Audiohobby.pl

Słuchawki wysokiego lotu

majkel

  • 7456 / 5268
  • Ekspert
15-01-2020, 13:00
Czy mógłbym się spytać jaki to był wzmacniacz, jakie miał lampy? Jakich cech dźwiękowych w OTL szczególnie nie lubisz? ;)
Woo Audio WA6-SE, ale to co piszę nie dotyczy tylko jego, ale moich ogólnych kontaktów z dźwiękiem lampowym na słuchawkach. Obojętne, czy to się zaczyna na źródle czy gdzie indziej. WA6-SE miałem na wypasie, z Sophia Princess 274B i najlepiej grał na jakichś Raytheonach. Do tego Black Gate i różne inne upgrade'y wewnątrz. Plus to, co sam usprawniłem klientowi w ramach odwdzięczenia się za tak długie wypożyczenie łącznie ze słuchawkami.
W lampach nie podoba mi się jakieś takie "wysmażanie" dźwięków, czasami brak jego ogólnej stabilności i w konsekwencji wysycanie niepokojem. Często jest tak, że jest pięknie, ale kłamstwo ma krótkie nogi, i wejdzie np. dźwięk trąbki i jest obrzydliwie przesłodzony, albo grają fleciki, a brzmią jak fujarka. Do tego przeróżne konsekwencje brzmieniowe wynikające a to z za małej pojemności sprzęgającej wyjście zazwyczaj poślednimi kondensatorami w OTLu albo takimi sobie trafami, ujawniające się głównie na basie. Dołóż długi czas dochodzenia do pełni formy po włączeniu, gorące elementy, duże zużycie prądu, względnie wysoka impedancja wyjściowa, policzony czas życia elementów... nie, nie, nie. :)
To trzeba trochę na dobrych półprzewodnikach posiedzieć, żeby się przekonać, że to, czego ludzie chcą od lamp, można też mieć na krzemie (barwa), ale pewnych wtrętów lampy wyeliminować się nie da. Ktoś je może uznać za zaletę, ale nie każdy. Na głośnikach jakoś tego nie słychać, przynajmniej na konstrukcjach, które mi się podobają. Tu się akurat załapuje Cary SLI-80, ale ja w ogóle wolę pentody od triod. Coś z Octave też by mi stykło. Albo z vintage na EL84 w push-pullu, co ma kolega w systemie głośnikowym.

Tytus1988

  • 148 / 1093
  • Aktywny użytkownik
15-01-2020, 16:28
Dziękuję za szybką odpowiedź Majkel. AW przypadku lamp sterujących Raytheon nie dziwię się, że przypadły do gustu, bo dają mocne zróżnicowanie faktur dźwięku, odpowiednie nasycenie i drajw przekazowi. Zgadzam się, że OTLe potrzebują trochę czasu na rozgrzanie i na początku dźwięk może nie być zbyt zadowalający, ale tak bywa też z tranzystorami, choć czas bywa w ich przypadku krótszy.

Z tym brakiem naturalności w ukazaniu instrumentów... zależy dużo od preferowanych i posiadanych lamp, z których takie Toshiby, JJe potrafią nadać dużo słodyczy, ale tak duże zmiany (flety odbierane jako fujarki) chyba nie powinny zachodzić w prawidłowo skonstruowanym sprzęcie, nawet przy gorszych triodach. Jednak odpowiednio dobierając poszczególne lampy (szczególnie jak posiada się więcej kompletów i miejsca na lampy mocy, sterujące, prostownicze) można tworzyć bardzo ciekawe kombinacje, których brzmienie będzie odpowiadać danym preferencjom od łagodnego, eufonicznego po bardzo dynamiczne oraz energetyczne. Poza tym zawsze można dokonać w bardzo łatwy zmian charakterze brzmienia swojego toru. Dla wielu osób jest to ciekawa zabawa, która nie wymaga dużo czasu ani wymiany/podpięcia innego klocka  :)) Co do zużywalności, to bywa różnie... z tego co czytałem, słyszałem to rzeczywiście jedna z konstrukcji z ChRL potrafiła zakończyć swój żywot dość niespodziewanie, ale popisowo i narazić jej posiadacza na naprawę OTLa, ale wiele starych NOSów wytrzymuje bardzo długie lata i nawet po deklarowanym okresie ponad 10000 godzin nadal brzmienie jest zadowalające, gasnąc bardzo powoli. Poza tym ewentualna naprawa też nie przysparza większych problemów i nie bywa przeważnie zbyt kosztowna, podobnie jak wewnętrzne ulepszenia.

