Audiohobby.pl

Seria Lambda

wiktor

  • 2151 / 3545
  • Moderator Globalny
28-02-2015, 21:30
Zapomniane słuchawki.

Na pewno winien jestem Lambdom kilka ciepły słów. Jakby nie było, to właśnie one były moimi pierwszymi elektrostalami. Zobaczcie, jaki niewdzięczny ze mnie gość. Ładnie pozwijany kabelek, równiutko poukładane w szafce, wypucowane i co tam jeszcze słuchawkom się należy, a na uszy ubrać się nie chce. Kompletnie zapomniane, długo nie słuchane. Gdyby nie próby z nowym kablem głośnikowym do LST, to nic by się nie wydarzyło.

Pewnie z zazdrości coś tym Lambdom się dzisiaj porobiło. Naprawdę jestem bardzo miło zaskoczony, szczególnie SR-Lambda Signature. Poszedłem za ciosem i porównałem cztery Lambdy. Szkoda, że nie mam SR-Lambda Pro, ponieważ zweryfikowałbym ten medialny szum z ostatnich miesięcy. Zauważyłem, że są one dzisiaj w modzie. Ceny też zrobiły się wysokie, nawet bardzo.


SR-404 Limited Edition

Na lampowym wzmacniaczu Staxa zagrały najspokojniej, Jak dla mnie w zakresie balansu tonalnego bliżej im, tak o jeden mały krok, do nowej serii SR-007 MK2, natomiast dalej, i to wyraźnie, do SR-009. Nie są zbyt jasne, zbyt nachalne w wysokich tonach. Czytałem we wcześniejszych postach o mocnym basie. Moje takie nie są, i to na pewno. Moim zdaniem właśnie średnica wychodzi nieco do przodu. Świetne do słuchania po ciężkim dniu. Nie będą męczyć mnóstwem szczegółów, raczej wprowadzą relaksacyjny charakter przekazu.

SR-4070

Podobno studyjne, podobno unikalne w budowie i dość tajemnicze, bo niewiadomo co w nich siedzi. Ja upieram się, że Lambdy i gotów jestem spierać się, że tak właśnie jest. Grają podobnie jak pierwsze SR-404, tyle że basu jest więcej. Cały ten przekaz jest jak dla mnie przekombinowany. No niby wszystko okej, ale trudno przyzwyczaić się do 4070 po przejściu ze słuchawek otwartych. Nie podoba mi się w nich góra. W tej zamkniętej obudowie jest jej za dużo. Staje się dominująca wobec pozostałych zakresów. Pierwsza seria gra bardziej naturalnie od drugiej.

SR-Λ Signature

Poczciwe staruszki nie do zdarcia. To za ich sprawą jestem dzisiaj pod takim wrażeniem Lambd. Sam nie mogę uwierzyć, że dopiero teraz słyszę jak im blisko do dziewiątek. Za kilkanaście procent wartości flagowego Staxa dostaje się słuchawki, które kompletnie nie kłują w ucho po przesiadce z 009, SR-Omegi lub Orfeusza. No trochę mnie poniosło, ale podzielcie to na dwa i będzie dobrze. Do bardzo ładnego, wyrównanego dźwięku należy dodać dobrą holografię. Te słuchawki mogą być pięknym wstępem do elektrostatów za bardzo rozsądną cenę. 

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
28-02-2015, 22:03
Wiktorze,
na co ta wolna przegródka? Czegóż to kolega jeszcze niema z serii Λ?
Kiepsko widać, ale czy był tam może drugi egzemplarz SR-4070?

wiktor

  • 2151 / 3545
  • Moderator Globalny
06-03-2015, 18:53
Tak, Karolu. To legowisko dla 4070 z drugiej serii.

wiktor

  • 2151 / 3545
  • Moderator Globalny
06-03-2015, 18:56
@Karol

Napisz proszę, jak sprawują się Twoje udoskonalone earpady, a właściwie wkładka do nich. Pamiętam, że ze dwa temu zregenerowałeś oryginalne pady SR-404.

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
07-03-2015, 23:19
@Karol
Napisz proszę, jak sprawują się Twoje udoskonalone earpady, a właściwie wkładka do nich. Pamiętam, że ze dwa temu zregenerowałeś oryginalne pady SR-404.


Wiktor, tak naprawdę niczego nie udoskonalałem w earpadach.
Wspomniałem przy jakiejś okazji o tej naprawie, w wątku ogólnym o elektrostatach.
Pozwolę sobie zacytować ten wpis tutaj.

W moich SR-404, rozsypująca się gąbka padów była problemem.
Kupiłem nawet nowe pady, ale wydały mi się gorsze jakościowo od starych.
Gdy słuchawki przyszły, pady były jak nowe a gąbka była cała.
Wystarczyło jednak, bym założył je kilka razy na głowę i gąbka zaczęła się wykruszać.
Pojawiły się "łysiny". Balem się, że proszek, na jaki się rozpadała, wpadnie do środka.
Mogło to uszkodzić drivery, dlatego pady delikatnie zdjąłem.
Dokładnie wydłubałem rozpadającą się gąbkę i zastąpiłem ją brązową satyną.
Wydała mi się bardziej stosowna niż czarny materiał w nowych.
Poza tym doskonale spełnia swoje zadanie, a słuchawki dobrze wyglądają.
Nie rozkręcałem ich. Przez grilla, ta gąbka w środku, wygląda bardzo delikatnie i ażurowo. Nie widać by się sypała.
Wydaje mi się, że nie jest wytłumieniem, tylko ma zbierać kurz by nie dostawał się do środka.
Nie bardzo wiem, czym by ją ewentualnie zastąpić.
« Ostatnia zmiana: 08-03-2015, 11:32 wysłana przez Karol »

