Audiohobby.pl

Klub miłośników klasycznej muzyki XX wiecznej

dodekafonix

  • 51 / 736
  • Użytkownik
21-05-2016, 14:21
Wczorajszy koncert w NFM hmm..mniamnuśny. ale po kolei.
Rozpoczęła go kompozycja Resonance Yorka Hollera.72 letni  Niemiec jest najlepszym przykładem jak można było w latach 70-siątych wychodząc z jednak z ograniczeń serializmu nie popaść w pułapkę Nowej Prostoty i czy Nowego Serializmu. Resistance to zgrabnie skomponowany utwór z ciekawą, choć spełniającą tylko formę dopełnienia elektroniką i pulsującą orkiestrą, gdzieś mimochodem lekko ugryzioną idiomem Lutosławskiego
   
   Drugi w kolejności Duńczyk Simon Steen-Andersen (rocznik 1976) udowodnił, że zamieszanie wokół jego muzyki jakie ma miejsce w kręgach odbiorców Nowej Muzyki jest w pełni uzasadnione.
Double up to małe arcydziełko, lekko humorystyczne, wykorzystujące samplowane dźwięki otoczenia-gong u drzwi, dzwonek telefonu, odgłos otwieranej puszki i nalewanego z niej płynu. Całość okraszona była niezwykle świeżo brzmiącą fakturą orkiestrową. Steen Andersen to naprawdę WIELKI TALENT.

     Po przerwie jako pierwsze zabrzmiało dzieło Duet, dwójki krakowskich kompozytorów Piotra Roemera i Stanisława Strzelczyka. Przyznam szczerze, że byłem bardzo ciekaw tego utworu... i szczena mi po prostu opadła.Krakowianie pokazali mistrzostwo kompozycyjne.W ich muzyce pobrzmiewały wyraźne echa polskiego sonoryzmu, czuło się zwłaszcza insipację młodym Pendereckicm.Świetna była partia elektroniki, która rozbrzmiewała z rozlokowanych wokół publiczności głośników.NA srodowisko młodych krakowskich kompozytorów trzeba baczniej zwrócić uwagę.
 Koncert kończył Wolfgang Mitterer i jego Innen drinnen. Austriak jest kompozytorem bardzo wszechstronnym, dużo komponuje na elektronikę, jego Coloured Noise wydane przez Kairos Records powinno być ozdobą płytoteki każdego szanującego się miłośnika muzyki współczesnej. Innen-drinnento nawiązywało trochę do spektralizmu, co w kręgu niemieckojęzycznym jest rzeczą nie często spotykaną.
    Rekapitulując był to wyjątkowo udany wieczór z mocnym wskazaniem na Krakusów.
 Oczywiście osobnym tematem jest publika.Jako, że był to koncert piątkowy to niektóre osoby były nie do końca świadome na co przyszły, szukanie w torebce komórki mojej sąsiadki po prawej stronie mocno mnie wkurwiło, zaś gadające cztery pańcie z przodu to......
Dziś długo wyczekiwany koncert IRCAM-owski i E.I.

Cdn....

a poniżej Simon Steen- Andersen i jego Double up

https://youtu.be/LBHhN9vniDc

dodekafonix

  • 51 / 736
  • Użytkownik
23-05-2016, 11:52
Ciag dalszy wrażen z wrocławskiej MEN. sobotni koncert Ensemble Intercontemporain to jednak było WYDARZENIE.
Nowa kompozycja A. Zubel potwierdziła moje poprzednie spostrzeżenia, że rodzimi kopozytorzy (oczywiście ci młodzi) za punkt odniesienia przymuja dokonania poskiego sonoryzmu.W nowej kompozycji wrocławianki gęsta, dość agresywna faktura orkiestrowa nosiła wyraźne pietno dziedzictwa Szalonka czy młodego Góreckiego. Utwór był pomyślany jako przestrzennie rozszerzony więc z tyłu sali grały dwa klarnety zaś instrumenty były elektronicznie przetwarzane. Zubel póki co nie schodzi z dość wysokiego poziomu.
Octrande Varesa to klasyka Nowej muzyki, po latach nadal brzmiąca świeżo i frapująco.
 I w końcu dwaj francuscy spektraliści. Kompozycj aY. Maresza niestety nie przekonała mnie do tego kompozytora, który według mnie jest po prostu wtórny. Za to Germinarion ucznia Griseya, J.L.Herve'a to jednak nowy powiew w muzyce spektralnej. Zresztą posłuchajcie
https://youtu.be/HdLjwhZqaZg

