Przejdz do strony glównej
 
FORUM
Ogłoszenia
Wyszukiwarka Regulamin Zarejestruj sie
Login:
Haslo:
Zapamiętaj mnie
zapomnialem haslo :-(
besthifi.pl Stereo Underground
STEREODIYSŁUCHAWKIPC AUDIOANALOG \ LAMPAMUZYKAZASILANIEFILM I KSIĄŻKAAUDIO SALONRECENZJE / OPINIECZAS WOLNY OD AUDIOGALERIEPOGADUCHYTECHNICZNE
(Strona: 48 z 893)
[PIERWSZA] [OSTATNIA]
Autor Temat: Słuchawki wysokiego lotu
Piotr Ryka
(4605/63/1540)
Avatar: Piotr Ryka
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 00:07
Rafaell

Widzisz, mówiłem Ci, że GS-1000 są fenomenalne. To nauszniki magiczne, trzeba tylko poszukać odpowiedniego zaklęcia.

fallow
(5342/53/1507)
Avatar: fallow
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 00:19
Wiec...

Moje GS1000 maja ponad 300 godzin :)
Ultrasone E9 ktore mialem maja grubo ponad rok. Numer produkcji 436 i byly mocno uzywane.

Nadmienie jeszcze, ze nie napisalem iz CAL sa lepsze pod kazdym wzgledem. Wyraznie napisalem, ze na torach i systemach na ktorych sluchalismy po prostu one wypadly dla mnie najlepiej. Udalo sie pod nie dobrac tor po prostu wszech_idealnie. Roland do AKG K701 tor ma dobrany b.dobrze, ale nie idealnie. Reszta tez grala dobrze czasem zle, ale na pewno nie idealnie.

Ja takze nie bez powodu kupilem wlasnie RudiStora pod GS-1000 i Lynxa. Widzialem w tym sens i sluchalem wczesniej takze GS-1000 na wzmacniaczach RudiStora.

Oczywista sprawa jest ocena potencjalu, bo takze nadmienilem o tym ze w np. GS-1000 bylo go widac na kazdym kroku. Tyle ze nie byl wykorzystywany. W E9 takze bylo czuc potencjal. Przypuszczam ze CAL pokazaly wszystko na co je stac a jeszcze wiele mozna wydobyc z GS-1000 czy E9. Jednak na 3 torach ktore byly na spotkaniu po prostu nie udalo sie wycisnac wiece z GS-1000 i E9. Wniosek jest taki, ze potrzebuja czegos trafjniej dobranego i sa wybredne.

Mialem przyjemnosc sluchac GS-1000 (rocznych) na PS Audio GCHA, jednym z naprawde high-endowych DACow i zrodel i uslyszalem po prostu fenomalanie i pieknie grajacy zestaw. (U jednego ze sluchawkowych maniakow w moim miescie). Tego na 100% nie uzyskalismy na spotkaniu u Rolanda. Smiem twierdzic, ze u mnie na swiezym NX-33 i Lynxie jest takze wyraznie lepiej, bo u Rolanda GS-1000 graly albo jak nie Grado i zbyt slodko i watowato, albo zbyt Gradowsko i za malo barwnie. Lynx gra prawde. Nie pozbawiajac kompletnie zadnych szczegolow. Ni za cieplo ni za zimno, ni rozjechanie czy za malo lub za bardzo dynamicznie. Gra tak jak chce by gralo zrodlo.
RudiStor co mi sie bardzo podoba zapewnia b.dobra dynamike i wprowadza troche muzykalnosci i zmierza jednak w strone brzmieniowej naturalnosci. Uzyskalem przez to na pewno nie GS-1000 slodzace w ucho czy tez zadziwiajace delikatnoscia ale wlasnie tak jak mialem zamiar. Ani barwa nie zostala dodana kosztem szybkosci ani szybkosc kosztem barwy.

Czasem tez pojawiaja sie glosy o wycofanej srednicy CAL. W systemie na ktorym ich sluchalsmy nie bylo mowa o wycofanej srednicy. Owe kable dawaly ciekawe efekty i na CAL i GS1000.

A porownujac co jest konkretnie lepsze - porownanie jakichkolwiek Grado i CAl - jest z gory skazane na porazke bo to po prostu co to duzo mowic, inne sposoby prezentacji. Zupelnie inne.
Dlatego jeszcze raz dodam, ja ocenialem jak zagraly sluchawki na danym sprzecie i moje slowa nie byly obiektywna ocena calego potencjalu danych sluchawek :) Moze o GS1000 czy E9 czerpalem takze informacje spoza meetingu bo podlaczalem je juz do wielu innych - w tym swojego - systemow.

Mysle, ze Piotr Ryka dobrze zasugerowal braki w systemie. Bo znow nie czarujmy sie nie byly to zadne high-endowe systemy :)

Pytanie jest takie czy high-endowe sluchawki jak GS-1000 czy E9 maja z zalozenia grac wszedzie bo kosztuja tyle i powinny grac zawsze, czy tez trzeba pod nie dobrac odpowiedni tor. Logiczne wydaje sie jednak to drugie stwierdzenie :) Z reszta - przekonalismy sie o tym na wlasnej skorze. Ja takze kiedy przez ostatni czas "latalem" po znajomych i podlaczalem GS1000 i ostatnie E9 gdzie sie da.

