Audiohobby.pl

Motormania

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
19-06-2013, 13:43
Pomyślałem, że warto założyć konkurencyjny wątek dla drugiej opcji jednośladów. W temacie jestem w tej chwili jeszcze zielony, dzisiaj oglądałem Derby Senda Baja 125 SM i przymierzam się do zakupu :-) Czy na forum są bardziej zaawansowani w tematyce? Może jakieś porady dla świeżo upieczonego? A może cross/enduro to nie jest dobry pomysł? Drugą opcją byłoby coś w stylu miejsko/turystycznym, jednak cross jest lżejszy i powinien lepiej sprawować się na polnych drogach, których mam u siebie pod dostatkiem. Z zakupem mi się nie pali więc chetnie poczytam Wasze opinie i sugestie w temacie ;-)

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
24-06-2013, 23:04
Senda na pokładzie! Jestem po pierwszej przejażdżce po okolicznych "aglomeracjach" :) Prowadzi się świetnie, motor jest dynamiczny i ma ładny dźwięk silnika (dla audiofila to priorytet!). Z roweru oczywiście nie zrezygnuję, bo jazda tym "rumakiem" tam gdzie zwykle lubię śmigać rowerowo nie byłaby tak przyjemna, a poza tym wiem gdzie jest miejsce pojazdów silnikowych. Ale szersze drogi niekoniecznie dobrze utwardzone, czy dziurawe nawierzchnie pokonuje wspaniale. To tyle z pierwszych wrażeń, jutro po pracy lecę znowu za miasto, chyba powoli zaczynam czuć ten klimat :>

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
16-07-2013, 11:35
Ta Suzi to ładna maszynka  ;-) Mi marzy się DR-Z400 na początek, zakochałem się na dobre w supermoto. Muszę jeszcze w swojej Derbi powymieniać gumki bo tył mam terenowy, a daje to tylko plus do wyglądu, za to minus w zakrętach i dynamice jazdy. Typowa jazda terenowa na razie mnie nie przekonuje tak więc skupiam się na SM :>

Wczoraj siadłem na rower i...myślałem, że się wyglebię :D

Cypis

  • 2435 / 2687
  • Moderator Globalny
16-07-2013, 20:30
Nie wiem czy się łapię do tematu ale od dwóch lat w ciepłe (powyżej ok. 5*C) niedeszczowe dni śmigam do pracy chińskim skuterem (4T 50/80ccm, 2,5l/100km). Tak mi się to spodobało, że planuję w tym roku zrobić prawko "A" a potem zakup jakiegoś niedrogiego moto. Biorę pod uwagę trzy: Suzuki GS500, Yamaha XJ600 albo Yamaha Viragio.

Pzdr, Tomek
d(-_-)b

w.luczynski

  • 1596 / 3550
  • Ekspert
16-07-2013, 21:25
Mój brat z moim synkiem jeździli teraz przez tydzień po Alpach. Ja chodziłem rzecz jasna :)
Nie wiedziałem, że tam są dwa rodzaje motocykli: BMW i cała reszta.
Ilości motorów i rowerów są nie do opowiedzenia, na trasie non-stop, w knajpach - dziesiątki, wszystkie restauracje i hotele - moto and bike-friendly.
Niesamowita kultura i umiejętności jazdy. Syn przez lata tyle się nie nauczył co przez ten tydzień.
Dla mnie za szybko, za głośno, za ciężko, za drogo, lęk przed zderzeniem, wypadnięciem w przepaść itd.
W załączeniu "słynna: przełęcz Stelvio we Włoszech.

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
31-07-2013, 20:24
Kur..a mać ja pierdole szlag by to. Rozjechałem dzisiaj małego pieska. Strasznie mi głupio, bo odruchowo zamiast zatrzymać się dodałem gazu chcąc go ominąć zanim się do mnie zbliży. Podjąłem fatalną decyzję, szczeniaki jak się okazuje niczego się nie boją, tylko biegną radośnie chcąc bawić się nawet...z motocyklem. On widząc, że się od niego oddalam ruszył radośnie w ostatniej chwili prosto pod koła, a mi zabrakło już asfaltu na dalsze omijanie oraz czasu na na podjęcie próby hamowania. Jedyny plus, że się nie wywaliłem, jednak nikomu nie życzę poczucia tej wilgoci na nogach, zaraz po urwanym przeraźliwym pisku... Ostrożności nigdy za wiele i lepiej nie przekonywać się o tym na własnej skórze. Od teraz trzymam rękę i nogę na heblu przed każdą przeszkodą, którą podejrzewam o choćby najmniejszy ruch. To tylko pies, ale w innym wypadku to wolałbym sam wpaść na drzewo niż komuś zrobić krzywdę...

