Audiohobby.pl

Nutube - nie lampa ale lampa :-)

Gustaw

  • 1605 / 1182
  • Administrator
15-12-2017, 22:42
Rzućcie okiem na to. Dla mnie ciekawa sprawa.
Coś co niby jest lampą. Posiada podobną charakterystykę działania, ograniczony czas pracy ale czy można to nazwać lampą?.

http://korgnutube.com/en/

« Ostatnia zmiana: 15-12-2017, 22:51 wysłana przez Gustaw »

Haka

  • 2421 / 3049
  • Administrator
15-12-2017, 23:23
Nie zaprzeczam, że to ciekawostka;)

Tylko po co, "takie różne", jak już Struss, udowodnił w swoich wzmakach, że na tranzystorach,  można dodać drugą harmoniczną, a pewnie na  życzenie klienta, dałoby się  i "coś " więcej ;D

Mirek19

  • 239 / 2481
  • Aktywny użytkownik

Cashlack

  • 1251 / 3665
  • Ekspert
16-12-2017, 10:09
dawno już miałem nadzieję, że zamiast klepać kopie - wprawdzie sprawdzonych i dobrych - konstrukcji z okresu zimnej wojny, zrobią wreszcie coś nowego. Ten korg wygląda ciekawie :-)
Lity drut, first watt, full range.

Synthax

  • 2132 / 1980
  • Ekspert
16-12-2017, 11:45
Ten temat ma już chyba z 2 lub 3 lata.
Idea super bo wykorzystuje współczesną precyzję. Pytanie czy są tam te zakazane cudownie brzmiące metale ciężkie, które sprawiają że lampy z czasów wojny tak dobrze grają :)

nsk

  • 348 / 2731
  • Zaawansowany użytkownik
16-12-2017, 11:50
Interesowałem się już jakiś czas temu tematem, podobno nic ciekawego :). Nadaje się idealnie do wzmaków gitarowych, gdzie w sumie takie głównie wymyślono ich zastosowanie.

almagra

  • 10361 / 3416
  • Ekspert
16-12-2017, 16:12
Bo rura,to rura.

Mirek19

  • 239 / 2481
  • Aktywny użytkownik
16-12-2017, 16:41
Na nurvistorach można takiego preampa też zrobić....i ma łun znacznie lepsze parametry.....no ale tu się świeci na seledynowo, więc jest co oglądać.
Zasadniczo, to ludzie kupują oczami.

slawek.xm

  • 23 / 2896
  • Nowy użytkownik
16-12-2017, 18:42
John Broskie wspominał o tych lampkach juz pare lat temu ale nie mogę zlokalizować linka

almagra

  • 10361 / 3416
  • Ekspert
16-12-2017, 22:46
Kiedyś widziałem układ wzmacniacza w którym elementami mocy były świetlówki na których nawinięte były cewki.Nie mogłem tego już odnaleźć potem i nigdy nie wypróbowałem.Cewka w której osi biegną elektrony to raczej nie powinna ich zatrzymywać.Nie rozumiem tego.
Chociaż może odgiąć strumień na zewnątrz jakby była małej długości,a o dużej średnicy.
« Ostatnia zmiana: 16-12-2017, 23:10 wysłana przez almagra »

Mirek19

  • 239 / 2481
  • Aktywny użytkownik
17-12-2017, 06:58
Nie rozumiem tego.
bo to był chyba prototyp napędu anty-grawitacyjnego  ;-)

majkel

  • 7147 / 3761
  • Moderator Globalny
17-12-2017, 09:48
Półprzewodnik nigdy nie zagra jak lampa, nawet jak się komuś uda powielić widmo zniekształceń harmonicznych lampy na półprzewodniku. Przyczyna jest prosta - mechanika. Elementy półprzewodnikowe mają sztywno zespolone ze sobą elektrody, to jest po prostu kanapka z twardych materiałów krystalicznych, a lampa to rozpięte na nie do końca sztywnych drutach nie do końca sztywne blachy. Taki układ ma jeden lub więcej rezonansów mechanicznych, które zwyczajnie się dodają do dźwięku jako podbarwienie, a ponadto wzbogacają go o pogłos.
Jakby tak chcieć szukać jeszcze innych zjawisk, to poprzez brak sztywnego połączenia między elektrodami w lampie jest teoretycznie możliwa modulacja odległości między nimi w takt zmiennego pola elektrostatycznego - czytaj: amplitudy sygnału, co mogłoby wprowadzać jakieś mikromodulacje wysokości odtwarzanych tonów.
Tak więc prawdą jest że półprzewodnik nie gra, a lampa gra - swoją własną melodię. W instrumentach muzycznych jak organy czy piecach gitarowych jest to niewątpliwie pożądane.