Clo: Co do HD600, jasne ze w optymalnym zestawieniu one moga zagrac pewnie znacznie lepiej :) Kompletnie nie zaprzeczam. Tak jak wspomnailem. To byla relacja z meetingu. Sa jednak cechy, ktorych nie zmieni tak diametralnie tor, te akspekty mozna korygowac, ale znow nie o +- 100% np. Na pewni nie sa to sluchawki o duzej przestrzennosci czy tez grajce muzykalnie. Dysponuja duza dynamika - to na pewno. Barwowo tez szalu nie ma :)

A ..no i mnie z E9 mimo RudiStora i Lynxa takze nie pasuja do konca. Po prostu nie moj sposob grania. Oczywiscie mozna powiedziec, ze mam za slabego rudistora i lynx jest za slaby albo mam za slabe interkonekty.
O ile faktycznie RudiStora mozna kupic wyzszego to Lynxa juz nie bardzo. No chyba ze jakas Aurore. Albo mozna powiedziec, ze karta studyjna do E9 sie nie nadaje i tak w kolko :)

Tak czy siak, raczej wybieralem i karte i wzmacniacz docelowo pod GS1000 bo "na salanach" urzekly mnie one juz odpowiednio :)

Jesli bedzie jakies spotkanie nie pozostaje mi chyba nic innego jak przytargac na nie po prostu moje cale graty.

Z wielka checia poczytalbym jednak osoby mysle watek o interkonektach :)

fallow
(5342/53/1507)
Avatar: fallow
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 00:20
A jeszcze jedno, do calego RudiStorowania zachecily mnie posty i rozmowa (dzieki!) z kolega Pastwa, ktory to takze RudiStoruje swoje GS1000. Uznalem, ze tedy po prostu droga.

aasat
(2000/18/1520)
Kraków
Avatar: aasat
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 00:25
>> fallow, 2008-05-25 00:19:10
> Albo mozna powiedziec, ze karta studyjna do E9 sie nie nadaje i tak w kolko :)

E9 to są chyba słuchawki studyjne, więc skoro najlepsza karta się nie nadaje to gdzie tu jest sens?

majkel
(5636/43/1537)
Kraków
Avatar: majkel
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 00:35
Ja tu jeszcze dodam, że CEC DX51 to było najmniej pasujące źródło ze wszystkich dostępnych dla CAL!. Za dużo kremu, za mało przejrzystości, za gęsto. Nawet AudioNemesis ma więcej przejrzystości, a jedynie nie ma tej pary co CEC, ale AudioNemesis lub zmodowany Technics grały z CAL! świetnie. Lake People G99/2 nie poprawia tej sytuacji, gdyż on ma tę cechę, że im bardziej na boki, tym przejrzyściej, a środkiem jest troszkę głucho.Taki dźwięk nie służy CAL!, one muszą mieć przejrzysty środek sceny, wtedy nie ma "knebla", a przestrzeń robi wrażenie otwartej.

CEC DX51 robi dobrze Pioneerom Monitor 10, wygładza pewne podkolorowania na średnicy, które z przejrzystym źródłem wychodzą jak na dłoni (Technics), a z takim bardziej pluszowo grającym te dźwięczność na niższej średnicy się ładne chowa, podnosząc tylko muzykalność. W sumie uważam, że Monitor 10 to kolejne najlepiej grające na meetingu słuchawki, a trzecie to by były DT880 Pro, ale tak lekko na kredyt - za prawdziwość dźwięku, ale bez magii.

Jeszcze co do HD600 - no jak by nie porównywać, są bardziej techniczne od K701, DT880 Pro, a nawet CAL! Chętnie posłucham toru, w którym ta zależność się odwróci.

fallow
(5342/53/1507)
Avatar: fallow
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 00:37
E9 studyjne ? hmmm... :)

Moim zdaniem nie sa adresowane kompletnie do studio a do entuzjastow. Przynajmniej tak odbieram marketing Ultrasone odnosnie Edition9 -> http://www.edition-headphones.com/

IMHO nie jest to prezentacja sluchawek studyjnych, w zasadzie nigdy bym o nich tak nie pomsylal :)

Mysle, ze to klasa sluchawek "luksusowych". Zyski ze sprzedazy takich sluchawek sa znikome. Jest ich przeciez okolo 1000 sztuk. Robi sie to po prostu by podniesc prestiz marki. Ultrasone jest bardzo mloda firma na rynku. Istnieje dopiero od roku 1991 co w porownaniu do Beyerdynamic czy Sennheiser to kropla w czasie, wiec potrzebne im sa takie projekty by wyrobic sobie wlasnie - marke. Ale chyba odbiegam od tematu :)

Rolandsinger
(2054/61/1538)
Avatar: Rolandsinger
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 05:52
I ja nieśmiało wrzucę dwa kamyczki do ogródka...

