Audiohobby.pl

Audio => Słuchawki => Wątek zaczęty przez: majkel w 19-11-2008, 14:03

Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 19-11-2008, 14:03
Zakładam ten temat, ponieważ mamy dla siebie całą zakładkę i nie ma sensu tłoczyć wszystkiego do bardziej ogólnych wątków.

Szykuje się spotkanie w najbliższy weekend w Nautilusie w Krakowie z inicjatywy Piotra Ryki, o czym rozpoczęliśmy już dyskutować. Od razu mówię, że zdecydowanie bardziej pasuje mi sobota niż piątek, może być nawet niedziela, byle nie wieczorem. Może zacznijmy coś ustalać?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 19-11-2008, 14:26
OK, czyli na dzień dzisiejszy wygląda, że nic z tego w ten weekend. Mnie to o tyle pasuje, że wzmacniacz do użytku publicznego zacznę składać dziś, a w tygodniu pracy to szaleństwo, żebym to zrobił porządnie i jeszcze żeby sobie pograł do soboty. Oczywiście wzmacniacz będzie "krążył", więc zapoznanie się z nim nie musi mieć nic wspólnego z meetingami.
Tymczasem jest kolejny pomysł na quick meeting w Sosnowcu. Rolandsinger i Fallow znają temat, więc ewentualnie przez PW, co i jak z niedzielą. ;)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 19-11-2008, 14:35
OK. Mysle, ze bardzo dobry pomysl ze bedziemy mieli watek tylko o spotkaniach, bedzie sprawnie i wiadomo gdzie szukac.

W takim razie - ja dodam, ze na quick meeting sosnowiecki w niedziele - jak najbardziej.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: josef w 19-11-2008, 15:07
jeśli będzie jakieś spotkanko w KRK to chętnie wpadnę :)
najlepiej sobota albo piątek ale po 18-stej...
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 20-11-2008, 14:38
Może i ja się pojawię w Sosnowcu
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 20-11-2008, 18:20
Pojaw się. Miejsce i godzinę spotkania w niedzielę niech poda Rolandsinger lub Fallow. ;)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 20-11-2008, 18:49
Ok, poskładam na tę okoliczność PCLinka GFmod v2 ;)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: vide w 20-11-2008, 19:51
Do Sosnowca mam nie za daleko,jak by nikt nie miał nic przeciwko to chętnie bym sie zjawił:)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 24-11-2008, 01:03
Melduję, że odstawiłem Bartka do domu i sam już jestem na mieszkaniu. Więcej wrażeń pojawi się pewnie za kilkanaście godzin. Na razie takie luźne uwagi oogólne: GS1000 Fallowa są znacznie bardziej rozegrane od moich, przez co grają jaśniej i bardziej otwarcie, ale też z większą dawką bezpośredniości. Yamamoto oprócz lamp fabrycznych Western Electric bardzo mi leży z Sylvaniami, jako lampami dokładnymi ale nie poprawiającymi błędów popełnionych na wcześniejszej ścieżce sygnału, do tego świetna kontrola od samego dołu pasma. Uniwersalność mojej ostatniej konstrukcji wzmacniacza chyba się potwierdziła - CAL!, DT880 lub K701 po prostu zakłada się na głowę i słucha, z Grado myślę, że też tak jest. Pole do popisu zostaje dla źródła i łączówki. Ciekawie wypadły porównania źródeł, najpierw na głośnikach napędzanych z docenionego przez AS-Redakcję Denona PMA-1500AE, potem fragmentarycznie na Yamamoto i moich samoróbkach w dwóch wersjach układowych.
Podziękowania dla gospodarza za zapewnienie kompleksowego zaplecza odsłuchowego (ciastka, napoje, prąd, lokal, świetna atmosfera, itd.) i cierpliwość - trochę nam zeszło. ;) cdn.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: zolt w 24-11-2008, 13:02
I czy może majkel w końcu mi odpisze na moje wiadomości prywatne co od wzmacniacza...
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 24-11-2008, 18:16
Zolt, pewnie zajęty pracą ...

Niedługo pewnie pojawią się relacje ze spotkania łącznie z dokumentacją fotograficzną. Szanowny Gospodarz nawet filmiki ponagrywał jak potykamy się o kable ;)

Trochę tego sprzętu było i nie każdy słuchał nawet raz wszystkich konfiguracji
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 24-11-2008, 19:14
Tak. Bylo b.duzo i nie wszystko konfiguracje zostaly przesluchane przez wszystkich poniewaz mozna by zlozyc kilka torow. North Star np. nie byl podlaczony w ogole pod glosniki a ja np. potem zorientowalem sie, ze za malo posluchalem Beresforda na sluchawkach - teraz staram sie ulozyc to wszystko jakos w glowie i wyciagnac wnioski.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: zolt w 24-11-2008, 19:23
Jakby kiedyś było spotkanie w Płocku to z chęcią pojawię się ze swoimi ATH-A900, bo raczej gdzieś dalej nie mam możliwości przyjazdu :( a wielka szkoda.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 24-11-2008, 20:04
@zolt, sorry, czasem przychodzi po kilka wiadomości na raz, mogłem coś przegapić.

Spotkanie jak zwykle było "lekko" chaotyczne, więc nie wiadomo od której strony zacząć. Może spis urządzeń:

- DAC North Star 192 MkII
- DAC Audionemesis DC-1 upgrade + okablowanie Tara Labs
- DAC Beresford TC 7510 Mk6/? mod Stage 2.1
- DAC DIY CS8416 / CS4397 mod by majkel
- marantz SA7001
- CD Technics SL-PS840 mod by majkel
- PCLink GFmod 2 (takie coś, co udaje kartę muzyczną po USB i wysyła dane cyfrowe do DACa :) )
- Grado GS1000 x2
- Grado RS2
- Creative Aurvana Live! @ kabel HD650
- Creative Aurvana Live! @ kabel Conducfil Sonolene 3014
- IC Acrolink 6N-A2400II
- IC DIY Conducfil 8896 / Neutrik NYS373
- IC DIY Cinducfil 8030 / Neutrik NYS373
- DIC Profigold PGD4000
- OC Beresford TC 3618 x2
- wzmak Yamamoto HA-02, 3 zestawy lamp
- wzmak Moonlight v.6
- wzmak Moonlight v.8 "spider"

Z góry przepraszam za braki lub pomyłki w BOMie. Każdy z nas słuchał tylko części możliwych zestawień, i nie wszyscy tych samych. Na początek napiszę jak znajduję źródła pobieżnie zapuszczone na głośnikach.

AudioNemesis DC-1 upg. - mistrz głębi i przestrzeni oraz obudowywania instrumentów powietrzem. Przyjemne, analogowe brzmienie, dla mnie mógłby grać z większym impetem, szybszym atakiem i mam drobny zarzut w stosunku do grania instrumentów dętych - dla mnie jak przez woalkę, chciałbym ostrzej, z wyraźniejszym obrysem. Z drugiej strony szanuję sympatię w kierunku takiego grania, wynikającego zapewne z technologii Non-OS. Talerze też mogłyby być bardziej dosadnie blaszane, choć zdarzało mi się słyszeć też perkusję grającą w podobnym klimacie.

DIY DAC CS-mod - Tu miałem dylemat odnośnie polaryzacji wyjść, druga część odsłuchu odbyła się na ustawieniu "domyślnym", nie w czystą klasę A na wyjściu jak na początku. Dźwięk określiłbym jako konkretny, gęsty i wyraźny. Bez takiej analogowej magii jak AudioNemesis, ale grający zdecydowanie i w dużej mierze zasadniczo. Budowa planów dla mnie była bez zarzutów, rysunek instrumentów wyraźny i stabilny, czyli tak jak lubię, i do czego też dążyłem. ;) Muzyki na tym DACu jest ilościowo i wagowo dużo, ale bez natłoku i z porządkiem. Dobry drive na jazzie.

Beresford TC 7510 Mk6/? Stage 2.1 - pierwsze co pamiętam to parokrotne podejście do kwestii głośności, którą chciało się podciągnąć, gdyż nie było takiego rozmachu i swobody jak z poprzednich urządzeń. Dźwięk był jakby uspokojony na średnicy, pozbawiony cienia krzykliwości i neutralny. Średnie tony były miękkie i lekko wycofane jak dla mnie. Niewątpliwie typ prezentacji pasujący do słuchawek Grado, bo z tego co wiem, pod te słuchawki celowane były modyfikacje.

Technics SL-PS840 mod. Podobnież ja celowałem swojego DACa pod GS1000, spychając na drugi plan wyjście analogowe Technicsa SL-PS840 już od paru miesięcy, a jak to wyszło na zestawie głośnikowym Rolanda i Acrolinku? Koledzy określili to jako pół drogi między AudioNemesisem, a DACem CS. Technics błysnął zasadniczo średnicą, co mnie w sumie zdziwiło, ale tak to wyszło. Ustępując pola AudioNemesisowi pod względem przestrzenności absolutnej, Technics zachował plany z pewną dozą tej analogowej głębi, a przegonił DC-1 pod względem wielobarwności średnicy i rysunku instrumentów. Były one wciąż łagodnie zaznaczone, ale bardziej punktowe, coś jakby sweet spot między powietrzem wokół instrumentu, a blaskiem. Mimo iż ja lubię jeszcze większą zgryźliwość wysokich nut trąbki, to takie granie w tym konkretnym zestawie zaakceptowałem. Zgoniłbym ten stan rzeczy na interkonekt Acrolink, gdyż z kablami DIY, które mam w domu, nie uzyskałbym takiego nasycenia wyższego zakresu tonów średnich.

Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 24-11-2008, 20:19
No juz ladnie sie zaczyna :) :D

Ja tylko dodam, ze:

- byly jeszcz AKG K701 i DT 880 Pro, te pierwsze byly sluchane przez GradoFana i przeze mnie na bank.
- North Star M192 byl w wersji mkI nie mkII :) oraz bed moda - "fabryczny"
- lampki do Yamamoto to byly Westinghouse, Sylvania Gold oraz Western Electric. Philipsow zapomnialem zabrac a Kriogeniczne Northern Electric leca w tej chwili z USA.
- mojego kompa z EMU1212m nie bylo poniewaz w momencie kiedy chcialem go zabrac, okazalo sie ze wszystko jest ...bardzo...rozlatujace sie i zlozone "aby bylo" i sukcesywnie zaczelo sie rozlatywac, nawet radiator na CPU jest dosc..hmm w wersji rozwojowej (pasywny, duzy kolos) wiec ciezko by to bylo wszystko przeniesc.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: zolt w 24-11-2008, 21:50
A może jakieś rozwinięcie i coś więcej o Moonlighcie v.8 ?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: chrees w 24-11-2008, 22:04
Czy koledzy tranzystorowcy wsłuchali się na ile słychać Yamamoto na standardowych lampach WE? ;-)
Jakaś uboga ta Wasza relacja, koledzy ;>

-------------------------------------------------------------------------------
Obcych ksiąg nie czytajcie. Czego nie wiecie - Księdza pytajcie.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rolandsinger w 25-11-2008, 01:14
Jak znajdę czas, to też coś skrobnę.

Majkel wielkie dzięki za sugestię odnośnie kierunkowości IC - różnice są dla mnie zdumiewająco niewytłumaczalne.

_____________________________________

Estetyka jest kwestią gustu
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 25-11-2008, 14:23
Jestem w połowie większego sprawozdania.

Co do pseudo voodoo w audio. Roland przekonał się co daje polaryzacja w gnieździe sieciowym, a ja usłyszałem skutki przeczyszczenia styków w interkonekcie. Nie wiem czy do jakaś magiczna szmatka była czy zwykła mikrofibra?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: aasat w 25-11-2008, 14:52
>> GRADO__Fan, 2008-11-25 14:23:18

Co do pseudo voodoo w audio. Roland przekonał się co daje polaryzacja w gnieździe sieciowym, a ja usłyszałem skutki przeczyszczenia styków w interkonekcie. Nie wiem czy do jakaś magiczna szmatka była czy zwykła mikrofibra?

Odnośnie styków w IC tez ostatnio przekonałem się nausznie o jego skutkach. Źle wpięty IC całkowicie zepsuł stereofonie, nie dało się słuchać. A najgorsze to, że wpinałem go po raz pierwszy do nowego wzmacniacza i tak chodziło to przez kilka dni. myslalem, ze tak ma grać, albo, ze cos nie tak z moim słuchem. Dopiero wizyta mojego kumpla który stwierdził, ze perkusja nie gra równo dało mi do myślenia, ze może wzmacniacz jest uwalony.
Ponowne wyjecie wtyków i wpiecie dało nieoczekiwany efekt. Wszystko zaczeło grać prawidłowo
Nie rozumiem teraz jak to mozliwe, ze skoro cinch był wpiety do konca a mimo to nie stykał dobrze.

Tak samo wiec zabrudzenia styków mogą mieć dramatyczny wpływ na dzwięk

Dodam, ze nie jestem kablomaniakiem i nie słyszalem jeszcze róznicy miedzy kablami
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 25-11-2008, 14:53
Co do przeczyszczenia stykow - nigdy tego nie robilem ale postanowilem wczoraj zrobic pierwszy raz. Zrobilem to dob rze i jak trzeba, dodatkowo przeczyscilem nozki lamp - coz, dziala. Przy tak czestym zmienianiu wszystko mialo jakas nalecialosc.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: aasat w 25-11-2008, 15:12
Sorki za offtopic, ale nasuwa mi sie jedna mysl, ze może róznica w graniu IC zalezy głownie od zabrudzenia wtyków. to byłaby szokujaca prawda :), najprostszy upgrade IC to przeczyszczenie jego wtyków.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 25-11-2008, 15:13
No bo na cóż złocenia jak się tłustym paluchem przejedzie...
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 25-11-2008, 16:40
To może ja.

Jeszcze na wstępie do spisu urządzeń dodam:
DAC Beresford MK6/3 Stage2.1 również rozwojówka-"pająk" ;)
PCLink GFmod v2 beta


Odsłuchy cz.1

Jak dojechałem to zgromadzeni słuchali źródeł na kolumnach. Dla mnie ciężko było coś więcej powiedzieć z racji tego, że ja na codzień słucham na słuchawkach, nie znałem muzyki, ani sprzętu Rolanda.

Faktycznie w Beresfordzie, oprócz znacznie niższej głośności, która utrudniała porównanie, słychać było wyraźnie mniejszą dynamikę, ale usunięcie ferrytu na zasilaczu znacznie poprawiło sytuację. Inna kwestia, że nie jestem zadowolony z tego jak grał. Kilka zmnian robiłem bezpośrednio przed wyjazdem przez co czasu brakło na właściwą weryfikację kroków... trudno się mówi. Podobnie wyszło z PCLinkiem, ale to nic straconego.

Z tego porównania na kolumnach (bez North Stara) mnie najbardziej podobał się Majkela DIY DAC CS-mod. Plusy za najstabilniejszy obraz sceny i bas (bez szczegółów bo nie wiem co było związane z resztą toru i pomieszczenia). Barwa była podobnie neutralna jak w Beresfordzie co raczej służyło w tym systemie.




Odsłuchy cz.2

Dla mnie słuchanie zaczęło się w momencie wyciągnięcia słuchawek.
Jak to określił kolega Roland zrobił się trochę zlot Grado fanów ;) Faktycznie wielbicieli "drewniaków" była przytłaczająca większość 3 do 1 z czego jeden świeżo nawrócony :) Mimo wszystko myślę, że gospodarz pomimo zupełnie innych preferencji brzmieniowych nie czuł się przytłoczony :)


Z chęcią posłuchałem jego sytemu czyli:
transport Marantz SA7001-> DAC Audionemesis CD-1 upgrade-> Moonlight v6 i rekablowane CAL.
IC coax - Profigold PGD4000
IC analog - Acrolink 6N-A2400II

Ja już od jakiegoś czasu doceniałem te słuchawki choć nie zgadzałem się z tym, że to recepta na wszystko i hi-end killer. Mają swoją wyraźną manierę, ale potrafią robić to dobrze. Szkoła dźwięku gładko, miękko, gęsto. Jeśli ktoś jest jej wielbicielem to raczej nie musi dalej szukać.
Jak się przekonałem Sebastian jest wielbicielem też szkoły w wydaniu eXtremalnym :)
Dźwięk z jego systemu słuchawkowego gęsty, ocieplony, aż parny. Coś jak kawa z czterema łyżeczkami cukru i mnóstwem śmietanki. Na szczęście nie gubił przy tym szczegółów, ani konturu. Dynamika też na bardzo dobrym poziomie. Bas nie zmulony,co jest baardzo częstą sprawą na CAL.
Generalnie bardzo przyjemnie się tego słuchało, wciągający i barwny dźwięk,ale to nie moja szkoła. Chętnie był miał taki zestaw jako drugi, relaksujący, choć bas dla mnie zdecydowanie za miękki.



*** DACi


Dalej wziąłem się za poznanie bliżej DACów kolegów. Do tego celu zmieniłem wzmacniacz i słuchawki na neutralne i przejrzyste - Moonlight v8 i Grado GS-1000. Na takim duecie wiem, że słucham źródła.

DAC Audionemesis CD-1 upgrade
Fallow kiedyś pisał, że z GS1000 było mu trochę za ostro na górze. Nie wiem... Majkelowy v8 ma znacznie lepsze zasilanie niż "szóstka" i ja tu ostrości nie usłyszałem, za to przepiękną, soczystą barwę, świetną dynamikę, rozległą przestrzeń. Może nie tak superprzejrzystą, ale w klimacie przydymionej knajpki. Bardzo mi się spodobał muszę przyznać, ale ma jak dla mnie poważny minus - kontrola basu. Coś za coś niestety. Bas jest niski, ale miękki. Nie tak jak na CAL i Moonie v6, ale jednak. Ja na basie lubię zamordyzm - szybkość i kontrolę.
Na tym zestawie słuchałem też AKG K701, ale o tym za chwilę.


DAC North Star 192 MkI
Żałuję, że nie z tym samym wzmacniaczem nie słuchałem tego DACa, ale i tak już było dość zamieszania. Do porównania posłużył  mi nie byle kto bo lampiak Yamamoto HA-02. Ten zestaw był najbardziej oblegany, lampy co chwilę inne, więc wnioski bardziej ogólne.
Oj to zupełnie inny dźwięk niż DC-1. Nasuwa mi się porównanie dystyngowanej i powściągliwej damy na szpileczkach z ekspresyjną, cycatą śpiewaczką gospel :) North Star gra wyrafinowanie, dokładnie, bardzo przestrzennie i gładko. Barwę dokładnie trudno mi ocenić, ale na pewno po cieplejszej, analogowej stronie. Gra z dalsza, kreskę ma bardzo precyzyjną. Na klasyce pełen odjazd choć trochę brakowało mi basu ilościowo stąd też trudniej było ocenić jego jakość.
Dla mnie gra troszkę zbyt nieśmiało i powściągliwie, ale z GS1000 można odlecieć w tych odchłaniach dźwięku jaki wytwarza. Na pewno obiektywnie lepszy niż Audionemesis, ale subiektywnie... hmm... Mając do spółki Yamamoto i zestaw lamp można było znacząco zmienić charakter dźwięku, więc system Fallowa uważam za bardzo dobry i uniwersalny.


DIY DAC CS-mod
Jeśli mam się trzymać porównania to tu mamy twardo stojącą na ziemi realistkę. Barwa zupełnie neutralna. Takiemu DACowi zdecydowanie trudniej zabłysnąć w pierwszym wrażeniu. Majkelowego DACa słuchałem najkrócej. Może kilka minut, bo jego mogę posłuchać bez pomocy PKP :) Co mi przychodzi na myśl to bas. Tyle ile lubię, nie dominował, ale dawał dobrą podstawę. Nie pamiętam już jak z kontrolą, ale na pewno nie to co Audionemesis. Ogólnie szczegółowy,wyrównany, nie krzykliwy. Więcej innym razem



***Słuchawki


Trzeba też zaznaczyć, że Roland słucha bardzo głośno, Majkel głośno, a ja z Fallowem raczej średnio/ciszej (nie lubię jak mi ktoś krzyczy do ucha). To też wpływa na preferencje co do prezentacji.


CAL modowane
Rekablowane Creative Aurvana Live już znam i pisałem wcześniej. Na pewno dobre, ale sprzęt dla nich musi być przejrzysty z umiarkowaną ilością basu, bo wszelkie zmulenia, nawet najdrobniejsze będą na nich spotęgowane i nie do zniesienia. Przynajmniej dla wielbiciela Grado. Można na nich słuchać bardzo głośno i nie zakłóją niczym. Poza bezwzględną przejrzystością nie mają takich dużych wymagań co do sprzętu towarzyszącego. Wypełnienie one dorabiają sobie same, barwę trochę też. Sprzęt może sobie grać sucho czy ostro i im to specjalnie nie przeszkadza.

To może być duża zaleta, ale jednocześnie ich największa wada. Grają na swoją modłę.



AKG K701
Z trójki jakie słuchałem to te na pewno były najbardziej dojrzałe (ok. 1000h przebiegu jeśli dobrze pamiętam). W sumie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Porównywałem łeb w łeb z mało wygrzanymi GSami Majkela i żeby być obiektywnym, w wielu aspektach AKG były lepsze. Wypełnie i dojrzałość dźwięku. Grado w porównaniu słychać było jeszcze szkicowe podejście. Bas. No właśnie, tyle sie naczytałem, że go nie ma, a tu jest i to całkiem niezły. Nie powala, ale jest na dobrym poziomie. Może to różnica między wzmacniaczami Moonlightem v8, a v6, ale miały lepszą kontrolę, twardość niż CAL, ale głowy bym sobie za to uciąć nie dał. K701 nie schodziły znów tak nisko. Grado na tym etapie wygrzania miały lepszy atak, ale niskiego basu wyraźnie mniej. Średnica AKG była bardziej spójna. Ładna przestrzeń choć nie tak rozległa co w GS1000.

Teraz minusy. Nie kolorują tak jak CAL, ale też trochę ugrzeczniają prawie na całym paśmie. Za wyjątkiem najwyższej góry.. hmm? Na Audionemsisie i Moonie v8 ostro nie było, ale mogę sobie wyobrazić, że mogą tu przyciąć jak Grado.  Ich barwa możnaby nazwać neutralną gdyby sie nie słyszało Grado. Instrumenty dętę i strunowe szczególnie uwydatniają różnicę. Jak to Fallow określił zalatują plastikiem.


Po prostu to jest cena jaką się płaci za poprawianie dźwięku na pozostałych elementach toru. Jak podepnie się do sprzętu wysokich lotów to Grado przekazują swoją wyraźną przewagę. Nawet niewygrzane. Słychać drżenie powietrza wokół strun. Moim zdaniem ich dwa najwyższe modele to słuchawki pod dojrzały system. Inaczej mogą bardzo zmęczyć pokazując za dużo prawdy...

Tu mógłbym zrobić klamrę i powiedzieć,że to może być największa zaleta Grado, ale jednocześnie ich największa wada.



