Audiohobby.pl

Film

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
07-10-2018, 23:42
W piątkowy późny wieczór próbowałem obejrzeć film Patryka Vegi "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" (2016). Wytrzymałem aż 59 minut. I przełączyłem. Uzasadnienie dno. Pod każdym względem - reżyserii, scenariusza, gry aktorów i całej reszty.

Tam jest chyba więcej fucków niż w Pulp Fiction :)

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
07-10-2018, 23:47
Co jest z tym KLERem??? W weekend nie dało się kupic biletu, a na sali podobno większosc ludzi po piećdziesiatce.

Gawiedź zwęszyła krew. Podobno na tą sztukę, gdzie kopulowano z wizerunkiem papieża i onanizowano się krzyżem, też biletów nie było. Pani osłanka Szchoiring-Wielgus, czy jak tam ona się nazywa, opowiadała, że nawet 2 razy obejrzała spektakl.

Myślę, że księża mają jakies przestarzałe statystyki, jeżeli chodzi o procent wiernych.

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
07-10-2018, 23:52
Kochając Pabla, nienawidząc Escobara 2018 z Bardemem i Penelope Cruz.
Taki bonus dla fanów doskonałego serialu Narcos.

Gustaw

  • 1791 / 1543
  • Administrator
08-10-2018, 10:37
W piątkowy późny wieczór próbowałem obejrzeć film Patryka Vegi "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" (2016). Wytrzymałem aż 59 minut. I przełączyłem. Uzasadnienie dno. Pod każdym względem - reżyserii, scenariusza, gry aktorów i całej reszty.

Ja, z bólem, dobrnąłem do końca. Nie wiem w zasadzie co to było ale chyba nie film fabularny. Raczej montaż przypadkowych scen/odrzutów z różnych filmów Vegi. "Dno" to określenie w stosunku do tego "filmu" bardzo dyplomatyczne.

solpadeinelover

  • 124 / 2354
  • Aktywny użytkownik
09-10-2018, 00:57
Co jest z tym KLERem??? W weekend nie dało się kupic biletu, a na sali podobno większosc ludzi po piećdziesiatce.

Gawiedź zwęszyła krew. Podobno na tą sztukę, gdzie kopulowano z wizerunkiem papieża i onanizowano się krzyżem, też biletów nie było. Pani osłanka Szchoiring-Wielgus, czy jak tam ona się nazywa, opowiadała, że nawet 2 razy obejrzała spektakl.

Myślę, że księża mają jakies przestarzałe statystyki, jeżeli chodzi o procent wiernych.

Jedyne co oni mają aktualne to bazę danych parafian co nie dali na "ofiarę"

Swoją drogą, jak wszyscy krzyczą i biegną w tym samym kierunku to ja wolę profilaktycznie w drugą stronę. Filmu nie widziałem i pewnie nie zobaczę a to dlatego,  że nie jestem w stanie patrzeć na te wszystkie mordy poczynając od Jakubika a kończąc na Więckiewiczu.

solpadeinelover

  • 124 / 2354
  • Aktywny użytkownik
09-10-2018, 01:11
W piątkowy późny wieczór próbowałem obejrzeć film Patryka Vegi "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" (2016). Wytrzymałem aż 59 minut. I przełączyłem. Uzasadnienie dno. Pod każdym względem - reżyserii, scenariusza, gry aktorów i całej reszty.

Ja, z bólem, dobrnąłem do końca. Nie wiem w zasadzie co to było ale chyba nie film fabularny. Raczej montaż przypadkowych scen/odrzutów z różnych filmów Vegi. "Dno" to określenie w stosunku do tego "filmu" bardzo dyplomatyczne.

Mnie zastanawia co ludzie sobie myślą jak idą do kina i płacą za bilety na takie filmy. Przecież poziom artystyczny w takim przypadku jest prosty do przewidzenia jak scenariusz w tanim pornosie. Siedzisz jak debil w multipleksie i zanim odpalą film to oglądasz 50 minut reklam o kleju do protez, podpaskach i pizzy. Do tego to całe bydło co nie potrafi wysiedzieć dwóch godzin bez sprawdzania statusu na fejsie. Świecą telefonami, szeleszczą opakowaniami po batonikach
 a na koniec zostawiaja po sobie syfi i gnój jak zwierzęta, to jest nie do zniesienia.