Wiele wskazuje na to, że znów wychodzi prosta psychologiczna reguła - dla tanich Creativków nie ma litości. Pisałem już o tym na innym forum. Pozwolę sobie zatem wkleić tamtejszą, jakże trafną w tym kontekście, wypowiedź.

>>Przyzyczajam się powoli do faktu, że:

- słuchawki lub jakikolwiek inny sprzęt, który aspiruje do miana hi-endkillera musi grać zniewalająco, od razu, bez wygrzewania, lepiej niż słuchawki za grube tys. i co najbardziej paradoksalne - ZE WSZYSTKIEGO MA GRAĆ JAK HI-END ALBO I LEPIEJ, takie są oczekiwania nabywców produktów o wybitnej relacji cena/jakość. Jednym zadniem - dla sprzętów tanich, o których ktoś mówi, że są wybitne w swojej cenie - nie ma taryfy ulgowej, z mp3 Meizu albo z plejera Creative ma być już hi-end, bezdyskusyjnie, bez zbędnych ceregieli z konfiguracją, poszukiwaniami, dylematami czy tym bardziej dalszymi inwestycjami w elementy toru elektroakustycznego.

- sprzęt, na który wydaliśmy kupę szmalu czyli tzw. hi-end, ma dla odmiany szereg zupełnie pardoksalnych przywilejów. Cierpliwie czekamy aż się wygrzeje, czasem 300-400h, szukamy najlepszej konfiguracji, inwestujemy nawet w lepsze klocki, aby dać "arystokratycznym słuchawkom" szansę. I nawet jeśli po tych mozolnych zabiegach nadal grają jak qupa, to i tak pozostajemy przy kuriozalnym mniemaniu - że nasz sprzęt się nie zgrał z obiektem kultu - hi-endową relikwią, albo zrezygnowani przyjmujemy, iż konfiguracja w której wreszcie usłyszymy ten zdumiewający realizm muzyczny leży poza horyzontem naszych możliwości finansowych. Zaiste producenci tych wynalazków nie marzą o niczym innym, jak tylko taki sposób myślenia swoich potencjalnych klientów. Sądzę, że John Grado, największy IMHO figlarz świata słuchawek klasy hi-end, mając świadomość powyższego mechanizmu, będzie miał erekcję do późnej starości, choć częstotliwości pow. 15 kHz zapewne już nie słyszy, a między 9-15 kHz słyszy słabo, bo tak grają produkowane przezeń słuchawki, bardzo wydatnie uwypuklając te zakresy, ku uciesze fanatycznej gawiedzi (przepraszam fanów, ale po prostu mam nieuleczalną alergię na ten typ prezentacji)<<

Potwierdzam niniejszym to, co pisał wcześniej Majkel jako komentarz do wypowiedzi Josefa. CAL! + CEC + Lake People to w żadnym razie NIE jest optymalny tor dla tych słuchawek.

Nie widzę też powodu by nie poszukiwać dla nich lepszego towarzystwa, bo niby dlaczego na to nie zasługują?

Wiem, wiem, nie kosztują zbyt wiele, a przy hi-endzie prawie nic i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie zadawał sobie tyle trudu, aby wycisnąć z nich maksimum. Przecież jeśli nie zagrają jak hi-end, to nic się nie stanie naszemu ego - nie mamy dysonansu poznawczego, on zaś niewątpliwie pojawia się w sytuacji, gdy wysupłaliśmy na jakieś słuchawki 3 kzł, a one nie rozpieszczają nas dźwiękiem, jakiego przy tych nakładach się spodziewaliśmy.

Jest jeszcze inna płaszczyzna omawianej tu materii - podświadome funkcjonowanie heurystyki drogie-dobre.

Gdy ktoś życzy sobie za sluchawki 3 kzł albo więcej, to musi przecież stać za tym jakiś racjonalny i etyczny powód (nie! no przecież uznany producent słuchawek nie wyssałby ceny detalicznej produktu z palca :)))). Zakładamy więc idealizująco, że jest nim jakość dźwięku. Dla naszego umysłu jest nie do przyjęcia, że za wielocyfrową ceną, poza koncepcją marketingowo-biznesową producenta, czy też filozofią marki sfocusowaną na klientelę o zasobnym portfelu, nic więcej się nie kryje.

Tymczasem zbieg szeregu sprzyjających okoliczności, za sprawą których CAL! są u nas śmiesznie tanie stał się przyczynkiem do ich bezceremonialnej deprecjacji, nad czym wprawdzie nie ubolewam, gdyż moje nazwisko nie figuruje na liście płac koncernu Creative.

Niemniej warto przestrzec osoby włączające je do czegokolwiek oczekując rychle audiofilskiego orgazmu bez jakichkolwiek przygotowań elektoniki je napędzającej, podczas gdy takie przygotowania zostałyby niewątpliwie przez te osoby podjęte w przypadku słuchawek "markowych", z racji prowieniencji "znamienitych", cokolwiek to znaczy.

