Wróciłem do zabawy i niestety problemów ciąg dalszy...
1. Nowy zasilacz
Działa ok - brak oznak "strajku kobiet" - jest stabilnie - zatem pierwotne źródło problemów wyeliminowałem.
2. Nowy system
Aby nie było pierwotnych problemów postawiłem system od nowa na nowej karcie.
Dysk sformatowałem jako FAT32
Wszystko przebiegło sprawnie, dysk się wykrył - Lyrion zaczął go skanować i moja muzyka się pojawiła.
3. Odtwarzanie
Niestety odtwarzanie odbywa się z czkawką - co jakiś czas losowo się zacina i dzieje się to tylko przy plikach FLAC (takich nie gęstych 16/44.1) Pliki mp3 nawet 320kB hulają bez problemów.
Próbowałem zmieniać parametry squeezlite:
Stream buffer: -b 2048:4096
a nawet 8192:16384
Alsa buffer: 160
Priority: z defaultowego 45 na 90
LMS IP: 127.0.0.1
Wszystko bez rezultatu
Pomyślałem że zakłóca go skanowanie okładek - zatrzymałem i nic.
Pomyślałem że może dlatego że nie przeniosłem bazy Lyriona na dysk i tu pierwszy zonk.
Napisałeś że
Dysk na facie też dobrze działa w Lyrionie.
Niestety [ERROR] Unsupported partition type detected (vfat), please use a ntfs or linux partition type for Cache storage. (i.e. ext4)
Przy okazji doczytałem że:
W Raspberry Pi 3 kontroler USB ma tzw. FIQ (Fast Interrupt Request). Gdy dysk SSD (szczególnie sformatowany w FAT32) zgłasza gotowość do wysłania dużej paczki danych, procesor na moment wstrzymuje inne zadania USB (w tym Twój DAC).
Zatem po raz kolejny sformatowałem dysk na NTFS wgrałem muzę, przeniosłem Lyriona na USB i nadal to samo - tzn. przerywa (co prawda rzadziej ale jednak)
Nie wiem co dalej robić - może ten dysk jest za wolny?
Może PI3 jest za wolna?
Może powrócić do EXT4?