Koledzy
Dajcie mi jeszcze dwa dni. Jutro przez cały dzień TwinHead/PSy/GSy vs. topowy Stax.
Jedyne co w tej chwili mogę napisać: w pierwszych godzinach nie byłem pewien, czy chcę słyszeć to coś więcej co grają PSy w porównaniu do GSów, teraz wiem, że chcę. Po 4 dniach słuchania różnica się nasila tzn. słyszę ją bardziej. W pierwszych godzinach/dniach ciężko było zdjąć z głowy GSy, teraz PSy. Ciągle jednak w muzyce romantycznej (Chopin) wygrywają GS1000. Cała reszta - PS1000. Gdyby tylko nie były takie ciężke. Dzisiaj zastosowałem szmatkę welurową pod kabłąk, bo już boli mnie czubek głowy, także wesoło nie jest. Oczywiście nie muszę pisać, że żadnej szmatki w GSach nie potrzebuję.
Przede wszystkim koncerty orkiestrowe, fortepianowe - na GSach słyszałem smyczki lub fortepian i słabe bzyczenie reszty instrumentów (sorry, ale tak jest), na PSach słyszę całą orkiestrę, ale uwaga - fortepian nie jest już tak zmysłowy jak w GSach, a Diana Krall, Magdalena Kozena, Aga Zaryan, Carmen itd. nie śpiewają prosto do ucha.
Gdybym słuchał rocka, głównie orkiestry w dużych składach - tylko PSy. Śpiewające divy i fortepian solo - nie wiem . . . chyba GSy.
Jestem na skraju wyczerpania nerwowego :)
WŁ
Chrees - może na AS się spotkamy bo chciałbym Ci podziękować osobiście.