Według mnie ciekawe bywają w torach mieszanki tranzystorowo-lampowe, które nie są tak pradożerne jak olampowanie od źródła po samą końcówkę, a efekt bywa świetny. Oczywiście sporo zależy oczywiście od preferowanych gatunków muzycznych,  pożądanych dla nas cech przekazu, które postrzegamy jako naturalne albo za najprzyjemniejsze w odbiorze :)

nsk

  • 549 / 4238
  • Ekspert
15-01-2020, 19:46
Jak się woli pentody to faktycznie chyba lepiej siedzieć w krzemie.

Tytus1988

  • 148 / 1093
  • Aktywny użytkownik
16-01-2020, 13:58
Jak się woli pentody to faktycznie chyba lepiej siedzieć w krzemie.

Chyba tak jest najlepiej w tym przypadku, chociaż zawsze warto eksperymentować.  Jednak wracając do tematu słuchawek wysokich lotów u mnie dzisiaj w gościnie książątka - Baby MDR R10 - obok są moje MDR F1. To co je na pewno łączy to taki sam jack 6.3 ;) Dzisiaj przystępuje do testów i wrażenia z porównań z moimi pozostałymi przedstawię w weekend.
« Ostatnia zmiana: 16-01-2020, 14:01 wysłana przez Tytus1988 »

Karol

  • 1890 / 3698
  • Ekspert
16-01-2020, 14:17
Miłego testowania. :)
Bardzo jestem ciekaw twojej opinii o tych słuchawkach.

majkel

  • 7456 / 5268
  • Ekspert
16-01-2020, 14:44
Chyba tak jest najlepiej w tym przypadku, chociaż zawsze warto eksperymentować.  Jednak wracając do tematu słuchawek wysokich lotów u mnie dzisiaj w gościnie książątka - Baby MDR R10 - obok są moje MDR F1. To co je na pewno łączy to taki sam jack 6.3 ;) Dzisiaj przystępuje do testów i wrażenia z porównań z moimi pozostałymi przedstawię w weekend.
Ja bardzo dużo eksperymentuję. Być może dlatego doszedłem już jakiś czas temu do kształtu systemu, dzięki któremu nie widzę sensu sięgać po lampy do słuchawek. Wyjątkiem mogłyby być elektrostaty, bo jest tu jakaś spójność między parametrami lamp, a wymaganiami przetwornika, ale w te też póki co nie wchodzę. Trochę nie mój styl grania.

Co to jest Baby MDR-R10? Znam tylko Sony MDR-R10. :/

Tytus1988

  • 148 / 1093
  • Aktywny użytkownik
16-01-2020, 15:02
Miłego testowania. :)
Bardzo jestem ciekaw twojej opinii o tych słuchawkach.

Muszę przyznać, że po pierwszych chwilach jestem bardzo mile zaskoczony. Po pierwszych chwilach muszę stwierdzić, że klasa dźwięku jest wyższa niż się spodziewałem przed ich założeniem. Zdecydowanie MDR F1 odstaje o kilka klas. Bałem się o soprany, że mogą być zbyt ostre, a są pięknie zróżnicowane, doświetlone i tworzą aurę niezwykłości. Podejrzewam, że z lampą im po drodze, bo dźwięk mają niesamowicie ekscytujący i odrobina złagodzenia im się przyda. Jestem bardzo ciekaw, jak się sprawdzą przy gramofonie oraz płytach CD, bo w tej chwili korzystałem ze streamingu, a przy lepszych nagraniach powinny dużo zyskać. Barwa jest bardziej stonowana, naturalniejsza i bliższa moim D8k, czy STAXom 009 niż L5k. Są to jedynie wnioski na gorąco. Po osłuchaniu się z nimi będę mógł trochę więcej napisać, choć podejrzewam, że zaprzyjaźnić się nimi i ich dźwiękiem można bardzo łatwo :) Nie jest to typowy, współczesny tzw. High End, jak  D8k, topowe STAXy... ale klasa dźwięku to przynajmniej wyższe rejony średnie.  Mam nadzieję, że pierwsze dobre wrażenie nie przeminie za kilka dni :)

