Audiohobby.pl

Szczepionki dla dzieci

domzz

  • 1100 / 3465
  • Ekspert
08-01-2017, 00:50
Majkel, Engerix B nie zawierają tiomersalu (rtęci), ponieważ ludzie zaczęli ogarniać temat i się wkurzać, a żeby bigpharma wyszła na swoje zamieniono rtęć na wodorotlenek glinu (znów masakryczny dla ludzkiego organizmu aluminium!). Najlepsze jest to, że nikt nie jest w stanie powiedzieć jak działają te metale ciężkie, tzn. z definicja mają aktywować szczepionkę, ale co tak NAPRAWDĘ robią - tego się nie dowiesz.

https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/aluminium/

Druga rzecz... Engerix jest zdaje się na WZW B. W szpitalu taki rodzaj żółtaczki nie ma prawa wystąpić ze względu na sterylność, w ciepłym, czystym domu tym bardziej. Trzeba by zaprosić obsranego menela z kanałów, żeby pobawił się z niemowlakiem, to wtedy byłaby jakaś szansa na wzw b.

Trzecia rzecz, jest taka, że w europie obowiązkowe szczepienia są tylko w tych krajach, w których jeszcze występuje korupcja (wszelaka).

https://s23.postimg.org/4nw0ayenf/10375117_984477131579715_4590978708197378219_n.jpg
 

lancaster

  • 25979 / 3551
  • Administrator
08-01-2017, 09:33
a powiedzcie mi po grzyba oni w ogole tą rtęć tam dawali ?

tomekl3

  • 163 / 3551
  • Aktywny użytkownik
08-01-2017, 12:55
Chyba jako konserwant.
tomek

lancaster

  • 25979 / 3551
  • Administrator
08-01-2017, 16:11
nie mogli dać uranu ?

lancaster

  • 25979 / 3551
  • Administrator
08-01-2017, 16:13
jaki to trzeba miec "łep" żeby wycofywac termometry rteciowe bo sa bebe a ładowac szajs w miliony szczepionek podawanych dzieciom

majkel

  • 7111 / 3548
  • Moderator Globalny
08-01-2017, 16:54
Thiomersal to konserwant, związek organiczny rtęci. Wymyślił go jakiś naukowiec w latach 30-tych XX wieku i podobno naprodukował tego ileś beczek, że do dziś te zapasy się zużywa, choć mało w tą teorię wierzę.

Co do glinu - człowiek jest w stanie przyswoić go w ilościach sięgających miligramów na dobę i nie ma prawa od niego chorować w takiej ilości. Glin jest tak rozpowszechniony, że jego rzeczone ilości występują normalnie w pożywieniu. Podobnie jak np. cer. O nim się w ogóle nie mówi, bo to pierwiastek, który może się do pewnego poziomu liczonego w procentach wbudować w ludzki organizm i niczego to nie powoduje.

Dla przeciwwagi do internetowego zastraszania opowiem wam swoją historię z ciekawą pointą. Otóż będąc w wieku szkolnym parokrotnie miałem szansę być zaszczepionym na różyczkę, ale moja mama mi mówiła, że różyczkę przechodziłem między 2 i 3 rokiem życia, i nie potrzebuję się już szczepić, bo odporność po chorobie jest na całe życie.
Mając lat 23 zachorowałem po wizycie na pogotowiu (pewnie złapałem z powietrza od jakiegoś dziecka) na chorobę z wysypką. Lekarz był pewny, że to różyczka. Ja mówię, że już miałem, a lekarz swoje - że to na 100% różyczka, a jak byłem mały, to źle ktoś rozpoznał inną chorobę.

Od kilkunastu lat mam uczulenie na koty. Jako dziecko mogłem się do nich tulić, bawić z nimi i było OK. Teraz jak pogłaskam kota czy dotknę miejsca, gdzie kot przebywał, a następnie ręką dotknę twarzy, nie daj Bóg okolic oczu, to mam katar, swędzi mnie twarz i objawy jak przy zapaleniu spojówek. Omijam koty z dala.
Według lekarki, do której jestem zapisany, ta alergia to wynik przebytej w wieku dorosłym różyczki.

Pointa jest więc taka - przez to, że się nie zaszczepiłem na różyczkę, gdy mogłem to zrobić za darmo u pielęgniarki w szkole, teraz mam uczulenie na koty. I jest to moja własna, autentyczna historia, a nie opowieść z internetu.

Ogólnie to nie uważam, że powinien być obowiązek szczepień, ale powinien być podawany do wiadomości przez lekarzy domowych rodzicom zalecany kalendarz szczepień, natomiast obowiązek być wprowadzany czasowo podczas epidemii, np. polio, dżumy, tyfusu, itp.

