Audiohobby.pl

Audio => Muzyka => Wątek zaczęty przez: colcolcol w 28-08-2014, 08:36

Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 28-08-2014, 08:36
Gdybym miał wybrać utwór najczęściej odtwarzany w ostatnim roku, byłyby to cztery pory roku.
Tyle słowem zachęty.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Ged w 28-08-2014, 09:32
A ja jako pracę domową na kursie foto przygotowałem swoje zdjęcia z zimowych wycieczek nad Narew i Biebrzę z podkładem Zimy. Po prezentacji wszyscy klaskali (może z szacunku dla siwych włosów :)).
Niestety nie mogę tego zamieścić z powodu praw autorskich Vivaldiego.
Słucham tej wersji:
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Max w 28-08-2014, 09:37
Żona przy tym ziemniaki gotuje i szatkuje kapustę.

Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 28-08-2014, 10:49
Pierwszy, prawdziwy kontakt z Vivaldim zaproponował mi Giuliano Carmignola. Nie mam pojęcia czy tak to powinno być wykonywane (a niby co oznacza powinno?), ale mocna, ekspresyjna i dokładnie trafiająca z tempem w moje oczekiwania muzyka uwiodła mnie na długie wieczory. Niektóre fragmenty uważam do dziś za wzór do naśladowania w interpretacji.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 30-08-2014, 19:25
Wiem, wyświechtany ten Carmignola. Najlepiej byłoby zaproponować jakiegoś Japończyka, grającego na skonstruowanych przez siebie skrzypkach, nagrywającego dla audiofili, ale o takich ciężko.
Tymczasem, dziś do moich łask wróciła druga co do popularności wersja 4S - Kennedy. Ten to dopiero potrafił zagrać muzyczną onomatopeję. Ciary chodzą po plecach i pojawia się gęsia skórka. To nie jest wykonanie osiemnastowieczne, żadnego sentymentu, żadnego pitolenia po strunach. Lubię do tego wykonania wracać, bo w żadnym wypadku nie będzie to tłem (Carmignoli również) do obierania pyrów ani maślaków. Nagranie równie bogate w informacje i emocje co Włocha, ale z nutą nowoczesności, zapowiedzią tego, o czym będzie w następnym odcinku...     
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Synthax w 31-08-2014, 08:14
Polecam wydanie TACETa na winylu. Wspaniałe brzmienie. Wszystko zarejestrowane na sprzęcie lampowym.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 31-08-2014, 08:45
Pisałeś o tym?
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Synthax w 31-08-2014, 23:38
tak jest, tylko to jest SACD a jest też LP
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Elbflorenz w 07-09-2014, 18:09
Carmignola nie jest zły. Ale wolę Freiburger Barockorchester z Von der Gotlzem. Do zespołu dołączony jest ... Harp-Consort Lawrence-Kinga, który robi za basso continuo. Zatem skład zespołu jest tak liczebny całe continuo.
Robi toto wrażenie. W zasadzie każde inne wykonanie brzmi po tym ubożutko, oj ubożutko...
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 07-09-2014, 19:43
Sprawdzę Wasze propozycje.
Jedną z ostatnich pozycji wyróżniających się z masy różnych wykonań, jest niewątpliwie "recomposed" Maxa Richtera.
Płyta o tyle odważna - co popowa, jakby zamysłem tego wydawnictwa było dotarcie do młodszego pokolenia, nie obcującego na co dzień z klasyką. Niektóre fragmenty są cukierkowo słodkie, szczególnie te z podwyższanymi o oktawę powtórzeniami a niektóre nudne przez swoje tempo. Płyta nagrana dobrze, słucha się jej przyjemnie, ale dla przeciętnie wprawionego ucha, jest to pozycja mogąca służyć co najwyżej za tło w popołudniowym spotkaniu przy herbacie. 
Wyraziste motywy melodyczne pomogły Maxowi w przygotowaniu własnej propozycji tego dzieła i w zasadzie tylko fragmenty rozpoznawalne - są do przyjęcia. To co wydobył z FS Kennedy jest bogatsze inwencją twórczą, która u Richtera została zastąpiona elektroniką. Dla wielu ta wersja może być obrazoburcza, ale co tam, kasa misiu, kasa.
Pewnikiem posłuchamy jej na Audioshow.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: palton w 08-09-2014, 10:37
Oczywiście znam kilka wykonań, dosyć ciekawa jest audiofilsko wydana przez Lipińskiego LRF CD 101 VIVALDI - Cztery Pory Roku
http://www.lipinskisound.com/LipinskiRoyal/catalogue.php

Trochę mnie irytują czytane przez Kolbergera wstawki pomiędzy muzyką, ale poza tym, jest całkiem nieźle.