Tytus1988

  • 148 / 1093
  • Aktywny użytkownik
16-01-2020, 15:09
Chyba tak jest najlepiej w tym przypadku, chociaż zawsze warto eksperymentować.  Jednak wracając do tematu słuchawek wysokich lotów u mnie dzisiaj w gościnie książątka - Baby MDR R10 - obok są moje MDR F1. To co je na pewno łączy to taki sam jack 6.3 ;) Dzisiaj przystępuje do testów i wrażenia z porównań z moimi pozostałymi przedstawię w weekend.
Ja bardzo dużo eksperymentuję. Być może dlatego doszedłem już jakiś czas temu do kształtu systemu, dzięki któremu nie widzę sensu sięgać po lampy do słuchawek. Wyjątkiem mogłyby być elektrostaty, bo jest tu jakaś spójność między parametrami lamp, a wymaganiami przetwornika, ale w te też póki co nie wchodzę. Trochę nie mój styl grania.

Co to jest Baby MDR-R10? Znam tylko Sony MDR-R10. :/

Rozumiem i cieszę się, że udało się Tobie znaleźć optymalny tor dla słuchawek. Do elektrostatów przymierzam się, ale dla mnie to też raczej dalsza niż bliższa perspektywa, bo stworzenie dla nich optymalnego środowiska może być nieco kłopotliwe i muszę jeszcze zgłębić ten temat :) Baby MDR R10 to są Sony CD3000 - referencyjny model japończyków z 1991 roku.

Edit: w przypadku różnic między MDR R10, a CD3000 nie będę w stanie nic powiedzieć. Jednak pamiętam, że Karol miał możliwość ich krótkiego porównania u p. Wiktora.
« Ostatnia zmiana: 16-01-2020, 15:13 wysłana przez Tytus1988 »

majkel

  • 7456 / 5268
  • Ekspert
16-01-2020, 15:31
No ja miałem okazję słuchać obu modeli w tych samych okolicznościach czasoprzestrzennych. Jeśli chodzi o podział czasu między nimi, to znacznie więcej przeznaczyłem na R10. :) Po prostu było to przyjemniejsze doświadczenie dla mnie, a dźwięk nie z "wyższych rejonów średnich", skądinąd idealnie według mnie spozycjonowany tym określeniem, a z "najwyższych rejonów wysokich". Akurat była dobra sytuacja, że mogłem korzystać też z przyniesionych przez siebie elementów systemu, na których najłatwiej było mi się rozeznać co i jak. Z innych też korzystałem choćby z ciekawości.

Karol

  • 1890 / 3698
  • Ekspert
16-01-2020, 15:46
@Tytus1988, mam prośbę.
Jeżeli nie zrobi Ci to różnicy, zamieść swoją opinię w wątku: Sony MDR-CD750, MDR-CD1000, MDR-CD3000 i inne MDR...
Założyłem kiedyś ten wątek, żeby zbierał informację o tej grupie modeli słuchawek firmy Sony.

Alucard

  • 2113 / 2976
  • Ekspert
16-01-2020, 16:41
Rozumiem i cieszę się, że udało się Tobie znaleźć optymalny tor dla słuchawek.
On sobie zrobił ten tor sam.
Największy słuchawkowy GURU w Polsce.

