Ja ładnych parę lat to muszę wypracować :) Nie znam się na nagrywaniu taśm kalibracyjnych. Nie znam się właściwie na nagrywaniu jakichkolwiek taśm :) i dlatego może głupie się wydać to o co zapytam.
Trochę trzeba rozwinąć żeby wprowadzić w problem. Nooo, może nie problem tylko pewna obserwacja.
Jak ja nadrywam:
No więc biorę piwo :) a potem to wiadomo hehehe
Parę magnetofonów w domu jest- szum taśmy mi nie zawadza i moje poprzednie eksperymenty wyrobiły we mnie taką reakcję że do Dolby B czy tam C podchodzić zacząłem jak pies do jeża. No i było tak do czasu aż kupiłem sobie Kenwooda 9010. Posiedziałem trochę nad nim- wymieniłem ze dwa drobiazgi które już na zdechnięciu były- wyregulowałem go porządnie jak mniemam, na drugi dzień sprawdziłem wszystko. Pograł parę dni i zrobiłem jeszcze jeden odbiór techniczny - malutkie poprawki w regulacji nastąpiły.
No i znowu wziąłem piwo itd.. :)
Taśma taka-owaka-żelaziaka-metalka itd....
No i podkusiło mnie zapodać Dolby przy nagrywaniu w tym 9010. Na pierwszy ogień poszedł B, potem C i co ja słyszę.
Choroba nooo, ten dolby C to wcale taki zły nie jest :) Powiedziałbym nawet że jest całkiem spoko. Jest pewno ale i nie wiem z czego wynika.
Jest tak że najlepiej to mu idzie temu dolbemu C na żelaziakach. Znakomicie wypadła żelazowa Maxima Basf-a zajebiście wprost TDK i to 120-ka
Normalnie kopara mi opadła.
Na pozostałych taśmach d..... nie urywa- wolę bez systemów odszumiania.
Czy to normalne że tak ma być?
Bo w moim odczuciu to dolby wytargało jakość zapisu w tych taśmach na orbitę normalnie. Może to jeszcze zasługa samego Kena?