https://youtu.be/hQzhNYoA1QA

https://youtu.be/M4afQCiD_04

w Niedziele wybrałem się na dwa koncerty. Pierwszy to prezentacja nowych możiiwości brzmieniowych fletu. Wszystkie trzy kompozycja, a więc Ricercare, zmarłego kilka lat temu genialnego brytyjskiego spektralisty Jonathana Harveja, to surowy, posępny, niezwykle skupiony utwór. z kolei R.Osada pokazał w Glacial music dużą paletę kolorów jakie można uzyskać z fletu, zaś jego dźwięki były modyfikowane elektronicznie-bardzo ciekawa kompozycja.
Ostatnia kompozycją był little i bardzo cenionego przez mnie Marco Stroppy. Kompozycja , w której można było wyróżnić pięć części zbudowana była na zasadzie kontrastów.Pierwsza i ostatnia część zawierały ciemne, posepne barwy, zaś trzy środkowe były wyraźnie pogodniejsze, partia fletu była wyraźnie koncertująca, wręcz taneczna.
Drugim wydarzeniem był koncert monograficzny ,z serii pejzaże miast mieszkającej z Norwegi Brytyjki Natashy Barret.
Jej twórczośc jest jednym z moich ostatnich odkryć więc jej muzyka, prezentująca dźwiekową wizytówkę Oslo potwierdziła moje o niej dobre zdanie. w jej muzyce czuc było niekiedy oddech Arnhe Nordheima, zwłaszcza w kreacji ciemnych przestrzeni, wzbogacanych typowymi dla norwega dzwonowatymi dźwiekami ale jednoczesnie wyraźnie odczuwała sie indywidualny rys jej muzyki.

I to tyle z pieknego Wrocławia...

P.S w poprzednim wpisie powinien być Nowy Romantyzm a nie Nowy Serializm

dodekafonix

  • 51 / 736
  • Użytkownik
12-06-2016, 13:24
No to może słów kilka o 63 Międzynarodowej Trybunie Kompozytorów.Każdy, kto choć trochę orientuje się w Nowej Muzyce wie co to za instytucja.Jak już wcześniej pisałem tegoroczna edycja miała miejsce we Wrocławiu. I miejsce zajął Oscar Bianchi i jego kompozycja Partendo. Bianchi jest Włochem, uczniem Romitelliego, obecnie mieszkającym w Szwajcarii, doktoryzował się w Nowym Yorku. Postać dość znacząca na światowej scenie muzyki współczesnej, jego utwory grały najlepsze orkiestry jak chociażby Ensemble Modern, Klangforum Wien, Les Percussions de Strasbourgourg. Były tez wykonywane na Warszawskiej Jesieni. Sam pamietam, że zwróciłem uwagę na tego kompozytora, kiedy usłyszałem na W.J jego Mezzogiomo
Estetyka muzyki Bianchego to modernizm i co ciekawe pomimo tego, że był wychowankiem Romitelliego, to w jego kompozycjach  nie słychać odniesień do spektralizmu, a raczej czuć ducha Luca Francesconiego, ale też zauważyć można inspiracje włoską muzyką renesansową (choć te wpływy są bardziej intelektualnym reperem niż stylistycznymi zapożyczeniami).
Poniżej podaje link do jego utworów, na początku jest wspomniana zwycięska kompozycja Partendo.

https://soundcloud.com/oscarbianchi

staccato

  • 5 / 61
  • Nowy użytkownik
22-04-2017, 23:12
Znalazłem ten wątek przez przypadek, dawno tu nikt nie zaglądał ale może ktoś jeszcze coś napisze. Po lekturze widzę, że jest tu sporo osób, którzy znają się na muzyce XX wieku. Ja zacząłem jej niedawno powoli słuchać, bo jestem przesycony romantyzmem,  a generalnie najbardziej interesuje mnie muzyka fortepianowa.Na razie zacząłem od koncertów fortepianowych Bartoka. Nie jest łatwo, ale powoli się w nie wgryzam. Czy możecie mi polecić coś jeszcze oczywiście pamiętając, że jestem początkującym jeśli chodzi o współczechę.

staccato

  • 5 / 61
  • Nowy użytkownik
24-05-2017, 11:09
Dzięki Pastwa za odpowiedź.Fajnie, że ktoś się odezwał. Koncert Brittena jest w miarę ciekawy, choć w porównaniu z Bartokiem bardziej strawny. Znajomy mi poleca koncert Schoenberga. Co o nim sądzisz, bo jeszcze po niego nie sięgnąłem?

