Audiohobby.pl

Recenzja Słuchawek Martin Logan Mikros 90

audiokrytyk.pl

  • 32 / 1133
  • Nowy użytkownik
09-06-2016, 11:20


Martin Logan to marka, która nie specjalizuje się w słuchawkach. Miłośnicy audiofilskiego sprzętu z pewnością znają ją z, odległych cenowo od półki konsumenckiej o lata świetlne, elektrostatycznych kolumn. Jednak próbując swoich sił na rynku słuchawek, producent zdecydował się zagospodarować właśnie ten segment i zaproponował użytkownikom sprzęt za zaledwie kilkaset złotych.

Dane techniczne

Pasmo przenoszenia: 6 – 22 000 Hz
Konstrukcja: Nauszne
Średnica przetwornika: 35 mm
Przetwornik: Dynamiczny
Czułość: 26 Ohm
Impedancja: 98 dB
Waga: 163 g
Przewód: 120 cm
Wtyk: mini jack 3,5mm

Konstrukcja Martin Logan Mikros 90

Na stronie internetowej Martin Logan widnieje deklaracja, że Mikros 90 są skierowane przede wszystkim do osób, które znają i doceniają specyfikę brzmienia serwowanego przez markę. Nie jest to jednak do końca prawda, bo choć wśród użytkowników kolumn ML być może znajdą się chętni na Mikros 90, to jednak trudno przyjąć, że słuchawki w tej cenie mają zainteresować słuchaczy przeznaczających na kolumny kilkadziesiąt tysięcy (lub więcej). Wręcz przeciwnie, decyzja, by wprowadzić swój produkt na zupełnie inny obszar rynku pokazuje, że producent szuka nowych perspektyw rozwoju i chce dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Taka strategia działa na korzyść klientów wybierających produkty przystępne cenowo, bo jakością wykonania Martin Logan zawiesił poprzeczkę naprawdę wysoko.

Opakowanie słuchawek to kwestia mało istotna, ale w tym przypadku warto wspomnieć kilka słów o pudełku, stanowi ono element starannej stylizacji modelu na produkt luksusowy. Zwykle producenci zachęcają potencjalnych nabywców prezentując zdjęcia sprzętu w pełnej okazałości. Tu z czarnego, sztywnego kartonu, ledwo wyłania się zarys muszli a lekko połyskuje jedynie srebrny symbol modelu i charakterystyczne logo marki. Kiedy dociera się do zawartości: bardzo solidnego etui i designerskich słuchawek, trudno uwierzyć, że sprzęt jest oferowany w tak atrakcyjnej cenie.

Czarny, zamykany na zamek błyskawiczny pokrowiec wykonano ze sztucznej skóry. Jest on na tyle poręczny i nieduży, że dobrze sprawdza się podczas transportu i znakomicie chroni słuchawki przed uszkodzeniami. Do kompletu dołączono także przejściówkę samolotową i jack 6.3 mm. Na odłączanym, dość delikatnym i cienkim przewodzie umieszczono pilota i mikrofon (sprzęt jest kompatybilny z wszelkimi produktami firmy Apple).

Mikros 90 to dość odważny, wyróżniający się projekt, któremu daleko do nowoczesnych form, wymyślnych (dwuczęściowych czy łopatkowych) konstrukcji pałąka, nausznic o dużym zakresie ruchu. Po wyjęciu z pudełka słuchawki wydają się wręcz toporne: pałąk to twarda, ciasno wyściełana opaska z wyraźnym – pozostawionym na wierzchu z premedytacją – grubym szwem (i miejscową perforacją materiału). Podczas regulacji rozwarcia ruchome elementy pałąka stawiają spory opór, więc dopasowanie jego wielkości, kiedy sprzęt znajduje się na głowie, jest trudne i niewygodne. Zewnętrzna strona nausznic przypomina wykończenie drążka zmiany biegów (jest równie twarda, ze sztywno naciągniętą tkaniną), miękkim elementem konstrukcji są jedynie poduszki, które jednak nie należą do obszernych i bardzo delikatnych, gdzie ucho samo zapada się w tworzywo. Całość wykończono w czerni, jedynym zdobieniem są srebrne pierścienie w miejscu mocowania pałąka i delikatne logo producenta po bokach nausznic. Jakość wykonania poszczególnych części, staranne połączenia, wreszcie dbałość o takie detale jak etui czy opakowanie, nie pozostawiają wątpliwości, że ma się do czynienia z produktem firmy, której obca jest bylejakość i taktyka oszczędzania na materiałach. Mikros 90 to dość odważny, wyróżniający się projekt, któremu daleko do nowoczesnych form, wymyślnych (dwuczęściowych czy łopatkowych) konstrukcji pałąka, nausznic o dużym zakresie ruchu. Po wyjęciu z pudełka słuchawki wydają się wręcz toporne: pałąk to twarda, ciasno wyściełana opaska z wyraźnym – pozostawionym na wierzchu z premedytacją – grubym szwem (i miejscową perforacją materiału). Podczas regulacji rozwarcia ruchome elementy pałąka stawiają spory opór, więc dopasowanie jego wielkości, kiedy sprzęt znajduje się na głowie, jest trudne i niewygodne. Zewnętrzna strona nausznic przypomina wykończenie drążka zmiany biegów (jest równie twarda, ze sztywno naciągniętą tkaniną), miękkim elementem konstrukcji są jedynie poduszki, które jednak nie należą do obszernych i bardzo delikatnych, gdzie ucho samo zapada się w tworzywo. Całość wykończono w czerni, jedynym zdobieniem są srebrne pierścienie w miejscu mocowania pałąka i delikatne logo producenta po bokach nausznic. Jakość wykonania poszczególnych części, staranne połączenia, wreszcie dbałość o takie detale jak etui czy opakowanie, nie pozostawiają wątpliwości, że ma się do czynienia z produktem firmy, której obca jest bylejakość i taktyka oszczędzania na materiałach.

