010-11-26 / 10:40
Piotrze
Bardzo dziękujemy za świetny opis Staxów. Czy mógłbyś napisać jeszcze jedno zdanie - dlaczego Ty nie masz w swoim zestawie elektrostatów ? Być może to zbyt prywatne pytanie, jeśli tak odpowiedz na PW. Mnie po prostu chodzi o to w czym dla Ciebie ciągle wygrywają K-1000 (oczywiście w tym mniej więcej przedziale cenowym, pomijam Orfeusza i R10), że nie potrzebujesz na stałe Omeg czy innych Staxów ? Przyznaję, że to pytanie zadaję też sobie (kupowanie dużej ilości płyt vs. nowy zestaw słuchawkowy vs. lepszy wzmak do AKG itd.). Dziękuję WŁ |
| poprzednia strona | następna strona |
| idź do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 |