pastwa

  • 2575 / 3394
  • Ekspert
29-05-2017, 21:10
Schoenberg, dlaczego nie, zwlaszcza jesli chcesz aby koncerty Bartoka zabrzmialy bardziej strawnie dla odmiany. Mnie najbardziej przypadl mi do gustu Koncert na fortepian i orkiestre, z Boulezem i Mitsuko Uchida.

staccato

  • 5 / 61
  • Nowy użytkownik
05-06-2017, 21:18
Dzięki Pastwa za sugestię dotycząca Schoenberga. Póki co od znajomego pożyczyłem nagranie Alfreda Brandela pod Kubelickiem i Bayerische Rundfunks. Na płycie znajdują się jeszcze dwa koncerty skrzypcowe, jeden Schoenberga, drugi Albana Berga. Muzyka bardzo trudna ale jednocześnie intrygująca.Znajomy pożyczył mi tez płytę z muzyka Weberna pod Boulezem. Koncerty Bartoka po kilkukrotnym przesłuchaniu zaczynają coraz lepiej wchodzić. Sięgnąłem też po jego muzykę orkiestrową -Miraculus Mandarin oraz Music for String, Percussion and Celesta grane przez Detroit Symphony Orchestra dyr. Antal Dorati. Chyba jeszcze trudniejsze od koncertów fortepianowych. Generalnie zaczyna mnie wciągać muzyka XX wieku. Jest trudna, wymagająca ale Mozart, Haydn i romantycy mocno mi się przejedli więc XX-wieczne otwieranie drzwi jest frapujące. A w ogóle jakie jest Twoje zdanie  o tzw II szkole wiedeńskiej?

pastwa

  • 2575 / 3394
  • Ekspert
11-06-2017, 12:07
Bede szczery z Toba, Schoenberg, Koffer, Jelinka, Apostel... bardzo dobrze i warto zapoznac sie z ich tworczoscia, dla samej swiadomosci i punktu odniesienia, jednak nie jest to moj 'chleb powszedni', duzo czesciej siegam po Strawinskiego, Bartoka, Szostakowicza,...., a przynajmniej proporcje odsluchowe sa zdecydowanie po stronie tych drugich. No taka estetyka w chwili obecnej bardziej jest mi do muzycznej satysfakcji potrzebna.

staccato

  • 5 / 61
  • Nowy użytkownik
14-06-2017, 20:12
Pastwa, nie znam muzyki Szostakowicza i Strawińskiego.Czytam natomiast książkę o Bartoku Tadeusza Zielińskiego, gdzie Bartoka stawia w tym samym rzędzie co dodekafonistów. Pisze tez o tym, że Bartok również wykorzystywał  technikę dodekafoniczną. W każdym bądź razie im dłużej słucham Bartoka i koncertów Schoenberga tym bardziej mnie to wkręca. Webern też jest niesamowity. A co polecasz Szostakowicza? Dość znane nazwisko więc powinienem i po niego sięgnąć. 

pastwa

  • 2575 / 3394
  • Ekspert
20-06-2017, 23:34
Temat rzeka ;'))

Obowiazkowo symfonike - jest znakomity boks DECCI, Bernard Haitink (11cd) - mozna naturalnie tez kupic pojedynczo, np. V, VIII, IX, dadza Ci jakies rozeznanie, ale z drugiej strony jak caly boks stoi za 100PLN z groszami na takim amazonie to nie wiem czy jest sens sie rozdrabniac ;'))

1 i 2 Koncert Skrzypcowy, chociazby z niesamowita Lidia Mordkovitch (Neme Jarvi),

Jak to wejdzie i bedziesz chcial dalej to mamy pianistyke, tutaj bardzo udany jest boks z Piano Classics (gra Boris Petrushansky). Nie wiem jakie masz podejscie do kwartetow smyczkowych, ale ja mam wrodzona slabosc na tym polu i zaproponuje cos od Borodin Quartet w wyjsciowym skladzie (Chandos).




staccato

  • 5 / 61
  • Nowy użytkownik
21-06-2017, 18:54
Dzięki Pastwa, na razie spróbuję z symfoniką ikoncertami fortepianowymi i póki co skorzystam z płytoteki mojego znajomego i być może kupię haitingowski box. A kameralistykę bardzo lubię, ściągam właśnie kwartety smyczkowe Bartoka w interpretacji Alban Berg Quartet. Za kilka dni postaram się podzielić z Tobą swoimi wrażeniami.