Cytuj
Wspólnie z Filharmonii Narodowej przygotowaliśmy Niezwykłe Wydanie - płyta CD "Cztery Pory Roku" Antonio Vivaldiego - w wykonaniu Orkiestry Kameralnej FN pod dyr. Jana Lewtaka i solowej partii w Wyk. Mariusza Patyry - jedynego Polskiego zwycięzcy konkursu skrzypcowego N. Paganiniego wag Genui. Dodatkowo płyta zawiera TZW. Przewodnik po Czterech Porach Roku. SA czytane przez Krzysztofa Kolbergera Oryginalne - wpisane wag partyturę utworu - sonety Vivaldiego wag tłumaczeniu Krzysztofa Lipki, gdzie kazdy wiersz JEST Ilustrowanego krótkim fragmentem Muzyki. Oprócz Tego kazdy koncert - Tak Jak Tego sobie życzył Vivaldi - poprzedzony JEST przeczytanym również przez K. Kolbergera sonetem odnoszącym sie do następującej po, NIM Pory Roku. W Tym wypadku nagrane zostały Nigdy dotąd nie nie publikowane sonety Agnieszki Osieckiej, które autorka napisała zainspirowana Muzyka Czterech Por Roku.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 12-09-2014, 19:38
Jak będziesz w okolicy, to nie zapomnij o tej płytce chyba, że masz namiary na bezpłatne, przyjacielskie użyczenie.

No torrent OC.

Przeczytałem gdzieś o 29 milionach płyt z tym dziełem. W zasadzie każdy kto ma możliwość próbuje się z nim zmierzyć.
Von der Gotlze jest wciągający. Przeszkadzają mi w realizacji bezbarwne pobrzękiwania strun, jak brzęczenie pszczół na lipach, ale czuć wielobarwność i większą ilość instrumentów. Tempo niezłe, od strony technicznej bez zarzutu, nie pasują mi jedynie zmiany tempa, są zbyt toporne, ot niemieckie poczucie smaku.   
TACET wydał (w moim odczuciu) materiał za surowo. Zostawiono sporo niedoróbek a i sam solista nie wszystko zagrał na tip top. Nie mam poczucia - słuchając tego wykonania - całkowitego panowania nad instrumentem. W szybszych, trudniejszych technicznie momentach czułem lekki opór materii.
Z pewnością wrócę do tych propozycji.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: palton w 17-09-2014, 01:37
Jak będziesz w okolicy, to nie zapomnij o tej płytce chyba, że masz namiary na bezpłatne, przyjacielskie użyczenie.
Jasne. Może zabiorę ją na AS. Będziesz?
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Max w 20-09-2014, 15:29
http://www.ebilet.pl/szukaj.php?tid=14703&t=t&ref=hot