Grado GS-1000
Mistrz przestrzeni i realizmu. Niestety mieliśmy dwie sztuki i z przykrością stwierdziłem, że obie z chorobami wieku dziecięcego :( Braki w wypełnieniu, wycofana średnica, braki niskiego basu, knebel na przestrzeni i potrafiły jeszcze przyciąć na górze. Słychać to dobitnie jak się trochę podkręci głośność - dźwięk w pewnym momencie napotyka na ścianę i dalej wszystko jest zbite w kupe.
Fallowa były znacznie lepiej rozegrane, ale mimo wszystko jeszcze spoooro im brakuje.

Parę miesięcy temu słuchałem wygrzanego egzemplarza, ale tego dźwięku się nie zapomina... INNA BAJKA !!!
Takie wyrafinowanie jak w gimnastyce artystycznej. Kiedy trzeba delikatnie, a za chwilę porażają dynamiką i atakiem, a to wszystko rozgrywa się w cyrkowej przestrzeni. Przy tym dźwięk nasycony, gładki i pieruńsko dokładny. Rewelacyjny bas.
Wiem... gadam jak bym się zakochał :) ale chyba tak jest :)

Żeby im tylko dogodzić ze sprzętem. Bo jak parając się rękodziełem w audio wiem, że Grado potrafią zagrać bardzo różnie w zależności z czym. To samo potwierdzi Majkel i Fallow. Można z GS1000 czy RS1 zrobić misia jak ktoś lubi, ale z CAL czy Denonów się Grado nie zrobi. Oto dlaczego z czasem jestem co raz większym Grado Fanem :)



Grado RS-2
Nie wiem czemu nie razu nie założyłem na uszy RS dwójek?? Były na tyle wygrzane, że nawet Rolandowi się podobały :) Szkoda,że w Grado na to trzeba tyle czekać...



Aha, dla dźwięk imprezy to skrzypce ze świetnie zmasterowanej płytki Rolanda (nie pamiętam tytułu) na GS1000, Yamamoto (chyba z fabrycznymi lampami WE) po intekonekcie Conducfil (czarnym ;) ), North Starze i transporcie Technicsa po optyku Beresforda TC-3618.  PIĘKNE !


Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 25-11-2008, 17:19
Tak GradoFanie - bardzo dobrze sie czyta i zawarles wiele ciekawych przemyslen.

Ja dorzuce od siebie relacje juz wkrotce jak znajde troche wiecej czasu po pracy bo i w pracy pisac nie mozna a po pracy ostatnio mam duzo spraw na glowie. W kazdym razie postaram sie szybko w miare mozliwosci bo mysli i wnioski juz sobie w glowie poukladalem.

Ja powiem jeszcze o tych GS1000. Grado Fan ma calkowita racje, ze oba egzemplarze nie byly jeszcze dobrze wygrzane. Majkelowe mialy maly przebieg a moje z tego co udalo mi sie ustalic maja okolo 600h.

Moje GS1000 ktore sprzedalem wczesniej mialy ponad 1000h i to bylo slychac. Tak czy siak - po prostu trzeba przez to przebrnac. Wypelnienia przybywa z czasem.

Ja sluchalem na poczatku DACa Majkela z jego wzmacniaczem i gralo to bardzo dobrze. Trudno bylo sie do czegos przyczepic. Bardziej szczegolowo opisze pozniej  :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 25-11-2008, 19:01
Ciesze się :)

Ciekawym jest Twoich wniosków Fallow. Co do tych 600h to dużo też zależy od tego jak się je wygrzewa. Na przykład jak ktoś wepnie pod szum z radia, to nie wiem ile lat im zajmie dojście siebie ;)  Co do wygrzewania mam trochę nowych wniosków i spostrzeżeń. Nie wiem czy to nie warto by tego zawrzeć w osobnym wątku?


Piotrze,
po wszystkim złapałem się na tym, że nie porównywałem bezpośrednio Yamamoto z Moonem v8... Też strasznie żałuję, ale wokół tego pierwsze były zawsze tłumy. Ja sobie realizowałem swój program i najbardziej interesowały mnie DACi. W zasadzie na same wzmacniacze powinno być osobne spotkanie i tak jak Fallow postulował, z kartką i długopisem. Mógłbym też do kompletu przytaszczyć modyfikowanego Foruma 608 II jeśli by Michał jechał samochodem, bo trochę to waży.

Tak czy inaczej może spróbuję coś na ich temat napisać.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 25-11-2008, 20:48
No to ja dalej. W celu zachowania tego zapoczątkowanego już na spotkaniu chaosu, pozwolę sobie na wstęp :) Otóż było to spotkanie osób, które w zdecydowanej większości znają się już dobrze także z reala, ja nawet ze wszystkimi. W związku z tym atmosfera była luźna i radosna, choć podczas słuchania panowało skupienie. Jako że Bartek - GRADO__Fan zapoczątkował użycie bardzo obrazowych metafor, ja pójdę w świat nieco bardziej martwy i spróbuję zobrazować różnice między słuchawkami Beyerdynamic DT880 Pro a AKG K701. Od razu zaznaczam, iż wpiąłem je do swojego, dobrze znanego mi systemu, strojonego z użyciem drewnianych modeli Grado - GS1000 tudzież RS2. Czym się AKG i Beyerdynamic charakteryzują? Jedną wspólną cechę już podałem - szybko znikają z głowy, AKG chyba nawet nieco szybciej. Czyli dostajemy wystarczająco realistyczny obraz muzyczny, a różnice są między nimi jak pomiędzy kawą ze śmietanką i bez. Ta ze śmietanką to oczywiście AKG K701, dźwięk jest spójny, kremowy, relaksujący, z nieco odprężonymi, uspokojonymi krańcami pasma. Mnie się takie granie kojarzy z mało posłodzoną białą kawą, ze sporą ilością dobrej gatunkowo śmietanki. Taka w sam raz ilość, żeby było smacznie i przyjemnie. Scena dźwiękowa gęściejsza jest bliżej słuchacza, nieco się na krańcach, takie to naturalne, i nostalgicznie rozpływające się w dal granie. Nie słuchałem aż tak dokładnie, aby wychwycić posmak średnicy tudzież innego zakresu pasma. Te słuchawki tak zapewne mają grać, podobnie jak AudioNemesis ma grać tak jak chce autor, a jak się nie podoba, to się zawsze znajdzie coś innego, co się spodoba. ;)
Beyerdynamic DT880 Pro ukazał mi się natomiast jako dobrze posłodzona, wysokogatunkowa kawa bez śmietanki. Na pierwszy rzut ucha słychać szeroką, nieco bardziej rozstrzeloną scenę niż w AKG K701, czyste, czarne tło i nieznacznie ciemniejszą, ale słodką średnicę, stawiającą nieco bardziej na kolor niż powietrze. Po chwili słodycz staje się normą i następuje to samo zniknięcie słuchawek z głowy. Więcej szczegółów na tym spotkaniu nie wyłuskałem, zresztą było o tych modelach słuchawek nie raz, zacnego pióra innych kolegów, chociażby to, co opublikowali w dziale Opinie.

Grado GS1000 - właściwie zawodnik też już znany. Ciekawym doświadczeniem była konfrontacja tych z początku produkcji - Fallowa, i moich bardziej z ostatniej serii. Fallowa grają jaśniej, swobodniej, bardziej otwarcie i z mniejszą ilością basu. Moje grają dźwiękiem lekko uwięzionym, jakoś tak mrocznie i z bardziej obecnym, choć niezbyt swobodnym basem. Przestrzennie też są na razie lekko duszne, stopień frywolności jest jeszcze niski.

Grado RS2 - cóż, od ostatniej wizyty u Piotra Ryki i poprzednich spotkań u Rolandsingera jeszcze odpuściły, dostały nieco swobody i otwartości. Popełniłem niegdyś w dziale opinie porównanie tych moich RS2 do dobrze "zmęczonych" RS1. Miałem też sposobność porównać moje już lepiej przygotowane RS2 do półsurowych RS1. I co z tego wyszło? Aby zakończyć taką walkę przed czasem należy wziąć nagranie plenerowe, np. sztuczne ognie z Demo CD Ultrasone. RS1 wszystko pokazują z dokładnością i przepychem, uwydatniając wszelkie smaczki, niuanse, wielokrotne odbicia dźwięków, echa, itp. RS2 to mało interesuje. One pozwalają słyszeć dokładnie tyle, żeby się poczuć, że się jest tam, gdzie to całe dźwiękowe zamieszanie się odbywa. Potrafią teleportować słuchacza w miejsce wydarzenia, choćby na te błonia, gdzie sobie ludziska sztuczne ognie odpalili. Bez dodatkowych wytłumaczeń i bezpretensjonalnie, stosując tylko konieczne minimum środków podparte delikatnie posłodzoną barwą i optymistycznym klimatem. Wnioski nie tylko ze spotkania, no ale chyba mi wolno? ;)

Creative Aurvana Live! - o tych się już opisałem nie tylko na tym forum. ;) Inni też. Mogę jeszcze tylko pogratulować Rolandsingerowi w wytrwałości w poszukiwaniach dla nich dobrego towarzystwa, bo Acrolink 6N-A2400II stawia kropkę nad i z jego wzmacniaczem słuchawkowym i AudioNemesisem, a kabel od HD650 w tym zestawieniu się sprawdza znakomicie. Acrolink zresztą też obsługiwał wszystkie DACe na głośnikach, i nie było zgrzytów. Mocna strona CAL! to zadymiony, gęsty, klubowy klimat, wyraźne pogłosy i lekka kompresja dynamiki, co pozwala na głośny odsłuch bez fatygi.


Yamamoto HA-02.

Cóż nie mogłem się doczekać pisząc ten tekst, aż dojdę do tego tematu. :) Pierwsza sprawa - zupełnie inne wrażenie robił na mnie ten wzmacniacz teraz niż przy pierwszym kontakcie. Zapewne się wygrzał. :) Nie chodzi tu o zmianę zdania o 180 stopni, ale o to, że już nie mam zarzutów, jakie stawiałem mu na początku. Żadnego ograniczania przestrzeni lub dynamiki, bez cienia nieśmiałości, ale i bez sztucznego patosu, po prostu piękne granie, tylko trzeba je najpierw wyczarować. Do tego potrzebne są:

- dobrze nagrana płyta. Niech mnie diabli, ten krążek Rolandsingera jest znacznie bardziej wart tych 200zł pod względem realizacji, niż to co zalega półki w Saturnie w cenach 35-65zł w większości przypadków :P

- odpowiednie źródło. Przetestowałem tylko dwa, obydwa były dla mnie wystarczająco dobre: North Star i DIY CS-mod

- interkonekt. Acrolink się kiedyś z Yamamoto nie popisał, a tym razem... zabrakło czasu. :( Na szczęście zostały dwa DIY, coraz bardziej ostatnio lubianej firmy Conducfil.

Jako że mamy tu kilka zmiennych, trzeba równanie sparametryzować. Najpierw lampki. :)

Western Electric 408A (fabryczne) - podobno stanowią integralną część idei pana Yamamoto i filozofii HA-02. Dźwięk to... no nie napiszę kompromis, bo to by oznaczało coś za coś, ale konglomerat przyjemnej barwy, wyraźnej lokalizacji i dostatecznego ogarnięcia basu. Nie nazwę tego dyscypliną, bo aż tak to chyba nie było, ale kontrola na tyle dobra, że się nie rozłaził. Jak dla mnie lampki dobre do śledzenia pierwszoplanowych wydarzeń, pojedynczych instrumentów, ładnie różnicują nasycenie barw i mikrodynamikę. Oddanie faktury co najmniej bardzo dobre, aż drapało bębenki na niektórych pociągnięciach smyczka.

Westinghouse - ulubione lampki Fallowa, dla mnie landrynkowe, choć zastrzegam, że chodzi mi o smaczne landrynki owocowe, a nie zbrylony cukier. ;) Fakturę dla mnie mają zbyt gładką, do tego lekko rozdymają przestrzeń, tak jakby środkiem się nic nie działo, tyle że ten "pusty" środek to tylko taka mała sferyczna przestrzeń, i chodzi bardziej o przesunięcie ciężaru, jakby na boki i obręb bardziej niż centrum. Dźwięki mają swoją wagę i gładkość, życzyłbym sobie nieco więcej naturalnej agresji od czasu do czasu

Sylvania - chyba mój ulubieniec. :) Piszę chyba, gdyż nie przesłuchałem ich na tak szerokim materiale sprzętowym (DACe) i muzycznym jak Western Electric. Przede wszystkim dyscyplina i precyzja, ale bez zubożenia informacji barwowej, ale uwaga! Odchudzający barwy interkonekt zaowocuje dźwiękiem przyszarzonym i zbyt zasadniczym. W dobrym towarzystwie dostajemy świetną lokalizację i rozłożenie sceny, precyzja i na bokach i po środku, jak przez porządny obiektyw, najlepsza kontrola basu, wyraźna faktura. Dla mnie różnica miedzy nimi, a na przykład Westinghouse, to jak dać utalentowanemu malarzowi cienki pędzel, żeby wszystko dokładnie namalował i mógł precyzyjnie mieszać kolory kontra sytuacja, w której ten sam malarz operuje grubym pędzlem, prowadząc jednocześnie frywolną dysputę przerywaną spazmami śmiechu przez telefon komórkowy trzymany w drugiej ręce. I tak sobie ciapnie to tu to tam ładnym, niekoniecznie dokładnie dobranym odcieniem. ;) Oczywiście przesadzam, ale jakaś doza subiektywności przecież musi być. :)

Oceny dokonałem na Grado GS1000 Fallowa, na chwilę wpiąłem RS2, ale tego nie biorę pod uwagę, chodziło bardziej o pokazanie możliwości słuchawek kolegom.

Mojego wzmacniacza wolałbym nie oceniać, zresztą powiem wprost, ja do dziś nie umiem scharakteryzować dźwięku v.8. Robi co do niego należy, raczej nie zubażając nawet bogatego w różnorakie informacje dźwiękowe przekazu. Przyjmę wszelką krytykę (dźwięku) od Kolegów.

No i to chyba tyle.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: vide w 26-11-2008, 10:38
Piotrze miałeś juz tego ayona cd1 na odsłuchu?? ciekaw jestem twojej opinii.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 27-11-2008, 14:05
Po falstarcie na meetingu  musiałem ratować honor :P
To niech Majkel sam powie dwa słowa, które napisał na forum mp3store.

Jego DAC też wczoraj bardziej mi się spodobał. Co zabawne obaj w Sosnowcu pokazaliśmy DACi grające bardzo neutralną barwą i szybko nam się to znudziło, bo bez konsultacji poszliśmy wczoraj w dźwięk zdecydowanie bardziej organiczny. Synchroniczna zmiana gustów :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 27-11-2008, 16:04
Mogę nawet słowo w słowo. :)

Beresford Stage 2.1 gra już bardzo dobrze, na tyle dobrze, że nie jestem w stanie rozłożyć tego dźwięku na czynniki, żeby się do czegoś doczepić.  Wszystko jest co ma być w muzyce, a proporcje to i tak zawsze będzie rzecz gustu. Można sobie podszlifować kabelkami, wyborem słuchawek, wzmacniaczy, głośników, czym tam kto chce. Ja w swoim DACu wymieniłem kondensatorek i mam dźwięk nasycony barwami i aksamitem. :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: aasat w 27-11-2008, 16:40
>> Piotr Ryka, 2008-11-27 16:35:23
U mnie też jest słuchawkowe spotkanie. Spotkały się Twin-Head, Croft i Phonitor.

Panie Piotrze czekamy na recenzję Phonitora, czy to faktycznie taki przełomowy wzmaczniacz
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 27-11-2008, 21:45
Majkel pisałeś o ostatnich zmianach:
"zamieniłem źródło rzetelne i zasadnicze w bardziej muzykalnie-eteryczne"

Muzykalne owszem, ale eterycznym bym go nie nazwał ;) Tu zgodze się z Fallowem, on gra dosadnie i mocno. Może co innego miałeś na myśli?
Teraz chyba nawet jeszcze zyskał na wypełnieniu. Ogólnie lepsze wrażenie na mnie zrobił niż ostatnio. Teraz też miałem więcej czasu. Barwa analogowa, nie jest przesłodzona, ale wyważona. Przyniosłem płytkę z polską awangardą jazzową. Nagrywane w 76r w studiu Polskiego Radia, także w 100% analogowymi metodami. Tylko mastering współczesny 24 bitowy.  Na prawdę brzmiało to przekonywająco. Można słuchać i słuchać.

Eterycznie i lekko to moim zdaniem gra North Star. Wychodzi mu to bardzo dobrze. Na prawdę klasa. Ma najdokładniejszą kreskę i finezję z DACów jakie były na spotkaniu, ale dla mnie jednak trochę zbyt nieśmiały i delikatny ma dźwięk. Z resztą pisałem już o tym.  Chętnie posłuchałbym go jeszcze na innym repertuarze niż klasyczny i jazzowy.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: GRADO__Fan w 27-11-2008, 21:51
Świetna i jakościowo i repertuarowo:
http://www.empik.com/modern-penthathlon-remastered-bonus-tracks-muzyka,prod4310058,p
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 27-11-2008, 22:11
Wiec nastala pora by dodac cos i od doktora... hehe.

Na samym poczatku poczatkow chce zaznaczyc, ze meeting byl luzny i duzo czasu spedzilismy na samym sluchaniu
muzyki i rozmowach o niej - jako takiej, bez kontekstu sprzetowego. Pozniej dopiero rozkrecila sie aura badania systemow.

Mnie jako tester sluzyla taka kombinacja:

1) Marcia di Radetzky - J.Strauss
2) Polonaise in Ab, Op 53 - F.Chopin
3) Edutde du Concert poor Harpe "Au Matin" - M.Tournier
4) Toccata (BWV0756) - J.S.Bach (grana przez H.Fagiusa)
5) Ungarisher Tanz Nr. 5 G-Moll - J.Brahms
6) Habanera in Spain - H.Duran
7) Hanazono - Jazzanova
8) Mwela, Mwela - Jazzanova
9) Bababatteur - Awa Band ft. Tony Allen (Quantic Mix)
10) Held him first - Deyampert
11) Boom clicky boom clack - Jazzanova, Mr.Scruff
12) Deep in your mind - Kyoto Jazz Massive
13) Gentleman - Fela Kuti
14) Questional Directions - Hive

Na glosnikach byl takze rewelacyjny kawalek z kompilacji Telarca - Solar like an eagle. Tak czy siak dobrym testem byl takze Hanabera in Spain - Hilario Duran.

Jako, ze spotkanie zaczelo sie od glosnikow - zaczne od tego. Najlepiej wie jakie ma glosniki i sprzet Roland wiec moze on to wylozy najllepiej. Ja skupilem sie na sluchanych DACach i playerach czyli Audionemesis DC1 Upgrade + Tuning, Majkelowy DIY DAC - przydalaby sie juz jakas nazwa Majkel ;) Skoro jest juz (Audio)Nemesis, to moze Afrodyta albo Ares hehe :) oraz Beresford TC 7510 Mk6/x mod Stage 2.1 nie wiem z jakim x. Byl jeszcze modyfikowany Technics Majkela jako naped. Nort Star nie zostal podlaczony pod glosniki, szoda bo mogloby to byc ciekawe doswiadczenie. Moze nastepnym razem.

W ogolnym rozrachunku poziom byl wyrownany i nie bylo przepasci miedzy jakims urzadzeniem a innym poza jedna kwestia. Zawsze wydawalo mi sie, ze to barwa i poprawny ADSR robia na mnie najwieksze wrazenie ale doswiadczenia pokazuja mi, ze nie tak do konca. Okazuje sie, ze od jakiegos czasu wazniejsza jest dla mnie przestrzennosc i jej odwzorowanie. Tutaj musze przyznac znaczna przewage Audionemesisowi. Sposob kreowania sceny, rozmieszczenia intrumentow oraz tak bardzo wyrazna punktowosc zrodel sprawialy, ze mozna bylo wskazywac muzykow w pokoju po prostu palcami bez zadnego trudu. Oprocz tego separacja w przestrzeni, mozna bylo dokladnie wsluchac sie w kazdy intrument lub w calosc - to czy chcemy skupic sie na konkretnym czy na calosci zalezalo juz tylko od nas samych i naszego wlasnego podejscia do muzyki w danej chwili.
DAC Majkela i Beresford byl tutaj niestety poziom nizej.
Majkelowy DAC przestrzen rysuje bardziej skondensowana i skupiona, w zasadzie gral gesto i bardzo sugestywnie, wrecz emocjonalnie ale skondensowanie.

Tutaj bardzo celne jest porownanie GradoFana DACa Majkela do czarnej wokalistki z impetem w glosie. Okazale, gesto, dosadnie ale troche za malo holograficznie w przestrzeni w porownaniu do Audionemesisa.
Zgadzam sie tez z tym co powiedzial Majkel - jaki sposob grania bedzie lepszy - czy taki jak z DACa Majkela czy taki jak z Audionemesisa - to juz kwestia bardziej gustu. Drogi sa rozne, Majkelowy gra bardziej dosadnie i bezposrednio. Audionemesis nie jest tak dosadny ale na pewno tez nie mozna go okreslic jako powsciagliwy. Gra na pewno bardziej miekko niz DAC Majkela.
Mialem na poczatku problemy by zaaklimatyzowac sie do Beresforda poniewaz gral po prostu ciszej i nie od razu udalo sie ustawic poziom glosnosci na poziomie poprzednich DACow. Kiedy jednak juz sie to udalo, mysle ze brakowalo w przekazaie dynamiki. Bylo zbyt lagodnie i aksamitnie. Na pewno po analogowej stronie mocy.
Jak sie okazalo powodowal to ferryt. W kontekscie przestrzeni bylo podobnie jak na DACu Majkela.
Przekaz nie byl tak sugestywny jak w DACu Majkela ani nie kreaowany lagodniej jak w Audionemesisie. Chyba bylo to po prostu cos miedzy tymi dwoma w apskecie samych barw i wypelnienia oraz ADSR.
Co kto lubi - hmmm, kwestia gustu. Majkel woli dosadnosc i Audionemesisa uznaje za troche zbyt lagodnego, dla mnie np. Audionemesis Rolanda w takiej wersji (Upgrade,Tuning) jest neutralny a DAC Majkela gra dosadnie i gesto z dosc duza waga. Beresford w tym kontekscie byl mozna powiedziec neutralny, chociaz brakowalo jakiejs iskry, blasku. Chyba bylo troche zbyt matowo.
Nalezy tez dodac, ze Majkelowy DAC jakby przywraca wage i gestosc GS1000 - ktore same w sobie nie maja jej za duzo i sa bardzo "lotne" :)
Technics Majkela byl takim kompromisem miedzy graniem DACa Majkela o Audionemesisem.

Na glosnikach ostatecznie najwieksze wrazenie zrobil na mnie Audionemesis - za sprawa realnosci kreowania przestrzeni.

Sposob grania ktory najbardziej mi pasowal to chyba wlasnie Audionemesis i Technics.

Pozniej kiedy juz sluchalismy wszystkiego na wszystkim wliczajac w to sluchawki aby postawic kropke nad i, mogloby to wygladac tak idac dalej w to co zapoczatkowal GradoFAN.

