Towarzysze i towarzyszki, jak to w gospodarce planowanej jest normą, z powodu sił imperialistycznych opóźnienie w inwestycji jest nieuniknione.
Tak poprawiałem, poprawiałem i poprawiałem aż dźwigar złamałem i z ostatniego kolca Iron cactusa Moniki musiałem zrobić nowy.
( znaczy to nie ostatni jako taki tylko ostatni z zapasu hehe )
Echhh, nikt nie napisał że ma być lekko hehehe
Ale muszę powiedzieć że mocny był i trzasnął jak szkło po przekroczeniu dopuszczalnego obciążenia.
Skasowałem go bo kolejny montaż do próby robiłem i zapomniałem rozluźnić jego mocowanie w zawieszeniu i na chama pojechałem. W sumie gdybym go nie przekosił w palcach to zapewne nic by mu się nie stało.
No a nowy trochę musi czekać na utwardzenie kleju.