Oczywiście nie mam zamiaru ich wynosić na ołtarze, jednak muszę uczciwie, bez zbędnej egzaltacji przyznać, że to co usłyszałem z Majkelowego toru na tych taniutkich słuchawkach wprawiło mnie w szczere zdumienie. Przy całym szacunku dla markowej konkurencji, podzielam wrażenia Fallowa i częściowo Rafella, że CAL! na naszym meetingu zaprezentowały się fenomanalnie.

Nie mam wszelako prawa wątpić w możliwości hi-endowej konkurencji, mogę jedynie zauważyć, że najprawdopodobniej 3 wcale nienajgorsze tory, którymi dysponowaliśmy, nie były dla nich równie łaskawe, co dla CAL!

I tak oddając moje ściśle SUBIEKTYWNE spostrzeżenia w porządku istotnościowym:

1. Creative Aurvana Live! ex aequo DT880Pro

Jak wcześniej wspomniałem, w torze dopracowanym przez Majkela CAL! zagrały zniewalająco. Atuty, którymi przykuwały uwagę i sprawiały, że chciało się nimi chłonąć muzykę z zapartym tchem, to przede wszystkim niezwykła muzykalność zjawiskowo połączona z dynamiką rodem z Grado czy E9. Grają bardzo swobodnie, lekko, dźwiękiem gęstym, fizjologicznym z solidnym i nader dokładnym fundamentem basowym (po wygrzaniu pow. 200h - ważne!!!). Balans tonalny jest raczej przsunięty ku dołowi, ale silny akcent basowy nie jest przesadzony, nie wymaga też specjalnego przyzyczajenia jak np. w E9. Poza tym brzmienie jest ciepłe i słodkie, ale nie jednoznacznie ciemne jak w K701, które są jakby przyciemnione, stonowane, jednak nie dosłodzone, lecz neutralne. Góra jest bardzo dobrze wypowiedziana, ale nie nachalna, cały czas przypominająca o swojej obecności. Ponieważ ten typ prezentacji trafia w mój gust, więc opisuję swoje wrażenia jako pozytywne, nie wykluczone, że ktoś, kto lubi jasne i ostre granie a la niektóre modele Grado, nie nie będzie podzielał mojego entuzjazmu, a ww. cechy oceni pejoratywnie. Proszę mieć to na względzie (!!!). Jednak będąc częstym bywalcem koncertów, uważam, że brzmienie CAL! jest bliskie sygnaturze nagłośnieniowej, jaka towarzyszy koncertom jazzowym i bluesowym. CAL! również prawidłowo, choć trochę specyficznie rekonstruują przestrzeń akustyczną nagrań. Jest ona dookólna w tym sensie, że na pewne źródła dźwięku na tych słuchawkach wydają się pojawiać np. z boku i tyłu słuchacza, podczas gdy inne słuchawki pokażą je wyrzucone do przodu, z pewnej perspektywy, jak np. ma to miejsce w K701, gdzie prawie zawsze znajdujemy sie na widowni, a nie w centrum spektaklu muzycznego, wśród samych muzyków. Podobnie do CAL! scenę kreślą Grado RS-1, ale jest to porównie z pamięci. Ponado nie stwierdzam w CAL! jakichkolwiek braków na średnicy, wręcz przeciwnie - jest ona pełna, nasycona, barwna i bliska słuchaczowi. Mam wrażenie, że wszelkie problemy z tym pasmem biorą się z niewłaściwej konfiguracji toru.

Natomiast DT880Pro to słuchawki, które prezentują brzmienie jasne, przejrzyste i dokładne z balansem neutralnym, ale mimo to je lubię. Są także bardzo odległe od prezentacji znanej z CAL! czy K701. Ich najmocniejszym atutem jest nieograniczona żywiołowość, szczegółowość, której towarzyszy jednak przyjemna, naprawdę dobrze wyartykułowana, plastyczna, słodka i ciepła średnica. Bas jest prawidłowo rozciągnięty, głębszy niż w K701, ale gorszy niż w CAL! w kwestii zejścia i precyzji. Zresztą CAL! pod tym względem wręcz masakrują wszelkie znane mi słuchawki (proszę pamiętać - konfiguracja!!!). Owszem mocniejszym i niższym basem dysponują jeszcze E9, jednak jego faktura w Ultrasone jest wg mnie całkowicie syntetyczna i nie przypomina w niczym tego, co słyszłem z żywych instrumentów. Nie mam pojęcia, w jakim towarzystwie ten bas E9 przechodzi metamorfozę z basu a la najlepsza tuba car audio w bas taki, jak z prawdziwych instrumentów, ale nie chcę spekulować, sądzę, że wystarczy stwierdzenie z mojej strony, że jednoznacznie nie przekreślam E9. Wracając do DT880Pro, bas jest w nich trochę miękki, ale przynajmniej nie monotonny jak w HD650 Sennheisera. Góra jest nieco delikatniej zaznaczona niż w HD600 czy GS1000, a przy tym równie szczegółowa. Scena całkiem obszerna, z dobrą lokalizacją, prawidłowo, ale bez zbędnych fajerwerków: dźwięk z tyłu, góry czy całe kilometry od słuchacza, tu chyba K701 mają nieco więcej do powiedzenia. Przy czym typ reprodukcji sceny jest pokrewny bardziej CAL! czy Grado RS-1 niż AKG. Jesteśmy blisko muzyków, a nie na widowni. Barwowo zarówno CAL! jak i K701 mogą w większości konfiguracji wydać się ciekawsze, ale DT880 mogą za to poszczycić się większą neutralnością, niepodatnością na nadmierne przekoloryzowania. Choć IMHO naturalizm barwy w K701 przy odpowiednio dobranym torze jest nieznacznie większy.