DAC Majkela - dosadna murzynska wokalistka, z waga i potega glosu, ekpresywna i emocjonalna. Czarny temperament.
Gra gesto i z solidna waga/wypelnieniem oraz bezposrednio. Nie unosi sie za bardzo w przestworza i jest to granie raczej akuratne i konkretne, dosadne. Barwowo mysle, ze bylo neutralnie. Wypelnienie glebokie.
To wypelnienie jest na pewno duza zaleta dla fanow Grado, gestosc takze - jest naturalna cecha systemu dla wyzsych Grado i ten DAC ma to w sobie. Majkel pisze, ze znow cos pozmienial - ja sie w tych wszystkich zmianach naszych kolegow nie lape - ale chwala im za to, ze ciagle probuja i podnosza poprzeczke :) Ogolnie sposob granie tego DAC potrafi wciagnac i zatrzymac sluchacza na dluzej.

North Star - atrakcyjna dama na seksownych szpilkach,  nie pokaze wszystkiego na tacy, ale kiedy pokaze to na pewno z klasa, jej ruchy nie sa dosadne lecz wypelnione gracja, raczej zwiewna i zdystansowana. Angielska kultura, dojrzalosc.
Gra z dystansu, przestrzennie, nie spektakularnie lub dosadnie - raczej kulturalnie, analogowo, na pewno nie bedzie tutaj kawa na lawe. Przekaz wywazony, budowany na duzej przestrzeni, barwny - ale nic nie jest przesadzone lub w niedostatku. GradoFAN mowil, ze troche za malo basu, dla mnie np. ilosc byla akuratna - nie za malo, nie za duzo. Ot tyle ile byc powinno. Ale wiadomo - kady woli inaczej :)

AudioNemesis - Lagodna z pozoru, atrakcyjna wloszka, spokojna - ale potrafi zaiskrzyc. Wypelnia jak trzeba i na pewno to co powinno sie wypelnic. Sama zapuszcza sie czasem w "ciekawe" rejony. Czasem slusznie czasem nie, ale taka juz jest. Zawsze robi to seksownie.
Koledzy zarzucali, ze czasem zbyt lagodnie - ale ja bym bez problemu mogl z taka seksowana lagodnoscia zyc. W zasadzie to nie nazwalbym tego chyba az "lagodnoscia", bo dla mnie ten DAC jest bliski neutralnosci pod katem attacku, byc moze faktycznie czasem jest zbyl lagodnie w ostrych kawalach, ale do muzyki klasycznej a zwlaszcza jazzu bazujacego na intymnych wokolach - swietnie.

Beresford - Jako, ze w wersji ktorej sluchalismy DAC malo rzucal sie w uszy, kojarzy mi sie tutaj Norweszka.
Pierwsze wrazenie - spokoj (pewnie przez ten poczatkowy brak dynamiki i mala glosnosc). Ogolnie lagodnie i analogowo, moze nawet zbyt - co poprawilo sie po zdjeciu ferytu. Czasem pokazuje pazurek. Blizej niz North Star ale nie tak dosadnie jak DAC Majkela. Ogolnie jednak brakowalo mi elementu wciagajacego sluchacza dalej w stosownych momentach. Musimy sami sie wsluchac i wciagnac by wejsc "na kolejny etap" przekazu.
Na pewno dobry DAC dla Grado - balans tonalny i sposob grania jest takze naturalnym uzupelnieniem tych sluchawek. GradoFAN mowi, ze niestety wersja ktroa sluchalismy nie byla optymalna i teraz jest znaczna poprawa. Swiadczy o tym np. takze usuniece ferytu - po jakiej nastapila zmiana na plus.
Barwy na poziomie neutralnym a bliskosc-dalekosc, chyba na najbardziej neutralnym poziomie z odsluchiwanych DACow. Na sluchawkach poswiecilem mu jednak za malo czasu. Chetnie posluchalbym nowej wersji po poprawach i zweryfikowal odczucia.

Ogolnie DACi grajace na duzej przestrzeni i b.dobze ja budujace to byly w moim odczuciu Audionemesis i North Star oraz moze nie DAC ale tez go sluchalismy - Technics. Bardziej skondensowany lub gesty przekaz byl w pozostalych 2 DACach. DAC Majkela mial chyba najwieksza wage/potege i gestosc, Audionemesis byl mistrzem przenikliwej intymnosci, North Star kultury grania/wywazenia, Beresford gladkiej analogowosci.

Jeszcze o tym o czym wspomnial GradoFAN w kontekscie Audionemesisa i GS1000 a mojej wczesniejszej opini o gorze pasma:
North Star gra z wiekszego dystansu niz Audionemesis, to tez bylo przyczyna dlaczego gora tutaj bardziej pasowala mi na Yamamoto pod katem GS1000. Audionemesis jest po prostu bardziej bezposredni i byly momenty gdzie potrafi zakolic. W North Starze dzieki mneisjzej bezposredniosci jest zapewniona bezpieczna odleglosc od sluchacza. Zaleta przy muzyce skomplikowanej, duzej ilosci intrumentow operujacej na duzej przestrzeni - klasyce zalozmy, ale np. w intymnej muzyce jazzowej zorientowanej na wokal - Audionemesis bedzie bardziej sugestywny, tworzacy bardziej intymny klimat.

----

Nie skupialem sie za bardzo na wzmacniaczach na tym spotkaniu. Najbardziej interesowaly mnie DACi.
Yamamoto jak gra juz kazdy mniej wiecej wie, na wszystkich lampach North Starowi dodaje jeszcze troche masy i ciala oraz blysku i wzmaga jeszcze przestrzennosc i otwartosc, dlatego uwazam to za dobre polaczenie ktore zostanie u mnie na dluzszy czas. Szczegoly mozna regulowac lampami.

Chce zaznaczyc, ze zadne lampy ktorych sluchalismy nie mialy czasu sie wlasciwie rozegrac. W skrocie:

- Western Electric - podstawowe lampy Yammiego. Kompromis miedzy precyzja a muzykalnoscia. Yamamoto ma na nich swoje podstawowe cechy, czyli gestosc, spojnosc, analogowosc ale i wzmaga otwartosc, przestrzennosc. Jest gladko ale nie cierpia skraje pasma. Lampy najbardziej wyrownane z tych ktore aktualnie posiadam. Niestety standardowo z Yamamoto sa roznej jakosci, czasem maja wady wiec lepiej kupic sobie na wlasna reke, sprawdzone odpowiednim testerem i parowane. Mnie akurat trafila sie para calkiem dobra - bez wad. (Brum, przydzwiek, noise, rozna glosnosc) Barwy wiecej niz na Sylvaniach ale mniej niz na Westinghouse. Przestrzennie spojnie - nie tak "widowiskowo" jak na Westinghouseach, ale tez nie tak precyzyjnie jak na Sylvaniach.
Ogolnie b.dobre universalne granie na rozne okolicznosci :)

- Sylvania Gold - precyzyjniejsze, dokladniejsze, barwy tyle ile trzeba - nigdy za duzo (mniej kolorowe niz Westerny) wiec zrodlo samo w sobie musi grac kolorowo. Cechy precyzji przenosza sie takze na przestrzen, ktorej odwzorowanie jest najlepsze na tych wlasnie lampach. Najlepiej kontrolowany bas, sa rowniez troche jasniejsze niz inne (Kiedys gdy byly nowe myslalem ze ciemniejsze - ale pozniej to sie zmienilo).  Swietnie sprawdzaja sie w moim systemie przy klasyce i tutaj tez najczesciej je wykorzystuje, a ze slucham ostatnio klasyki najwiecej - sa w zasadzie uzywane najczesciej. Mysle, ze to wlasnei te oferuja najwiekszy realizm. Czasem mam wrazenie, ze attack jest ciut za bardzo agresywny.

- Westinghouse - dla mnie zestaw relaksacyjny, mniej precyzjne niz Sylvania i WE. Za to maja czasem cechy "nieprzewidywalne" potrafiace zaskoczyc sluchacza, np. kreowanie przestrzeni - chociaz nie do konca realistyczne. Lagodne, i o troche przedluzonym sustainie i release\'ie nadaja sie na spokojne marzycielkie wieczory :) To o czym pisal Majkel, ze maja tendencje do rozciagania przestrzeni w bok znika kiedy juz sie rozegraja. Niestety sa rzadko spotykane i trudno kupic w dobrym stanie. Moje sa parowane, ale nie byly tak sprawne i w takim stanie jak np. Sylvanie juz w momencie kupna - dlatego po kilku godzinach dopiero graja jak nalezy.

- Philips - tych zapomnialem zabrac. Philipsy ida w podobna strone co Sylvanie oferujac spora przejzystosc i dokladnosc wzgledem standardowych WE, jednak co tu duzo mowic, nie posuwaja sie w tym do tego stopnia co Sylvanie, gdyz wzgledem ich oferuja mniejsze nasycenie barw i swego rodzaju odchudzenie/wysuszenie i mniejsza precyzje. Te wybieram najrzadziej. Moze to byc jednak polowa drogi miedzy WE a Sylvania - co tez moze pasowac.

- Lada dzien przyjda do mnie jeszcze kriogeniczne Northern Electric a planuje nabyc w przyszlosci Tung-Sole oraz General Electric i Ericcsony.

Tak wiec jak widac, nie jest tak zle z lampami do Yamamoto - mozna pokombinowac a dla poczatkujaych lampiarzy jak ja - sprawa jest o tyle ciekawa, ze nie tworzy sie setu za pomoca roznych lamp jednoczesnie, wkladamy pare jednoczesnie i wiemy dokladnie jak jakie graja :)

Napisalem o tych lampach po to tez aby ulatwic uzytkownikom Yamamoto ich wybor. Jak pisalem wczesniej nie skupialem sie za bardzo na wzmacniaczach na tym meetingu, na pewno nie na tyle by umiec teraz wyroznic wlasne cechy poszczegolnych z nich.

Powiem tylko, ze wzmacniacz Majkela w wersji z jego DACiem - jako combo - gral tak, ze nie moglem sie absolutnie do czegos przyczepic. Zawsze mowilem "jest dobrze" na poprzednim spotkaniach i innych wersjach. Tym razem stwierdzilem "jest bardzo dobrze" :) ale niestety nie wglebilem sie bardziej a szkoda bo to pozostaje do nadrobienia.

Jedno spotkanie z ograniczonym czasem to za malo by przerobic po prostu tyle sprzetu. Przydalby sie takze znacznie wiekszy porzadek, systematyka i organizacja a my lubilismy sobie podyskutowac i po prostu pocieszyc sie muzyka :)

O GS1000 pisalem juz wczesniej wiele razy na wiele sposobow wiec nie bede sie rozpisywal. Generalnie dla mnie sluchawki bardzo transparentne, punktujace kazda wade systemu, o niesamowitej przestrzeni, bardzo wymagajace wzgledem toru a takze o czym nie mozna zapominac - samych plyt w kontekscie realizacji.
Nie maja tendencji do wybaczania. AudioTechniki W5000 to przy nich lagodne kroliki a Denony D5000 pluszowy mis :) I jedne i drugie sa w stanie wiele wybaczyc i systemowi i plytom jakich sluchamy.  K701 takze nie sa az tak podatne na wady realizacji. Wiele opini jednak jest takich, ze to co pokazuja czasem GS1000 to ich wada i wynaturzenie, coz dzieki tej daleko idacej charakterystyce punktuja to co zrealizowane slabo a nagradzaja to co dorbze. Tak samo ze sprzetem. Naturalna jest dla nich muzyka skomplikowana i operujaca na sporej przestrzeni - klasyka jest idealna, zadymiony jazzowy klubik z intymnym wokalem - tutaj bardziej odnajduja sie W5000.
Pod katem realizacji i "jakosci" zadymiony jazzowik klubik to nie filharmonia...To tak swoja droga odnosnie wybaczania. K701 sa mysle, gdzies w srodku miedzy GS1000 a W5000. D5000 w moim odczuciu wybaczaja najwiecej z wyzej wymienionych i przez to niestety nie oddaje tyle smaczkow.

Kiedy sluchalem K701, ktore zawsze mi sie podobaly - po prostu lubie te sluchawki i ich prezentacja jako taka jest dla mnie spojna i tworzy logiczna calosc....stala sie rzecz dziwna, zawsze uwazalem ze te juz solidnie wygrzane (ponad 1000h) prezentuja barwe bardzo neutralnie (bo niewygrzane docieplaja) a tutaj odebralem je jako grajace wrecz plastikowo. Puste byly dla mnie gorne czestotliwosci i dzwiek byl malo ..."dzwieczny" jakby brakowalo harmonicznych. Pozniej okazalo sie, ze kierunkowy Acrolink 6N-2400II byl wpiety ...odwrotnie :)
Mowcie co chcecie, ja te sluchawki po prostu lubie i cenie :) Wygrzane sa b.dobre a teraz mozna je jeszcze kupic w normalnym czarnym kolorze czyli K702.

DT 880 Pro nie sluchalem tym razem, ale wiem juz po prosu czego sie po nich spodziewac. Swietne sluchawki do realizacji i muzykowania, bo mozna zrobic system tak aby mimo ich studyjnosci jeszcze pocieszyc sie muzyka, mysle ze jednak trzeba by wtedy takze budowac system konkretnie pod nie.

RS2 zagraly wrecz dla mnie ciemno i za cieplo. Nie sadzilem, ze moje dawne Grado byly az tak cieple.  Majkelowe RS2 sa juz dobrze wygrzane i graly po prostu b.dobrze. Delikatnie - absorbujac tyle uwagi by przekaz byl ciekawy. To takie relaksacyjne Grado - tak to odebralem. Ale chcialem szybko wrocic do GS1000, gdyz brakowalo mi powietrza, mimo ze to tez otwarte Grado - zaczalem sie troche dusic. Tak czy siak - bylbym bardzo zadowolony majac takie obok GS1000.

CAL tym razem nie sluchalem.

Robilismy takze porownanie Beresowego optycznego kabla do jakiegos szklanego, Beresowy gral wyraznie lepiej - zadnych watpliwosci. Ja przez 2 dni jeszcze porownywalem teraz Beresowy optyk do Profigolda PGD5000.
Po wielu testach na stalej trackliscie, zmaganiach z jednym i drugim ostateczny wniosek jest taki, ze nie potrafie
wskazac roznicy. Na poziomie mojej percepcji nie dostrzegam takowych.
Roznica miedzy Beresowym IC a Profi OxyPure jest jedna - cena. Beresowy jest prawie o polowe tanszy.

Nastepnym razem trzeba bedzie porownac jakis high-endowy optyczny IC za np. 1.000 PLN ++.

Mielismy tez PC Linka z roznymi modami ale to nie byla wersja ostateczna tylko rozwojowa wiec wstrzymam sie tutaj z osadami a poza tym jako, ze nie mialem EMU nie moglem zrobic bezposredniego porownania.

Roland zrobil tez troche fotek i nawet film :D przynajmniej tak mi sie wydaje :)

Dziekuje wszystkim uczestnikom a szczegolnie gospodarzowi, ktory jak zawsze udostepnil lokum, napoje i swiiiiieeetne pierniki, dobra herbate i swietna atmosfere dodal gratis :)

Milo bylo tez poznac GradoFANa :) z pozostalymi uczestnikami znalem sie juz wczesniej.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: violett w 27-11-2008, 22:18
Trochę czytania tu jest po kilku dniach nieobecności na AH. Dzięki, Panowie :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 27-11-2008, 22:34
GradoFanie, Majkelu: Szkoda, ze teraz nie mozna posluchac waszych poprawionych cacek. Trzeba bedzie nastepny meeting zrobic ;)
Violett: Cala przyjemnosc po naszej stronie :D :)

GradoFanie: Nazwales mnie w ktoryms momencie tym nawroconym :) Tak to juz jest, jak raz sie poslucha to trudno jest sie uwolnic od tej magicznej swobody i naturalizmu zywych intrumentow Grado. W5000 byly klasowe i nic nie moglem im zarzucic. Ale brakowalo mi w nich Grado, poza tym - ja nie wytrzymywalem w nich za dlugo z racji wygody - w GS1000 moge sluchac godzinami.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 27-11-2008, 22:54
Nie ma sprawy :) Oby wiecej spotkan i coraz wiecej sprawozdan :)

Chcialbym aby jeszcze Roland cos dodal. Jego punkt widzenia bedzie tutaj bardzo cenny.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 28-11-2008, 00:07
No, to mamy kolejny punkt widzenia do kompletu, dzięki fallow. :) Bo w sumie do preferencji to się w dużej mierze sprowadza. O ile mnie się podoba rysunek instrumentów wyraźny, stabilny i z jasno określonym konturem, to fallow i Rolandsinger preferują jak ja to nazywam "plamy". :) Przestrzenność AudioNemesisa, świetna barwa i atmosfera są bezdyskusyjne. Co do naszych zabaw, czyli mnie i GRADO__Fana, to trudno obwieszczać kolejną eurekę jako efekt podmiany np. jednego kondensatora, albo zdjęcia ferrytu. :) To jest coś jak wymiana lamp, podobna skala efektów, tylko to mniej wygodne i potrzeba lutownicy. Meeting się znowu zrobi, to przy okazji posłuchamy poprawek. ;)

Pisząc eterycznie miałem na myśli bardziej "upojnie", a wynikło to też z tego, że po zmianie miałem w domu chwilowo tylko RS2, a te potrafią czarować ciekawe barwy, co Fallowa zdaje się przymdliło jako nadmiar słodyczy na meetingu. :)

Odnośnie North Stara - mnie się jego dźwięk na słuchawkach wydawał skromny, ale w najlepszym znaczeniu tego słowa, właśnie taki dystyngowany, szlachetny w oszczędnych gestach. Bez podkolorowań ale zawsze z dobrą barwą, i właściwie to nie słuchając innych źródeł w celach porównawczych przyjmuje się jego sposób grania bez zastrzeżeń i ze smakiem. No ale pozwoliłem sobie na przetestowanie porównawcze Marsza Radeckiego na moim DACu i pierwsze co zauważyłem, to jakby się orkiestra rozrosła, przybyło drugie tyle składu i grali nieco potężniej. Ja lubię konkret w klasyce, więc mnie to odpowiadało. Podobnie cięższe nuty skrzypiec z płytki Rolanda nieco skuteczniej łechtały moje uszy. Co by nie mówić, North Star to DAC z klasą, chyba nieco większą niż AudioNemesis, bo sposób grania to jedno i celowany jest w konkretne gusta, a klasa dźwięku to dokładność realizacji zamysłu brzmieniowego, i to moim zdaniem w North Starze jest oddane spójnie i konsekwentnie. Poza tym kwestia przyzwyczajenia - to że czegoś czuję wagowo więcej na innym DACu nie znaczy, że słuchając North Stara będę miał niedosyt. Tak więc ogólnie wysoko oceniam tę konstrukcję.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 28-11-2008, 00:28
Piotrze: Szkoda ze Cie nie bylo, bo sprobowalbys tych piernikow razem z nami ;)

Majkel: Zgadza sie, punktow widzenia tyle ilu bylo uczestnikow :) Tak, w zasadzie to juz ogolnie bardziej kwestia preferencji co kto lubi. Mnie takie brzmienie bardzo pasuja tak samo jak np. podobaja mi sie DACi CECa ktore raczej nie pasuja za bardzo z tego co pamietam Tobie :) Dla mnie na North Starze wypelnienia jest tyle ile trzeba tak samo barwy - w mojej skali to jest wrecz sporo. Dla porownania o czym tutaj mowimy przykladowo Theta Generation V ktora mialem wczesniej miala wyraznie mniej wypelnienia i barw niz North Star, za to na pewno grala bardziej sugestywnie i dosadniej oraz bezposrednio.

Zastanawia mnie co rozumiesz przrz te plamy, w przestrzennosci np. to wlasnie na Audionemesisie wszystko bylo ultra dokladne i glebokie.
Chodzi moze po prostu o ADSR ? W sensie lubisz wyraznie zaznaczony attack i release - dla mnie taki wyrazny attack jest w sumie czesto nawet wada. Kiedy bowiem attack jest dluzej rozciagniety w czasie oraz uwolnienie - wtedy poszczegolne dzwieki sa gladsze a kiedy nakladaja sie na siebie trudniej wyroznic poszczegolne. Jednak poteguje to odbior faktury i wypelnienia oraz czyni dzwiek mniej bezposrednim.

Dla kazdego tez neutralne jest co innego :) Dla mnie pod tym katem np. Audionemesis byl wlasnie neutralny :)
Byc moze ten bez tuningu i upgrejdow mialby zbyt dlugi attack i release.

Masz tez racje z tym celowaniem w konkretne gusta. W zasadzie o to sie rozchodzi bo nie bylo roznicy klas na meetingu. Ja np. wiem, ze wole byc po tej stronie prezentacji po ktorej jestem teraz. Zrodla ktore mnie korca to Metronome C1A, ktory na pewno do ultra-dosadnych nie nalezy :)) mam tez wielka ochote posluchac najnowszego CECa DA1N, jednak to pewnie predko nie nastapi.

Zastanawia mnie jeszcze mod Empirical Audio dla North Stara. Niestety nie moge sie doszukac opisow co dokladnie on zmienia.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 28-11-2008, 00:29
Wtedy kiedy zalozylem na glowe RS2 to moze nie tyle co nadmiar barw - to bylo w porzadku, ale brakowalo mi powietrza i przestrzeni dlatego tak ucieklem znow w GS1000 :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 28-11-2008, 00:35
W kwestii nasycenia barw to pełna zgoda, w North Starze jest z tym hojnie, czyli bardzo dobrze. :) Przyznaję, iż lubię zdecydowany i szybki atak, ogólnie do niektórych słuchanych przeze mnie gatunków muzycznych rytmiczność się przydaje, a przy zbytnim rozciąganiu fraz ona ginie.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 28-11-2008, 00:58
Nasze DACi i Technics z meetingu tak by zaznaczyc dla uzytkownikow czytajacych nasze wypociny po prostu wszystkie graly z dobra barwa, bardziej wypelniona niz owa Theta Gen V nie mowiac o studyjnych DACach.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rolandsinger w 28-11-2008, 04:15
Drodzy Koledzy, przywilejem gospodarza pozwolę sobie napisać kilka słów podsumowania naszego meetingu.

Z góry muszę przeprosić Majkela i Bartka (GradoFana) za...hmm, otóż gdy słuchaliśmy jeszcze na głośnikach DAC Majkela i tuningowany Beresford Bartka, a także mój Nemesis były podłączone moim IC Acrolinka, w którym jeden kanał był odwrócony. Nie byłem pomny konsekwencji tego niefotunnego połączenia, dopóki nie zwrócił mi na to  uwagi Majkel, konstatując kategorycznie, iż Acrolink jest kierunkowy. A ja od pewnego czasu - a jak się później okazało - od momentu, gdy pewnego wieczora przełączałem się z głośników na słuchawki zmieniłem kierunkowość jednego interkonektu (nie przywiązując wcześniej do tego żadnej wagi) - zastanawiałem się nad zbyt odchudzonym, sybilującym i generalnie przesuniętym ku górze brzmieniu mojego zestawu. Wszystkie te degradujące metamorfozy brzmienia po kilku ostatnich próbach mogę śmiało zrzucić na karb owej nieszczęsnej kierunkowości kabla. Jak by zagrały Wasze DACi przy właściwym połączeniu można spekulować - na pewno trochę ciemniej, słodziej i zdecydowanie bardziej analogowo. Aby Wam uzmysłowić o jakim stopniu zmian tutaj rozmawiamy nadmienię, iż różnice między dziurką w SA7001, a Nemesisem via Moon V6 na K701 są ledwie zauważalne przy zmienionej kierunkowości Acrolinka, tymczasem przy prawidłowym połączeniu, DC-1 robi z dziurki mojego cedeka mokrą plamę. Tak więc weźcie proszę ten fakt pod uwagę w Waszych ocenach. Nie zdziwiłem się, przeczytawszy, że Batkowi spodobały się później moje K701, gdyż dopiero przy przełączaniu z głośniowego Denona na Moona Majkel zwrócił mi uwagę na ten arcyważny szczegół i wzmacniacz słuchawkowy z Nemesisem połączyłem już prawidłowo.