No, koledzy audiofile, nie ma wymówek. Dziewięć koncertów w całej Polsce. Niepowtarzalna okazja by sprawdzić jak daleko (ew. jak blisko) naszym systemom do "żywych instrumentów"!
Niecierpliwie czekam na opinie.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 20-09-2014, 17:41
Z pewnością skrobnę parę słów z koncertu łódzkiego.
Staram się zaglądać do FŁ i ilekroć tam jestem, mam dreszcze po usłyszeniu pierwszych taktów smyczków. Takie bogactwo barw jest niedostępne dla sprzętu. To oczywiście od strony fila. Od strony muzycznej bardzo mi zapadł w pamięci mi występ Juliana Steckela. Grał ulubionego kompozytora mojej znajomej (mezzosopranistka) - Dvoraka.
Liczę na udaną prezentację Czterech Pór.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Bacek w 29-09-2014, 20:03
A jak na tym tle prezentuje się Kulka z Warszawską Orkiestrą Symfoniczną, ktoś słuchał?
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Renia239 w 02-10-2014, 21:32
Polecam bardzo wyrazistą interpretację Czterech Pór Roku  w wykonaniu Gidon Kramera
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 05-10-2014, 07:47
Jeżeli naszym priorytetem jest wyrazistość i oryginalność, to wersja Kulki nie zachwyci. Trudno coś zarzucić graniu przez naszego solistę, ale też trudno nagrodzić za nowatorskie, niepowtarzalne czy nietuzinkowe podejście do tematu.
Moim poszukiwaniom zawsze bardziej towarzyszyła chęć poznania niż czarowania a przeciętność nie jest ceniona nawet wtedy, kiedy gra wirtuoz.
Wspomniana wersja Kremera może być ciekawa, spróbuję posłuchać....
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Renia239 w 05-10-2014, 14:03
To posłuchaj Gidona i zadaj sobie pytanie który koncert chciałbyś zobaczyć na żywo ? A przeciętność wirtuoza ceniona jest w konserwatorium na egzaminie.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 08-10-2014, 18:35
Ciekawe są Wasze propozycje i pokazują nie tylko różnorodne podejście interpretacyjne wykonawców, ale również różnorodność Waszych gustów i oczekiwań. Bardziej wzbogacające jest odsłuchiwanie jednej kompozycji niż kabla USB  ;D

Czekając na jutrzejszy koncert w Łodzi, słuchałem Czterech Pór w wykonaniu Richarda Galliano. Tak, to akordeonista, który postanowił zmierzyć się z tym dziełem. Jak wyszło? Hmm... jest w swojej interpretacji może zbyt przywiązany do oryginału i czasu powstania a próbę takiego przeniesienia wprost i w skali 1:1 ze skrzypiec na akordeon, przypłacił porażką. Niby super precyzyjnie, nagranie doskonałe, ale gdzie się podział pokaz możliwości akordeonu i związanym z tym, możliwym a niezrealizowanym zamysłem twórczym? Został tylko zamysł odtwórczy, choć jako taki do zaakceptowania. Tylu innych odwalało pańszczyznę, dlaczego Richard miałby się silić na rewolucję?

Na końcu pozostał pewien koszmarek, bo jak o nim wspomnę to mnie coś w środku skręca. Ale, ale miał niemal 4 mln wyświetleń na YT, czyli to musi być coś ciekawego! Koszmar na dobranoc.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Renia239 w 08-10-2014, 20:37
Jak bardzo interesują Cię ciekawe wykonania to polecam  na jazzowo Jacques Loussier Trio
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 10-10-2014, 09:00
Dzięki za propozycję, już czeka na spotkanie.

Na wczorajszy wieczór w Łódzkiej Filharmonii Mario Hossen przygotował kilka utworów z okresu baroku oraz popis wirtuozerski. Oprócz Vivaldiego, z zespołem Camerata Orphica zagrał utwory J. Pachelbel, F. Geminiani oraz G. Tartini. Pierwszą część koncertu zakończył Taniec Czarownic Op.8 Paganiniego oraz Passacaglia g-mol G.F.Händla. Drugą część wypełniły Cztery Pory Roku i dwa bisy - Vivaldi oraz tango z filmu Zapach Kobiety.

Koncerty Vivaldiego zagrane były z ogromną swobodą, zespół doskonale się rozumiał i nie był to występ Mario + reszta świata, ale doskonały przykład współgrania. Bułgarski solista pokazał to dzieło w szybkim tempie, które w żadnym momencie nie sprawiło kłopotów a ni jemu, ani zespołowi. Wykonanie było mocno tradycyjne, z akcentami w oczekiwanych miejscach, także rewolucji łódzkiej na scenie nie było. Ta przewidywalność dynamiczna oraz wirtuozeria, pozwoliła na zabawę słuchaniem, bez cienia obawy o kondycję wykonawców i bez specjalnego angażowania szarych komórek.
Hossen grał na pięknie brzmiących skrzypcach, z których potrafił wydobyć nieprzeciętne barwy. Instrument G.B. Guadagniniego w jego rękach zabrzmiał mocno, piękną górą, niesamowitymi dolnymi rejestrami i bogatym środkiem.