-Pawel-

  • 4702 / 4873
  • Administrator
16-01-2020, 16:43
Po pierwszych chwilach muszę stwierdzić, że klasa dźwięku jest wyższa niż się spodziewałem przed ich założeniem.
Również uważam, że ten model gra bardzo przyjemnie i na wysokim poziomie. Słuchałem ich kiedyś u Karola i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły,  trudno się do czegokolwiek w nich przyczepić.

nsk

  • 549 / 4238
  • Ekspert
17-01-2020, 00:03
CD3k mają mało wspólnego z R10, one powstały nawet jako uzupełnienie R10 do innych gatunków. Tak jak wiktor miał sklasyfikowane CD3k grające małą V-ką, tak one powinny grać w oryginale tylko to trzeba mieć pady i gąbki w środku w dobrym stanie nie mówiąc o przetwornikach. R10 były średnicowe z obciętym basem i opadającą górą czyli odwrotnie.

majkel

  • 7456 / 5268
  • Ekspert
17-01-2020, 09:59
CD3k mają mało wspólnego z R10, one powstały nawet jako uzupełnienie R10 do innych gatunków.
Mam wrażenie graniczące z pewnością, iż jest to Twoja własna teoria. Ja jej nie podzielam, bo ja nie wiem jak mają się uzupełniać produkty z całkiem innych przedziałów cenowych, o takiej samej, zamkniętej konstrukcji, ale wykonane z wykorzystaniem zupełnie innej półki materiałowej. Tu się tylko kształt muszel powtarza. Komory - drewno kontra plastik, membrany przetwornika - celuloza powstała z hodowania bakterii kontra plastik. Kufry też "troszkę" różne, nie wiem co jeszcze. Taka sama różnica klas (nie wiem dokładnie ilu) dzieli poziom kompletności i wykończenia dźwięków. CD3000 to jest kolejny średnio-wysokiej klasy produkt, jakich mamy ostatnio coraz większy tłum. R10 grają w najwyższej lidze, którą współtworzą. Nie wiem do czego trzeba się wpiąć, żeby tego nie usłyszeć. Po R10 bezpośrednio dało się słuchać tylko odpicowanych K1000, z zastrzeżeniami Grado PS1000 i z jeszcze większymi zastrzeżeniami HiFiManów HE-6. HD800, CD3000, TH900 i nie pamiętam czego jeszcze - nie dało się. Dostajesz grymasu na twarzy z powodu wyjałowienia i sztucznego napięcia w dźwiękach, do czego jesteś przyzwyczajony obecnymi produktami. Ryka coś sugerował w starszej recenzji, że D8000 doszusowały do tego poziomu, ale chyba nawet już nie pamięta, że tak twierdził i słusznie.
Jakbym miał wskazać, gdzie kuleją CD3000 względem R10 ponad to, co powyżej, to bym dodał ewidentne osłabienie ataku, i tu były poniżej średniej meetingowej z całej gromady sprzętu. Nie ta zawartość harmoniczna, nie ta swoboda prezentacji. R10 grają tak, że balans tonalny staje się nieistotną drobnostką. Jak ich słuchasz, to Cię nie interesuje względna proporcja pasm, tak jak właściciela porsche vintage spełniana przez auto norma spalin albo właściciela ferrari zużycie paliwa.

nsk

  • 549 / 4238
  • Ekspert
17-01-2020, 17:07
Masz rację, że to mój wymysł, ale tutaj nawet nie widzę potrzeby tworzenia jakiś teorii. Może źle się wyraziłem albo źle mnie zrozumiałeś. Nie chodziło mi o to, że CD3000 to produkt równorzędny o innym strojeniu, a raczej jako produkt, który miał sobie lepiej radzić w gatunkach do których R10 nie były przeznaczone. A same CD3k to nie ta klasa, to raczej oczywiste. Do tego jak ty zrozumiałeś to już bardziej Qualie 010 pasują, ale tutaj zdania były podzielone z przeważającą ilością na nie. Pod względem ataku to akurat CD3000 powinny mieć przewagę, wszystko zależy od tego jaki był stan pary, której słuchałeś. Podobnie jest dużo opinii, że R10 słabo grają.