Audiohobby.pl

24bit/192kHz - dlaczego to nie ma sensu

majkel

  • 7128 / 3726
  • Moderator Globalny
05-05-2018, 16:26
SACD jest gęściejszy tylko do 6kHz, wyższe częstotliwości są na nim obciążone większym szumem kwantyzacji niż Red Book .Do tego format DSD64 jako jednobitowy nie spełnia matematycznych (ani praktycznych) kryteriów stabilności ze względu na kształtowanie szumów i dithering używane przy jego odtwarzaniu, mając narzuconą częstotliwość komparatora oraz pasmo częstotliwościowe zapisanych sygnałów. Można znaleźć PDF na ten temat z 2001 r. Stąd wskoczyły potem (tylko w formie plików) DSD128, 256 i 512, bo przekonstruowanie formatu SACD na 3-bitową deltę-sigmę kilka lat po jego premierze nie wchodziło w grę. Powstały już dekodery i został zatwierdzony standard.
Dla mnie SACD brzmi sztucznie - zbyt gładko, nabrzmiale i z jakimś takim dobarwieniem. Mówię o porównaniach na odtwarzaczach obsługujących obydwa formaty. Niemniej i tak nie mam pewności, że mastering warstwy SACD był ten sam co PCM, i czego ja właściwie słuchałem.

Vinyloid

  • 2017 / 2941
  • Ekspert
05-05-2018, 17:06
Dla mnie SACD brzmi sztucznie - zbyt gładko, nabrzmiale i z jakimś takim dobarwieniem. Mówię o porównaniach na odtwarzaczach obsługujących obydwa formaty. Niemniej i tak nie mam pewności, że mastering warstwy SACD był ten sam co PCM, i czego ja właściwie słuchałem.
Tak czy owak słuchałeś PCM, bo mastering nie jest możliwy w czystej domenie DSD. Z tego, co się orientuję, to nie istnieje oprogramowanie, które by to umożliwiało, z wyjątkiem podstawowej edycji, jak regulacja głośności, cięcie i sklejanie nagrań. Żadne procesory dźwięku w wersji 1-bitowej nie mogą zadziałać, więc żeby im to umożliwić oprogramowanie konwertuje po prostu pliki DSD w całości (lub przynajmniej w części) do PCM i zapisuje z powrotem do DSD po zakończeniu edycji. Podsumowując: format ten do obróbki dźwięku zupełnie się nie nadaje. To oczywiście nie zmienia faktu, że można przygotowywać osobne mastery dla wydań PCM i DSD, z czego ten drugi może być lepiej dopracowany jeszcze przed etapem konwersji.

Vinyloid

  • 2017 / 2941
  • Ekspert
05-05-2018, 17:30
Teraz mam "zwykłego lampowego CD-ka" i na nim większość nagrań 16 bitowych "bije na łeb"
95% materiału SACD-wskiego ,więc jednak o tej "lepszości" decyduje chyba realizacja i dobre urządzenie
odtwarzające ,zresztą wcześniej koledzy o tym pisali .
Otóż to, podstawa to staranna realizacja. Oczywiście nie da się wykluczyć, że zniekształcenia wynikające z "defektów" samego formatu SACD są w jakiś sposób przyjemne w odbiorze dla ludzkiego ucha, ale ja bym raczej typował lepszą jakość masteringu. Na miejscu wydawcy też byłbym skłonny poświęcić na ten cel sporo więcej środków, niż w przypadku zwykłego CD, mając na uwadze różnicę ich ceny.

tetejro

  • 1622 / 818
  • Ekspert
05-05-2018, 21:20
Teraz mam "zwykłego lampowego CD-ka"

Co konkretnie? Kiedys słuchałem sprzętu amnerykańskiego. Jeden z nich - ni epamietam modelu  - mał miec przetwornik na lampach. Gral rzeczywiście bardzo analogowo. Nie wiem czy zdecydowałbym sie na takie brzmienie, troche zbyt ocieplone i "okragłe".

Road To Nowhere

  • 934 / 3729
  • Ekspert
06-05-2018, 10:25

aulait

  • 1192 / 3386
  • Ekspert
06-05-2018, 16:54
Ja mam CD zrobione przez Pana Dubiela z czasów kiedy jeszcze nie produkował całych odtwarzaczy sygnowanych swoją marką, tylko modyfikował. Od lat wygrywa porównania z różnymi często bardzo chwalonymi źródłami, ponieważ fortepian z niego brzmi jak fortepian a trąbka, jak trąbka. Ile czytałem różnych teorii na temat , że ten TDA1541 w trybie NOS i stopień wyjściowy na lampach to nic dobrego, ale bezpośrednie porównanie zawsze burzy te teorie.

Podobnie z DSD, na moje ucho to całkiem spoko potrafi zabrzmieć nawet ze zwykłego DACa Korga kupionego za pięć stówek na allegro.




Road To Nowhere

  • 934 / 3729
  • Ekspert
06-05-2018, 21:47
Był u mnie kolega z niedawno zakupionym Ayonem CD10 Signature ,przyznam,że ten odtwarzacz też
chodził mi po głowie ,zrobiliśmy małe porównanie chociaż jak zapewniał kolega player nie miał
jeszcze przegranych 100 godzin.
Ayon grał  z większą dynamiką ,rozdzielczością ,świeżo i rześko z bardziej otwarta górą ,momentami
na granicy lekkiego wyostrzenia ale to przez specyfikę moich kolumn Altec 604 , współosiowe z tubą
na 16 calowym wooferze .Myślę ,że zmiana mojego srebrnego okablowania na dobrą miedż
rozwiązała by ten problem.
CD Nirvana grała gęściej z większą głębią ,dzwiękiem bardziej spójnym ,nie tak spektakularnie
raczej analogowo , w sumie remis ze wskazaniem na Ayona .
Dopiero Ayon jako dac z zapodanymi plikami DSD "pozamiatał" :-)
Mam na kompie trzy wydawnictwa DSD :Paricia Barber ,Cassandra Wilson i jakiś album Eltona ,
kabel USB WireWorld i to dopiero zagrało .Mój CA 851N z plików DSD tak nie potrafi :-( .
O ile na kolumnach Ayon za grał bardziej przekonująco ,nie marudził i nie różnicował tak słabszych płyt jak
Nirvana to na "teście prawdy" na moim elektrostatycznym zestawie słuchawkowym : Eurydyka+
Stax SR-009 obronił się jedynie ten DSD z Ayona i to po zmianie IC z mojego srebrnego na
Cardas Golden Reference .
CD Nirvana na tym moim słuchawkowym mikroskopie elektrostatycznym pokazała klasę ,tak,że
na razie wyleczyłem się z tego Ayona , czytałem,że CD35 Signature jest lepszy ale to 50 klocków
a ja na razie takich kwot nie ogarniam w kontekście wydatków na pojedynczy
element audio .