Żeby nie było tak żałobnie to powiem Wam, że nie ma nic przyjemniejszego niż dzieci machające do motocyklistów gdy przejeżdża się przez małe wioski. Szkoda tylko, że jakiś nie nakarmi dzisiaj swojego szczeniaka, ehh moja głupota...

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
31-07-2013, 20:42
Jak nie? A spalone GS1000i? ;) Na AS było też coś o porażeniach prądem przez produkty pewnej polskiej manufaktury... Niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku ;)

  • Gość
31-07-2013, 20:56
"Żeby nie było tak żałobnie to powiem Wam, że nie ma nic przyjemniejszego niż dzieci machające do motocyklistów gdy przejeżdża się przez małe wioski."

A najlepiej jak jeszcze jakieś wpadnie pod koło, wtedy wilgoć na butach jeszcze większa niż po szczeniaczku. Najlepiej jeśli to będzie dziewczynka, wtedy więcej zabawy przy zdrapywaniu zakrwawionych włosów z opon motocyklu :)

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
31-07-2013, 21:04
Oj Kabak Ty nie żartuj w ten sposób bo to naprawdę nie było to przyjemne. Tylko szczeniaczek, ale uwierz mi, że nie chciałbyś po takim przejechać. To nie samochód, że tylko coś Cię szarpnie jak pies wbiegnie pod koła.

A przy dzieciach zwalnia się ZAWSZE!!!

PS Żeby nie było, że nie łapię czarnego humoru to dodam, że na oponach sportowych nic nie zostaje do zdrapywania, mają znikomy bieżnik i same się wyczyszczą po kilku km ;) Ale część pieska niestety dojechała ze mną do domu na przedniej feldze i przodzie silnika :/

w.luczynski

  • 1596 / 3550
  • Ekspert
31-07-2013, 21:07
Przejechałem kiedyś żmiję, nie zapomnę tego do końca życia.

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
31-07-2013, 21:09
@Włodek, ja kiedyś o mały włos nie wjechałem rowerem do rowu mijając padalca, który jak się później okazało...był już przejechany :/

w.luczynski

  • 1596 / 3550
  • Ekspert
31-07-2013, 21:29
Ale ja motorem. W okolicach bagien bardzo dużo jest przejechanych na szosie żmij, nawet dużych. Dzieje się to w nocy, kiedy nie ma żadnych szans ich zobaczenia wcześniej, w dzień jest lepiej.

  • Gość
31-07-2013, 21:35
"Ale część pieska niestety dojechała ze mną do domu na przedniej feldze i przodzie silnika :/" hahaha! Jakoś nigdy nie lubiałem tych psich kreatur, nie to co małe puszyste słodkie kiciusie.  Mogłeś nawet dwa na raz rąbnąć te kundle, o dwie kreatury mniej hehe. Żartuję oczywiście. Będziesz się smażył w piekle.

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
31-07-2013, 21:38
U siebie widuję w większości przejechane zaskrońce, które wygrzewały się w dzień na skraju asfaltu, przeważnie w okolicach lasów, gdzie nie miały dostatecznej ilości światła, aby zwiększyć temperaturę ciała. Motocyklem w dzień łatwo jest takiego zaskrońca ominąć, jednak z poziomu samochodu zlewa się on z asfaltem, a często ląduje po prostu w martwym punkcie dla kierowcy. Żmije natomiast występują w moich okolicach niestety bardzo rzadko.

-Pawel-

  • 3675 / 3153
  • Administrator
31-07-2013, 21:46
@Kabak, również wolę koty i to zdecydowanie, ale przejechanie po żywym stworzeniu nie należy do czynności, które sprawiają choćby minimum satysfakcji, a wręcz przeciwnie. Tym bardziej, że ta psina biegła merdając ogonem, aż jej uszy podskakiwały, może gdyby to był stary, zarozumiały kundel obszczekujący wszystkich i wszystko to byłoby mi go nieco mniej żal, ale w tym wypadku po prostu zjebałem sprawę.