Audiohobby.pl

Beyerdynamic DT880

pastwa

  • 3287 / 4339
  • Ekspert
07-12-2019, 13:34
Efekt Waszego pisania jest taki, ze siedze teraz z DT880 (2003) na glowie, wersja oryginalna, bez zadnych modow, puscilem sobie Mari Boine, Gumppet Holvot. Bez zadnego udawania i naciagania, wolalbym je od dawnych Stax 009 z T8000, maja niemalze te sama transparentnosc i otwartosc, a wygrywaja okazaloscia sceny, co dla mnie jest decydujace tutaj, do tego super plynna, kompletnie gladka gora (absolutny brak sybilacji, bez wzgledu na nagrania, ale to moze wynikac juz z tysiecy godzin przebiegu, w koncu maja gdzies 15lat, choc pady sa nowe). Dzwiek ma skale, zadnego skarlowacenia, bardzo liniowy, bez podbic, nie nudzi sie z czasem, bo nie zasmiecaja DT880 swoja neutralna sygnatura nagran.

Oczywiscie, bas nie kopie jak slon, ale na jego zejscie i kulture nie mozna narzekac, no chyba, ze sie bardzo lubi nieustanne podbicie, ktore jest faktycznie wskazane na skwaszonych nagraniach i niedomagajacym sprzecie, ale na tych udanych realizacjach jest juz super (np. The Dark Night Rises). Mozna lepiej ale to juz bardzo slono kosztuje i czesto uzyskiwane jest kosztem zburzonej kompletnosc dzwieku (poczucie ze cos nie zaskakuje w spojna calosc).

majkel

  • 7274 / 4339
  • Ekspert
07-12-2019, 14:16
Mnie zawsze zadziwiała naturalność i polimorfizm sceny muzycznej w DT880. Obojętne, czy modowanych, czy nie. Nie wiem, czy tu nie biją Tesli nawet. Średnica mi się podobała z nich zawsze i nigdy nie rozumiałem narzekań na nią. Bardziej zadziwiała mnie zawsze fascynacja HD600 et consortes. W nich nie pasowało mi praktycznie nigdy nic do końca - ani scena, ani bas, ani średnica, ani góra. Do tego są droższe. ;P Mógłbym nawet przyjąć tezę, że ta cała lepszość super drogich słuchawek polega na tym, iż pewne aspekty określane w nich mianem wybitnych to po prostu taki wybiórczy nadrealizm. Oczywiście nie wyrażam takiego poglądu w ogólności, bo wiem, co można jeszcze podciągnąć w DT880 bez popadania w karykaturę, lub poprawić. Czystość i równość wysokiego pasma na pewno.
Z zejściem basu to mam ubaw, bo się okazuje, że DT880 potrafią świetnie pokazywać jakość basu w systemie. Porównywałem ostatnio dwa prototypy interkonektów i miałem wszystko jak na dłoni, że jedne schodzą niżej, mają bas obszerniejszy i miększy, a te drugie grają z akcentem na średnio-wyższy bas, są twardsze, dźwięk bardziej jak w skorupie, itp.
« Ostatnia zmiana: 07-12-2019, 14:20 wysłana przez majkel »

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
07-12-2019, 14:18
Jak dla mnie jednak DT880 oryginalnie grają zbyt sterylnie i z poszczególnymi dźwiękami podawanymi w zbyt zdystansowany sposób. Jakby się musiały przez jakieś gąbki przedzierać ;). Może mam za słabe źródło, jeśli źródło przedziera się przez te gąbki to szacun dla źródła.

Tutaj to, co wyjąłem z tych słuchawek:

majkel

  • 7274 / 4339
  • Ekspert
07-12-2019, 14:21
Te rzeczy wyjęte z muszel lepiej włóż z powrotem. Nie będzie takiego U i średnica, jak to ktoś kiedyś powiedział - lepiej odmieniona przez przypadki.

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
07-12-2019, 14:32
Te rzeczy wyjęte z muszel lepiej włóż z powrotem. Nie będzie takiego U i średnica, jak to ktoś kiedyś powiedział - lepiej odmieniona przez przypadki.

