Audiohobby.pl

LOUDNESS WARS - przesterowanie idealne

Dj

  • 1088 / 5587
  • Ekspert
07-04-2012, 12:47
mi talerze mniej chyba syczą w starszych nagraniach ale bardziej je słychać i potrafią bardziej zawiercić w głowie.
dźwięk jest bardziej zróżnicowany talerze nie brzmią monotonnie taki mają naturalny pogłos.
nie jestem muzykiem i do niedawna nie przejmowałem się wcale dynamiką ale jest coś w dźwięku...
to tak jakbym słuchał mp3 128kbns a 192kbns tak bym to ujął. bas w 128 oraz góra jest strasznie monotonna nie ma wybrzmiewania taka ni jaka. średnica też jest trochę przygaszona na 128 a na 192 już jest dobrze;)
stare płyty brzmią jak 192kbns a nowe jak 128kbns tak to odbieram.

Robert73

  • 63 / 6445
  • Użytkownik
07-04-2012, 13:27
Samael z płyty "Above" (2009) utwór nr.1 :

Robert73

  • 63 / 6445
  • Użytkownik
07-04-2012, 16:52
Wspomniany wyżej A Forest Of Stars utwór nr.3 o DR=12, jednak można nagrać dobrze brzmiące łojenie .

Robert73

  • 63 / 6445
  • Użytkownik
13-04-2012, 11:28
Dimmu Borgir z roku 2007 "poezja" normalnie nr3 The Conspiracy Unfolds:

Robert73

  • 63 / 6445
  • Użytkownik
17-06-2012, 22:45
Panowie , posłuchajcie jak się zarzyna fajną muzę , album ma DR4 , a  nawet spada do 3 w jednym numerze, blachy i bas taka kompresja że aż trzeszczy :
&feature=relmfu

Robert73

  • 63 / 6445
  • Użytkownik
17-06-2012, 22:50
Ręce opadają , a słuch kapituluję , dobrze że cd dostałem w prezencie bo szkoda kasy na taki loudnesowy gniot:

Robert73

  • 63 / 6445
  • Użytkownik
15-08-2012, 13:07
Stało się coś w co ciężko uwierzyć Dead Can Dance w swym powrocie po 16 latach uległ loudness war!!! Ich nowy album ma DR 6  i to jest tragedia , aby to uzmysłowić numer 6 " Opium" , clipping jest masakryczny , reszta ciut lepiej ale  i tak jest słabo.

Robert73

  • 63 / 6445
  • Użytkownik
28-11-2012, 22:51
Nowy DCD( wersja Cd) też dostał wybitne oceny  i zostały wychwycone Duże różnice między wersja 16 bit a 24 , kiedy DR płyty i RMS jest identyczny:)

cadam

  • 4401 / 6814
  • Ekspert
04-10-2016, 00:15
"Problemy z głośnością, czyli od VU-metru do LUFS"

http://elportal.pl/wp-content/uploads/2015/05/201505_Glosnosc_WszystkieCzesci.pdf

bsw

  • 758 / 5850
  • Ekspert
31-08-2026, 15:03
Odkopuję wątek - świetny materiał na temat LW:

Wojciech7

  • 2477 / 2013
  • Ekspert
31-08-2026, 16:33
Dla mnie dobra muzyka to przede wszystkim krew, emocje, a nie suche cyferki w tabelach czy laboratoryjne audiofilskie wykresy. Jednak to, jak chłoniemy te emocje, jest ściśle powiązane z naszą biologią, neurologią oraz psychologią. Każdy z nas ma inny układ nerwowy i zupełnie inną wrażliwość sensoryczną.Współczesna realizacja dźwięku (kompresja dynamiczna) celowo tworzy tzw. „ścianę dźwięku”. Z punktu widzenia biochemii mózgu taki skompresowany, agresywny miks działa jak silny stymulator – wywołuje natychmiastowy wyrzut dopaminy i adrenaliny, objawiający się ciarkami na plecach potężnym „kopem” energii. Z perspektywy psychoakustyki i neurofizjologii, ta sama technologia niesie ogromny koszt. Nasz narząd słuchu posiada ewolucyjny mechanizm obronny zwany odruchem strzemiączkowym. Gdy dźwięk staje się zbyt głośny, malutki mięsień strzemiączkowy w uchu środkowym kurczy się, aby ograniczyć dopływ niszczycielskiej energii do ślimaka. W naturalnym środowisku muzycznym (gdzie występują momenty ciche i głośne) mięsień ten napina się i odpoczywa. Muzyka pozbawiona dynamiki zmusza go do pracy w permanentnym, wycieńczającym skurczu.Dla osób o wysokiej wrażliwości sensorycznej brak tych mikro-przerw w dźwięku prowadzi do zjawiska zmęczenia psychoakustycznego , oraz przebodźcowania układu nerwowego. Mózg traci zdolność do selektywnej separacji dźwięków, co zamiast relaksu wywołuje stres, bóle głowy i poczucie zagubienia.To zjawisko tłumaczy również ogromną frustrację, która toczy środowisko audiofilskie. Wielu pasjonatów wpada w błędne koło: kupują coraz droższy, bardziej szczegółowy sprzęt, a wcale nie gra to lepiej – a czasami wręcz gorzej. Dlaczego tak się dzieje? Lepszy, bardziej rozdzielczy system audio działa jak szkło powiększające. Jeśli nakarmimy go współczesnym, bezlitośnie spłaszczonym masteringiem z „wojny głośności”, drogi sprzęt bezbłędnie obnaży i powiększy wszystkie wady tego nagrania. Zamiast głębokiej sceny i oddechu, dostajemy podaną prosto w twarz, zniekształconą ścianę dźwięku. Audiofile stają się wiecznymi frustratami, ponieważ szukają winy w kablach czy przetwornikach, podczas gdy winowajcą jest zniszczone na etapie produkcji źródło. Wyrafinowany sprzęt po prostu nie ma z czego wyciągnąć dynamiki.Moja osobista obrona i czysta radość z muzykiZrozumienie tych mechanizmów pozwoliło mi zbudować własną, skuteczną linię obrony, dzięki której chronię zdrowie, a jednocześnie nie tracę nic z muzycznych emocji: 1.Świadomie odpuściłem koncerty na żywo: Brak kontroli nad potężnym, odbitym chaosem akustycznym i tłumem wywoływał u mnie natychmiastowy przeladowanie sensoryczne.  Zamiast frajdy, wracałem fizycznie i psychicznie wyczerpany. 2.Wprowadziłem sztywny, bezpieczny „Level” na domowym wzmacniaczu: To mój prywatny filtr i strefa bezpieczeństwa.Zdejmując ze wzmacniacza nadmiar czystych decybeli, ratuję mięsień strzemiączkowy i układ nerwowy przed przebodźcowaniem. Co najpiękniejsze – dzięki kompresji zaszytej w samych nagraniach, muzyka słuchana ciszej wcale nie traci swojej bliskości, drapieżności i emocjonalnego ognia. Słucham mądrze, na własnych warunkach i bez audiofilskiej frustracji. Wyciągam z dobrej muzyki całą esencję, nie płacąc za to  finansowo,zdrowiem ani zmęczeniem.