Magnesem koncertu był Vivaldi, ale na mnie największe wrażenie zrobił Le Streghe Paganiniego. Ten utwór powinien kończyć cały koncert i byłaby owacja na stojąco. Paganini często brzmi w niewprawnych rękach jak relacja z prób albo zapis ćwiczeń. Bierze się to z wypełnienia - nie tylko tego - utworu ogromną ilością niezwykle trudnych technicznie pasaży, gry wielogłosowej, flażoletów przeplatanych spiccato, staccato, grą palcami nie wspominając o otwartej furtce na imprezę z barwami. Dostać koncert muzyczny z tej sałatki wirtuozerskiej za takie pieniądze - bezcenne. 
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 18-10-2014, 16:24
Janine Jansen to kolejna wykonawczyni, która dziś zagościła na moich głośnikach. Jej wykonanie 4 sezonów jest aksamitne i kobieco łagodne. Może się podobać takie muskanie strun, brak natarczywości i nerwowości samczych wykonań a przy tym wszystkim precyzyjne i perfekcyjne w trafianiu w nutę. Płyta, którą słuchałem została okraszona chyba partią organ, ale dyskretnie i zaskakująco w tym dziele. Bardzo podobała mi się "rozmowa" solistki z klawesynem, przypominająca zabawę i rodzinny występ. Muzyka na płycie płynie i można spokojnie zająć się Bubble Witch Saga 2  8)
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: janek2A3 w 18-10-2014, 22:47
Ciekawy wątek.

Posłuchałem sobie najpierw tego Giuliano Carmignola. Dość ciekawe i odważne wykonanie szczególnie jeżeli chodzi o tempo. Mimo, że jest one bardzo szybkie, to wykonawca technicznie radzi sobie bardzo dobrze. Nie mniej jednak dla mnie osobiście jest to raczej ciekawa ale jednak "odskocznia" od tradycyjnego wykonania.

Dużym zaskoczeniem dla mnie okazała się natomiast pani Janine Jansen z zaprezentowanej przez Kolegę płyty. Nic tylko usiąść i słuchać - przepiękne.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 25-03-2015, 21:11
Joshua Bell.

Uwielbiam go. Sprawia mi przyjemność słuchanie zarówno jego gry jak i barwy Stradivariusa a jego "Cztery pory roku" zasługują na odsłuch taki wstydliwy - audiofilski. Płyta wypełnia pokój barwami, niezłą dynamiką i niezwykle czytelnymi w całym zakresie partiami smyczkowymi.
A interpretacja? Mnie usypia. Za mało jest w niej drapieżności, głębokie wibrato skrzypka działa kojąco a mistrzowska technika pozwala niemal zupełnie wyłączyć analityczny sposób słuchania. Niemal, bo pierwszą część zimy mógł zagrać sprawniej. Nie tylko szybki pasaż z początku utworu sprawia wrażenie "niepewnego", ale cała pierwsza część Allegro jest zagrana za "równo". Brakuje mi zabawy w hasło - odzew, zmiany natężenia dźwięku i barwy w poszczególnych fragmentach tak, aby miało się wrażenie "rozmowy" dwóch instrumentów. Ale to takie moje szukanie dziury we wspaniałej grze i pięknych dźwiękach z tej płyty. 
 
 
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: almagra w 25-03-2015, 23:06
Tamta lepsza! Pociągnąłby smykiem po wiolonczeli...
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 06-09-2015, 10:40
Odświeżę, bo odkryta ostatnio płyta na to zasługuje.
Anne Akiko pokazuje się ze świetnej strony na płycie 4S. Jej Vivaldi jest barwny i na pewno warty odsłuchania, ale ....

Nemanja Radulovic, hmm, palce lizać.
Trzeba go posłuchać! Jego interpretacja Vivaldiego porywa swobodą i energią, odkrywa na nowo możliwości barwowe skrzypiec, zaurocza dynamiką, rytmiką i frazowaniem, zaskakuje artykulacją oraz świeżym podejściem do każdego taktu i części tego dzieła.
Słuchanie Radulovica to czysta rozkosz i po włączeniu jego płyty, czas się zatrzyma i najprawdopodobniej nie odejdziecie od kolumn do ostatniego dźwięku.   
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 06-09-2015, 15:50
Rumburak:
Troszkę inne spojrzenie na pory roku :  MAX...