Abstrahując od tej małej kablowej kabały chciałbym poczynić kilka uwag nt. słuchawek. Ujmując rzecz groteskowo, można by rzec, iż nawiedził mnie gang  Johna Grado, z tego jeden neofita w postaci Fallowa (zbył Grado na rzecz W5000, po czym rychło nastąpiła metanoia z powrotem na GS1000). W tej sytuacji wszelka, choćby najbardziej racjonalna czy sugestywna argumentacja traktująca o walorach innych skarbów słuchawkowego świata, z góry skazana była na niepowodznie. Szczerze mówiąc nawet nie próbowałem, gdyż gust jest niczym dogmat, wszelką perswazję wieńczy fiasko. Chciałbym mimo wszystko podzielić się kilkoma prywatnymi spostrzeżeniami, które nasuwają mi się w związku z wyrobami brooklynskiej manufaktury i ich ostatnią degustacją.

Po pierwsze sprawą dla mnie wprost niepojętą jest, jak te same osoby, które doceniają brzmienie gęste, fizjologiczne, podlane zawiesistym muzycznym sosem, znajdują jednocześnie upodobanie w firmowej sygnaturze słuchawek Grado. Mały i dość ujmujący wyjątek stanowią tylko chyba dobrze napędzone RS2. W moim skromnym odczuciu założenia soniczne Grado oraz np. Fostera (CAL!/Denony) czy np. AKG są zgoła odmienne. Emploi Fosterów oraz np. E9 to głównie słodkie, klimatyczne, naturalnie intensywne barwy średnicy, mocny i ciepły bas oraz przejrzysta góra, która nigdy nie syczy, ani nie wierci, dzięki czemu większość nagrań jest nie tylko strawna, lecz nawet przyjemna w odbiorze. AKG, zwłaszcza topowe modele to nade wszytsko naturalizm, obiektywizm. Niższe niż referencyjny k701 są delikatnie i przyjemnie podkolorowane. Krótko mówiąc również na nich da się słuchać spokojnie 70-80% nagrań. Niestety nie można powiedzieć tego np. o GS1000 czy RS1. Właśnie slucham albumu Des`Ree (bardzo niedocenianej skądinąd soulowo-folkowo-popowej czarnoskórej wokalistki) na K701 i z bólem stwierdzam, ze płyta ma do tego stopnia zrujonowane brzmienie, że bez przełączenia się na CAL! nie daję rady jej słuchać nawet bez zakładania słuchawek na głowę. Proszę nie piszcie mi tylko, że z moim torem jest coś nie tak, bo przed kwadransem szła Nirvana Unplugged i były orzeszki oblane karmelem - bez jakichkolwiek wyostrzeń, organicznie, klimatycznie i bardzo realistycznie. Tymczasem słuchając Pani Desiree Weeks mam ochotę cisnąć K701-kami o ścianę, bowiem na niektórych utworach jej głos sybiluje tak niemiłosiernie, że odbiera to wszelką przyjemność ze słuchania muzyki. Właśnie przełączyłem się na inny album tej Pani i jest...miodnie - po prostu inaczej zremasterowany. Ufff, jaka ulga. Niestety na Grado 95% płyt, które lubię jest niezdatna do słuchania.

Dlaczego? Bo te słuchawki są przejrzyste jak górski potok i jasne jak wiosenne słońce padające na przebiśniegi. Źle zremasterowane płyty brzmią na nich nieznośnie. Nie mówię tu o starych ananlogowych mułach, lecz o współczesnym masteringu przytłaczającej większości nieaudiofilskich płyt. Oczywiście można sobie wyobrazić dewianta słuchającego wyłącznie plumkania z XRCD K2 czy jak to tam się jeszcze zwie. Tak owa aberracja ma nawet swoje całkiem niewinne miano - audiofilia. Ja jednak słucham muzyki, niekoniecznie tej, którą dobrze zrealizowno. A w tym wypadku najwyższe Grado przepadają z kretesem. Prezentują bowiem szkołę niezwykle lekkiego, ultratransparentnego grania z ogromnym kopem i timingiem karabinu maszynowego. Cóż z tego, że za pomocą odpowiednio dobranego toru można na nich wymusić przyciemnienie tonacji, skoro to i tak nie zmusi ich do dodania czegoś od siebie. Do naszego spotkania wierzyłem, że można je sprowokować do niezbędnego kolorowania stosowną amplifikacją, ale różne konfiguracje sprzętowe, w których prezentowali mi je Koledzy, nie zmieniały niczego poza owym przygaszeniem. To tak jakby ktoś zmieniał intensywność światła z lampy UV, jednak bez względu na jej stopień spectrum pozostaje to samo, to wciąż ultrafilet eksponujący nie zawsze mile widziane detale, zupełnie niedostrzegalne w świetle słonecznym. I nie chodzi tu wcale o zarzucaną niejednokrotnie topowym Grado ilość wysokich tonów. Nie w tym rzecz, ich z zależności od napędu może być naprawdę niewiele, ba, znacznie mniej niż w tym samym torze na K701, ale tym, co naprawdę eliminuje te słuchawki z pola moich afiliacji jest wielka neutralność średnicy, jej niepohamowana szklistość i bezpośredniość, która na większości płyt z interesującą mnie muzyką (a niektórym przypomnę, że po to kupiłem sprzęt audio, a nie jak oni - na odwrót) jest nie do zniesienia. Dla przykładu - Beyery DT880Pro mają nawet więcej góry niż np. GS1000, ale średnicę, zwłaszcza tę wyższą, która tak tnie w uszy na Grado, w zasadzie na dowolnym napędzie mają zawsze pięknie i przyjemnie podkolorowaną, nasyconą. Tak, tak moi Drodzy, neutralność słuchawek w przypadku moich zastosowań - czyli z przeznaczeniam do słuchania KAŻDEJ muzyki - jest nie lada przeszkodą. Co istotne, problem ten nie występuje na głośnikach, choć tam absolutna transparentność również nie przysparza przyjemnych doznań podczas słuchania źle zrealizowanej muzyki, jednak nie jest tak dokuczliwa, w końcu zespoły głośnikowe znajdują się znacznie dalej błony bębenkowej niż przetworniki słuchawek, które bezlitośnie pompują ciśnienie akustyczne wprost do naszego kanału słuchowego. W GS1000 dochodzi do tego wszystkiego subwooferowaty bas na skopanych płytach, który w moich "uszach" dopełnia obrazu nędzy i rozpaczy masteringu wspóczesnych nagrań adresowanych do normalnych ludzi. Ponadto na większości płyt słuchanych via Grado głowy wokalistów zdają się mieć grubość sprasowanej kartki papieru, co jest następstwem docenianej przez fanów lekkości i przestrzenności brzmienia przentowanej np. przez GS1000. Pozytywny wyjątek stanowią tutaj RS2, które w znacznym stopniu niwelują tę niepożądaną cechę swoim ciepłem, lekkim kolorowaniem, a także bardziej gęstym klimatem.  Inna sprawa, iż zewaluowane tu krytycznym okiem własności GS1000 na repertuarze kalsycznym zabrzmią zniewalająco, to już kolejny syganł dla potencjalnych klinetów Johna Grado by pochopnie nie popadać w apostazję.    

CDN
_____________________________________

Estetyka jest kwestią gustu
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 28-11-2008, 11:35
Wiedzialem, ze na Rolanda mozna liczyc :D :)


Co do wspomnianej przez Ciebie charakterystyki ogolnej AKG to nie do konca sie zgodze. Gdyby dalej byl produkowany model K1000 - byloby tak, ze jest on jeszcze bardziej transparentny, jasny, punktujacy wszystkie niedoskonalosci niz GS1000.

Pisalem juz tez wiele razy, ze sytuacja w GS1000 wyglada tak - jak gdyby sluchawkom wbudowac equalizer o presecie "live" - najprostrzy sposob to wlaczyc playera, ustawic taki EQ i posluchac czegokolwiek.

Wokalny Jazz, ktory lubisz Roland - zabrzmi wtedy co tu duzo mowic jaskraowo i zle. Ale wlacz klasyke albo cos co nagrywane jest bez naglosnienia - bedzie miodek.

Oczywiscie masz w pelni racje - ile plyt jest tak nagrana, przeciez chcesz sluchac muzyki a nie kupowac specjalnie dobrze zrealizowane plyty, chcesz wsadzic "cos" i ma grac. W pelni to rozumiem i oczywiscie nikt Cie do Grado nie zmusza ani nie kaze Ci uznawac ich "wielkosc".

Przy takiej muzyce jakiej ja slucham one sie po porstu sprawdzaja (nowa elektronika, elektroniczny nowy jazz, muzyka powazna). Jest to muzyka w ktorej glowna role gra przestrzen, holografia odpowiednie obrazowanie przestrzeni w bliskosc i intymnosc wokali nie jest wcale taka pierwszoplanowa.

Dla Ciebie nawet ze slodka lampa i kolorowym DACiem GS1000 beda kolorowe na poziomie minimalnym, ledwo akceptowalnym i beda punktowac te wszystkie niedoskonalosci oraz ostrosci toru czy samej realizacji.

Idac dalej - K701 zamienily sie juz u Ciebie w zasadzie w sluchawki referencyjne - szkoda, ze nie wpadlem do Ciebie z W5000 - mysle, ze one bylyby do jazzu jakiego sluchasz - intymnego, klimatycznego i wokalnego znacznie lepsze i ciekawsze, jezeli chcialbys wiecej kolorow i slodu to np. W11JPN lub W10VTG.

Zrobilem sobie eksperyment i zaczalem sluchac u siebie Twoich plyt ktore kiedys mi zostawiles. Musze przyznac, ze bardzo wbilem sie w kilka uroczych i klimatycznych czarnych wokalistek. Wszystkie te plyty laczy jedno - bliski intymny wokal, intymnosc, klimat, intymnosc, cieplo i cieplo. Czasem realizacje faktycznie sa slabe, czasem dobre, rzadko zdarzaja sie bardzo dobre.

GS1000 wiekszosc z nich punktowaly, byly momenty przeblyskow gdzie robily wrazenie przestrzenia ale ogolnie nei wiem czy nie wiecej pokazaly bledow niz dobrego :) Poza tym eksponuja akurat cechy, ktore nie sa priorytetowe w muzyce jakiej sluchasz.

O to Ci chodzi i ja w pelni to rozumiem.

Posunalem sie nawet dalej i jako, ze mam juz DSP w EMU - to czemu z niego nie skorzystac.
Jest tam parametryczny EQ i Reshaper oraz roznego roadzaju limitery, wiec mozna dokladnie ustawic sposob odciecia i zakres danych czestotliwosci oraz zmianiac attack, release, sustan i decay.

Zrobilem po krotkiej zabawie z nich sluchawki z mniejsza iloscia gory, lagodniejszym attackiem, dluzszym wypelnieniem i ciut dluzszym wycofaniem. Do tego podbilem troche dolna srednice.

Gralo to znacznie przyjemniej na Twojej muzie ale dalej widoczne sa cechy akustyki Grado, ktore pewnie by Ci sie nie spodobaly. Pewnie okreslilby to tak, ze da sie sluchac - ale charakter i tak pozostal ten sam :)

Wyzsze Grado to nie sa sluchawki unviersalne tak jak Denony czy nawet E9. Ja sam planuje zakup jeszcze jednych dopelniajacych je sluchawek na ktorych moglbym poslcuhac bardziej rekaksacyjnie wlasnie w mneijszym zadymionym jazzowym klubie - mysle tutaj bardzo o Audio-Technikach W1000.

Tak czy siak - wielie dzieki za Twoje zdanie ! :) jak zawsze wartosciowe.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: ptx w 28-11-2008, 13:07
>> fallow, 2008-11-28 11:35:15
"...Idac dalej - K701 zamienily sie juz u Ciebie w zasadzie w sluchawki referencyjne ..."

to są słuchawki referencyjne ale wymagają wygrzania aby to pokazać .
z opisów wynika ze słuchane przez was k701 miały 1000h.moje maja w tej chwili 2000h i graja według mnie dużo lepiej niż wcześniej,nie wiem czy jest to kwestia adaptacji słuchu  ale tak jak już wcześniej pisałem ciągle ulegają przemianie .przy 2k h dźwięk staje się bardziej przejrzysty i szczegółowy, jednocześnie nie tracąc tej barwy i wypełnienia średnicy.separacja instrumentów i głębia scena także ulega poprawie.najlepiej na nich wypada muzyka akustyczna , chillout i podobne gatunki.do ostrego rocka i metalu się nie nadają.
ich dźwięk przypomina mi po części  to co na audioshow pokazał zestaw Reiymo który był krytykowany za brak basu a według mnie grał świetnie(pierwszy raz słyszałem z zestawu głośnikowego taka przestrzeń i ilość powietrza).


z audionemesisem dc1 up.i k701 doskonale sprawdza sie coaxial belkin synapse ,który jest bardzo przestrzenny i gładki jednocześnie podkreślając skraje pasma co dobrze uzupełnia się z akg .jeżeli chodzi o IC to mogę polecić tare air1 która podobno zaleca i używa sam twórca dc1-Fabio.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 28-11-2008, 13:19
Ktos na headfi mial AKG K701 po kilku dobrych tysiacach godzin i reklamowal je jako sluchawki ultra szczegolowe, wrecz z iloscia szczegolow na nadzwyczajnym poziomie, wiec one po prostu w taka strone zmiarzaja tylko byc moze wygrzewaja sie jesze wolniej niz Grado :D

Jak dla mnie to skraje pasma sa juz na nich same w sobie dobrze podkreslone juz kiedy troche pograja i ja bym tutaj nic nie dokladal. Znam tez IC Tary Air1 - mialem go u siebie w 2 systemach i ... no po prostu dla mnie owszem z wersja Audionemesisa bez upgrejdu i tuningu, ktore ponoc gra znacznie bardziej misiowo faktycznie moze sie sprawdzic - baa, byloby nawet pozadane, ale z taka jaka ma Roland po Upgrejdzie i Tuningu, ktora gra wrecz neutralnei a nie misiowo - dam sobie glowe uciac ze nie wniosla by nic dobrego, wrecz przeciwnie. Z tego co pamietam to chyba Roland testowal tez Tare Air u siebie.

Acrolink 6N-2400II z ta wersja AudioNemesisa jaka ma Roland jest tak swietny, ze nie ma potrzeby juz nic zmieniac.

Ty masz PTX jaka wersje Nemesisa ?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: ptx w 28-11-2008, 15:48
ma także wersje nemesisa po upgrade,wydaje mi sie ze sprawdza sie z tara ale widocznie moge sie mylic chcoc
posiadam tez listwe gigawatta pf2 która dodaje wyplenienia i takiego   miśka na średnicy wiec może przez to air1 sie sprawdza.

muszę zapolować na tego acrolinka ;).
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 28-11-2008, 16:09
Roland już ma przewody Tary w środku, więc nie wiadomo, czy by nie wyszły dwa grzyby w barszczu z Air 1. :) Acrolink to kabel z dużą ilością powietrza i atmosfery, nie odchudza i nie wyostrza.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 29-11-2008, 22:49
Czekam z niecierpliwością, tym bardziej iż zapowiadają się dwie opinie na temat dokładnie tego samego sprzętu. :) Właśnie się od telewizora odkleiłem... z ulgą, że Naród jeszcze odróżnia sztukę od sztuczek.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rafaell w 30-11-2008, 00:31
Piotrze dzięki za gościnę i oby Ci się tam sprawy osobiste szczęśliwie ułożyły

Króciutko

Jestem wstrząśnięty! wbity w fotel !czy jak kto tam lubi pisać opisowo.

No cóż Phonitor tak miało być pięknie co do realizmu głośnikowego a usłyszałem tylko kosmetyczne zabiegi zmierzające w tym kierunku,coś jak Grace Design902 ze swym crosfieldem. Ogólnie jest to dobry studyjny wzmak z dźwiękiem podobnej klasy do Lake People G99/2 zgrywający się z Pioneerem Monitor 10 ale zupełnie nie nadającym się  dla Ultrasone E9 tyle i tylko tyle.

Teraz co mnie wgniotło, ale mnie i wielu z nas nie wgniecie i o tym dalej.

Słuchawki AKG K1000 same z ogólnie dostępnymi wzmacniaczami po prostu mizerne grają i wiele osób je zaraz po kupnie sprzedaje dalej. Nie zrobił jednak tego nasz Piotr który z uporem i cierpliwością laboranta potrafił uzyskać 50 % ! możliwości tych słuchawek. Dla pocieszenia podam krótko te słuchawki odsadziły o cała klasę zarówno Grado GS-1000 jak i Ultrasone E9 o moich skromniutkich Pioneer Monitor10 nawet nie wspomnę. W końcu usłyszałem przestrzeń w słuchawkach nie robioną tylko realną. Powietrze które jest w ostatnio przeze mnie polubionych  Grado GS-1000 (te fallowa u mnie) okazało się tylko świetnie symulowane w K1000 po prostu jest! Po drodze muszę zmartwić "kolumnowców" jest lepiej w stronę wrażenia słuchania na kolumnach ale to jest jeszcze nie duży krok w tym kierunku; także bez korekcji elektronicznej raczej ciężko będzie powiedzieć "tak słychać jak na kolumnach" Kto twierdzi ze K1000 maja mało basu, po prostu miał pecha! bas jest piękny kontrolowany jak trzeba szybki a jak trzeba to miękki i łagodny. Wokale są bardzo realistyczne a wszelkie instrumenty w wysokich rejestrach niezwykle dokładnie podawane.Efekty przestrzenne sa prima sort. Ta dokładność ma pewien feler słyszymy że odtwarzacz CD ma po prostu braki, pisze to niezłosliwie bo po prostu wiem jak potrafi zagrać taki Acuphase DP800/801 czy Nagra CDC i że te słuchawki sa wręcz stworzone dla najwyszej półki.

Dla czego pisałem że słuchawki wielu z Was nie wgniotą w ziemie, powód jest prozaiczny żeby jakoś sensownie zagrały Piotr utopił we wzmacniacz,lampy,kable.etc 15kzł jak nie więcej-pewnie nie chce się przyznać :) Czyli kupienie tanio (np w porównaniu do topowych Staxów) słuchawek i mówienie jakoś to będzie z dokupionym wzmacniaczem jest totalnie bez sensu. AKG K1000 to bardzo zaawansowany technologicznie produkt ale nie pojedzie po naszych krajowych drogach, gdyż przeznaczony jest do latania wysoko nad ziemią a tam wszystkie technologie muszą być zaawansowane na jednakowo wysokim poziomie.

Piotrze jakbyś dał radę to opisz konfiguracje w jakiej słuchaliśmy K1000 może to oszczędzi nielicznym zasobnym w środki szukania po omacku, pozostałym ze smutkiem odradzam kupowanie tych wymagających słuchawek

Rafaell

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Żyłem zaczarowany, uwieziony w jakimś ciele i w pokorze jakiejś duszy...

                      J L Borges
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 30-11-2008, 09:55
Dzięki Rafaell za opinię! Mieliście jakieś wysokoomowe słuchawki? Phonitor podobno był celowany w 600 ohm, co oczywiście go nie usprawiedliwia. Tak czułem, że cena Phonitora to bardziej koszt dodatków i wskaźników w dużej mierze, ale czekam jeszcze na recenzję Piotra Ryki.
AKG K1000 to słuchawki bezlitosne i przekazują jak na tacy cechy systemu, z którego są napędzane. Wymiana jednej pary lamp potrafi znacznie zmienić charakter słuchanej muzyki. Myślę, że najtaniej im będzie dogodzić za pomocą sprzętu dedykowanego, celowanego w ich impedancję i zapotrzebowanie na moc. Źródło oczywiście musi być najwyższych lotów, i tu można pomyśleć o dobrze trafionym zewnętrznym DACu, posiadając już wysokiej klasy odtwarzacz.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: ptx w 30-11-2008, 10:29
http://www.hifi-forum.de/viewthread-211-32.html

krótki  przegląd wzmacniaczy do których podłączono k1000.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rafaell w 30-11-2008, 12:34
>> majkel, 2008-11-30 09:55:44
>Mieliście jakieś wysokoomowe słuchawki? Phonitor podobno był celowany w 600 ohm, co oczywiście go nie usprawiedliwia

Odpowiem pytaniem na pytanie ile osób z forum używa 600 Ohmowych słuchawek?:) Albo ile takowych pałęta się po studiach. Słuchawki wysoko omowe są podobno dla tego wygodne w studio bo można je wpiąć bezpośrednio w tor miksera-tyle okiem laika. Tak że może 250 Ohmowe by lepiej grały-które np DT880Pro. Szkoda że nie mieliśmy z dobrze ocenianych przynajmniej AKG K701 bo one maja aż 58 Ohm i może by lepiej zagrały niż 30 Ohmowe Ultrasone E9 nie mówiąc o moich 20 Ohmowych Pioneer Monitor10 (dla których Lake People G99/2 też ma ciężki orzech do zgryzienia) . Piotr mi mówił że wpiętych 125 Ohmowych AKG K1000 szkoda było na Phonitorze słuchać. No ale z tym ostatnim to muszę się zgodzić mocowo Phonitor to dosyć anemiczny wzmak   sądząc po jego dużej obudowie i ładnej czołówce utrzymanej w stylu urządzeń Nagry. Jego podświetlane wskaźniki przygasały w takt rosnacych sygnałów-trochę to dziwne?

Jeszcze raz podkreślę w Phonitorze interesowało mnie najbardziej kreowanie sceny przed słuchawkami (symulacja odsłuchu z kolumn) Niestety kręcąc gałkami była to tylko kosmetyka i więcej można było po prostu moim zdaniem uzyskać zamieniając słuchawki o budowie zamkniętej na słuchawki o budowie otwartej.

Jakby się chciało Piotrowi opisać jak brzmiały moje Pioneer Monitor 10 na Phonitorze to byłbym wdzięczny :)
Moim skromnym zdaniem dźwięk z Phonitora jest bardzo podobny jak na Lake People G99/2-czyli tak jak byśmy opisywali takie same urządzenia. Klasę lepszy dźwięk na Pioneer Monitor10 można uzyskać np. na takim Rudistore 33 czy Piotrowym TH i jego lampkach no i wtedy warto by może ? zdradzić Pioneer Monitor 10 kosztujące 10-60$ dla takich Grado GS1000 do których się w końcu przekonałem ale które jeszcze w brzmieniu są dla mnie za bardzo amerykańskie a ja lubię bardziej brutalny realizm który usłyszałem w końcu ! w AKG K1000

Czy szprotki spotkają się z rekinem ?;) oj będzie się wtedy działo! Konfrontacja na najwyższym światowym poziomie.