lancaster

  • 26295 / 3764
  • Administrator
17-12-2017, 14:23
bardzo trafne obrazowanie majkel, aczkolwiek jak to czesto bywa musze napisac "aczkolwiek" :-)

Sytuacja przynajmniej dla mnie nie jest zerojedynkowa, samo widmo znieksztalcen nie stanowi dla mnie o subiektywnie odbieranej calosci. Ich proporcje bardziej a to biorac pod uwage thd a wiec barwe wlasnie dziala na korzysc lamp oraz struktur nie generujacych nieprzystych.  Połprzewodnik mniej doda ale za to to co doda nie zawsze ma swój odpowiednik w naturze (charakter znieksztalcen). Masz przyklad pieca gitarowego, zalozmy ze lampa ma poluzowane wewnatrz wszystko :-) piec gra fajnie, preamp z uzyciem tej samej lampy dorzuca poluzowania do materialu po masterze. W tym wypadku bym powiedzial ze moze nastapic rewitalizacja :-)

W przypadku polprzewodnika sumarycznie znieksztalcenia sa mniejsze, przynajmniej te mierzalne to prawda.
Ostatnio mielismy taki wlasnie test u Gustawa w ktorym udzial po stronie "zniekształconej" bral udzial gramiak Thorensa z wkladka Goldringa podpiety do riaa lampowego. Po stronie z pewnie mniejszymi zniekształceniami udzial wziely 2 DAC z czego jeden studyjny a przynajmniej o takim zacięciu, drugi DIY z zaawansowanym upsamplingiem. Źródło cyfra ze hej i pre polprzewodnikowy w jednym z DAC.
efekt ?
facet ktory robił DIY (inż praktykujacy zawodowo, zreszta kolega forumowy) stwierdził ze "nie rozumie bo cyfra brzmi j tak jak sobie wyobrazał vinyl, a vinyl tak jak powinna brzmiec cyfra"
A w telegraficznym skrócie, vinyl  był subiektywnie sporo dynamiczniejszy (na papierze wiadomo jak wyglada dynamika gramka), gral wieksza swobodniejsza przestrzenia i był barwniejszy(w znaczeniu bardziej wielobarwny), mial tez lepiej wysycony srodek pasma i lepszy na nim detal (to zwalmy na dodane przez lampe zniekształcenia, ale i tak miło i wolę).
Ktos moze preferowac bardziej stonowany przekaz i wybierze cyfre, spoko, nie mowie ze cos jest lepsze czy gorsze subiektywnie, natomiast moge powiedziec ze sam dla sebie preferuje styl grania "ala gramiak". Przynajmniej jesli chodzi o ten konkretny test.

Poza tym wszystko co piszesz majkel sie zgadza, sa tez pewnie solid state grajace "goręcej" od niektorych lamp wiec nie mam naboznego podejscia do technologii, dla mnie nie ma ona po prostu wiekszego znaczenia,

majkel

  • 7147 / 3761
  • Moderator Globalny
17-12-2017, 18:52
Lancaster, ja też nie pisałem jako opcja polityczna. :-) Ponadto, logika matematyczno-fizyczna też mi się kłóci z empirią i np. wzmacniacz do głośników bardziej mi się widzi lampowy niż tranzystorowy, a jak już ten ostatni to właśnie bipolarny, a nie jakieś FETy, więc to wszystko percepcyjnie jest bardziej zawiłe. :-)

Mirek19

  • 239 / 2481
  • Aktywny użytkownik
18-12-2017, 08:43
Właśnie percepcyjnie jest to proste. Wzmocniony dźwięk ma się zbliżyć, lub być porównywalny z brzeniem do tego "na żywo". I nie ważne jakiej techniki użyjemy, gdyż w każdym przypadku są urządzenia słabe i wybitne. Przecież zastosowanie lamp w audio nie jest jednoznaczne z uzyskaniem najlepszego brzmienia.