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
09-10-2018, 01:31
"Czuwaj" 2017 - zupełnie jakby Vega, nakręcił film o harcerzach, a to Gliński sobie rzygnął.
Patologia w stanie czystym.
Bywałem na obozach harcerskich, wprawdzie 50 lat temu,
wiec oglądałem z otwartymi ustami. Nie do wiary.
A może tak wygląda dzisiejsze harcerstwo? :)

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
09-10-2018, 01:32

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
09-10-2018, 07:26

colcolcol

  • 513 / 3509
  • Ekspert
09-10-2018, 20:25
Nie oglądam polskiego kina, w którym aktorzyna zapomina tekstu za "że" a przypomina sobie po odwróceniu głowy. Inna sprawa, ta tragiczna maniera odwracania głowy w czasie rozmowy dotyka również amerykańskie gwiazdeczki i gwiazdki. Nawet kurwa przeklinać nie umieją, dykcja jak po wyjściu od logopedy i jeszcze te kostiumy prosto od krawca :P Rzyg rzyga pogania. Jedynie słuchając Kondrata nie dostaję czkawki. A byłbym zapomniał, te zjebane jak taśmy od ZK140T głosy na kreskówkach i bajdaluchach typu Potter niczym już nie błysną w polskim kinie.
Z rozrzewnieniem wspominam Matysiaków z lat siedemdziesiątych, sobotnią, gorącą kąpiel w misce, zimne pierzyny.
Barejo wróć!
« Ostatnia zmiana: 09-10-2018, 20:26 wysłana przez colcolcol »

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
09-10-2018, 21:02
Po prostu kiedyś aktorzy grywając w teatrze, za pomocą dykcji i głosu, musieli dotrzeć do najdalszego rzędu.
Teraz nie muszą niczego, bełkocą, seplenią, prawdziwym kuriozum jest Sebastian Fabijański.
Żeby zrozumieć, o co mu chodzi, robię conajmniej 2-3 podejścia.

A poza tym Panowie, mam dla Was dobrą wiadomość - Vega kręci właśnie Kobiety mafii 2 :)
Premiera w przyszłym roku.

Patryk jest bohaterem - ukulele, ukulele!

solpadeinelover

  • 124 / 2354
  • Aktywny użytkownik
09-10-2018, 23:04
Po prostu kiedyś aktorzy grywając w teatrze, za pomocą dykcji i głosu, musieli dotrzeć do najdalszego rzędu.
Teraz nie muszą niczego, bełkocą, seplenią, prawdziwym kuriozum jest Sebastian Fabijański.
Żeby zrozumieć, o co mu chodzi, robię conajmniej 2-3 podejścia.

A poza tym Panowie, mam dla Was dobrą wiadomość - Vega kręci właśnie Kobiety mafii 2 :)
Premiera w przyszłym roku.

Patryk jest bohaterem - ukulele, ukulele!

Łapy precz od Patryka! On się ponoć nawrócił!

Fester

  • 174 / 1264
  • Aktywny użytkownik
10-10-2018, 12:15
Nie oglądam polskiego kina, w którym aktorzyna zapomina tekstu za "że" a przypomina sobie po odwróceniu głowy. Inna sprawa, ta tragiczna maniera odwracania głowy w czasie rozmowy dotyka również amerykańskie gwiazdeczki i gwiazdki. Nawet kurwa przeklinać nie umieją, dykcja jak po wyjściu od logopedy i jeszcze te kostiumy prosto od krawca :P Rzyg rzyga pogania. Jedynie słuchając Kondrata nie dostaję czkawki. A byłbym zapomniał, te zjebane jak taśmy od ZK140T głosy na kreskówkach i bajdaluchach typu Potter niczym już nie błysną w polskim kinie.
Z rozrzewnieniem wspominam Matysiaków z lat siedemdziesiątych, sobotnią, gorącą kąpiel w misce, zimne pierzyny.
Barejo wróć!