Właśnie chciałem napisać o tym aspekcie. W trakcie prób modowania przez jakiś czas słuchałem z wyjętym wszystkim sprzed przetwornika i zostawionym oryginalnym wytłumieniem za przetwornikiem. Na próbę wyjąłem to wytłumienie z tyłu i zagrało dla mnie fajniej. Średnica trochę rozedrgana, ale bogata w barwy i "emocje", taka w stylu Grado. Nie słyszę wyraźnych zniekształceń na średnicy, jakichś pików na wyższej średnicy, czy sztucznego echa. Prawdopodobnie negatywne efekty braku wytłumienia eliminują te pady, które sobie wyciąłem, bo one same z siebie dają dźwięk w U.

Ja tu robię robotę Johna Grado, który ocenia na słuch, a nie inżynierów Focala w białych kitlach co wszystko mierzą :D.

Synthax

  • 2297 / 2558
  • Ekspert
07-12-2019, 15:08
Lubię DT880, ale otwarta wersja DT150 (otwarta po stronie glowy a nie tyłu przetwornika) to jeszcze większa soniczna rozkosz i scena

Sekator

  • 353 / 1757
  • Zaawansowany użytkownik
07-12-2019, 18:15
Tak czytam, czytam. Chyba kupię z ciekawości te DT880.

pastwa

  • 3287 / 4339
  • Ekspert
07-12-2019, 19:17
Odradzam, D880 to sa bardzo wymagajace sluchawki, aby wydusic z nich wiekszosc potencjalu trzeba sie mocno przylozyc.

Sekator

  • 353 / 1757
  • Zaawansowany użytkownik
09-12-2019, 05:50
Co to znaczy wymagające? Pod jakim względem? Chcę je kupić bo to po prostu jedne z niewielu w tej okolicy ( HD600, 650, K701 itp) jakich nie słuchałem dłużej.
« Ostatnia zmiana: 09-12-2019, 05:52 wysłana przez Sekator »

majkel

  • 7274 / 4339
  • Ekspert
09-12-2019, 09:35
DT880 są rzetelne w przekazie, więc też rzetelnego podania muzyki wymagają. Nie ma funu w pakiecie, co do pewnego poziomu jakości sygnału jest wadą, a od pewnego zaletą.

Karol

  • 1285 / 2769
  • Ekspert
09-12-2019, 11:50
@Sekator dobre źródło i wzmacniacz wystarczą. Przy moich DT880 600Ω, trzeba mieć jeszcze czym pokręcić. Ja cenię w nich pewną lekkość i subtelna elegancję przekazu. Uważam, że z bardzo dobrym torem mogą to być słuchawki docelowe.

pastwa

  • 3287 / 4339
  • Ekspert
09-12-2019, 12:05
Moge sie tylko zgodzic z przedmowcami, tak samo to widze.

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
10-12-2019, 22:56
Ja jeszcze raz próbowałem przywrócić wytłumienie ze przetwornikiem, zagrało normalniej, równiej, jaśniej. Ale też straciło dużo magii i znowu wyjąłem to wytłumienie. Z tymi dziwnymi padami i bez wytłumienia jest ogromna, otwarta przestrzeń, eteryczne brzmienie o dużej detaliczności, ale też ciepła, ciemna średnica i potężny bas. Dla mnie to pociągające brzmienie, wracam do tych zmodowanych słuchawek codziennie, a oryginalnych DT880 nie chciało mi się już słuchać. Choć jak pisałem, na pewno można się przyczepić do kilku rzeczy technicznie, dla mnie to jest przede wszystkim ciekawa, "magiczna" prezentacja dźwięku.