Bacek

  • 2531 / 6808
  • Ekspert
01-10-2026, 09:41
Każdy z nas ma inny układ nerwowy i zupełnie inną wrażliwość sensoryczną.Współczesna realizacja dźwięku (kompresja dynamiczna) celowo tworzy tzw. „ścianę dźwięku”. Z punktu widzenia biochemii mózgu taki skompresowany, agresywny miks działa jak silny stymulator – wywołuje natychmiastowy wyrzut dopaminy i adrenaliny, objawiający się ciarkami na plecach potężnym „kopem” energii.
Ja widać jakiś niestandardowy jestem bo taki efekt dźwiękowy wywołuje u mnie zmęczenie po minucie słuchania i pełną irytację. Także ja jestem pewnie z tej drugiej grupy którą opisujesz.
Ściana dźwięku na koncercie to co innego, tu faktycznie adrenalina i nie tylko działa. Moje określenie na "przester idealny" i płaską dynamikę to nie ściana dźwięku tylko po prostu hałas.

A chociaż to może herezja to słuch można chronić i w domu i na koncercie, przy czym rzadko bywam na takich koncertach na których to bywa przydatne.
ali baba and the forty thieves
Ali Baba and the Forty Thieves
Ali Baba and the FORTY THIEVES
ALI BABA AND THE FORTY THIEVES

Wojciech7

  • 2477 / 2013
  • Ekspert
01-10-2026, 11:59

Masz absolutnie sto procent racji i gratuluję Ci zdrowego, prawidłowo funkcjonującego aparatu sensorycznego! To, co opisujesz jako zmęczenie i irytację po minucie słuchania, to nie jest żadna „niestandardowość” – to jest naturalny bunt zdrowego układu nerwowego przeciwko współczesnej agresji realizatorskiej.
Ta nowoczesna „ściana dźwięku” i spłaszczanie dynamiki to nic innego jak próba oszukania biochemii naszego mózgu. Masowy odbiorca, bombardowany jednostajnym, skompresowanym jazgotem, dostaje sztuczny, agresywny strzał dopaminy, ale cena za to jest potężna. Brak oddechu, brak ciszy i brak przestrzeni między dźwiękami sprawiają, że nasze uszy muszą bez przerwy pracować na najwyższych obrotach, broniąc się przed chaosem. Stąd ta natychmiastowa irytacja – to po prostu system obronny Twojego organizmu przed zwykłym hałasem.
Prawdziwa kultura słuchania polega na zachowaniu dynamiki i przestrzeni. Na koncercie działa fizyczna fala akustyczna i energia tłumu – tam ta ściana ma sens. W domu natomiast potrzebujemy oddechu i precyzji, a słuch można, a nawet trzeba chronić, odcinając ten płaski, marketingowy szum i zostawiając w muzyce to, co najważniejsze: czyste emocje i naturalną przestrzeń. Pozdrawiam!”


Krzysztof_M

  • 1952 / 6204
  • Ekspert
01-10-2026, 14:37
A chociaż to może herezja to słuch można chronić i w domu i na koncercie, przy czym rzadko bywam na takich koncertach na których to bywa przydatne.
To nie herezja, ja chronie słuch na  koncertach takim czymś:

ALPINE Music Safe Pro stopery do uszu.

α β Σ Φ Ω ℧ μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ −