Ale żeby nie było tak prosto - ten magnetofon ma chyba najgłupszy mechanizm auto-stopu, jaki widziałem. Daje to w dupę przy serwisie - bo albo pasek od licznika za słabo ciągnie kółko napędzające sprzęgiełko, które pcha ten czarny element po osi - albo olej na tej osi się lepi i zbiera brud (zauważyłem, że lepiej chodzi to na sucho, niż na oleju!!!), albo sprężynka za słabo dociska element cierny w sprzęgle... Do tego pasek od licznika za słabo obejmuje to kółko - widać to na zdjęciu. I nad tym cholerstwem zeszło mi właśnie najdłużej, żeby działało to znośnie. Czasami zaraz po załączeniu funkcji potrafi wywalić stop, ale to chyba może wynikać z aktualnego położenia osi z tym ruchomym elementem, który pociąga wajchę wybijającą klawisze funkcyjne. W każdym razie, nie było czasu się nad tym doktoryzować. Co nieco podpowiedział mi na szybko Fryderyk (frytejro), który też niedawno walczył z takim ustrojstwem - dzięki raz jeszcze - tak oficjalnie hehehe :)
Przed oddaniem odtworzył dla pewności parę kaset w całości, wszystko było ok, także mam nadzieję, że będzie działał i cieszył właściciela.