Korci mnie tylko, aby spróbować jeszcze bardziej otworzyć te słuchawki poprzez całkowite albo częściowe usunięcie osłony obudowy (patrz zdjęcie: czarny krążek z dziurą). Tylko nie mam pomysłu, czym to można wyciąć/wyłamać, podejrzewam, że przy wierceniu to się połamie, bo to twardy plastik ABS. Na pewno po otworzeniu sporo basu się ulotni, ale już widzę, że można to regulować tymi padami od GS1000 - wielkość wyciętej dziury w tych padach reguluje ilość basu.

majkel

  • 7274 / 4339
  • Ekspert
21-12-2019, 11:06
Niedawno znowu mnie korciło pogrzebać w tych jakże wdzięcznych słuchawkach. Cena zakupu nie powoduje drżenia rąk przy modyfikacjach, więc tym bardziej jest to komfortowa zabawa. Tym razem dorzuciłem do środka muszel siateczki gąbkowe dodane do kompletu z chińskimi padami welurowymi, których używam od paru tygodni na nich. Poprawiło się wyraźnie, wyrównała się nieco prezentacja wysokich tonów i pojawiło się ciekawe wrażenie masywności dźwięku, ale nie takiej tłoczonej do głowy, tylko wrażenie dużej obecnej masy dźwięku obok uszu. Średnica ta wyższa nieco wyszła z cienia i powiedziałbym, że teraz jest równiejsza, a nie taka na ciemną stronę zbalansowana, jaką domyślnie posiada wersja 600Ω.
Niemniej, zaczęło mnie za jakiś czas nurtować, co by było gdyby usunąć tę siateczkę na przetworniku z tyłu, bo to pewnie ona odpowiada za poświstywanie wysokich tonów. Jest ona przyklejona do pierścienia z tworzywa, który można zwyczajnie wydłubać i wyciągnąć. Po takim zabiegu słuchawki grają zupełnie inaczej, równo, ale tak "elektrostatycznie" w złym sensie. Ginie konkretność i skumulowana w dźwiękach masa oraz energia. Jak to mawia jeden mój kolega, robią się takie dźwiękowe witraże.
W związku z powyższym uznałem, że za masywność dźwięków odpowiada tenże pierścień, bo przecież nie ta siateczka. ;) Tę ostatnią można odkleić od tego pierścienia, co też uczyniłem. No i to jest proszę Państwa to! Wyrównało się nie tylko na sopranie, którym chyba jeszcze wzrosła rozdzielczość, ale też scena uległa pozytywnej uniformizacji. Wcześniej było lekko tak jak w autobusie miejskim, że w pewnych miejscach są zagęszczone grupki dźwięków, a w innych żaden pasażer/instrument nie ma ochoty stać. Przez kolejne dni z rzędu od tej ostatniej zmiany utraciłem świadomość brzmienia i wkładu samych słuchawek w to, co słyszę. Potrafią się one na tyle dogadać z obszarami mojego mózgu odpowiedzialnymi za adaptację słuchu, że wszystko mi pasuje i nie ma elementu obecności słuchawek w dźwięku.

gruesome

  • 495 / 4277
  • Zaawansowany użytkownik
21-12-2019, 22:02
Tę ostatnią można odkleić od tego pierścienia, co też uczyniłem. No i to jest proszę Państwa to!

Odkleiłem, faktycznie zmianę odczułem podobnie, tzn. większy dźwięk z lepszym wypełnieniem scenicznym. Tylko że w mojej wersji bez żadnego wytłumienia zaczęło się już pojawiać sztuczne echo. Więc jednak coś musiałem popróbować z wytłumieniem. Jedna fizelina z oryginalnego wytłumienia jak dla mnie już za bardzo zmieniła dźwięk w stronę, która mi nie za bardzo odpowiada, tzn. zbytnie zmiękczenie/wygładzenie średnicy. Wymieniłem fizelinę na cienką gąbkę od padów, było lepiej, ale też mi nie pasowało do końca. Ostatecznie włożyłem fragmenty gąbki, która mi została ze spłaszczania padów (patrz zdjęcie), i gra całkiem fajnie, może bas jest za duży i za wolny, ale całościowo dźwięk bardzo fajny.

Swoją drogą ciekawe zajęcie to kształtowanie brzmienia za pomocą wytłumienia, taka adaptacja pomieszczenia w mikroskali. Ponieważ preferuję minimalne wytłumienie, myślałem np. o naklejaniu taśmy z jakąś chropowatą powierzchnią. Pomyślałem też, że można by użyć plasteliny do popróbowania różnych kształtów, na którą można nalepić jeszcze jakąś taśmę.

@majkel a Ty jakich padów używasz?