Reasumując Beyery to ogólnie bardzo zrównoważone słuchawki, nie posiadają przy tym ewidentnie słabych stron, grają niezywkle dokładnym, żywym, dynamicznym dźwiękiem bez jakichkolwiek wyostrzeń i przejaskrawień, nie wykazują również innych odstępstw od "studyjnej" neutralności w postaci niepotrzebnego upiększania, docieplania, koloryzowania, uprzestrzenniania. Z pewnością trafiają w gust osób nie oczekujących od słuchawek jakichkowiek własnych wtrętów, stawiających na dobrą penetrację materiału muzycznego, bez nachalności spotykanej np. w Grado.


CDN

Rollo

Rolandsinger
(2054/61/1538)
Avatar: Rolandsinger
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 05:53

Potwierdzam niniejszym to, co pisał wcześniej Majkel jako komentarz do wypowiedzi Josefa. CAL! + CEC + Lake People to w żadnym razie NIE jest optymalny tor dla tych słuchawek.

Nie widzę też powodu by nie poszukiwać dla nich lepszego towarzystwa, bo niby dlaczego na to nie zasługują?

Wiem, wiem, nie kosztują zbyt wiele, a przy hi-endzie prawie nic i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie zadawał sobie tyle trudu, aby wycisnąć z nich maksimum. Przecież jeśli nie zagrają jak hi-end, to nic się nie stanie naszemu ego - nie mamy dysonansu poznawczego, on zaś niewątpliwie pojawia się w sytuacji, gdy wysupłaliśmy na jakieś słuchawki 3 kzł, a one nie rozpieszczają nas dźwiękiem, jakiego przy tych nakładach się spodziewaliśmy.

Jest jeszcze inna płaszczyzna omawianej tu materii - podświadome funkcjonowanie heurystyki drogie-dobre.

Gdy ktoś życzy sobie za sluchawki 3 kzł albo więcej, to musi przecież stać za tym jakiś racjonalny i etyczny powód (nie! no przecież uznany producent słuchawek nie wyssałby ceny detalicznej produktu z palca :)))). Zakładamy więc idealizująco, że jest nim jakość dźwięku. Dla naszego umysłu jest nie do przyjęcia, że za wielocyfrową ceną, poza koncepcją marketingowo-biznesową producenta, czy też filozofią marki sfocusowaną na klientelę o zasobnym portfelu, nic więcej się nie kryje.

Tymczasem zbieg szeregu sprzyjających okoliczności, za sprawą których CAL! są u nas śmiesznie tanie stał się przyczynkiem do ich bezceremonialnej deprecjacji, nad czym wprawdzie nie ubolewam, gdyż moje nazwisko nie figuruje na liście płac koncernu Creative.

Niemniej warto przestrzec osoby włączające je do czegokolwiek oczekując rychle audiofilskiego orgazmu bez jakichkolwiek przygotowań elektoniki je napędzającej, podczas gdy takie przygotowania zostałyby niewątpliwie przez te osoby podjęte w przypadku słuchawek "markowych", z racji prowieniencji "znamienitych", cokolwiek to znaczy.

Oczywiście nie mam zamiaru ich wynosić na ołtarze, jednak muszę uczciwie, bez zbędnej egzaltacji przyznać, że to co usłyszałem z Majkelowego toru na tych taniutkich słuchawkach wprawiło mnie w szczere zdumienie. Przy całym szacunku dla markowej konkurencji, podzielam wrażenia Fallowa i częściowo Rafella, że CAL! na naszym meetingu zaprezentowały się fenomanalnie.

Nie mam wszelako prawa wątpić w możliwości hi-endowej konkurencji, mogę jedynie zauważyć, że najprawdopodobniej 3 wcale nienajgorsze tory, którymi dysponowaliśmy, nie były dla nich równie łaskawe, co dla CAL!

I tak oddając moje ściśle SUBIEKTYWNE spostrzeżenia w porządku istotnościowym:

