Widzę że wspomnienia ze skórą są pozytywne :)
Ja też dzięki temu wspomniałem szczenaiaka psa, którego onegdaj pozyskaliśmy drogą kupna na bazarze. Szło mniej więcej tak> Panie, ale to duże nie urośnie? A gdzie tam, mama sunia to prawie sarenka i w kieszeni można schować :)
Noooo, wyrosło skrzyżowanie bernardyna z owczarkiem hehehehehe. A po drodze taka tapicerkę skórzaną na drzwiach- kropka w kropkę jak na Gustawowym Volumio, zżerał sukcesywnie w miarę wzrostu. Najpierw cienki pasek na dole, potem wyżej i wyżej. Gdy obżerał na wysokości klamki to kapnęliśmy się że gościu z bazara zrobił nas w konia heheheh
Tak więc zabieg z herbami na skórce to jakby ukłon na drogę w hiend :) Bo to na uczuciach gra .
Zapewne da się też znaleźć fachowe opracowania audiofilskie traktujące o tym że taka skórka to realnie wpływa na dźwięk.
Izoluje od wspomnianych wcześniej bozonów kosmicznych i innych szkodników, tłumi drgania to na bank, magisterkę walnąć w temacie da radę :)