Rafaell

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Żyłem zaczarowany, uwieziony w jakimś ciele i w pokorze jakiejś duszy...

                      J L Borges
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 30-11-2008, 14:49
Wielkie dzieki za relacje, ja czekam jeszcze na czesc druga od Piotra :)

Rafaell: Pamietaj jeszcze, ze GS1000 ktory slyszales wtedy na Rudim i CECu, to nie byl poziom na jakim one moga zagrac u Piotra na Twin Headzie :)) Co by nie bytlo Twin Head to klasa wyzej IMHO niz NX33 lub Yamamoto. Rudi to bardzo dobry wzmak - ale nie jest on dobry dla GSow - raczej dla sluchawek takich jak K701 czy HD 650. Lepszy jest na pewno do GSow Yamamoto, za to ow gorzej juz radzi sobie z K701 i Senkami.

Obecnie GS1000 w naszych systemach graja o klase wyzej niz wtedy (DX51, NX33)

Mysle, ze K1000 z tego co slyszalem juz u Piotra i tak sa lepsze a na pewno bardziej obiektywne, ale najlepiej byloby zrobic po prostu kolejny meeting z kilkoma torami i wtedy spokojnie porownac, kazdy na swojej plycie i na swoim materiale :)

No i nalezy jeszcze dodac, ze w pelni wygrzanych GS1000 obecnie nikt z nas nie ma, chociaz ostro nad tym pracujemy udoskonalajac technike, musze przyznac, ze moje po prawie 36h kuracji GradoFana + kilka dodatkow faktycznie sie zmienily na plus.

Wtedy u Ciebie i tak jeszcze potencjal Rudiego nie byl wykorzystany bo GSy nie byly podlaczone w trybie symetrycznym a to jest naturalny tryb pracy NX33. Obecny posiadac z tego co wiem, zamierza w pelni sie zsymetryzowac :) az po sluchawki.

Ja sie troche spodziewalem po Phonitorze, ze wlasnie tak to bedzie.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rafaell w 30-11-2008, 18:18
>> fallow, 2008-11-30 14:49:43
Ubaw po pachy dla moich Pioneer Monitor lepszy od Lake People G99/2  jest Audiomatus AM250 zaryzykowałem dziś (patrzyłem czy dym pójdzie) podłączyłem prowizorycznie bezpośrednio do zacisków głośnikowych i po prostu jest poprawa.  Przez pre graja tak na godzinie 7:30 chociaż i na 9:00 też sobie radzą. Przede wszystkim moc jest z nami ;) Bas jest bardziej konturowy lepiej kontrolowany wysokie wyraźniejsze ciut rozjaśnione. Małym minusem jest cichutki szum (cichszy znacznie niż z CEC-a) kochający niskoomowe słuchawki, przy nawet cichej muzyce zaczyna być maskowany. Sadzę że Grado GS1000 już by ze swoją wyższą opornością tego szumu nie transmitowały w torze.Podejrzewam że skończyła by się tak że ta amerykańska szkoła dźwięku co mnie trochę odstraszało od GS-1000 . Na plus Audiomatusów można zaliczyć że każdy kanał ma osobny monoblok  i w sumie można by cała dalsza zabawę zostawić pre i zależnie od upodobań lampa lub tranzystor.
Moim skromnym zdaniem słuchawki niskoomowe powinny mieć do każdej słuchawki osobny kabel. Po prostu kabel wprowadza niepożądane cuda z dźwiękiem. Pamiętam jak w Sony 7509HD  po naciągnięciu i wyprostowaniu kręconego kabla pojawiało się więcej wysokich tonów :)

Rafaell

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Żyłem zaczarowany, uwieziony w jakimś ciele i w pokorze jakiejś duszy...

                      J L Borges
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rafaell w 30-11-2008, 18:33
>>> Piotr Ryka, 2008-11-30 14:52:37

>Może jedynie Phonitora tak bym nie krytykował. To bardzo przyzwoity wzmacniacz.

Ja  nie krytykuję Phonitora napisałem że spokojnie dźwięk jest tej samej klasy co ze wzmacniaczy Lake People G99/2 jak i Grace Design 902. Jeszcze raz powtórzę rozczarowało mnie mocno reklamowane „zgłośnikowanie” słuchawek tego efektu nie było i była to raczej delikatna kosmetyka na dźwięku (może i dobrze?) tak że sadzę że realizatorzy w studiach odsłuchowych dalej zostaną przy odsłuchu na monitorach średniego pola  :(

>Pioneery Rafaella…Względem Ultrasonów E9 zaznacza się pewien niedostatek szczegółowości  i skromniejsze rozciągnięcie pasma.

Doskonale się z tym zgadzam nie mają aż  tak wyeksponowanego basu (porównywane na TH) ani takiej miękkiej  soczystości na górze. Górę mają  mniej słodką ,lekko wycofana w stosunku do E9 jak i K1000 co na przykład powodowało że zupełnie nie drażnił mnie szum taśmy na jednym z piękniejszych starych nagrań gitarowych przez Ciebie puszczonych (jakbyś dał radę przytoczyć co to za płytka, byłbym wdzięczny)

>Pioneery bronią się bliskością reprodukowanej muzyki. Znakomicie to wypada w przypadku ludzkiego głosu, który nie tylko że jest bardzo bliski, to jeszcze niezwykle realistyczny. Zdumiewająco autentyczny kontakt z żywym człowiekiem. Świetna rzecz.
 
No cóż świetniejszą mam w kolumnach w postaci jedwabnego 3” średnio tonowca  Dynaudio napedzanego Audiomatusami (co mnie podkusiło do opisywanych  fallowowi prób spalenia słuchawek)  także wiem że może być jeszcze lepiej.

>Ultrasony E9 są od strony swych walorów powszechnie znane. Ostatnio dobrałem zestaw lamp wyjątkowo im odpowiadający, niemal całkowicie znoszący ich leciutkie względem K1000 przymglenie

Na tym zestawie lamp i w/w nagraniu miałem  wrażenie że w gitarze  struny z jelit świńskich zmieniliśmy je na nylonowe i tym się jednak moim zdaniem E9 różniły  od K1000 i Monitor 10.
Podkreślam na K1000 mimo słyszalnego szumu taśmy nagranie to po prostu marzenie pełen realizm

> Ultrasony E9 …Lekko złagodzona góra, potężny dół

 Faktycznie dół jest potężny ale należy go używać z umiarem, relaks może objawić się zmęczeniem
Twój tor jak na razie (słuchałem  5x E9 w różnych zestawieniach) najlepiej robił na + tym słuchawkom ale AKG K1000 tak mnie zachwyciły że skupiłem się tylko na nich :D

> AKG K1000, w czym Rafaell tylko mnie utwierdził
A tam, koń jaki jest każdy widzi (a raczej to po prostu u Ciebie  na ASL Twin-Head Mark III i  Croft Polestar 1 było słychać, po prostu dla konkurencji słuchawkowej masakra dokonana z siłą spokoju)

> bas K1000 zdeklasował rozdzielczością i naturalnością ten z E9.
Moim zdaniem E9 poszły z basem  w moc,potęgę; zapominając żeby mieć ją pod absolutną  kontrolą, no ale za te pieniądze chciało by się więcej



Rafaell

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Żyłem zaczarowany, uwieziony w jakimś ciele i w pokorze jakiejś duszy...

                      J L Borges
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: fallow w 01-12-2008, 11:44
Ciekawe jak dalej graja Twoje Monitory Raffael na mocniejszym napedzie :)

Ja w pelni zgadzam sie z tym, ze moze nie maja szerokie pasma przenoszenia, ale bije z nich naturalnosc - slychac ped w kierunku odwzorowanie zywej muzyki.

Od Ultrasonow faktycznie wymaga sie wiele, bo i kosztuja wiele. Za jedne Edition9 mozna kupic prawie 2 pary GS1000 albo 2 pary K1000. (Porownujac cene nowych E9 do nowych GS1000 albo nowych E9 do aktualnych obiegowych K1000).

Dla mnie GS1000 z trudem ciagna, ale zarabiaja na swoja cene, Edition9 sa jak dla mnie znacznie bardziej przewartosciowane. Potrafie natomiast zrozumiec cene K1000.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rafaell w 01-12-2008, 11:59
>> fallow, 2008-12-01 11:44:18
Ciekawe jak dalej graja Twoje Monitory Raffael na mocniejszym napedzie :)

Muszę to na spokojnie solidnie zrobić, cały tor od napędu będzie zbalansowany, kabel w słuchawkach na szczeście 5 żyłowy-przynajmniej tu mało roboty. Martwi mnie trochę że do póżniejszych innych odsłuchów bez przejściówki się nie obędzie

Rafaell

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Żyłem zaczarowany, uwieziony w jakimś ciele i w pokorze jakiejś duszy...

                      J L Borges
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rafaell w 01-12-2008, 13:04
>> Piotr Ryka, 2008-12-01 12:54:32
Jako podsumowanie można napisać, że Rafaell przyjechał słuchać Phonitora, a jak ubrał K1000, to już ich nie zdjął.

No cóz zmojej strony to był hedonizm pełną gębą :D

Rafaell



Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 01-12-2008, 13:07
Piotrze, jak długo jeszcze będziesz miał Phonitora u siebie?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 01-12-2008, 17:26
Czyli to jednak rzetelny i przeźroczysty wzmacniacz, i gra to, co dostaje? Ten Ayon do kiedy będzie gościł? Może mi się uda na najbliższy weekend coś poskładać do posłuchania w jego towarzystwie? Już zacząłem montaż. :) Chodzi mi o zostawienie sprzętu do odsłuchu, tak dla ścisłości.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 06-01-2009, 13:29
Yyy, ten tego... najbliższa sobota późnym popołudniem w Sosnowcu lub niedziela w Sosnowcu/Częstochowie? Będzie zestaw demo mojego wzmacniacza słuchawkowego do przesłuchania, zanim go wyślę dalej i Grado GS1000. Dajcie znać do piątku, czy coś kombinujemy i gdzie, to zabiorę DACa po dalszych przeróbkach i transport. Podobno system @fallowa też poszedł do przodu, więc myślę, że warto odświeżyć wątek. :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: KorneL w 12-02-2009, 10:12
Cześć, mieszkam w Łodzi. Czy byłaby mozliwosć posłuchania jakiegoś fajnego systemu słuchawkowego u Was ?
Jakiś czas temu chciałem sobie taki sprezentować, jednak ciężko jest znaleźć w sklepie jakiś gotowy sensowny.
Budżet ok 2,5Kzł za słuchawki + wzmacniacz.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 12-02-2009, 11:15
Czy budżet jest tylko na wzmacniacz i słuchawki, czy też kable i źródło stacjonarne się mają w nim zmieścić?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 24-02-2009, 01:19
Wczoraj miałem przyjemność gościć u Piotra Ryki z moimi GS1000. Punktami kluczowymi tego spontanicznie zaaranżowanego spotkania były wyborny poczęstunek na słodko przy miłej pogawędce, no i nieodzowny, w części znany już z opisów, sprzęt słuchawkowy Piotra - mocno podrasowany ASL Twin Head, tym razem z lampami E88CC Mullard i 45 mesh plate Emission Labs. Służył on jako bezpośredni napęd dla GS1000 i przedwzmacniacz dla Crofta Polestar z wymienioną lampą ECC83 na Amperexa z 1956 roku z długą anodą. Tenże Croft służył jako końcówka mocy dla AKG K1000. Niespodzianką okazało się źródło. Nie zapytałem gdzie obecnie przebywa Cairn Fog v.2 po tuningu, w każdym razie na jego miejscu stał Accuphase DP500. Sam odtwarzacz różni się niewiele od wyższych modeli Accuphase z bieżącej serii. Ten sam wygląd i rozmieszczenie przycisków, podobnież tacka na płyty, tyle że panel przedni jest na nim prostszego kroju, i chyba nie dopatrzyłem się boczków lakierowanych na wysoki połysk. W zestawie pojawiły się więc dla mnie co najmniej dwie niewiadome, bo lampy sterujące Mullarda znam tylko z opisów, a DP500 nie znałem w ogóle. Słuchawki i większość albumów to już znani mi zawodnicy. Mogę też powiedzieć, że mam wyobrażenie o możliwościach Twin Heada, gdyż na poprzednim spotkaniu z udziałem Fallowa grały co najmniej trzy różne zestawy lamp, a słuchawek do wyboru było też jakieś cztery modele, w tym GS1000. Napędem był wtedy rzeczony Cairn Fog v.2, a że był jeszcze RudiStor NX-33 jako kolejny wzmacniacz, to można było wycenić źródło. Można powiedzieć, że w kwestii barwy, efektów akustycznych, harmonii i dynamiki dawał się Twin Headowi wyżyć. Lampami sterującymi wówczas były CCa Siemens&Halske, a słuchawki, który brylowały wówczas to były Ultrasone Edition 9 i AKG K1000. Mnie urzekły także DT880 Pro we współpracy z Twin Headem, zwłaszcza w kwestii zawartości harmonicznej średnich tonów. GS1000 to był temat wówczas dopiero rozpracowywany, i chyba nie do końca mi się to wtedy podobało.

W dniu wczorajszym mogę powiedzieć, że w kwestii równowagi tonalnej wzmacniacza dźwięk został dobrze wycelowany w potrzeby GS1000, ale i K1000 również. Resztą miał się zająć odtwarzacz Accuphase DP500, no i chyba w sporej mierze będzie o tym właśnie, co poniżej nastąpi. Dlatego też trudno mi było wybrać wątek na niniejszą relację, gdzie będzie i o wzmacniaczach i o słuchawkach, ale jednak sporo o roli źródła w hi-endowym torze słuchawkowym. Niech będzie na neutralnym gruncie wątku towarzyskiego. ;)

Na spotkaniu byłem bez mojego sprzętu grającego, który w części "rozdysponowałem" na weekend. Na szczęście mojej żonie i Piotrowi nie brakowało tematów do rozmowy, co mnie pozwalało delektować się muzyką w większym spokoju ducha, że nikt się w tym czasie nie nudzi. ;) Z drugiej zaś strony porównania będę musiał robić z pamięci. Mam na uwadze to, co już słyszałem na GS1000 i K1000 w zestawach Wiktora, czyli topowe źródło cyfrowe Accuphase, do tego końcówka analogowa Accuphase aż po wzmacniacz klasy A dla AKG, a mój tor analogowy dla GS1000. Dodatkowo wspomnienia poprzedniego odsłuchu AKG K1000 Piotra z innym źródłem i lampami, a także kolekcja wspomnień z poprzednich spotkań z Kolegami, gdzie przewijały się różne transporty i DACe jak odpowiednio Kenwood, Technics, marantz, PCLink do komputera, a po drugiej stronie cyfrowego kabla CEC, NorthStar, AudioNemesis, moja Lampucera, przerabiany na różne sposoby Beresford. Z napędów różne wariacje mojego Moonlighta, Lake People G99/2, Yamamoto Soundcraft HA-02 z różnymi lampami, o czym było wcześniej w tym wątku, no i Twin Head z innym oprzyrządowaniem. Na podstawie tego wszystkiego wyrobiłem sobie zestaw oczekiwań wobec "idealnego" brzmienia dla GS1000, i w ciągu ostatnich tygodni, a może dni, zestawiłem u siebie taki zestaw pod Grado, który, powiedzmy, nie ma słabości brzmieniowych, a w pewnych aspektach powiedziałbym, że się wyróżnia. U mnie pomysł na dźwięk jest taki - dokładny, szczegółowy i przeźroczysty wzmacniacz, a przed nim źródło, które dostarcza w miarę kompletnego materiału dźwiękowego po kablu studyjnym. Takie podejście to pewnie konieczność w moim przypadku, gdyż obecnie nie ma w moim torze lamp. Będą to banały, ale napiszę, co już wiem, że można na GS1000 osiągnąć - kompletna barwa dźwięku, zjawiskowa holografia i przestrzeń potrafiąca się oderwać od słuchawek, świetna szybkość i dynamika. Z tym efektem zniknięcia słuchawek z głowy to jest ciekawa rzecz, bo wiadomo, że dźwięki słyszymy z różnych kierunków i odległości, trójwymiarowość nie jest trudno osiagnąć, ale chodzi tu o przeźroczystość akustyczną, dającą wrażenie, że słuchawki istnieją tylko w tych miejscach, gdzie nas w głowę uciskają, przetwornika jakoby nie było, albo był całkowicie otwarty.

Na początek wzmianka o AKG K1000, bo mi będzie szybciej i łatwiej. Słuchałem ich już napędzanych z GainClone\'a poprzedzonego Twin Headem z różnymi lampami, niedawno innego egzemplarza AKG w tranzystorowym torze Accuphase z topowym źródłem dzielonym, no a wczoraj znów słuchawki Piotra, tyle że końcówką był Croft Polestar a nie GainClone, a źródłem Accu DP500. Grało gęsto i dosadnie, z dociążonym wyższym basem i niższą średnicą. Do tego ciemny, posłodzony sopran. Prosiło się o rozwarcie przetworników większe niż to wypróbowałem u Wiktora, bo ciężar dźwięku tego po prostu wymagał. Twin Head daje dwa możliwe tryby pracy - transformatorowy i OTL, także jako przedwzmacniacz. W trybie OTL dźwięk jest ciemniejszy, bardziej bliski i intymny, scena bardziej ogarnia słuchacza, choć jest mniejsza. Przestrzenność dźwięków jest duża, jak i wielkość samych źródeł. Dźwięk opiera się o fundamenty na wysokim basie i niskim sopranie, dźwięki są dosadne, ale nie w sposób tranzystorowy, agresywną fakturą, a raczej gładkie, ale wyraźną kreską rysowane. Przejście na transformator rozgania scene po kątach, dźwięk staje się lżejszy, ciężar przenosi się jakby na wyższą średnicę i niższy sopran. Wytwarza się większy dystans do źródeł dźwięku, a scena poszerza i odsuwa. Z racji ekspansywnego grania K1000 wolałem tryb OTL. Dawał odpowiednią dawkę bezpośredniości i dociążenia dźwięku. W odniesieniu do słuchawek Wiktora i jego systemu, brakowało mi zróżnicowania i rozciągnięcia sopranu. Tam potrafił byś i rozsypujący się, i perlisty, o różnych odcieniach i fakturze, tutaj taki nieco uproszczony, dosadny choć nieagresywny, trochę słodko-przepalony, lecz jakby nie rozciągnięty po samą górę pasma. Równowaga pewnie i przez to wyszła inna. No ale to sobie można poprawić na przetwornikach, podobnie jak i scenę. Jako że tonalnie wychodziły pewne sprawy podobnie na GS1000, a te słuchawki znam jak własną kieszeń, z tym szczegółem, że to nie kieszeń, pozwolę sobie zasadniczy opis oprzeć o wrażenia na słuchawkach Grado.

Na GS1000 ponownie można sobie było wybrać, czy korzystamy z OTL, czy z transformatorów wyjściowych. Tym razem przypadł mi do gustu bardziej tryb tranzystorowy. Tak ma znany mi Yamamoto Soundcraft HA-02, a do tego granie lampy przez transformator zbliża ją do zalet wynikających z użycia tranzystorów, a do ich brzmienia nieco pewnie przywykłem. W trybie OTL nieco narzucał się wyższy bas, a przy bądź co bądź bardziej zamkniętej konstrukcji Grado i ich przewadze w ilości basu nad AKG, ekspansja i rozjaśnienie pochodzące od transformatora dobrze im zrobiły w zestawieniu z Accuphase. Dźwięk przez transformator jest mniej dosadny, bardziej aksamitno-papierowy, bogatszy w wierzchnią fakturę kosztem konturu i barwy. Mnie takie proporcje nieco bardziej odpowiadają z GS1000. No i też bliżej to tego, co mam u siebie. Zacząłem od Silverchair, album Frogstomp, utwór "Suicidal Dream". Jest to jeden z kawałków, który pokazuje jak dobrze GS1000 nadają się do grania z pogranicza grunge. Potem przesiadka na parę utworów Anny Netrebko z płyty Souvenirs; Raz, Dwa, Trzy grający na koncercie utwory Agnieszki Osieckiej, trochę jazzu Z Blue Note Records i klasyki na albumach Piotra. Był też Arve Henirksen ze spoecyficznie graną trąbką w towarzystwie sampli elektronicznych. Nie piszę po kolei utworami, ze względu na spójność pewnych wniosków, i do tego właściwie sprowadzę opis dźwięku, a odnosił się on będzie chyba najbardziej do odtwarzacza Accuphase.