Tu masz rację. W polskim filmie nigdy nie wiem, czy aktor mówi, że czesze się byle czym czyt też cieszy się byle czym jak to śpiewał onegdaj  Wojciech Skowroński:

- też z nie najlepszą dykcją w refrenie. Mimo to bił nią na głowę, 95 % obecnych tzw. wokalistów.

No proszę. Okazuje się, że i wspomnienia mogą być podobne. W latach 60 XX wieku mieszkałem w domu z modrzewiowych bali ocieplonych od zewnątrz trzciną i pokrytym drewniana licówką. W środku był tynk wapienny na trzcinowej (też) siatce. Woda była w studni obok. Nie podgrzewana. :-) Sławojka 30 m dalej. Gdzieś do 1960 nie było nawet elektryczności i była to jedyna taka enklawa w moim miasteczku. Pamiętam pierwszy błysk żarówki w żyrandolu przypominającym odwrócony metalowy talerz. Zaraz potem rodzice kupili radio "Symfonia" . Dlatego też znam "Matysiaków" wcześniej niż szkołę podstawową. A poza nimi "Zagryziaków", "Falę 56", "W Jezioranach" czy Radia: Wolna Europa, Londyn, Watykan, Tirana i Paryż (w języku polskim) oraz orkiestrę Feliksa Dzierżanowskiego i Stefana Rachonia. To radio miało magiczne oczko i trzy(!) głośniki, a na górze pod otwieranym wierzchem tkwił gramofon. Mój wujek wówczas miłośnik tzw. muzyki młodzieżowej (był na koncercie "RS" w Warszawie i nie napiszę z kim) dał mi masę płyt czarnych i tzw. pocztówek dźwiękowych). Dzięki temu poznałem niemal wszystko, co przyniosły lata 60 w polskiej muzyce tzw. młodzieżowej.
To radio stało na solidnej półce ściennej, w kuchni, nad moim łóżkiem. Budził mnie i usypiał zawsze hymn państwowy.
Dlatego do dziś cenię wyżej amplitunery, niż wzmacniacze, chociaż obiektywnie te drugie są zdecydowanie lepsze, szczególnie (subiektywnie) te dzielone. A tak przy okazji, kupię Rotel RX-855 w dobrym lub bardzo dobrym stanie.
Jeszcze nawiązanie do miski. U mnie była to ocynkowana balia stojąca na dużym taborecie. Ale sobotni rytuał higieniczny był. Woda i pierzyna była zawsze gorąca. Ta ostatnia dzięki półtoralitrowej butelce (o cienki ściankach) z gorącą wodą.
« Ostatnia zmiana: 10-10-2018, 12:30 wysłana przez Fester »

Fester

  • 174 / 1264
  • Aktywny użytkownik
10-10-2018, 12:24
Po prostu kiedyś aktorzy grywając w teatrze, za pomocą dykcji i głosu, musieli dotrzeć do najdalszego rzędu.
Teraz nie muszą niczego, bełkocą, seplenią, prawdziwym kuriozum jest Sebastian Fabijański.
Żeby zrozumieć, o co mu chodzi, robię conajmniej 2-3 podejścia.

A poza tym Panowie, mam dla Was dobrą wiadomość - Vega kręci właśnie Kobiety mafii 2 :)
Premiera w przyszłym roku.

Patryk jest bohaterem - ukulele, ukulele!

Aleksander się kłania. Bardini.

PS.

Może napiszmy wspólnie jakiś dobry scenariusz (albo książkę) związany(ą) z Warszawą? Ty masz (chyba) dojścia, ja mam w pamięci (jeszcze) autentyczne historie. Pióro mamy podobne.

Egon@

  • 1586 / 1479
  • Ekspert
10-10-2018, 14:36
Może kiedyś, bo teraz siedzę w tłumaczeniu oper i filmów z lat 1910- 1939.
Ja miałem radio "Karioka" i kiedyś wcisnąłem magiczne oczko do środka, za co dostałem po dupie.
A pierwszy telewizor to była "Tosca" - z szybą przed kineskopem, w mahoniowej obudowie i na chromowanych nóżkach.
Oglądałem dzięki niej, lądowanie na księżycu i Bonanzę:)