1. Creative Aurvana Live! ex aequo DT880Pro

Jak wcześniej wspomniałem, w torze dopracowanym przez Majkela CAL! zagrały zniewalająco. Atuty, którymi przykuwały uwagę i sprawiały, że chciało się nimi chłonąć muzykę z zapartym tchem, to przede wszystkim niezwykła muzykalność zjawiskowo połączona z dynamiką rodem z Grado czy E9. Grają bardzo swobodnie, lekko, dźwiękiem gęstym, fizjologicznym z solidnym i nader dokładnym fundamentem basowym (po wygrzaniu pow. 200h - ważne!!!). Balans tonalny jest raczej przsunięty ku dołowi, ale silny akcent basowy nie jest przesadzony, nie wymaga też specjalnego przyzyczajenia jak np. w E9. Poza tym brzmienie jest ciepłe i słodkie, ale nie jednoznacznie ciemne jak w K701, które są jakby przyciemnione, stonowane, jednak nie dosłodzone, lecz neutralne. Góra jest bardzo dobrze wypowiedziana, ale nie nachalna, cały czas przypominająca o swojej obecności. Ponieważ ten typ prezentacji trafia w mój gust, więc opisuję swoje wrażenia jako pozytywne, nie wykluczone, że ktoś, kto lubi jasne i ostre granie a la niektóre modele Grado, nie nie będzie podzielał mojego entuzjazmu, a ww. cechy oceni pejoratywnie. Proszę mieć to na względzie (!!!). Jednak będąc częstym bywalcem koncertów, uważam, że brzmienie CAL! jest bliskie sygnaturze nagłośnieniowej, jaka towarzyszy koncertom jazzowym i bluesowym. CAL! również prawidłowo, choć trochę specyficznie rekonstruują przestrzeń akustyczną nagrań. Jest ona dookólna w tym sensie, że na pewne źródła dźwięku na tych słuchawkach wydają się pojawiać np. z boku i tyłu słuchacza, podczas gdy inne słuchawki pokażą je wyrzucone do przodu, z pewnej perspektywy, jak np. ma to miejsce w K701, gdzie prawie zawsze znajdujemy sie na widowni, a nie w centrum spektaklu muzycznego, wśród samych muzyków. Podobnie do CAL! scenę kreślą Grado RS-1, ale jest to porównie z pamięci. Ponado nie stwierdzam w CAL! jakichkolwiek braków na średnicy, wręcz przeciwnie - jest ona pełna, nasycona, barwna i bliska słuchaczowi. Mam wrażenie, że wszelkie problemy z tym pasmem biorą się z niewłaściwej konfiguracji toru.

Natomiast DT880Pro to słuchawki, które prezentują brzmienie jasne, przejrzyste i dokładne z balansem neutralnym, ale mimo to je lubię. Są także bardzo odległe od prezentacji znanej z CAL! czy K701. Ich najmocniejszym atutem jest nieograniczona żywiołowość, szczegółowość, której towarzyszy jednak przyjemna, naprawdę dobrze wyartykułowana, plastyczna, słodka i ciepła średnica. Bas jest prawidłowo rozciągnięty, głębszy niż w K701, ale gorszy niż w CAL! w kwestii zejścia i precyzji. Zresztą CAL! pod tym względem wręcz masakrują wszelkie znane mi słuchawki (proszę pamiętać - konfiguracja!!!). Owszem mocniejszym i niższym basem dysponują jeszcze E9, jednak jego faktura w Ultrasone jest wg mnie całkowicie syntetyczna i nie przypomina w niczym tego, co słyszłem z żywych instrumentów. Nie mam pojęcia, w jakim towarzystwie ten bas E9 przechodzi metamorfozę z basu a la najlepsza tuba car audio w bas taki, jak z prawdziwych instrumentów, ale nie chcę spekulować, sądzę, że wystarczy stwierdzenie z mojej strony, że jednoznacznie nie przekreślam E9. Wracając do DT880Pro, bas jest w nich trochę miękki, ale przynajmniej nie monotonny jak w HD650 Sennheisera. Góra jest nieco delikatniej zaznaczona niż w HD600 czy GS1000, a przy tym równie szczegółowa. Scena całkiem obszerna, z dobrą lokalizacją, prawidłowo, ale bez zbędnych fajerwerków: dźwięk z tyłu, góry czy całe kilometry od słuchacza, tu chyba K701 mają nieco więcej do powiedzenia. Przy czym typ reprodukcji sceny jest pokrewny bardziej CAL! czy Grado RS-1 niż AKG. Jesteśmy blisko muzyków, a nie na widowni. Barwowo zarówno CAL! jak i K701 mogą w większości konfiguracji wydać się ciekawsze, ale DT880 mogą za to poszczycić się większą neutralnością, niepodatnością na nadmierne przekoloryzowania. Choć IMHO naturalizm barwy w K701 przy odpowiednio dobranym torze jest nieznacznie większy.

Reasumując Beyery to ogólnie bardzo zrównoważone słuchawki, nie posiadają przy tym ewidentnie słabych stron, grają niezywkle dokładnym, żywym, dynamicznym dźwiękiem bez jakichkolwiek wyostrzeń i przejaskrawień, nie wykazują również innych odstępstw od "studyjnej" neutralności w postaci niepotrzebnego upiększania, docieplania, koloryzowania, uprzestrzenniania. Z pewnością trafiają w gust osób nie oczekujących od słuchawek jakichkowiek własnych wtrętów, stawiających na dobrą penetrację materiału muzycznego, bez nachalności spotykanej np. w Grado.


