Taa, 2,5 drogi jest OK. Właśnie przeprosiłem się z B&W Matrix 3 s2, z czasów gdy adiofile wygryzali gardła wszystkim którzy mieli kolumny inne niż z polipropylenowymi membranami :) Teraz dla odmiany mnie by zagryźli na bank hehehehe.
Wcale nie grają jakoś pod vintage sound :) No chyba że porównamy z plasticzanymi głośniczkami do 5.1 od telewizora.
To zamknięte pudła , brzydkie, duże i ciężkie jak cholera. Pewnie dlatego nikt nie chciał kupić, a teraz zlewam bo się rozmyśliłem.
Trzeba jednak zaznaczyć że potrzebują wzmacniacza wariata a nie jakiegoś retro zamulacza chwalonego za cudowną barwę. Bo będzie średnio na jeża- znaczy dobrze :)- całkiem audiofilsko ale nie hajendowo hehehehehe.
Jakieś wyrywne, szybkie i w miarę ogarnięte muszą być. Jakaś porządna D class to jest miód ze smalcem normalnie.
No a motorów to w sumie miałem do niedawna trzy sztuki. Ale Black Birda starego, jeszcze na silniku od Tadao Baby sprzedałem.
Strach się bać, bo to bez ograniczników i źre jak Messerschmitt w ataku- w sumie z podobnymi osiągami hehehehe i żadne posche nie ma szans, ale to nie na dzisiejsze czasy.
Ostała się Suza SV- też jak na zwykły piździk dosyć wyrywana bo to też jeszcze stara i gaźnikowa. Ale moim ulubionym jest hondzinka Revere- też babula. Z pierwszą wersją silnika zrobionym onegdaj na rajd Safri *który wygrała oczywiście :)
Taka śmieszna pojemność bo 582 ccm, ale moment jak w traktorze i źre co popadnie. Idealne turystyczne pędzidło :)