Niedawno GRADO__Fan u mnie stwierdził, że po raz kolejny mam tor grający neutralnie. Cóż, wychodzi na to, że takie mam dążenia, żeby wszelkie niuanse tonalne miały jednakowe prawa i możliwości zaistnienia. Kiedy jakiś odcień lub pasmo dominuje, mam wrażenie podkolorowania dźwięku i staram się sobie skojarzyć taką barwę z doznaniami pochodzącymi od innych zmysłów. Najogólniej napisałbym, że wczorajszy zestaw grał z posmakiem i odcieniem miodu gryczanego. Ciemny, przepalony, niejednoznacznie słodki dźwięk, dość dosadny i dociążony, przejrzysty, ze zdecydowanym rysunkiem (tu już nie płynny jak miód) i zgrubnie zaznaczoną fakturą. O ile odcień i gęstość w sporej mierze zdefiniował zapewne wzmacniacz i jego lampy, to pewną oszczędność w oddaniu faktury zgoniłbym na odtwarzacz SACD. Podobnież czułem lekki niedosyt w kwestii zróżnicowania barw. Coś jakby zamiast True Color wybrać 16-bitową paletę. Tak więc wszelkie urposzczenia i spłaszczenia z racji znajomości z Twin Headem zrzucam na karb DP500. Pewnie nie jest to pomyłka mając na uwadze, iż jest to czwarty model od góry w ofercie firmy. Każdy kolejny musi dać odczuć wybierającemu, że płaci za konkretny uzysk dźwiękowy. No i tak podkradając coś dwa lub trzy razy od topowego pierwowzoru pewnie dojdzie się do słyszalnych ubytków. Najwięcej DP500 względem DP800/DC801 uprościł sobie na sopranie. Nieco już o tym wspomniałem, ale na dobrą sprawę był trochę jednostajny, zbyt gładki, zawsze z tą samą raczej ciężką wagą i dosłodzeniem. Brakowało perlistości gdy potrzeba, w zamian lekkie przerysowanie. Wyszło to zwłaszcza na płycie Anny Netrebko i Raz, Dwa, Trzy, gdzie odpowiednio talerze orkiestrowe, a z drugiej strony perkusja rockowa, nie została rozłożona na odpowiednie instrumenty z różnej blachy uczynione i inaczej grające. Powiedziałbym, że do DP800 brakuje DP500 jakichś dwóch klas w dziedzinie sopranu. Zakres ten odpowiada też za wrażenia przestrzenne i holografię. Utwór nr 1 z płyty Anny Netrebko to żywy fragment operowy, w połowie włączają się oklaski publiczności, które słychać u mnie z tyłu, tutaj nieco spłaszczone, wepchały się niemal na przód przed wokalistów. Lekko zlane w płaską całość. Utwory solowe Anny dawały wrażenie głosu solistki jakby lekko rozlanego i nieobecnego. Gdzie to uczucie, że ona dla mnie śpiewa? Na tej płycie czuje się trójwymiarowość i obecność jej głosu, zubożenie tej najdrobniejszej faktury, swoistego finiszu dźwięków, zubaża przekaz emocjonalny, który podnosi w operze istotny pierwiastek spektaklu dramatycznego. Raz, Dwa, Trzy to płyta świetna realizacyjnie, choć wymagająca od sprzętu. Ja miałem u siebie przed dostrojeniem do końca przetwornika C/A nieco problemów z sybilującym wokalem Adama Nowaka. Teraz jest gładko i barwnie, ze świetnie na tej płycie słyszalną trójwymiarowością dźwięków. Nawet kotrabas potrafi sobie tu ładnie wygospodarować nieco współrzędnych w trzech wymiarach, w których będzie sobie wybrzmiewał. Jednak najlepszym testem jest ta płyta na harmonię i perkusję. Mimo natłoku tej pierwszej, dźwięki harmonii grają sobie swobodnie w dalszym planie, z dozą powietrza i smaczków tonalnych. Z Accuphase harmonia poszła z tonacją jakby lekko w dół, do tego skurczyła się i dodatkowo została przyduszona przez inne dźwięki. Zrobiło się troszkę jak w tłocznym autobusie. Brak swobody i niezależności. Harmonia wypadła jak dla mnie zbyt prosto i twardo. Nowak troszkę jakby usta ręką przysłaniał, albo spuścił głowę. Ciekawie się zrobiło, gdy wziąłem składankę Blue Note Trip 7, CD2, utwót Billa Larkina and the Delegates "Yeah, Yeah". Po lewej stronie słuchać akompaniament organów elektrycznych granych głównie na niższych nutach i niewątpliwie lampowego. Już raz mnie zauroczył Twin Head, gdy słuchałem tego na DT880 Pro, tym razem znowu pokazał, że lampy lubią takie dźwięki. Wrażenie jest, jakby wzmacniacz podtrzymywał bardziej barwę, u mnie zanika ona szybciej. Być może jest to kwestia nasycenia barwą kosztem większego bogactwa faktury, do którego przywykłem. U siebie muszę się bardziej skupić na tym instrumencie, by się przekonać, że bogactwo tonalne jest zachowane, ale dosadność użytych lamp daje to jak na tacy. Odwrotna sytuacja była z gitarami na debiutanckiej płycie Silverchair. Tu ciarki nie przeszły, jak to bywało w domu i wcale mi nie chodzi o przesterowane partie solowe, a intro, które zostało zagrane pojedynczymi, miękkimi szarpnięciami grubych strun. Słuchając V Symfonii Beethovena miałem wrażenie, że brakuje bardzo niewiele, aby całościowy obraz był doskonały, ale owo "prawie" było stale obecne. Gdyby przestrzennie i tonalnie Accuphase był bezbłędny, to nawet to niezupełne rozciągnięcie na sopranie by tej płyty nie położyło. Tak to tylko mogę powiedzieć, że cały czas słyszałem jakby mogło być świetnie z tego zacnego krążka orkiestry chicagowskiej, bo znakomitość realizacji było słychać. Na K1000 potwierdał się rozmach przestrzenny tego albumu z zachowaniem świetnej czytelności nawet daleko rozmieszczonych instrumentów. W kwestii samych smyczków przeskoczę z powrotem na to, co znam z płyty Anny Netrebko. Utwór nr 7, komopozycja Griega, zaczyna się od wejścia wiolonczel, skrzypiec i pewnie altówek - nie jestem takim ekspertem by wszystko rozróżnić, ale dźwięk jest tak bogaty harmonicznie, że niech się te organy Hammonda z Blue Note schowają. Do tego ten efekt łechtania ucha wynikający z przesuwania smyczka po metalowej strunie, wszystko ładnie zebrane przez realizatorów Deutsche Gramophon i dające się wychwycić na moim sprzęcie, tutaj gdzieś to łaskotanie uciekło. Z innych zjawisk ogólnych - długo kombinowałem z ustawieniem GS1000 na uszach, ale usunąć ich z głowy mi się nie udało, a powinno się to dać zrobić i na płycie Raz, DWa, Trzy i Anny Netrebko. Dziś odświeżyłem sobie właśnie Nowaka z Kapelą i Arve Hendriksena, bo wczoraj nie zdążyłem. Akustyka koncertu Raz, DWa, Trzy u mnie jest zupełnie inna, przestrzenność w osi prostopadłej znacznie większa niż to co słyszałem wczoraj, zróżnicowanie sopranu i średnicy też. Kwestię basu właściwie zdążyłem sprawdzić na Henriksenie z płyty Cartography. Trzeci utwór zawiera sample niskiego basu, który na Staxach Wiktora pięknie schodził i pełzał po dole słyszalnego pasma. GS1000 nie schodzą tak nisko. Różnica między moim zestawem, a tym wczorajszym u Piotra była taka, jakby nieco zmniejszyć pojemność obudowy tego wirtualnego kotła na Twin Headzie i Accuphase. Na lampie zagrało to bardziej membraną "bębna", u mnie jakby wybrzmienie miało więcej do powiedzenia, coś jakby więcej mięsistości, a mniej obrysu, choć tutaj wypadł on gładko. Specyficznie grana przez Arve trąbka pokazała swoją egzotykę. U mnie wychodzi ona bardziej rozpływająca się w przestrzeni, na Accu + TH nieco mniej miejsca zajmowała i grała dosadniej. Przestrzenność została oddana w wystarczającym stopniu.

No i to pewnie tyle, zwłaszcza że już wymiękam. ;) Dziękuję serdecznie Piotrowi za kolejną okazję do zapoznania się z możliwościami kreacji dźwięku rzez Twin Heada, a także jego zdolnościami cenzorskimi, bo temu, co przed chwilą skończyłem wypisywać powyżej na temat odtwarzacza za 20,000zł, lekko się dziwię i niedowierzam. W skali bezwzględnej było więcej niż dobrze, ale w skali względnej... na pewno można mieć lepsze źródło taniej.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: ptx w 24-02-2009, 18:34
interesujący opis,co do kwestii źródła pytanie czy twin head jest przejrzystym wzmacniaczem,bo na takim można testować odtwarzacze w innym wypadku zmiany moga nie byc zbyt duże i zawsze w jakimś tam stopniu wzm. narzuci swój charakter.
swoja droga za 20kz można już przebierać w  odtwarzaczach a czy accu jest najlepszy to raczej już kwestia gustu.


_______________________________________
"Informacja nie jest wiedzą. Wiedza nie jest mądrością. Mądrość nie jest prawdą. Prawda nie jest pięknem. Piękno nie jest miłością. Miłość nie jest muzyką. Muzyka jest NAJLEPSZA."
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: JUREK w 24-02-2009, 20:04
majkel

....fajna recka :-), gratuluję, natchnęła mnie do eksperymentów, będę musiał kiedyś w końcu ruszyć tyłek i podpiąć coś innego do mojego LINNA MAJIKA w miejsce Linnarta bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić lepszego przekazu ale pewnie jak narazie mam ją za słabą..ale pracuję na jej krytyczną stroną :-)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Rafaell w 24-02-2009, 20:24
>>> majkel, 2009-02-24 01:19:52
>na temat odtwarzacza za 20,000zł, lekko się dziwię i niedowierzam. W skali bezwzględnej było więcej niż dobrze, ale w skali względnej... na pewno można mieć lepsze źródło taniej.

Pewnie można mieć taniej odpowiednik DP-500 ale jak zauważyłeś są nad nim jeszcze 4 modele Accuphase i tam na pewno będzie znaczniej trudniej. DP-500 nie jest moim ulubieńcem ta chropowatość na górze i mniejsza rozdzielczość, całkiem możliwe że miałem okazję słuchać porównawczo tuz obok siebie (poza DP-700) pozostałe modele.

Jednak jak widać warto robić odsłuchy dzięki czemu wiemy czego nie wiemy :)

Dziś podszedłem do znajomego, żeby mu zaprezentować na jego odtwarzaczu poprzez LP99/2 i słuchawki Pioneer Monitor10 jak brzmi muzyka. Pierwsza reakcja była nastempująca-jego słowa; "jak to gra! każdy instrument słyszę osobno"

No tak czasem warto posłuchać na cudzych słuchawkach ze każdy instrument gra osobno-naprawdę!:)

Rafaell

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Kryzysu nie ma, to tylko paru cwaniaczków sięga po naszą własność

                     
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: chrees w 24-02-2009, 20:30
Należałoby się jeszcze zastanowić, Drogi Rafaellu, czy to miał być na pewno komplement ;>>>



-------------------------------------------------------------------------------
Obcych ksiąg nie czytajcie. Czego nie wiecie - Księdza pytajcie.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 04-08-2019, 17:42
Wczoraj spotkaliśmy się z Karolem i przerzuciliśmy trochę sprzętu. Za system posłużył mój PC z foobarem i konfiguracją konwertującą w locie pliki do DSD 256, custom DAC lampowy produkcji Cytryniarza oraz dziurka i terminale kolumnowe Marantz PM-45. Mój wzmacniacz zastąpiliśmy następnie jego customowym WBA Master-Twin z wyjściem 2x3W i w ten sposób powstał jeszcze mocniejszy tor, różnica po wymianie wzmacniacza była tak namacalna, że warto to dodatkowo podkreślić. W przypadku Grado dostawały one drugiego życia, wykopu i tak realistycznej, że wręcz namacalnej holografii. Już na początku było nieźle, ale z tym wzmacniaczem muzyka dosłownie ożywała. Z całego dnia odsłuchów i rozmów można by napisać felieton, jednak postaram się przedstawić najistotniejsze kwestie, może ktoś na tym skorzysta w przyszłości.

Hybrydy Mitchell & Johnson MJ2 Chyba najbardziej zmienne i kapryśne słuchawki z jakimi miałem do czynienia. Co dziurka to inny sound. Żeby jeszcze chodziło o trudność w wysterowaniu, ale w tym przypadku za każdym razem grały jakby z tymi samymi możliwościami, ale kompletnie innymi proporcjami w paśmie. Słuchawki fajnie wykonane i bardzo wygodne, jednak z każdym sprzętem zupełnie inne nagrania wypadają na nich ciekawie. Taka miła ciekawostka w odskoczni od hajendów ;)

iBasso SR1
Powiem krótko - słuchawki idealne dla początkującego audiofila. Bardzo dobrze wyważone, na całym paśmie grają uczciwie i równo. Nie mają wygórowanych wymagań, po prostu przyjemnie grają muzykę nie podbijając jednych cech dźwięku kosztem innych. Jeśli ktoś zaczyna swoją zabawę w lepsze audio - świetnie sprawdzą się jako bardzo dobry punkt i odniesienia, aby w trakcie zabawy nie utracić najważniejszego czynnika czyli przyjemności z obcowania z muzyką. Trudniejsze słuchawki w przypadkowym torze mogą wypaść przy nich jako udziwnione.

Audeze LCD 3
Pamiętam jeszcze swoje dawne spostrzeżenia odnośnie innego egzemplarza, prawdopodobnie była to wersja "ulepszona" niejakim fazorem. Odnotowałem je jako nudne, lekko suche i brzmiące bardziej jak słuchawki studyjne, a nie planary. W tym wypadku sprawy miały się zupełnie inaczej. Słuchawki zagrały gęsto, z bardzo bogatą barwą i niezwykłym wykopem na basie. Dźwięk, który może nie jest neutralny, ale za to daje dużo frajdy i sprawdza się niesamowicie w energicznych nagraniach. Pokazują bardzo wiele, choć nie wszystko. Nie jest to machina do wnikliwej analizy smaczków i detali, za to potrafią swoje słodkie kłamstwa i niedopowiedzenia wynagrodzić czystą radochą z samego słuchania. Jedynym ich minusem jest trudność w napędzeniu na poziomie Grado, a nawet wyżej. Najprościej podpiąć je po prostu pod terminale kolumnowe, inaczej mogą być zbyt wolne i wydatek może się wydać niewspółmierny z tym  co pokarzą.

Grado RS2 buttonless
W zasadzie to sądziłem, że w takim bezpośrednim starciu różnica pomiędzy nimi, a RS1 będzie prawie marginalna. Im więcej prądu, tym bardziej RS1 im odjeżdżały i nie są to różnice typu tutaj lepsze to, a tam coś innego. To dokładnie ten sam dźwięk tylko po przesiadce z RS1 na RS2 wszystkiego wyraźnie ubywało. Co pierwsze rzucało się w uszy to ostrzejsza, a przy tym mniej rozbudowana góra, nie tak spektakularna i namacalna scena i jakby wykastrowany bas na RS2 względem jedynek. Dodam tylko, że dopóki słuchaliśmy samych RS2 było super, dopiero przesiadka z jedynek powodowała dyskomfort, gdy już było wiadomo ile się traci.

Grado RS1 semi-vintage
Przejdę od razu do torpedy, która się uwolniła po dodaniu prądu, czyli tor opisany na wstępie. Są to słuchawki o nieźle zbalansowanej charakterystyce, z akcentem położonym na przełom górnej średnicy i sopranów. Co pierwsze rzuciło się nam w uszy to, że potrafią zagrać poprawnie fortepian. Naprawdę poprawnie. Cholernie realistycznie i namacalnie. Co więcej, ich holografia pozwala nie tylko na dzielenie planów w przód, ale także w tył oraz w pionie i to z ogromną precyzją. Można zamknąć oczy i zobaczyć wykonawców na żywo, taka precyzja dostarcza bogatego obrazu muzycznego nasyconego ogromem detali w taki sposób, że każdorazowo to samo nagranie pokazuje coś innego. W rocku tworzą falę uderzeniową, w której możemy się rozkoszować całościowym łupnięciem lub poszczególnymi detalami wybrzmiewającymi osobno. Karol fajnie to porównał do krajobrazu, w którym jest masa elementów, ale wzrok skupiamy na tym co nas w danej chwili interesuje. Przekaz tych słuchawek można określić jako ekstremalnie żywiołowy, nasycony energią i bardzo silnie angażujący słuchacza. Bas mają naprawdę przyjemny i energiczny, jednak przy Focalach błyszczały bardziej wysokimi, które na Clearach wydawały się nieco przygaszone i mniej rozdzielcze.

Focal Clear

Jeśli wierzyć obiegowym opiniom to są to po prostu "utemperowane" Utopie. Jak jest naprawdę, w tym momencie nie stwierdzę, ale daje to jakiś punkt odniesienia do tego jak mogłyby zagrać Utopie. Clear to słuchawki, które grają hi endowo ze wszystkiego, ale przepinając się szybko pomiędzy słabszą i mocniejszą dziurką da się wyłapać wyraźne różnice. Przepinając się z zachowaniem dłuższego odstępu czasowego trudniej ją wychwycić, to nie Grado, że bez elektrowni tracą kilka przysłowiowych klas. Pierwsze wrażenie to ogromny spektakl dźwiękowy, w którym ogrom detali płynie z bardzo dużych odstępów pomiędzy poszczególnymi zjawiskami, uderzają naprawdę równym i niezwykle zróżnicowanym obrazem. Najłatwiej będzie mi je opisać porównując ich prezentację do RS1. Po pierwsze zasadniczą różnicą jest to, że Focale mają fenomenalnie dopracowany dół pasma, dzieje się tam znacznie więcej niż w Grado, oraz wszystkich innych słuchawkach :-) Po prostu wzorcowo. Z kolei góra pasma po przesiadce z RS1 wydaje się mniej rozdzielcza i jakby stłumiona. I w tym momencie skupiliśmy się już tylko na porównaniach tych dwóch par, po czym wyszło, że Karol jest w stanie oddać bezpośredniość i nieco większy żywioł Grado w zamian za tak dokładnie oddany bas, a ja natomiast mogę poświęcić ten tektoniczny i kolumnowy wręcz dół, aby cieszyć się bardziej bezpośrednim i przenikliwym/angażującym przekazem z fenomenalnie rozbudowanymi wysokimi. Ponadto dźwięk podawany przez Focale jest jakby to najtrafniej ująć typowo kolumnowy w sensie zdystansowania. Nic nie przenika do głowy, obraz muzyczny pływa ze wszystkimi swoimi smaczkami tuż na wyciągnięcie ręki, ale cały czas da się wyczuć pewny rodzaj zdystansowania od słuchacza. Grado z kolei nie pozwalają oderwać swojej uwagi od nagrania, budują obraz, w który słuchacz jest dosłownie wciągany i nie da się oderwać uwagi od muzyki. Jedne i drugie to klasa sama w sobie, a wybór ogranicza się tylko i wyłącznie do własnych preferencji brzmieniowych. Stopień realizmu i odzwierciedlenie tego co jest w nagraniach sumarycznie wypada bardzo podobnie. Mam nadzieję, że Karol uzupełni jeszcze co mogłem pominąć jako zboczony w kierunku prezentacji Grado ;-) Focal Clear to w każdym razie jedne z najlepszych słuchawek aktualnie dostępnych na rynku, a dla mnie naprawdę jedyne, które pokazują pewne cechy przekazu kolumnowego, których nie mają nawet K1000, które są od nich bardziej bezpośrednie. Focal pokazał tym samym coś kompletnie nowego i niebywałego w świecie słuchawek.

Grado PS1000 Zostawiłem je specjalnie na koniec, ponieważ wczoraj nam jakoś nie grały, początkowo zostały w tyle, a po zmianie wzmacniacza zabrakło czasu, aby równie wnikliwie je przeanalizować. Dzisiaj przez pół dnia porównywałem je z RS1 na tej samej dziurce, aby uaktualnić wczorajszy osąd. Moim zdaniem one różnią się jedynie strojeniem, a z tego odmiennego strojenia wynika cała paleta różnic, które można dostrzec. PS1000 mają wyraźnie więcej basu, ale gdzie im do Focala :-) Jest to ten sam bas, tylko zaznaczony w taki sposób, że łatwiej go dostrzec tam, gdzie RS1 mogą go lekko przygasić. Jak dla mnie to różnica charakterystyki, a nie technologicznych możliwości. Słuchając samej gitary basowej okazuje się, że wyłowią dokładnie tyle samo niuansów. Dopiero w "ścianie dźwięku" może się wydawać, że w RS1 czegoś czasami zabraknie. Kolejna sprawa to soprany. Można bardzo szybko przywyknąć do ich nadmiernej ilości w PS1000, ale przesiadając się z jednych na drugie w trakcie utworu wydają się zbyt pikantne. Idzie za tym wyraźnie wycofana średnica, która w pierwszej chwili tworzy wrażenie bardziej spektakularnego i potężnego zjawiska. Po chwili przyzwyczajenia, mózg to koryguje i zaczyna się odnosić wrażenie, że to ten sam dźwięk. Pozostaje więc wybór tego, kto jak woli mieć podany dźwięk przy zachowaniu cech brzmienia Grado.

Tyle na dziś, do jutra pewnie pominąłbym połowę naszych spostrzeżeń :-)

Karol dzięki wielkie po raz kolejny i do następnego spotkania :-)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Sekator w 04-08-2019, 18:44
Jak masz skonfigurowanego foobara do konwersji w locie do DSD?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 04-08-2019, 19:03
Poprzez ASIO proxy. O ile dobrze pamiętam trzeba do tego jeszcze doinstalować komponent input SACD, zależy jeszcze od wersji. Nie u każdego zadziała to przy tych samych ustawieniach i wersjach, trzeba poeksperymentować. Dobrą bazą do konfiguracji może być ten przepis (trochę już nieaktualny):

https://www.exasound.com/Blog/tabid/74/articleType/ArticleView/articleId/61/Configuring-Foobar2000-for-ASIO-DSD-DXD-Playback-with-exaSound-DACs.aspx
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Sekator w 04-08-2019, 20:41
Dzięki. Spróbuję, bo Audiogate użytkowo nieco wkurwia.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 05-08-2019, 00:39
Paweł, bardzo rzetelny opis. Zgadzam się ze wszystkim.
Dorzucę tylko to i owo do tego, co napisałeś.

Największe zaskoczenie?
Dla mnie audiofilizm, to szczególne zainteresowanie (pasja, nie obsesja) tym, aby dźwięk był odtwarzany z możliwie największą jakością. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co można wycisnąć z toru, który zbudował Paweł.
To dowód na to, że aby mieć bardzo dobry dźwięk, (być audiofilem), nie jest konieczna walizka pieniędzy.

Nawet Sabbat E12 poprzez adapter bluetooth, zagrały w tym systemie, jak słuchawki z kablem.
Dźwięk był mocny, wyrazisty, nasyconym barwami, równy i dobrze wyważony.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 05-08-2019, 00:48
Tor jest bardzo dobry. Dołożenie do niego HPA MASER-TWIN z dziurką do orto, uczyniło go znakomitym. Miałem przeświadczenie, że jest skończony, że nie ma sensu czegokolwiek w nim zmieniać i że podłączone do niego Grado pokazują maksimum swoich możliwości.
Sprzęt staje się niewidoczny (przezroczysty), nie zaprząta uwagi. Można się skupić tylko i wyłącznie na przeżywaniu muzyki.
Odtwarzana płyta, przekształca się w realistyczne obrazy malowane dźwiękiem.
Doszedłem do wniosku, że dopiero w takich warunkach porównywanie słuchawek ma sens.
Dopiero wtedy można się dowiedzieć, jak naprawdę grają.

Myślałem, że wiem, jak grają Grado. Myślałem, że napędzenie ich to żaden problem.
Przecież zagrają nawet z telefonu. Na tym spotkaniu przekonałem się, jak bardzo się mylę.
Usłyszałem jak mogą zagrać RS1. To moje drugie zaskoczenie.
Gdy mają optymalny optymalny napęd, ich dźwięk nabiera blasku, mieni się barwami, żyje i zachwyca.

Dobre słuchawki mają wiernie odtworzyć, to co zapisano na płycie.
Może czytaliście opisy grania AKG K1000, gdzie padały stwierdzenia typu...
"Grają niezwykle naturalnie, odzierając dźwięk z wszelkiego typu podbarwień i upiększeń, których w rzeczywistości nie ma".
Może w rzeczywistości takich podbarwień nie ma, ale na płycie są.
Jeżeli K1000, zagrają takim stalowym, surowym dźwiękiem to sygnał, że nie maja odpowiedniego napędu.
Zwyczajnie się nie wyrabiają, zubażając dźwięk w całym paśmie.
Nic dziwnego, że źle napędzone K1000, przez lata uważane były za całkiem przeciętne słuchawki.
Dopiero dzięki staraniom Piotra Ryki, zawdzięczają swoja obecną opinię. To on odkrył ich prawdziwą naturę.
Gdy zapewni się im odpowiedni napęd, grają zupełnie inaczej. Pojawia się ciepło, barwa i wypełnienie.
Dopiero wtedy stają się wybitne i można zachwycić się ich dźwiękiem.
Na spotykaniu zagrały surowym, szkieletowym dźwiękiem, chłodnym i bezbarwnym, (wg. Pawła szarym).
Po dwóch, trzech utworach zgodnie stwierdziliśmy, że zwyczajnie się nie wyrabiają i że wypadają z porównań.