CDN

Rollo

holy
(114/1/1540)
Avatar: holy
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 09:49
Rolo,

masz rację, dla tanich Creativków litości nie będzie ... taki lajf

ale zostały wprowadzone na salony i zaistniały w towarzystwie - kto chce, może z tego zrobić użytek z korzyścią dla kieszeni

aasat
(2000/18/1520)
Kraków
Avatar: aasat
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 11:03
Dodatkowo CAL! są słuchawkami które polecam w ciemno swoim znajomym (nieaudiofilom), cena jest już akceptowalna.

lancaster
(18699/397/1540)
Avatar: lancaster
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 11:14
Roland, ha ! A pisałeś kiedyś ze nie chcialbys miec muzyki na zywo w domu ???:))))
Spoko, trafieś na milość i nie ma o czym gadać. Dla mnie CAL są wystarczajace(a wzmacniacz bedę do nich dopiero budował) SR325 okazaly się lepsze (od niewygrzanych CAL) od wzgledem smaczków....ale juz plastyczność i namacalnosc na podobnym poziomie(choc z innym balansem), bas w CAL podobal mi sie pod względem zawartosci/wypełnienia pasma(mniej pod względem kontroli). Dynamika/gradacja średnicy(to co dla mnie gra)na poziomie który nie wymaga zakupu 325. 325 powiedzialbym ze sluchawkami sa lepszymi pod wzgledem audiofilskim, ae pod wzgledem odbioru natury muzyki.....w CAL przy grado nic nie jest spłaszczone(co zdarza sie nadrer czesto konkurencji)....bas - jedyna moja uwaga.....niech sie rozegrają zanim napisze co o nim myślę ostatecznie - w kazdym razie bas z CAL jest :) Jest na tyle niinwazyjny z epozwala cieszyc sie muzyką - rzadkosć we wspólczesnym sprzęcie.
Czyli nadal bosko :)
majkel, rozumiem ze pre dedykowany do aurvany to twoja słodka tajemnica ? Mozesz chociaż napisać w jakiej technologii wykonany ?



fallow
(5342/53/1507)
Avatar: fallow
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 11:36
Roland poruszyl bardzo wazny temat :)

Od czego wlasciwie zalezy kryterium oceny sluchawek i wspolczynnik wybaczania im wybrednosci ?

Czy wzrasta liniowo razem z cena ? Chyba taki wariant stosowany jest domyslnie najczesciej.

Dla mnie jezeli chodzi o kontrole basu bezapelacyjnie lepsze byly E9. Takze pod katem wypelnienia i oddania roznego rodzaju faktur basu. Bas w E9 moze miec wiele plaszczyzn. Ale brak im zawsze bylo naturalnosci ktora jest w CAL.
One graja ten bas jakby z wrodzona naturalnoscia, mimo ze w E9 technicznie jest lepszy :) to jest bardziej inzynierski.

Ja mysle, ze Grado w ogole ocieraja sie juz ostro o prezentacja audiofilsko-pokrewna a CAL serwuja muzyke bez jak to mowiaja niektorzy audiofilskiego piku-piku :)

Mnie wcale by nie przeszkadzalo, gdybym mial oprocz GS1000 sluchawki ktore prezentacje maja taka jaka CAL - jednak sa doskonalsze pod katem wlasnie technicznym - stad zainteresowanie Denonami ktore chyba wlasnie zmierzaja w taka strone (?) Jest to uzupelnienie/dopelnienie wlasnie takie jakiego poszukuje.

I chyba tak jak wspomnial Lancaster kazdy ma jakas milosc, mnie ciagle motywuja do dalszego sluchania GS1000, daja mi wlasnie to "cos" :) CAL ciagle sie u mnie wygrzewaja i z tego co slyszalem ostatnio takze na pewno beda czesto w uzyciu, no ale smaczkow i metafizyki w nich nie ma. Ogromnej przestrzennosci i szybowania w muzyce i ponad nia - takze :)

Wlasnie dlatego najlepiej miec po prostu rozne sluchawki. Pomijajac fakt, ze mozemy sobie zafundowac wtedy rozne sposoby prezentacji w zaleznosci od nastroju - to zapobiegamy przyzwyczajeniu sie sluchu do jednego sposobu grania.

Chce jeszcze dodac, ze bas w E9 mimo, ze potezny i wielki - nie zaslania zadnych szczegolow.

Ja chcialbym aby odwiedzil jeszcze forum kolega Pastwa i opisal cos o czym mialem okazje przeczytac w wiadomosci od niego odnosnie wielkiego wzrostu dynamiki w GS1000 po dlugim juz wygrzewaniu. Nie ukrywam, ze ciekawy to temat i warto bedzie dowiedziec sie czegos wiecej :)

audioholik
(424/4/1480)
Avatar: audioholik
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 11:51
> clo2
>Te słuchawki JVC są na przetwornikach Fostexa tak jak Denony?

nie orientuję się niestety, ale może to zdjęcie Ci coś powie...

Fotka do tematu: Słuchawki wysokiego lotu
Aby powiększać zdjęcia musisz się zalogować!
Piotr Ryka
(4605/63/1540)
Avatar: Piotr Ryka
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 13:53
Koledze Pastwie przydarzyło się nieszczęście - jego GS-1000 nawaliły; jedna z muszli nie gra. Klops.

fallow
(5342/53/1507)
Avatar: fallow
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 14:01
Hmm. To juz druga awaria GS-1000 w ostatnich dniach w takim razie o jakiej slysze. Pewnemu znajomemu z mojego miasta, 2 miesiace przed koncem gwarancji cos prawdopodobnie stalo sie z jednym z przetwornikow w prawej sluchawce. Nie brzmi to zachecajaco.

