Właśnie słucham świeżo nagranej przeze mnie płyty CD-Audio i chce się z Wami podzielić wrażeniami, bo wyszła z tego absolutna składanka. Zamiast oklepanych angielskich hitów, wrzuciłem na ruszt temat z francuskim rodowodem. Składankę nazwałem „La Beauté Sauvage” (Dzika Piękność). Tytuł nie jest przypadkowy – cała płyta to jeden wielki kontrast: z jednej strony totalna zmysłowość i piękny kobiecy wokal, a z drugiej – dziki, bezkompromisowy rockowo-bluesowy wykop, przy którym aż chce się mocniej podkręcić gałkę Volume na wzmacniaczu:)))
Dramaturgia tego zestawu wyszła genialnie(tak myślę). Nic tu nie nudzi, a dynamika i bas mają taki wykop, że te niskie rejestry gwarantują głęboki, fizyczny masaż. Dół pasma pulsuje tak miękko i elastycznie, że aż chce się położyć dłonie na tych krągłych, ciepłych membranach i sprawdzić ich pełne zawieszenie... Zobaczcie, jak to poukładałem i o czym tak naprawdę traktują te numery:
1. Zaz – „La Fée” – Magiczny, poetycki i bardzo klimatyczny wstęp przy pianinie. Zaz śpiewa o tęsknocie za dziecięcą magią, niewinnością i dobrocią, pytając swoją dawną „Wróżkę”, jak naprawić ten zwariowany świat dorosłych. Na wejście – pasmo brzmi niezwykle ciepło.
2.Téléphone – „Un autre monde” – I nagle bum! Potężne, melodyjne uderzenie klasycznego francuskiego rocka z lat 80. Kawałek o wielkim pragnieniu wolności i ucieczce od szarej rzeczywistości. Ten riff gitarowy to czysta energia.
3. Élise Laurent – „Je te cherche encore” – Głębokie, dymne wyciszenie. Szeptany, niesamowicie zmysłowy i intymny nocny blues. Autorka śpiewa o miłosnej tęsknocie i szukaniu wzroku ukochanego w mroku pustego pokoju. Na dobrych przetwornikach ten wokal stoi wręcz przed nami.
4. Indochine – „L'aventurier” – Powrót do konkretnego tempa. Pulsujący, kultowy megahit nowofalowy z 1982 roku. Tekst to czysta przygoda – opowieść o przedzieraniu się przez dżunglę i misjach Boba Morane (taki ichni Indiana Jones)
5. BB Brunes – „Orgasme” – Nowoczesny, hipnotyzujący i zmysłowy pop-rock. Tytułowy „orgazm” to w tym wydaniu czysta metafora życiowego zachwytu, euforii i magnetyzmu, jaki przyciąga dwoje ludzi późną nocą. Głęboki bas.
6.Gaëlle Buswel – „La musique que j'aime” – Gaëlle, nazywana francuską Janis Joplin, bierze na warsztat kultowy numer Johnny'ego Hallydaya. Śpiewa o bezgranicznej miłości do rocka i bluesa, który rodzi się z bólu i buntu, ale daje wolność. Głos ma potężny, stuprocentowo kobiecy i z genialnym pazurem.
7.Carla Bruni – „Quelqu'un m'a dit” – Przepiękna, cicha, akustyczna ballada nagrana z bliskiego mikrofonu. Stworzona do przytulania. Carla zmysłowo szept o tym, że choć czas ucieka jak piasek przez palce, to wciąż warto wierzyć w miłość.
8.Noir Désir – „Tostaky (Le continent)” – Potężny, dziki, hipnotyzujący potwór z niesamowitym rockowym uderzeniem. Poetycki, ale niesamowicie wściekły i zbuntowany krzyk przeciwko pogoni za pieniądzem. Przejście z cichej Carli Bruni w ten numer po prostu masakruje uszy-hehehe.....
9. Mademoiselle K – „Peur du noir” – Wielki finał. Zuchwały, szorstki garażowy rock. Przekorna i zmysłowa opowieść o... strachu przed ciemnością i potworach z szafy po północy. Kawałek zamyka płytę z potężnym przytupem.
I jeszcze mała uwaga z mojej strony co do kobiecych wokali na tej płycie, bo te cztery damy to absolutny miks wybuchowy-:)))
Rozstrzał emocjonalny jest tu niesamowity. Z jednej strony mamy Zaz w roli uroczej dziewczynki, która marzy o bajkowej wróżce, oraz Carlę Bruni, która tak cichutko i zmysłowo śpiewa do ucha, że człowiek ma ochotę od razu rzucić wszystko i szukać kogoś do przytulenia.
Ale żeby nie było zbyt słodko, wjeżdżają dwie rasowe rockowe kocice: Gaëlle Buswel, która drze się z takim rasowym, bluesowym pazurem, że facetowi miękną kolana, oraz Mademoiselle K, która w finale zuchwale wykrzykuje, że boi się ciemności, ale robi to z taką furią i rockową bezczelnością, że od razu widać, kto tu rządzi.
Prawdziwa „Dzika Piękność”.
U mnie na sprzęcie gra to po prostu zjawiskowo – w sam raz na wesołą, wieczorową porę! Zna ktoś te numery? Jak u Was prezentuje się francuskie ciężkie granie?
Nota techniczna:
• Nośnik: Maxell XL-II 80 Music
• Źródło/Tor: Pioneer PD-R509 (Legato Link Conversion – czaruje harmonicznymi i zero zamulania cyfrowego)
• Połączenie: TosLink SynTrack
Salutations et bonne écoute !