Spodziewałem się, że Grado RS2 są zapewne słabsze od RS1.
Tu bez niespodzianek. Zagrały ograniczony pasmem na dole i trochę gorszą góra. Reszta bardzo podobna.

Z Marantza, Grado PS1000 wypadły dosyć blado i trochę niechętnie się z tym godząc musiałem przyznać, że ustępują pola RS1.
Dopiero przed samym końcem spotkania nie dowierzając, że PS1000 aż tak słabo się prezentują, podłączyłem je do dziurki orto w HPA Master-Twin. Okazało się, że raptownie ożyły. Paweł potwierdził moje odczucia.
Na naszych wcześniejszych wnioskach, został postawiony duży znak zapytania.
Myślę, że Paweł opisem dzisiejszego ich odsłuchu, wyjaśnił co się pod nim kryło. :)
Według mnie, PS1000 potrzebują jeszcze więcej Watów niż RS1.
Dziurka Marantza, zupełnie wystarczająca dla RS1, nie zapewniła PS1000 tego, co im potrzeba.
Stąd ich nieciekawe, trochę anemiczne granie.

Następnym zaskoczeniem było to, że RS1 w niczym nie ustępowały PS1000.
A jeżeli już, to naprawdę bardzo nieznacznie w najniższych partiach basu.
I to tylko wtedy gdy PS1000, były podłączone do dziurki orto, wzmacniacza HPA Mastrer-Twin.

Focal Clear nie były dla mnie zaskoczeniem. Przeżyłem je dzień wcześniej. :)
Według moich kryteriów i oczekiwań, do ideału brakuje im tylko delikatnego otwarcia góry i to tylko w obecności RS1.
Jestem zachwycony tym, co robią różnicowaniem struktury basu i szczegółowością w całym zakresie.
Dawno nie byłem tak zadowolony, z tego co słyszę.
Po nich, bas PS1000 wydał mi się jedną wielką poduchą i kompletnie beż życia.

W tej sytuacji na placu boju pozostały Grado RS1 i Focal Clear.
Wspólne jest to, że przekaz obu modeli jest niezwykle żywy i wciągający. Trudno się od niego oderwać.
To był główny powód tego, że nasze spotkanie skończyło się dopiero po północy.
Nie skakaliśmy po kawałkach, jak to zazwyczaj bywa, ale słuchaliśmy całych utworów.
A to trwa zdecydowanie dłużej i wymaga więcej czasu. :)
Dźwięk Grado RS1 żyje świetlistym blaskiem wysokich i mieniącymi się barwami średnicy.
Natomiast przekaz Focal Clear niezwykłą szczegółowością całego przekazu i pulsującym zróżnicowaniem dołu.
Wybarwienie dźwięku na remis. Delikatna przewaga RS1 na górze, proporcjonalna przewaga Focal Clear na dole.
Dynamika na jednych i drugich słuchawkach jest wzorcowa. Oba modele graja bardzo dobrze.
Wybór zwycięzcy zależy wyłącznie od preferencji i tego, co kto lubi.
Musząc wybierać, wybrałby Focale. Ich wygląd i wygoda, też miałyby tu znaczenie.

Mając którykolwiek z modeli i tor Pawła z HPA Master-Twin, właściwie nie potrzeba nic więcej.
Dźwięk jest taki, jaki powinien być. To daje spokój i zadowolenie.
Nic nie przeszkadza, nie odciąga uwagi. Można skupić się tylko i wyłącznie na muzyce.
Takie spotkania pozwalają coś takiego dostrzec i docenić.
Nadają całej tej "zabawie w audio", prawdziwy sens i właściwy wymiar.

Dodając do tego wszystkiego, wyśmienite flaki i poniższy krajobraz za domem, mamy niezapomniane przeżycie duchowe.
Paweł, wielkie dzięki za gościnę. Było super. :-)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: gruesome w 05-08-2019, 09:13
Dobry opis. Trochę zaskakujące, że tak wysoko oceniliście Grado RS1, spodziewałem się, że Focal Clear będzie jednak lepszy w obiektywnych kryteriach jak szczegółowość czy klarowność. Trochę szkoda, że nie testowaliście aktualnie sprzedawanych Grado z serii "e" bo te bezliterkowce nawet używki ciężko już kupić.

Nie widzę też aby aktualnie dostępny do sprzedaży był "HPA MASTER-TWIN", zakładam, że to "HPA MASTER" https://www.wbamp.com/product/hpa-master-otl-headphones-amplifier/ z jakąś dodatkową dziurką dla prądożernych słuchawek?
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 05-08-2019, 10:11
Wydaje mi się, że to zupełnie inny wzmacniacz, a tylko nazwa podobna. Ten Karola został zrobiony od początku na indywidualne zamówienie. Składa się z podwójnego bloku OTL na 6 lampach i dodatkowego modułu tranzystorowego o dużej mocy na wyjściu dedykowanym otrodynamikom. Jako, że Karol przy pakowaniu zapomniał części swoich zabawek i wzmacniacz leży jeszcze u mnie to zrobię jakieś foto i zamieszczę ;-)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 05-08-2019, 10:54
.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: gruesome w 05-08-2019, 13:09
Hmm, wygląda na bardziej zaawansowany niż wszystkie wzmacniacze aktualnie umieszczone na stronie, nawet Virtus-01 za 5.430zł (większy i więcej lamp). Musiał sporo kosztować?

Apropos HBA to przypomniało mi się, że dawno temu (może w 2007-2008) kupiłem od "pana Piotra" tani wzmaniacz lampowy DIY za może 400 zł. Grał bardzo muzykalnie z Grado SR80 i CAL!. Wygląda na to, że ten sam "pan Piotr" aktualnie prowadzi firmę WBA.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: lok w 05-08-2019, 20:03
Ja jak miałem Grado i teraz akg k1000 to podłączam je do wzmacniacza 8w na lampach 300b. Grado do zacisków głośnikowych podłączałem przez adapter hifiman-a z rezystorami. Akg k1000 bezpośrednio.
Może tutaj warto poszukać wzmacniaczy słuchawkowych o dużej mocy.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: lok w 05-08-2019, 20:04
Ja jak miałem Grado i teraz akg k1000 to podłączam je do wzmacniacza 8w na lampach 300b. Grado do zacisków głośnikowych podłączałem przez adapter hifiman-a z rezystorami. Akg k1000 bezpośrednio.
Może tutaj warto poszukać wzmacniaczy słuchawkowych o dużej mocy.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 05-08-2019, 20:10
Słusznie. To bardzo dobry kierunek do dalszych eksperymentów.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Alucard w 05-08-2019, 22:49
Napaliłem się tak na te stare RS1 ze głowa mała ;)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: pastwa w 05-08-2019, 23:26
Bierz Alucard HP1000, sluchawki robione jeszcze w czasach pasjonatow w firmie Grado, czyli samego Josepha, szkoda, ze go juz nie ma bo za doplata 1500$ robil w tym modelu taki mod przetwornika ze przeskakiwaly podobno same Sony MDR-10 (tak pisal jeden szczesliwy wlasciciel tych wszystkich rarytasow - teraz ma Abyssy).

Cena za uzywke calkiem znosna, jesli sa na chodzie to wrecz ok:

https://www.ebay.co.uk/itm/Grado-HP1000-HP2-Headphones-/192898292386?_trksid=p2385738.m4383.l4275.c10
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 06-08-2019, 00:07
Na spotkaniu naprawdę dużo się działo.
Mówiłem Pawłowi, że spostrzeżeń i odkryć wystarczyłoby na powieść w odcinkach.
Gdybyśmy wrzucili wszystko na raz, nie wiem czy ktokolwiek, doczytałby do końca.
Nie ukrywam, że liczyliśmy na jakąś interakcję użytkowników forum. :)
Postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię, na wszelkie pytania i wątpliwości.

...Trochę zaskakujące, że tak wysoko oceniliście Grado RS1, spodziewałem się, że Focal Clear będzie jednak lepszy w obiektywnych kryteriach jak szczegółowość czy klarowność.
...

RS1 to dobre słuchawki. Sam byłem zaskoczony, że aż tak dobrze grają. :)
@gruesome, RS1 zasługują na wysoką ocenę, ale przeczucie Cię nie myli.
Spróbuję wytłumaczyć skąd moim zdaniem, takie a nie inne oceny.

W naszych tekstach, zawarte są przewagi Focal Clear.
Paweł pisał całkiem dosłownie:
...
Pierwsze wrażenie to ogromny spektakl dźwiękowy, w którym ogrom detali płynie z bardzo dużych odstępów pomiędzy poszczególnymi zjawiskami, uderzają naprawdę równym i niezwykle zróżnicowanym obrazem. Najłatwiej będzie mi je opisać porównując ich prezentację do RS1. Po pierwsze zasadniczą różnicą jest to, że Focale mają fenomenalnie dopracowany dół pasma, dzieje się tam znacznie więcej niż w Grado, oraz wszystkich innych słuchawkach :-) Po prostu wzorcowo.
...

Ja bardziej oględnie (bo to moje słuchawki), niemniej nie pozostawiając złudzeń:

Według moich kryteriów i oczekiwań, do ideału brakuje im tylko delikatnego otwarcia góry i to tylko w obecności RS1.
Jestem zachwycony tym, co robią różnicowaniem struktury basu i szczegółowością w całym zakresie.
Dawno nie byłem tak zadowolony, z tego co słyszę.
Po nich, bas PS1000 wydał mi się jedną wielką poduchą i kompletnie beż życia.


Oba egzemplarze są niezrównane, tyle że w nieco innych aspektach. Różnią się też temperamentem.
Focale są niesłychanie poprawne i szczegółowe, RS1 niezwykle żywiołowe i angażujące.
Cleary niewątpliwie są lepsze technicznie. Można podziwiać i cieszyć się, finezją ich zagrań.
RS1 choć są gorsze technicznie, dają nie mniej radości, gdy strzelą zupełnie niespodziewanego gola. :)
Te słuchawki, to taki trochę nieprzewidywalny kompan, z którym nigdy nie można się nudzić, który potrafi być niezwykle błyskotliwy, a wtedy nie można go nie kochać. Grado RS1 są szybkie, mają dobry sprężysty bas, spójną, bardzo dobrze określoną przestrzeń i holografię. 

Focale są perfekcyjnie dokładne i niezwykle szczegółowe. Bas jest szybki, ma mocny wykop i jest bardzo dobrze zdefiniowany.
Oddanie jego różnorodności, faktury, barw i odcieni - fenomenalne.
Moim zdaniem Clear mają trochę szerszą i wyższą przestrzeń. Łatwiej jest w niej też zlokalizować, położenie pozornych źródeł dźwięku. Dźwięk jest przejrzysty, a wokale bardzo naturalne. Nie zauważyłem żadnych irytujących podbarwień, kocyka czy innych wad (w dźwięku RS1, też czegoś takiego nie ma). Można być pewnym, że nigdy nie zagrają źle.
Poradzą sobie z każdym gatunkiem muzyki. Nawet z nie najlepszym torem, stworzą spektakl na wysokim poziomie.
Gwarantują ekskluzywne życie. Bezpieczne, proste i przyjemne.

Jeden z recenzentów pisał, że Utopie są lepsze technicznie od Clearów, maja lepszą górę i bardziej potrafią wniknąć w nagranie. Niemniej na koniec stwierdził:
"Gdybym był realizatorem dźwięku, bez wahania wybrałbym Utopie. Kupując model do słuchania na co dzień, wziąłbym Cleary."
Przewaga techniczna okazała się nie tak bardzo istotna. Ważniejszy był całościowy przekaz i przyjemność słuchania.
Ja miałem podobne odczucia. Siedzieliśmy z tymi słuchawkami na głowie ładnych parę godzin.
To czy przestrzeń jest o 1,5 m szersza albo czy słychać 2 szczególiki więcej, przestawało być istotne, po paru chwilach od przesiadki z modelu na model.

W Clearach góra jest lekko zgaszona. RS1 mają zauważalnie lepsze soprany, które dźwięczą i skrzą się.
Jest coś magicznego i niepokojącego w tej napiętej jak struna, rozświetlonej górze, wyłaniającej się z fajnie wybarwionej średnicy. Też to lubię, a na Focal Clear tego nie ma.
Za to jest fenomenalny bas podkreślający to, co dzieje się na równie dobrej, choć trochę innej średnicy.
Trzeba wybierać. Problem w tym, że oba egzemplarze grają bardzo dobrze i jeden drugiego w niczym nie miażdży.

@gruesome, moim zdaniem Focal Clear są całościowo lepsze od Grado RS1.
Ale przy tego typu wyborach, nie zawsze to jest najważniejsze.
Ja zawsze byłe gotów oddać trochę góry za spektakularny dół. Cleary mi to dają.
Poza tym mam RS2. Słabsze, ale bardzo podobne do RS1.
Wybrałem Cleary, bo uważam je za bardziej rzetelne i całościowo lepsze.
Paweł boi się nudy, a z RS1 nuda nie grozi. Najlepiej byłby mieć te i te. :-)
Albo takie HP1000, o których też rozmawialiśmy.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Synthax w 06-08-2019, 07:17
Wczoraj spotkaliśmy się z Karolem i przerzuciliśmy trochę sprzętu. Za system posłużył mój PC z foobarem i konfiguracją konwertującą w locie pliki do DSD 256, custom DAC lampowy produkcji Cytryniarza oraz dziurka i terminale kolumnowe Marantz PM-45. Mój wzmacniacz zastąpiliśmy następnie jego customowym WBA Master-Twin z wyjściem 2x3W i w ten sposób powstał jeszcze mocniejszy tor, różnica po wymianie wzmacniacza była tak namacalna, że warto to dodatkowo podkreślić. W przypadku Grado dostawały one drugiego życia, wykopu i tak realistycznej, że wręcz namacalnej holografii. Już na początku było nieźle, ale z tym wzmacniaczem muzyka dosłownie ożywała. Z całego dnia odsłuchów i rozmów można by napisać felieton, jednak postaram się przedstawić najistotniejsze kwestie, może ktoś na tym skorzysta w przyszłości.

Hybrydy Mitchell & Johnson MJ2 Chyba najbardziej zmienne i kapryśne słuchawki z jakimi miałem do czynienia. Co dziurka to inny sound. Żeby jeszcze chodziło o trudność w wysterowaniu, ale w tym przypadku za każdym razem grały jakby z tymi samymi możliwościami, ale kompletnie innymi proporcjami w paśmie. Słuchawki fajnie wykonane i bardzo wygodne, jednak z każdym sprzętem zupełnie inne nagrania wypadają na nich ciekawie. Taka miła ciekawostka w odskoczni od hajendów ;)

iBasso SR1
Powiem krótko - słuchawki idealne dla początkującego audiofila. Bardzo dobrze wyważone, na całym paśmie grają uczciwie i równo. Nie mają wygórowanych wymagań, po prostu przyjemnie grają muzykę nie podbijając jednych cech dźwięku kosztem innych. Jeśli ktoś zaczyna swoją zabawę w lepsze audio - świetnie sprawdzą się jako bardzo dobry punkt i odniesienia, aby w trakcie zabawy nie utracić najważniejszego czynnika czyli przyjemności z obcowania z muzyką. Trudniejsze słuchawki w przypadkowym torze mogą wypaść przy nich jako udziwnione.

Audeze LCD 3
Pamiętam jeszcze swoje dawne spostrzeżenia odnośnie innego egzemplarza, prawdopodobnie była to wersja "ulepszona" niejakim fazorem. Odnotowałem je jako nudne, lekko suche i brzmiące bardziej jak słuchawki studyjne, a nie planary. W tym wypadku sprawy miały się zupełnie inaczej. Słuchawki zagrały gęsto, z bardzo bogatą barwą i niezwykłym wykopem na basie. Dźwięk, który może nie jest neutralny, ale za to daje dużo frajdy i sprawdza się niesamowicie w energicznych nagraniach. Pokazują bardzo wiele, choć nie wszystko. Nie jest to machina do wnikliwej analizy smaczków i detali, za to potrafią swoje słodkie kłamstwa i niedopowiedzenia wynagrodzić czystą radochą z samego słuchania. Jedynym ich minusem jest trudność w napędzeniu na poziomie Grado, a nawet wyżej. Najprościej podpiąć je po prostu pod terminale kolumnowe, inaczej mogą być zbyt wolne i wydatek może się wydać niewspółmierny z tym  co pokarzą.

Grado RS2 buttonless
W zasadzie to sądziłem, że w takim bezpośrednim starciu różnica pomiędzy nimi, a RS1 będzie prawie marginalna. Im więcej prądu, tym bardziej RS1 im odjeżdżały i nie są to różnice typu tutaj lepsze to, a tam coś innego. To dokładnie ten sam dźwięk tylko po przesiadce z RS1 na RS2 wszystkiego wyraźnie ubywało. Co pierwsze rzucało się w uszy to ostrzejsza, a przy tym mniej rozbudowana góra, nie tak spektakularna i namacalna scena i jakby wykastrowany bas na RS2 względem jedynek. Dodam tylko, że dopóki słuchaliśmy samych RS2 było super, dopiero przesiadka z jedynek powodowała dyskomfort, gdy już było wiadomo ile się traci.

Grado RS1 semi-vintage
Przejdę od razu do torpedy, która się uwolniła po dodaniu prądu, czyli tor opisany na wstępie. Są to słuchawki o nieźle zbalansowanej charakterystyce, z akcentem położonym na przełom górnej średnicy i sopranów. Co pierwsze rzuciło się nam w uszy to, że potrafią zagrać poprawnie fortepian. Naprawdę poprawnie. Cholernie realistycznie i namacalnie. Co więcej, ich holografia pozwala nie tylko na dzielenie planów w przód, ale także w tył oraz w pionie i to z ogromną precyzją. Można zamknąć oczy i zobaczyć wykonawców na żywo, taka precyzja dostarcza bogatego obrazu muzycznego nasyconego ogromem detali w taki sposób, że każdorazowo to samo nagranie pokazuje coś innego. W rocku tworzą falę uderzeniową, w której możemy się rozkoszować całościowym łupnięciem lub poszczególnymi detalami wybrzmiewającymi osobno. Karol fajnie to porównał do krajobrazu, w którym jest masa elementów, ale wzrok skupiamy na tym co nas w danej chwili interesuje. Przekaz tych słuchawek można określić jako ekstremalnie żywiołowy, nasycony energią i bardzo silnie angażujący słuchacza. Bas mają naprawdę przyjemny i energiczny, jednak przy Focalach błyszczały bardziej wysokimi, które na Clearach wydawały się nieco przygaszone i mniej rozdzielcze.

Focal Clear

Jeśli wierzyć obiegowym opiniom to są to po prostu "utemperowane" Utopie. Jak jest naprawdę, w tym momencie nie stwierdzę, ale daje to jakiś punkt odniesienia do tego jak mogłyby zagrać Utopie. Clear to słuchawki, które grają hi endowo ze wszystkiego, ale przepinając się szybko pomiędzy słabszą i mocniejszą dziurką da się wyłapać wyraźne różnice. Przepinając się z zachowaniem dłuższego odstępu czasowego trudniej ją wychwycić, to nie Grado, że bez elektrowni tracą kilka przysłowiowych klas. Pierwsze wrażenie to ogromny spektakl dźwiękowy, w którym ogrom detali płynie z bardzo dużych odstępów pomiędzy poszczególnymi zjawiskami, uderzają naprawdę równym i niezwykle zróżnicowanym obrazem. Najłatwiej będzie mi je opisać porównując ich prezentację do RS1. Po pierwsze zasadniczą różnicą jest to, że Focale mają fenomenalnie dopracowany dół pasma, dzieje się tam znacznie więcej niż w Grado, oraz wszystkich innych słuchawkach :-) Po prostu wzorcowo. Z kolei góra pasma po przesiadce z RS1 wydaje się mniej rozdzielcza i jakby stłumiona. I w tym momencie skupiliśmy się już tylko na porównaniach tych dwóch par, po czym wyszło, że Karol jest w stanie oddać bezpośredniość i nieco większy żywioł Grado w zamian za tak dokładnie oddany bas, a ja natomiast mogę poświęcić ten tektoniczny i kolumnowy wręcz dół, aby cieszyć się bardziej bezpośrednim i przenikliwym/angażującym przekazem z fenomenalnie rozbudowanymi wysokimi. Ponadto dźwięk podawany przez Focale jest jakby to najtrafniej ująć typowo kolumnowy w sensie zdystansowania. Nic nie przenika do głowy, obraz muzyczny pływa ze wszystkimi swoimi smaczkami tuż na wyciągnięcie ręki, ale cały czas da się wyczuć pewny rodzaj zdystansowania od słuchacza. Grado z kolei nie pozwalają oderwać swojej uwagi od nagrania, budują obraz, w który słuchacz jest dosłownie wciągany i nie da się oderwać uwagi od muzyki. Jedne i drugie to klasa sama w sobie, a wybór ogranicza się tylko i wyłącznie do własnych preferencji brzmieniowych. Stopień realizmu i odzwierciedlenie tego co jest w nagraniach sumarycznie wypada bardzo podobnie. Mam nadzieję, że Karol uzupełni jeszcze co mogłem pominąć jako zboczony w kierunku prezentacji Grado ;-) Focal Clear to w każdym razie jedne z najlepszych słuchawek aktualnie dostępnych na rynku, a dla mnie naprawdę jedyne, które pokazują pewne cechy przekazu kolumnowego, których nie mają nawet K1000, które są od nich bardziej bezpośrednie. Focal pokazał tym samym coś kompletnie nowego i niebywałego w świecie słuchawek.

Grado PS1000 Zostawiłem je specjalnie na koniec, ponieważ wczoraj nam jakoś nie grały, początkowo zostały w tyle, a po zmianie wzmacniacza zabrakło czasu, aby równie wnikliwie je przeanalizować. Dzisiaj przez pół dnia porównywałem je z RS1 na tej samej dziurce, aby uaktualnić wczorajszy osąd. Moim zdaniem one różnią się jedynie strojeniem, a z tego odmiennego strojenia wynika cała paleta różnic, które można dostrzec. PS1000 mają wyraźnie więcej basu, ale gdzie im do Focala :-) Jest to ten sam bas, tylko zaznaczony w taki sposób, że łatwiej go dostrzec tam, gdzie RS1 mogą go lekko przygasić. Jak dla mnie to różnica charakterystyki, a nie technologicznych możliwości. Słuchając samej gitary basowej okazuje się, że wyłowią dokładnie tyle samo niuansów. Dopiero w "ścianie dźwięku" może się wydawać, że w RS1 czegoś czasami zabraknie. Kolejna sprawa to soprany. Można bardzo szybko przywyknąć do ich nadmiernej ilości w PS1000, ale przesiadając się z jednych na drugie w trakcie utworu wydają się zbyt pikantne. Idzie za tym wyraźnie wycofana średnica, która w pierwszej chwili tworzy wrażenie bardziej spektakularnego i potężnego zjawiska. Po chwili przyzwyczajenia, mózg to koryguje i zaczyna się odnosić wrażenie, że to ten sam dźwięk. Pozostaje więc wybór tego, kto jak woli mieć podany dźwięk przy zachowaniu cech brzmienia Grado.