Niestety pierwsze wrażenie po przymierzeniu słuchawek, to odczucie dyskomfortu spowodowane budową sprzętu. Kąt łączenia nausznic z pałąkiem sprawia, że model trudno ułożyć na głowie tak, by poduszki dobrze przylegały a jednocześnie nie uwierały. Tym bardziej, że i ucisk jest dość spory, więc wszelki kontakt Mikros 90 ze skórą jest bardzo odczuwalny. Należy wspomnieć także o poduszkach, które dość mocno grzeją w uszy (odczucie to pojawia się bardzo szybko, nawet w chłodne dni). Wydaje się, że tym razem projektantów trochę poniosło i – pod względem designu – forma przerosła treść. Bo choć nieco oldschoolowe, staranne wykończenie stanowi propozycję ciekawą wizualnie, wygoda użytkowania nie idzie z nim w parze. Oferowane słuchawki są przedstawiane jako przenośny sprzęt codziennego użytku a w takich sytuacjach najchętniej sięga się jednak po komfortowe rozwiązania, dzięki którym ma się pełną swobodę. A tego Mikros 90 nie zapewniają nawet podczas stosunkowo krótkiego odsłuchu.

Warto pamiętać, że kwestia wygody użytkowania jest sprawą dość indywidualną, być może osoby o innym kształcie i rozmiarze głowy znajdą dla siebie wygodne ułożenie modelu. Jednak ponieważ konstrukcja tych słuchawek jest twarda i dość nietypowa, przed zakupem warto pofatygować się do sklepu by przymierzyć je osobiście.

Odsłuch

Mikros 90 to dość specyficzny sprzęt, bez aspiracji do zadowolenia każdego użytkownika. Dla tych, którzy znają firmę Martin Logan brzmienie słuchawek nie będzie zaskakujące. W skrócie: można tu znaleźć sporo dobrze poprowadzonych wysokich tonów i bardzo precyzyjny, kontrolowany bas w umiarkowanej ilości. Punkt i klarowność to jego mocne strony, więc jeśli ktoś preferuje masywną, ciężką strukturę dołu, raczej nie będzie usatysfakcjonowany doznaniami, które niesie odsłuch w towarzystwie Mikros 90. Tak zdefiniowany bas zapewnia sporo przyjemności podczas odsłuchu w domowym zaciszu, ale w hałaśliwej, miejskiej przestrzeni czuć pewien niedostatek w tym zakresie (zwłaszcza, jeśli odtwarzana muzyka jest pod tym względem dość uboga). W tym miejscu warto podkreślić wagę właściwego ułożenia sprzętu na głowie (co, jak zostało wspomniane na początku bywa problematyczne), ponieważ nawet niewielkie odchylenie nausznic od małżowiny powoduje, że bas przestaje być słyszalny.

Mikros 90 świetnie sprawdzają się za to w przypadku realizacji, które koncentrują się dostarczaniu wrażeń w zakresie niskich tonów. W muzyce electro czy house, masywne fale dźwięku tracą swój ekspansywny charakter i stają się bardziej wyważone (jednak nie każdemu użytkownikowi taki przekaz przypadnie do gustu, bo electropop traci nieco na wyrazistości i mocy serwowanej właśnie przez bas). Średnica podporządkowuje się lekkiej dominacji wysokich tonów – bas nie stanowi solidnych fundamentów dla rozwinięcia się środka – jest przejrzyście, szczegółowo, ze stabilną obecnością naturalnych i wyrazistych wokali. Przy czym męskie głosy brzmią nieco gorzej niż damskie, w tym przypadku brak basowego ciepła bywa dostrzegalny. Góra jest rozbudowana, klarowna i pełna szczegółów, usatysfakcjonowani będą z pewnością miłośnicy perkusji, bo dźwięk podaje ona bardzo naturalnie, w zróżnicowany sposób (niemalże można się domyślać rozmiaru wybrzmiewającego hi-hatu; żeby się przekonać, jak wiele potrafią zaoferować Mikros 90, warto posłuchać perkusyjnych piosenek np. „Cymbal Song” Gavina Harrisona, muzyka, który znany jest z rozbudowanych partii i operowania całą paletą brzmień). Wysokie tony nie są przy tym jazgotliwe czy ostre, wręcz przeciwnie, mają łagodny i przyjemny kontur. Scena wydaje się dość szeroka, mniej fascynująca jest za to głębia (nieco brakuje miejsca na muzyczne plany), ale to wciąż bardzo przyzwoity zakres możliwości w oddawaniu złożoności miksu.

Dźwięk proponowany przez sprzęt Martin Logan prezentuje się naturalnie, ale nie jest to analityczne, surowe i beznamiętne brzmienie. Mikros 90 są słuchawkami zorientowanymi na detaliczność, klarowność przekazu i separację, ale mimo to są wciąż dobrze spojone. Daleko im do podkoloryzowanej, rozrywkowej charakterystyki, dlatego przypadną do gustu osobom ceniącym raczej wierny przekaz, niż moc basowych wrażeń.

Zalety

+ klarowna, detaliczna góra

+ stosunek jakości do ceny

+ precyzyjny bas

Wady

– niewygodne, generują spory nacisk

– poduszki mocno grzeją w uszy

Audiokrytyk.pl