Dokładnie rok temu o niej wspomniałem... ;D
 
znudziła mnie dosyć szybko, bo po pierwszym razie. Szczególnie irytujący jest pomysł z powtarzaniem jednej frazy jak w Hey Jude Beatlesów. Nie trwa to czterech minut, ale nawet kilkukrotne powtórzenie zapada w mojej głowie niczym walenie cepem. Żeby to choć miało jakiś "głębszy sens", ale nie, to taki wypełniacz czasu na płycie.
Plusem jest ciekawe brzmienie, DG lipy nie odwala...
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Max w 08-09-2015, 11:43
Przez wiele lat "Le quattro stagioni" kojarzyły mi się jak najgorzej. Owe wyświechtane tematy główne, pojawiające się w różnych miejscach przy byle okazjach. Owa przynależność do "world's greatest hits" razem z Ravelowskim Bolero czy "Odą do Radości" z Beethovenowskiej 9-wiątki, i innych podobnych kwiatków - czyli rzeczy, które dobrze znam i których szczerze nie lubię !

Ale zdarzył się przypadek, iż w zestawie płyt wyniesionych przypadkowo, bodaj z "Saturna", zabłąkała mi się plytka "The Four Seasons" w interpretacji Academy of SMitF, pod, rzecz jasna, Nevillem Marrinerem. Dość powiedzieć, że płytka towarzyszyła mi w samochodzie przez całe wakacje.
Ileż tam ciekawych tematów, zmian nastrojów, subtelności, ale i całkiem nowoczesnych i oryginalnych motywów. Do tego kapitalnie zagrane i świetnie zrealizowane nagranie DECCA. Na płycie,( i to było właśnie powodem, iż po nią sięgnąłem), jeszcze trzy koncerty na instrumenty dęte. Też interesujące. Generalnie duży plus dla owego wydawnictwa :-)

Proponuję dalej eksplorować Vivaldiego, albowiem nie kończy się jego muza na "Le quattro..."
Wspomniane koncerty dęte, kapitalne koncerciki skrzypcowe (mam w wykonaniu Carmignolli (ARCHIV) ), albo "L'estro armonico" (dzięki Elbflorenz) - 12 koncercików, które specjalnie dla mnie grają Fabio Biondi & Eropa Galante.

Warto się pochwalić, że przy okazji tegorocznej wycieczki do Wenecji, nie omieszkałem odwiedzić kościoła Chiesa di Bragora, w którym nasz mistrz został ochrzczony, widziałem także obrzydliwie zasłonięty wielką reklamą zegarka (fuj), kościół Santa Maria della Pieta (gdzie prowadził konserwatorium dla sierot). Zapewniono mnie, że to tylko na czas remontu :-)
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 09-09-2015, 08:24
Pojechałeś Rumburak, mocne, uproszczone do granic, bez klimatu, lekkości, polotu, sieczka biegłych w operowaniu na gryfie grafomanów. Dobrze, że nie rzuciłem na to uchem przed snem, kłopoty murowane.
Gdyby Vivaldi to usłyszał, spaliłby QS i wskoczył do Canal Grande albo odwrotnie.


...przypadek...
...Proponuję dalej eksplorować Vivaldiego...

Bo też piękno jest niedefiniowalne i znajdujemy je w najmniej oczekiwanych momentach. Warto być gotowym na zauroczenie.