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
07-03-2015, 23:20
Gdy kupiłem SR-404 Signature, gąbka w środku padów, była niemal w idealnym stanie.
Ale wystarczyło, że kilka razy założyłem słuchawki na głowę i posypała się.
Kupiłem nowe pady, ale na mój gust, to te stare są lepsze.
Konkretnie, lepsza jakość skóry i lepsze wypełnienie.
W tych nowych, skóra jest taka jakby "ceratowata".
« Ostatnia zmiana: 08-03-2015, 11:19 wysłana przez Karol »

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
07-03-2015, 23:20
Dlatego postanowiłem "reanimować" te stare.
W sklepie z pasmanterią, kupiłem pasek brązowej satyny o szerokości 12 cm i zrobiłem z kartonu formę.
Forma jak widać po wyciętym satynowym owalu, wymiary formy są ok. 4 mm większe niż otwór z siatką.
Po wycięciu owalu, jego brzegi warto opalić płomieniem zapalniczki.
Wtedy przy naciąganiu osłony i przyklejeniu jej do muszli, materiał nie będzie się siepał.
« Ostatnia zmiana: 08-03-2015, 11:24 wysłana przez Karol »

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
07-03-2015, 23:21
Następnie odkleiłem delikatnie stare pady.
Ochronna siateczka z gąbką jest w tych padach wszyta na stałe.
Była całkiem sparciała. Usunąłem ją samymi palcami.
Resztki gąbki z metalowej siatki zamontowanej w muszli, usunąłem zwykłą drewnianą wykałaczką.
Muszle należy przy tej operacji odwrócić siatką do dołu.
Wtedy siła ciężkości jest naszym sprzymierzeńcem.
Nie należy wydmuchiwać resztek gąbki, bo można je tylko wepchnąć dalej.
Ja bardzo delikatnie wystukiwałem te paproszki.
A te, które zakleszczyły się w oczkach metalowej siatki, wybierałem za pomocą wykałaczki.
W moim egzemplarzu SR-404 klej był na tyle dobry, że wszystko z powrotem wkleiłem bez żadnego problemu.
Na początek, oczywiście owal z satyny równomiernie go naciągając, a potem same pady.
« Ostatnia zmiana: 08-03-2015, 11:28 wysłana przez Karol »

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
07-03-2015, 23:22
Pod grillem widać delikatną ochronna ażurową siateczkę.
Postanowiłem jej nie ruszać. Choć do tej pory zastanawiam się czy spełnia zadania ochronne, jakie jej przeznaczono.
Jestem coraz bardziej przekonany, że to tylko pozostałość po cieniutkiej gąbce, którą były wyścielone muszle od środka.
Wydaje mi się, że została tylko sama osnowa, reszta się wysypała.

Karol

  • 884 / 1975
  • Ekspert
07-03-2015, 23:23
Wiktor, na koniec odpowiedź na Twoją prośbę. :-)
Wkładka, jak też pady oraz same słuchawki, sprawują się wyśmienicie.
Pady się nie odklejają a satyna jest dobrze naciągnięta i po ponad 2 latach używania nie ma śladu pofałdowania.
Pomysł z satyną był dobry. Spełnia swoje zadania i wygląda całkiem naturalnie.
Moim zdaniem, lepiej niż z ta czarna wkładka w nowych padach.
A tu jak to wyszło, czyli efekt końcowy.
« Ostatnia zmiana: 08-03-2015, 11:35 wysłana przez Karol »

wiktor

  • 2151 / 3545
  • Moderator Globalny
14-03-2015, 15:50
Wymieniłem earpady w SR-Lambda Signature. Niestety, nie jestem zadowolony z ostatecznego efektu. Przez kilka godzin było OK, potem pady odkształciły się i klej ich nie trzyma. Wygląda to, tak sobie. Wszystkie oryginalne, naklejone przez Japończyków, nie mają takie problemu.

Jak Wy to robicie?

Krzysztof_M

  • 729 / 2937
  • Ekspert
14-03-2015, 16:16
Odkleić całkowicie i zastosować nową dwustronną taśmę. Nie za mocną aby przy kolejnym odklejaniu nie rozerwała padów.

wiktor

  • 2151 / 3545
  • Moderator Globalny
14-03-2015, 17:05
Krzysztof,

właśnie tak zrobiłem. Usunąłem starą taśmę/ klej. Dokładnie oczyściłem płaską część lambdy, przykleiłem nową, staksową i dokładnie wpasowałem earpad. Tak zaleca Stax.

To kolejne lambdy, w których tak się dzieje. Może ktoś robił odwrotnie? Najpierw taśma do earpada, a potem do słuchawki.

Fatso

  • 306 / 1666
  • Zaawansowany użytkownik
14-03-2015, 20:09
Ja nakleiłem nową taśmę na earpada, poczekałem dobę, a potem przykleiłem to do słuychawki. Całość na kolejną dobę założyłem na encyklopedię. Pady się nie odklejają.
To co powyżej napisałem to moje zdanie na dzień w którym je wygłosiłem. Dzisiaj mogę mieć już inne przekonania, zgodnie z zasadą, że tylko krowa się nie myli. I nie możesz mieć o to do mnie, drogi użytkowniku, pretensji. Jeśli zaś zawiodłeś się na moim braku stałości w przekonaniach, to trudno.

Krzysztof_M

  • 729 / 2937
  • Ekspert
14-03-2015, 20:23
Czym czyściłeś pady i blachę w lambdach? Powinny zostać odtłuszczone, nawet niewielkie iloścbrudu i tłuszczu, nawet z palców zepsują ten klej po jakimś czasie.