Rafaell
(4908/31/1534)
USZKA MACIE ? TO
UŻYWAJCIE
Avatar: Rafaell
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 14:24
>> Piotr Ryka, 2008-05-25 00:07:54
>Widzisz, mówiłem Ci, że GS-1000 są fenomenalne. To nauszniki magiczne, trzeba tylko poszukać odpowiedniego >zaklęcia.

Hm czyżby studyjny lake People G99/2 i moje nie psujące dźwięku budżetowe kabelki Classic były tym zaklęciem ?
trochę to za proste,no ale było całkiem fajnie że tak przypadkowo wyszło.

Na fenomenalne nauszniki czekam i sie nie doczekam ale i tak jest bardzo dobrze na Pioneerach Monitor10 jak i Grado GS-1000

Rafaell



Rafaell
(4908/31/1534)
USZKA MACIE ? TO
UŻYWAJCIE
Avatar: Rafaell
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 15:21
Co do samych sprzetów na których słuchalismy to muszę dać na pocieszenie że słuchany u mnie Benchmark jednak do CEC-a DX51 kulturą dżwięku jednak nie dorastał. Zestaw który dopiero pokazywał co potrafi Kenwood 9010 poprzez moje kabelki Rafaell's cable IC version Soft składał się także z DAC-a Thety Va i wtedy niektóre słuchawki dostały by faktycznie łomot (może kolega Josef da sie kiedyś uprosić na jakiś odsłuch słuchawkowy). Fakt CEC gra łagodnie i relaksująco z pewnym leciutkim wycofaniem na górze ale na przykład z chwalonymi przeze mnie ciut za jasno-według mnie grajacymi DT880PRO po prostu ich nie ograniczał.

Całkiem możliwe że z ThethąVa lub nowszą zarówno Grado GS1000 jak i Pioneery Monitor 10 rozwinęły by skrzydła nie tylko na górze jaki i w pozostałych częściach pasma,au dynamika też by skorzystała.

Co do Creative to chwale te słuchawki za ich muzykalność-dźwięk wręcz marketingowy;one sie po prostu podobają na dzień dobry, nie wiem jak później czy po roku je bardziej będziemy kochać-bas się temperuje (słuchałem dwóch par obok siebie,wygrzane oczywiście znacznie na +) ale muszę powiedzieć wyraźnie nie domagajmy się od słuchawek za 150 zł kwadratury koła. Te dobre słuchawki przede wszystkim mają zaburzoną mocno basem równowagę tonalną i na dodatek nie sypią mikrodetalami po prostu do sprzętu do którego są przeznaczone są idealne ale nie zaryzykował bym szukania czegoś extra poza zestawem złożonym na odsłuchach (Creative Aurvana Live! + Van Den Hul HYBRID + Moonlight v.7 beta + Technics 840 modyfikowany) po prostu nie ma sensu

Rafaell

konto_usuniete
(0/0/1063)
Avatar: konto_usuniete
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 15:49
>> Rafaell, 2008-05-25 15:21:26
Co do samych sprzetów na których słuchalismy to muszę dać na pocieszenie że słuchany u mnie Benchmark jednak do CEC-a DX51 kulturą dżwięku jednak nie dorastał

Kulturą czy ociepleniem ?

konto_usuniete
(0/0/1063)
Avatar: konto_usuniete
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 16:01
Rafaell,

Nie traktuj tego pytania jako złośliwość. Zauważyłem, że masz trochę inne preferencje co do sposobu reprodukcji dźwięku i chyba nie do końca preferujesz neutralność. Tak samo jask dźwięk ś.p. Włodka Senicza na ostatnim AudioShow był przez Ciebie określony jako dobry dla mnie niestety nie był najwyższych lotów.
Tutaj nie chodzi o to, że ja sprzedaję Benchmarka ale o to, że mam zupełnie, ale to zupełnie inne doświadczenia z tym przetwornikiem i inne wrażenia.
Może ten przetwornik tak ma, że dla jednych n.p. muli a dla innych zupełnie odwrotnie. :)

pozdrawiam

fallow
(5342/53/1507)
Avatar: fallow
WYŚLIJ PW
2008-05-25 / 16:14
Dokladnie. Kazdy z nas inaczej moze odbierac ten sam dzwiek. Dla jednego pozbawione barwy bedzie to co dla innego bedzie barwne a duzy impakt basowy dla innego moze byc niedostateczny.

A mozna owego Benchmarka gdzies posluchac ?

STEREODIYSŁUCHAWKIPC AUDIOANALOG \ LAMPAMUZYKAZASILANIEFILM I KSIĄŻKAAUDIO SALONRECENZJE / OPINIECZAS WOLNY OD AUDIOGALERIEPOGADUCHYTECHNICZNE