Na grypę zaszczepiłem się raz w życiu, ale więcej tego nie zrobię, bo fanem szczepień na wszystko, co popadnie, nie jestem. Zresztą te szczepionki raz że chronią o tyle o ile, bo retrowirusy non stop mutują, a dwa, że to podobno gatunek szczepień z tych mocniej podlanych chemią.

lancaster

  • 25979 / 3551
  • Administrator
08-01-2017, 21:22
ciekawa historia przywracajaca wiare w medycyne ;-)

mam dokladnie to samo na koty, żółwik :-)

Haka

  • 2391 / 2836
  • Administrator
08-01-2017, 21:43
mam dokladnie to samo na koty


Najważniejsze, to prawidłowa reakcja na bobry!!!

lancaster

  • 25979 / 3551
  • Administrator
08-01-2017, 22:20
tutaj spoko :-)

almagra

  • 10243 / 3203
  • Ekspert
08-01-2017, 23:19
Tej rtęci to tam było co kot napłakał.

almagra

  • 10243 / 3203
  • Ekspert
09-01-2017, 08:48
Bardziej podejrzane są różnego rodzaju niepożądane immunizacje,czyli możliwość pobudzenia układu odpornościowego nie tylko przeciwko temu co autor miał na myśli.

tomekl3

  • 163 / 3551
  • Aktywny użytkownik
10-01-2017, 00:10
Tej rtęci jest 50 razy więcej od dopuszczalnej normy dla dorosłego.
tomek

majkel

  • 7111 / 3548
  • Moderator Globalny
10-01-2017, 15:23
Rtęć jest... wszędzie. Jak ktoś chce zminimalizować narażenie na rtęć, to powinien:
- wyprowadzić się z terenów objętych smogiem (duże miasta, regiony niskiej emisji)
- ograniczyć spożycie owoców morza, szczególnie ryb drapieżnych typu tuńczyk, rekin, itp.
- nie jeść sushi, szczególnie made in Japan, bo oni tam mieli katastrofę z rtęcią w zatoce Minamata w latach 50-tych XX w.
Jedząc 2x dziennie sushi dzień w dzień jest gwarantowane zachorowanie na rtęcicę. Już paru celebrytów z USA zakończyło tak karierę, bo efekty neurotoksyczne wyłączyły ich z zawodu aktorskiego, a chcieli żyć zdrowo. :)

Poza tym można, a nawet trzeba się zabezpieczać przed napływem toksyn do organizmu, w tym metali ciężkich. Polecam suplementację witaminy C, cynku, ewentualnie selenu. Ten ostatni jest "celem ataku" rtęci w organizmie, bo selen jest potrzebny do produkcji hormonów chroniących przed stresem oksydacyjnym, a rtęć go wiąże i dezaktywuje te hormony. Ponadto się potrafi wbudowywać w struktury białek, w tym osłony komórek nerwowych. Stąd jej neurotoksyczność, pomijając że stres oksydacyjny mózgu też robi w nim różnorakie szkody. Witamina C to naturalny antyoksydant, a cynk wspomaga produkcję białek wiążących metale ciężkie w organizmie celem ich wydalenia.

Jak dla mnie takie narażenie na rtęć ze szczepionki w porównaniu do zagrożeń środowiskowych, bezmyślnego odżywiania, niedbalstwa w przypadku np. rozbicia świetlówki kompaktowej lub termometru w domu - to jest pikuś. Trzeba raczej uważać na efekt kumulacji. Ryby jem 1-2 razy w tygodniu. Tuńczyka nie jem w ogóle, jak mnie kto nie poczęstuje na imprezie sporadycznie sałatką.
Problemem podobno są plomby z amalgamatu. Nie robi się ich już, ale jak ktoś ma, to podobno uwalnia się z nich rtęć do 6ug na dobę. Wiadomo, że lepiej takich plomb nie mieć, a ich usuwanie wymaga zachowania procedur, bo inaczej się zatruje parami rtęci i pacjent i dentysta.

W szczepionce jest rtęci tyle, co w dwóch puszkach tuńczyka, więc gdzie Rzym, a gdzie Krym? Itd., itp.
« Ostatnia zmiana: 10-01-2017, 15:29 wysłana przez majkel »

pastwa

  • 2612 / 3548
  • Ekspert
10-01-2017, 21:35
To jest chyba w temacie....

palton

  • 420 / 3056
  • Zaawansowany użytkownik
17-03-2017, 22:49
Majkel, na szybko z telefonu.
Epidemię polio w stanach w latach siedemdziesiątych wywołała... szczepionka na poloio.
Druga sprawa, to pomijanie barier ochronnych organizmu i dostarczanie.toksyn bezpośrednio do krwioobiegu.