Tyle na dziś, do jutra pewnie pominąłbym połowę naszych spostrzeżeń :-)

Karol dzięki wielkie po raz kolejny i do następnego spotkania :-)
Super opis!
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: saudio w 06-08-2019, 07:59
Tą górę można trochę wyciągnąć w Clear przez zmianę kabla. Mi w nich nie pasuje przestrzeń, dla mnie jest za wąsko, ogólnie Focale grają u mnie klaustrofobicznie. Nie wiem dlaczego, ale tak już mam, gdyby nie to pewnie były by u mnie.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 06-08-2019, 10:30
Tą górę można trochę wyciągnąć w Clear przez zmianę kabla.
...

Taką mam nadzieję. :)
@saudio, jakie kable wypróbowałeś? Który dał najlepszy efekt?

To jeszcze jedna z przewag  Clearów nad RS1.
Tą górę można wyciągać, a w RS1 nie ma czego poprawiać w tym zakresie. :)

Poza tym z Clearami, mam więcej możliwości wpływania na to, jak grają.
Choćby takie proste narzędzie jak pokrętło wzmacniacza.
Zwiększam głośność, dół się wyrabia a wysokie stają się co nieco, bardziej wyraziste.
Z RS1 na głowie takiej możliwości nie ma. Od ściszenia basu nie przybywa i nie staje się masywniejszy.
 :-)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 06-08-2019, 10:34
...
Mi w nich nie pasuje przestrzeń, dla mnie jest za wąsko, ogólnie Focale grają u mnie klaustrofobicznie.
...

A to ciekawe, co piszesz o tej przestrzeni.
Ani w moim ani w Pawła torze, Focal Clear tak nie zagrały.

@saudio nie wiem, co masz na myśli pisząc klaustrofobiczna, bo w moim odbiorze maleńka nie jest.
Inna sprawa, że ja nie przepadam za rozdmuchaną przestrzenią. Preferują raczej przestrzeń o naturalnych rozmiarach.
Lubię jak małe studio pozostaje małym studiem i nie urasta do rozmiarów hali targowej.
Razi mnie, gdy wąska nawa kościoła, ma szerokości boiska sportowego. Za to w głąb kompletnie nie niesie.
Podobnie jest z pogłosami, które słychać zawsze i wszędzie, a nie tylko tam gdzie one rzeczywiście występują.
Słuchaliśmy u Pawła zarejestrowanego na DVD, koncertu na żywo zespołu ACDC. Stadion był stadionem.
Nie miałem wrażenia, że reagującą publiczność upchnięto w sali gimnastycznej.
@saudio uważam, Focal Clear za rzetelne słuchawki, także jeśli chodzi o odwzorowanie przestrzeni.
Nic mądrego nie przychodzi mi do głowy, dlaczego w Twoim systemie, z tą przestrzenią jest aż tak źle.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Alucard w 06-08-2019, 11:44
Bierz Alucard HP1000, sluchawki robione jeszcze w czasach pasjonatow w firmie Grado, czyli samego Josepha, szkoda, ze go juz nie ma bo za doplata 1500$ robil w tym modelu taki mod przetwornika ze przeskakiwaly podobno same Sony MDR-10 (tak pisal jeden szczesliwy wlasciciel tych wszystkich rarytasow - teraz ma Abyssy). 

Cena za uzywke calkiem znosna, jesli sa na chodzie to wrecz ok:

https://www.ebay.co.uk/itm/Grado-HP1000-HP2-Headphones-/192898292386?_trksid=p2385738.m4383.l4275.c10

Z tego co mi sie udalo wyczytac to PS2000e wg faceta ktory mial sporo Grado wliczajac HP1000 czy RS1, to sa najlepsze Grado jakie faktycznie zrobili. Ile w tym prawdy to ciezko sie przekonac bo tych HP1000 w Polsce chyba nie ma nikt. PS2000 tez.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 06-08-2019, 11:50
Mi w nich nie pasuje przestrzeń, dla mnie jest za wąsko, ogólnie Focale grają u mnie klaustrofobicznie. Nie wiem dlaczego, ale tak już mam, gdyby nie to pewnie były by u mnie.

Ja zauważyłem w ich przestrzeni coś, czego nigdy wcześniej nie słyszałem w żadnych innych słuchawkach, ale na pewno nie powiedziałbym, że to zjawisko zubaża przestrzeń, wręcz przeciwnie. Budują jakby dodatkową pustkę powietrzną otaczającą słuchacza, w której nic się nie dzieje, taka strefa komfortu, do której nie przenikają żadne informacje. Tworzy to bardzo osobliwy charakter zdystansowania w podawaniu informacji, których jest ogrom. W tej kwestii bardzo przypominają słuchanie na kolumnach. Pamiętam, że mając Clear na głowie i ciszej grającą muzykę mogłem swobodnie rozmawiać z Karolem i jednocześnie słuchałem muzyki. W Grado nawet po wyciszeniu ciężko było zamienić kilka słów bo nie pozwalały się skupić jednocześnie na słuchaniu i rozmowie.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: saudio w 06-08-2019, 17:53
Mi w nich nie pasuje przestrzeń, dla mnie jest za wąsko, ogólnie Focale grają u mnie klaustrofobicznie. Nie wiem dlaczego, ale tak już mam, gdyby nie to pewnie były by u mnie.

Ja zauważyłem w ich przestrzeni coś, czego nigdy wcześniej nie słyszałem w żadnych innych słuchawkach, ale na pewno nie powiedziałbym, że to zjawisko zubaża przestrzeń, wręcz przeciwnie. Budują jakby dodatkową pustkę powietrzną otaczającą słuchacza, w której nic się nie dzieje, taka strefa komfortu, do której nie przenikają żadne informacje. Tworzy to bardzo osobliwy charakter zdystansowania w podawaniu informacji, których jest ogrom. W tej kwestii bardzo przypominają słuchanie na kolumnach. Pamiętam, że mając Clear na głowie i ciszej grającą muzykę mogłem swobodnie rozmawiać z Karolem i jednocześnie słuchałem muzyki. W Grado nawet po wyciszeniu ciężko było zamienić kilka słów bo nie pozwalały się skupić jednocześnie na słuchaniu i rozmowie.
@Karol możliwe że jestem skrzywiony, bo za długo byłem z HD800 (7 lat) potem parę lat z HE1000, a to jedne z najbardziej przestrzennych słuchawek. Ale wracając do Focali, niestety u mnie grają dość wąsko (Utopie, Eleary i Clear) co powoduje granie niejako w głowie, z dobrą głębią, ale ja lubię jak przetworniki znikają, a tu nie mogę się pozbyć tego wrażenia, że przetworniki ograniczają przestrzeń na szerokość i to nie chodzi o repertuar.  Chciałem się do nich przekonać bo strasznie mi się podobały ogólnie zwłaszcza utopie pewnie z padami od Elearów to byłby ideał wygody, no ale nie dało rady i skończyłem z innymi.
No i fakt K1000 potrzebują specjalnego traktowania, podobnie jak 009.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: saudio w 06-08-2019, 18:02
Tą górę można trochę wyciągnąć w Clear przez zmianę kabla.
...

Taką mam nadzieję. :)
@saudio, jakie kable wypróbowałeś? Który dał najlepszy efekt?

To jeszcze jedna z przewag  Clearów nad RS1.
Tą górę można wyciągać, a w RS1 nie ma czego poprawiać w tym zakresie. :)

Poza tym z Clearami, mam więcej możliwości wpływania na to, jak grają.
Choćby takie proste narzędzie jak pokrętło wzmacniacza.
Zwiększam głośność, dół się wyrabia a wysokie stają się co nieco, bardziej wyraziste.
Z RS1 na głowie takiej możliwości nie ma. Od ściszenia basu nie przybywa i nie staje się masywniejszy.
 :-)
Wireworld nano silver eclipse i FAW Noir HPC, jak chcesz to tego pierwszego mogę Ci podesłać, jak tylko wróci do mnie.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 06-08-2019, 18:22
Każdy ma inne priorytety ;)

Przy okazji zrobiłem mały research i również dzięki pomocy Kolegów na forum okazało się, ze mój wzmacniacz daje to samo na słuchawki co na terminale kolumnowe, a więc tak jak przeczuwałem ta sprawa z wysterowaniem Grado nie opiera się tylko na Watach, których w sumie Marantz podaje jeszcze więcej niż WBA. Teraz by się zgadzało dlaczego LCD 3 grały identycznie z terminali co po jacku, a różnica polegała jedynie na skorygowaniu głośności gałką potencjometru.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: saudio w 06-08-2019, 19:27
Prawda, z tym że też się zmieniają, bo nie mam już ani HD800 ani HE1000, przesiadłem się na bliższe granie D8000 i nie tylko.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 06-08-2019, 19:47
Wireworld nano silver eclipse i FAW Noir HPC, jak chcesz to tego pierwszego mogę Ci podesłać, jak tylko wróci do mnie.

@saudio, piszę się na to!
Dzięki za propozycję. Chętnie z niej skorzystam.
Jakbyś długo w tej sprawie milczał, uprzedzam, że będę Ci o niej przypominał. :-)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: saudio w 06-08-2019, 19:51
Wireworld nano silver eclipse i FAW Noir HPC, jak chcesz to tego pierwszego mogę Ci podesłać, jak tylko wróci do mnie.

@saudio, piszę się na to!
Dzięki za propozycję. Chętnie z niej skorzystam.
Jakbyś długo w tej sprawie milczał, uprzedzam, że będę Ci o niej przypominał. :-)
Nie ma problemu:)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: saudio w 07-08-2019, 08:00
@Karol wysłałem wiadomość ale nie wiem czy doszła, coś jest nie tak z PW.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Sekator w 07-08-2019, 21:15
Troxhę offtop, ale dotyczy dsd przez foobara. Zrobiłem wszystko zgodnie z poradą, ale niestety KORG twierdzi, że dostaje zwykłe 44,1.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 08-08-2019, 08:46
To może inaczej.

1. Zainstaluj ASIO Proxy for foobar w wersji 0.9.4.

2. Foobar - wersja 1.3.17.

3. Output ustawiasz na ASIO:foo_dsd_asio.

4. W zakładce ASIO (pod Output) klikasz 2-krotnie na foo_dsd_asio z listy sterowników.

5. W ASIO Device wybierasz Korga.

6. Dla każdej rozdzielczości pliku ustawiasz:

Output: DSD 128
Converter: SDM type A
S&H: 8X
DSD Mode: DSD


U mnie taka konfiguracja działa i zarówno Korg jak i XMOS ładnie przeskakują w tryb DSD z tą różnicą, że XMOSa ustawiam na DSD 256.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: gotyk1 w 17-09-2019, 20:33
A czy w Poznaniu organizujecie jakieś spotkania słuchawkowe? Mógłbym zaoferować hd600 oraz philips sbc hp1000
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 17-09-2019, 20:45
@gotyk1, właśnie rozpocząłeś organizacje takiego spotkania.
Gdybym był z Poznania lub okolic, już bym się do Ciebie wpraszał, ewentualnie ściągał Cię do siebie. :-)
Zdaj relację i podziel się spostrzeżeniami, jak spotkanie dojdzie do skutku. :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: whero2 w 17-09-2019, 21:14
A czy w Poznaniu organizujecie jakieś spotkania słuchawkowe?
wedle moich doswiadczeń najtrudniejsze jest zorganizowanie miejscówki ... jeżeli ktoś miałby jakieś konkretne propozycje to pisz ~ przez całość wakacji na nic się nie załapałem, z trójmiasta nie mam za daleko, trochę sprzętu można przywieźć a też jakby były znane konkrety mogę wysłać parę wiadomości i może znajdzie się jeszcze kilka osób
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 13-01-2020, 17:58
Wczoraj kolejna runda sparingu: Stellia vs reszta świata, tym razem gospodarzem spotkania był Karol. Muszę przyznać, że  dawno się tak dobrze nie bawiłem, Karol - jeszcze raz wielkie dzięki za super gościnę i miło spędzony czas!

W dużym skrócie:

1. Focal Stellia to rzeczywiście wymagające od elektroniki towarzyszącej bardzo wyżyłowanych parametrów słuchawki. Są niezwykle kapryśne i sama moc im nie wystarcza, czasami mają bardzo specyficzne potrzeby i bardzo łatwo stracić ten ich ulotny, kompletny i perfekcyjnie zbalansowany przekaz. Ranking połączeń względem wczorajszych odsłuchów:

- Questyle CMA Twelve po XLR - jak dotąd najlepsze połączenie, dla mnie ideał,

- Fostex HP-A8 Mk2 - brakuje "ciała", dźwięk czasami robi się nieco szklisty i po dłuższym czasie męczący, tutaj już zaczynają grać nieco słabiej od młodszego brata - Focal Clear,

- Questyle CMA Twelve po jacku - jeszcze bardziej brakuje ciała, bębny potrafią zabrzmieć jak uderzenia w puszki po farbie,

- Cary SLI80 - męczący przekaz zastępuje lampowy klimat, jednak minusem jest spora utrata na szybkości i przejrzystości, jakościowo wyraźnie słabiej od powyższych,

- Earstream Black Pearl - tego się nie spodziewałem, ale... zagrały jak "kapeć" :(

2. Focal Clear - od ostatniego z nimi spotkania zniknęła ta dodatkowa mgiełka oddzielająca słuchacza od wydarzenia muzycznego. Stały się wyraźnie bardziej bezpośrednie i naturalne. Bardzo, ale to bardzo fajne słuchawki, teraz już mógłbym spokojnie z nimi żyć zamiast RS1.

3. Mithell & Johnson MJ2 - ten sam egzemplarz - kompletnie inne granie. Można powiedzieć, że Grado przy nich w ogóle się nie zmieniają podczas wygrzewania. Z całkowitej karykatury zrobiły się bardzo dobrymi i przyjemnymi w odbiorze słuchawkami. Zarówno poziom jakościowy, równość grania, poziom detali, przestrzenność - wow! Zagrają bez problemu każdy gatunek i utwór. Wcześniej trzeba było im dobierać repertuar i głośność, żeby nie "świszczały", albo nie oddzielały basu od reszty pasma.

4. AKG K701 - słuchawki z bardzo dobrą średnicą, ciut nadmiernie wyeksponowaną górą i symbolicznym basem. W odpowiednim dla siebie repertuarze będą bardzo przyjemne i można spędzić z nimi sporo przyjemnych chwil. Jednak nie każda elektronika wyciśnie z nich dobry dźwięk. Black Pearl radzi sobie z nimi świetnie i daje się słuchać na takim połączeniu nawet ostrzejszego rocka (jeśli komuś nie zależy na zbyt silnym dole). Dużo słabiej wypadły z Q12 i Fostexem, gitara brzmiała jak piła mechaniczna i o głośniejszym słuchaniu nie było mowy.

Na razie tyle zeznań, myślę, że Karol doda jeszcze coś od siebie, a jeśli mi się coś przypomni to również uzupełnię ;-)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Sekator w 14-01-2020, 06:16
To może inaczej.

1. Zainstaluj ASIO Proxy for foobar w wersji 0.9.4.

2. Foobar - wersja 1.3.17.

3. Output ustawiasz na ASIO:foo_dsd_asio.

4. W zakładce ASIO (pod Output) klikasz 2-krotnie na foo_dsd_asio z listy sterowników.

5. W ASIO Device wybierasz Korga.

6. Dla każdej rozdzielczości pliku ustawiasz:

Dopiero przeczytałem. Dzięki. Działa i na foobar 1.4.2. Mam tylko nadzieję, że teraz nie zacznę porównywać foobara z foo dsd kontra Audiogate.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 14-01-2020, 23:25
Wczoraj kolejna runda sparingu: Stellia vs reszta świata, ...

Dla mnie, było to spotkanie w trochę innym celu. :)
Od jakiegoś czasu mam u siebie urządzenie Fostex HP-A8 Mk2.
Na tyle spodobał mi się dźwięk jaki daje, że zacząłem się poważnie zastanawiać czy go nie zatrzymać.
Zależało mi, by ktoś jeszcze posłuchał go w moim torze. Udało mi się uprosić Pawła i przyjechał. :)
Liczyłem na to, że potwierdzi moje odczucia i z żalem to z żalem, ale wymienię Questyle CMA 12 na Fosteksa.
Poza tym, było jeszcze parę rzeczy do sprawdzenia. Na przykład zweryfikowanie moich opowieści o tym, jak świetne są obecnie MJ2, albo to, że negatywne opinie krążące o Denon-ach AH-D7100, mojego egzemplarza nie dotyczą.

O MJ2 nic nowego nie napiszę. Warto się nimi zainteresować, bo po wygrzaniu grają bardzo dobrze.
Są równe, bez dziur między poszczególnymi podzakresami pasma.
Dźwięk ma odpowiednia gramaturę, wypełnienie i bardzo przyjemna sygnaturę.
Mój jedyny zarzut to to, że są nauszne i po jakiś 3 godzinach słuchania, przyklepane uszy dają znać o sobie.
Paweł to Ty miałeś zweryfikować, to co twierdzę na temat grania moich Denon AH-D7100.
Zostawiam Tobie uzupełnienie relacji ze spotkania, w tym zakresie. :)

Sprawdziliśmy również pokrótce, jak radzą sobie na Fosteksie, słuchawki: Hifiman HE-5LE, AKG K701, a także Sony MDR-CD100.
Posłuchaliśmy też elektrostatów:  Stax SR-007 MK1 i SR-Λ Signature, na wzmacniaczach: SRM-727A oraz SRM-313.
Paweł potwierdził, że moje elektrostatyki lepiej grają ze wzmacniaczem SRM-313 niż z teoretycznie lepszym, bardziej rozbudowanym SRM-727A. Mnie i Pawłowi bardziej podobało się agresywniejsze granie z SRM-313.
Moim zdaniem, lepszy był też bas i wypełnienie.
Prawie zawsze jestem gotów zamienić muślinową gładkość sopranów, na agresywność i dosadność przekazu z lepszym dołem.
Przy tym, nie odnotowałem jakiś specjalnych strat w kreowaniu przestrzeni czy planów muzycznych.
Biorąc to wszystko pod uwagę, wolę słuchać Staksów na SRM-313.

Focal Clear i Focal Stellia, to w tej chwili moja referencja odpowiednio w śród słuchawek otwartych i zamkniętych.
Gdy mi się wydaje, że na jakiś słuchawkach jest super, hiper, to żeby to zweryfikować, biorę Focale i okazuje się, że to na nich jest tak, jak być powinno. Osobiście wolę granie Stelli, bo mają wyraźnie lepszy dół niż Cleary.
Szczególnie atak i zejście. Reszta jest dosyć podobna, łącznie z przestrzenią.

A teraz do meritum, czyli co wynikło z porównania Questyle CMA Twelve z Fostex HP-A8 Mk2.
W Fosteksie są tylko gniazda słuchawkowe typu jack 6,3 mmm.
Dlatego żeby było sprawiedliwie, słuchawki do Questyle, podłączałem do tego samego typu gniazda.
Dźwięk słuchawek podłączonych przez dużego jacka, był wyraźnie lepszy na Fosteksie.
Przesądzało o tym lepsze wypełnienie i wybarwienie dźwięku oraz głębsze pomruki basowe.
Paweł potwierdził te spostrzeżenia dodając, że dla niego na CMA 12 jest mniej ciała.
Stwierdził też, że według niego, w porównaniu do Fosteksa, dźwięk na Questyle jest taki trochę szaro-tekturowy.
Miałem podobne odczucia. Pojawiło się pytanie, czy tylko wbudowany wzmacniacz w Fosteksie jest lepiej "nastrojony", czy jest też różnica w samych DAC-ach. W Fosteksie są wejścia analogowe, dlatego mogliśmy sygnał z CMA 12 przesłać na Fosteksa wybierając w nim jako źródło dźwięku - RCA. Okazało się, że "strojenie" DAC-a w Fosteksie też jest przyjemniejsze.
Z żalem pomyślałem - no to pozamiatane. Ilość gniazd, zaawansowanie techniczne, to za mało.
Na koniec liczy się uzyskany dźwięk. Od tej pory, w zasadzie słuchaliśmy już tylko na Fosteksie.

Ale Pawłowi cały czas jakoś nie pasowało to, że Focal Clear aż tak bardzo zbliżyły się do Stellii.
Drążył temat, drążył i na koniec podłączył Stellie pod gniazdo XLR w CMA 12.
Posłuchał z 15 sekund i z kamienna twarzą oddał mi słuchawki.
Mnie wystarczyło jakieś 5 sekund, żeby ściągnąć je z głowy i z zadowoleniem oświadczyć.
Jednak to Questyle CMA Twelve zostaje!!! :-)))
Dźwięk uzyskany na Stelliach z CMA 12 po XLR, nie pozostawia żadnych wątpliwości, gdzie jest lepiej.
Barwa, wypełnienie, ciało (jak to określił Paweł) zdecydowanie i bardzo wyraźnie na korzyść Questyle.

Mimo to trzeba powiedzieć, że Fostex HP-A8 Mk2 to interesujące urządzenie.
Gra bardzo przyjemnie i moim zdaniem, dźwięk z gniazda 6,3 mm jest lepszy niż z tego samego gniazda na CMA 12.
Dla ciekawych tego urządzenia dołączam jego recenzję (https://www.infoaudio.pl/test/1235,fostex-hp-a8-mk2).
Wydaje mi się trafna i nie widzę specjalnie, jakiegoś powodu do polemiki z nią.

Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: majkel w 15-01-2020, 09:50
No cóż, jakoś tak jest z niektórymi słuchawkami, że znacząco lepiej grają z sygnałem symetrycznym i próby obejścia tego zjawiska to praktycznie strata czasu i/lub pieniędzy. Ja już tak ponad trzy lata siedzę na XLRze, co oczywiście nie przeszkadza rozwijaniu tego, co pod jacka, bo są takie słuchawki, które nie każą myśleć o balansie, gdy grają z jacka.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: nsk w 15-01-2020, 19:38
Albo Questyle gra lepiej po XLR.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: -Pawel- w 16-01-2020, 08:00
Paweł to Ty miałeś zweryfikować, to co twierdzę na temat grania moich Denon AH-D7100.
Zostawiam Tobie uzupełnienie relacji ze spotkania, w tym zakresie. :)
Fakt, zapomniałem o nich wspomnieć. A więc podobnie jak kiedyś stwierdziłem w przypadku modelu D7000, wygrzane i dobrze napędzone D7100 są słuchawkami raczej jasnymi, z mocnym i szybkim basem i efektownie rozciągniętą jak na słuchawki zamknięte sceną. D7000 z pamięci były nieco bardziej zwiewne i wydawały się mieć nieograniczoną przestrzeń, D7100 są natomiast już lepiej wyważone i schodzą bardzo nisko, dzięki czemu można ich używać z szerszym repertuarem. Porównując je bezpośrednio do Stelli wydają się być bardzo jasne, jednak po chwili przyzwyczajenia ich balans nie zwraca już na siebie uwagi.
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Karol w 16-01-2020, 14:30
Ja tam ich nie odbieram jako jasne, ale nich Ci będzie. :)
Tytuł: Spotkania słuchawkowe
Wiadomość wysłana przez: Vinyloid w 16-01-2020, 15:39
Przeważa w nich czarny z brązowym, czyli są ciemne.