Poniżej przy biurku "studio nagraniowe z nośników cyfrowych". Jako recorder Pioneer CT S610. Numer wskazuje niski model, ale to nieprawda. Mechanizm Reference master, cyfrowy naciąg taśmy, dual capstan, Super Auto BLE System, który też wszystko kalibruje.
Co prawda myślę o kupieniu CT 777, ze względu na lepszą procedurę kalibracji, ale o tym sza :-), by się żona nie dowiedziała.
U mnie w domu ta
sprawa została raz na zawsze załatwiona jasno i po męsku. Żadnego ukrywania się, konspiracji czy strachu przed reakcją żony.
Sprzęt audio to moja życiowa pasja, na którą uczciwie pracowałem przez całe swoje życie. Jestem już na emeryturze i to z moich własnych, ciężko wypracowanych pieniędzy finansuję swoje hobby.
Oprócz klasycznych kasetowców Pioneera, Technicsa, Sony ,Akai, Aiwa,czy Kenwooda, w moich zbiorach stoją stacjonarne nagrywarki CD-Audio Music,odtwarzacze MiniDiski różnych firm, a także cyfrowe magnetofony Sony DAT oraz rzadki system Philips DCC na kasety cyfrowe. Do tego dochodzą potężne szpulowce AKAI z legendarnymi, niezniszczalnymi głowicami typu GX. Te urządzenia to nie są tanie zabawki, ale konkretna technologia, na którą sam sobie zarobiłem. Piękny ten Pioneer CT-S610, to świetna maszyna.
Nie ma w moim domu miejsca na żaden szantaż emocjonalny ani rozliczanie mnie z trzynastej czy czternastej emerytury pod hasłem „miałeś odkładać”. Jeśli pasje faceta nie zagrażają w żaden sposób budżetowi domowemu, to kobieta nie ma prawa w nie ingerować.
W domu to facet ma mieć spodnie, a nie kobieta. Żadne typowo kobiece sztuczki czy próby urabiania mnie nie zmienią tu sytuacji ani o milimetr. Jeśli taki układ kobiecie nie odpowiada i zamierza mnie kontrolować we własnym domu – droga wolna, z mojej strony będzie krótka piłka i pozew o rozwód.
W małżeństwie to ja decyduję o swoim hobby i o swojej autonomii. Pozdrawiam!