  Wczoraj porównałem dwa, z pośród posiadanych przez siebie wykonań 4S: wspomniana Akiko Meyers z English Chamber Orchestra z 2014 (wersja na YT jest inna...) oraz Michel Schwalbe, Herbert von Karajan, Berliner Philharmoniker z 1972 roku.
  Pierwsza rzecz to sposób rejestracji. Dawne nagranie jest blade, z głębi, pozbawione wysokich rejestrów, najprawdopodobniej zarejestrowane za pomocą niewielkiej liczby mikrofonów (dwa?). Akiko zarejestrowana jest nowocześnie, czyste i soczyste brzmienie wypełnia całe pasmo, jest podział na strefy i plany.
  Od strony muzycznej starsza interpretacja jest bardziej miękka, nastrojowa, taka miła dla ucha, ciepłe kluchy, ale również mniej precyzyjna, zawiera sporo niewielkich zafałszowań dynamicznych i muzycznych. Nowsza to niemal komputerowy majstersztyk. Podrasowane jest wszystko co się da poprawić, zero nieczystości zarówno w tempie jak i w precyzyjnym trafianiu w częstotliwość, ale też umiejętnie wykorzystano możliwości barwowe skrzypiec. Tymi barwami Nigel Kennedy kiedyś szokował, Akiko "spóźniła się" o dekadę albo dwie.

Może weźmiemy na tapetę Czajkowskiego No.1 ? Niech ktoś zapoda temat  ;)

 
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 17-07-2018, 16:46
2018, to chyba nie zasługuje nie tylko na zakup, ale nawet na zarchiwizowanie na serwerze... Mylę się?

Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Egon@ w 31-07-2018, 09:16
Dla mnie jedyne słuszne Sezony to Anne Sophie Mutter pod Karajanem, choć najbardziej klasyczne to Giugliano Carmignola & Andrea Marcon
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 17-10-2020, 07:42
Luca Sulic w transkrypcji na wiolonczelę.
Dziwna jest próba "dogonienia" skrzypków przez gitarzystów, akordeonistów czy - jak w tym wypadku - wiolonczelistę w dyscyplinie dla nich niedostępnej. Jedna pomyłka czy zawahanie nawet, powodują u słuchającego dyskomfort i włączenie analitycznego sposobu słuchania. Zaczynamy się modlić o zdrowie bohatera i aby wyszedł z walki w miarę niepoobijany :P
Sulic jest baaardzo biegłym wiolonczelistą, ale pomylił konkurencje. Wykonanie raczej jako ciekawostka, bo nie tworzy aury i świata barw a zabierze na wyścig.
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: Zmelmag w 17-10-2020, 11:42
to dla odmiany, zeby nie zasnac :-)

Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 15-01-2021, 18:02
Odmiana - tak, nie zasnąć - nie.
Dobrze zagrana klasyka może wprowadzać w trans. Wielokrotnie widziałem na koncertach w filharmonii śpiochów, na koncertach jazzowych tylko śpiących pijaków.
Leila Schayegh, 2019. Realizacja mało barokowa a przecież pierwsze skrzypce gra p. profesor... Ptaszki w "Wiośnie", jakieś bliżej nie określone szumy lata, dziwne ozdobniki i zaskakujące improwizacje. Płyta mogłaby być audiofilską perełką, gdyby nie wiele niedociągnięć. Instrumenty są bardzo czytelne, ale puszczone jak do szturmu, wszyscy na słuchacza. Spokojnie, należało coś wycofać, wyciszyć, niech słuchacz zapragnie słodyczy po skosztowaniu kęsa. A tu dostajemy od razu całą szwajcarsko-irańską czekoladę. Natręctwo związane z pamięcią o pochodzeniu Leili nie pozwoliło na zaufanie. To nie jest płyta z muzyką barkową, bliżej jej do Maxa Richtera niż do Carmignoli. Nie zaufałem jej też od strony technicznej tak jak Radulovicowi. I jeszcze ten irytujący szum wentylatorów w miejscu realizacji.
Niby wszystko złe a wysłuchałem do końca :P
Leila zaprasza na Vivaldiego:
&feature=emb_logo
Tytuł: Cztery pory roku
Wiadomość wysłana przez: colcolcol w 17-01-2021, 07:09
Z końcówki ubiegłego roku pochodzi "Amato Bene" Anastasi Petryshak. Dobrze zrealizowana płyta młodej, słowiańskiej skrzypaczki. Nie udziwniała na płycie, ozdobniki bez fajerwerków, tempo bardzo dobre, tylko szybka końcówka Wiosny jakby dostała zadyszki. Może to tylko wrażenie? Polecam.