Audiohobby.pl
Audio => DIY => Wątek zaczęty przez: lancaster w 08-09-2011, 21:27
-
Może mała rozgrzewka Panie trenerze ?:-)
-
No zacznij wreszcie.
-
Pojemność wejściowa 1nF u mnie wywołuje niesmak wstępny.
-
Mam ochotę na pogadanie o tym,ale badź łaskaw odpowiadać.Co złego jest w kondensatorze wyjsciowym twoim zdaniem?
-
Chodzi o to,że psuje dźwięk.Kondensator elektrolityczny przez który płynie sygnał pogarsza jakość w stopniu koszmarnym niezależnie od metalu z którego go wykonano(glin,tantal,niob) oraz firmy,która go wykonała.Zawsze pogarsza.
-
Zastąpienie kondensatora wyjściowego za pomocą zasilania symetrycznego i DC servo wydaje się pozornie tylko wyjściem z sytuacji.Po raz kolejny przypominam,że tylko ograniczony pseudoelektronik nie widzi tego,że składowa zmienna sygnału zamyka się poprzez kondensatory zasilaczy,oczywiście elektrolityczne,co tak samo spieprzy dźwięk.Skoro dźwięk i tak ma być spieprzony to chyba lepiej pozostać przy kondensatorze szeregowym,który przy okazji zabezpieczy głośnik od składowej stałej w razie awarii.Zastosowanie symetrycznego zasilacza,ani nie prowadzi do poprawy jakości brzmienia,ani nie obniża pasma przenoszenia w dół.Pasmo przenoszenia jest limitowane od dołu pojemnością kondensatorów zasilacza.Herezje?Nie,..to prawo Kirchhoffa...czy jakoś tam.
-
Moje wszystkie obserwacje i doświadczenia wykazują olbrzymi negatywny wpływ elektrolitów na jakość brzmienia.Budujcie tak,aby składowa sygnałowa nigdzie w całym układzie nie zamykała się przez elektrolit.Doznacie olśnienia. Albowiem trzy są sprawy szkodzące w zbliżonym stopniu dobremu brzmieniu:elektrolity,siejący zasilacz i NFB.
-
>> almagra, 2011-09-08 22:39:03
>> składowa zmienna sygnału zamyka się poprzez kondensatory zasilaczy
No to może układ mostkowy? Wtedy teoretycznie przy pełnej symetrii przez zasilanie nie popłynie składowa zmienna.
-
Brawo!Mostkowy i to w kl.A!
-
Wartość pobieranego prądu z zasilacza bedzie const.
-
Składowa zmienna nie płynie przez żaden elektrolit.
-
>> zagra, 2011-09-09 07:39:58
>> mostkowanie nie zawsze jest odzwierciedleniem symetrii
Każde dwa elementy różnią się parametrami (mówiąc prosto - mają różne charakterystyki/wykresy). Im więcej elementów w torze tym trudniej stworzyć dwa tory (np. w przypadku układu mostkowego) zachowujące się identycznie. Jeśli gałęzie mostka będą się zachowywać różnie, to wspólnie na obciążeniu wygenerują dodatkowe zniekształcenia.
Niestety nie mam wiedzy by to oszacować a tym bardziej policzyć.
Z obawy przed niezrównoważeniem dynamicznym takiego mostka, swego czasu wymyśliłem układ, który można by nazwać wzmacniaczem z "fantomowym obciążeniem". Idea byłaby bardzo prosta. To zwykły układ mostkowy w którym jedna gałąź pracuje na obciążenie użyteczne (głośnik/słuchawki włączone między wyjście gałęzi a masę) a druga gałąź, pracująca w przeciwfazie) zasila obciążenie bierne (najlepiej drugie identyczne jak to użyteczne)
Takie rozwiązanie pozwoliłoby uniknąć wad niezrównoważenia układu mostkowego i zminimalizować (albo wręcz usunąć) wpływ kondensatorów elektrolitycznych w zasilaczu, bo składowa zmienna sygnału byłaby mocno zredukowana gałęzią pracującą na obciążenie bierne.
Niestety również i tu nie potrafię oszacować o ile zmniejszył by się wpływ składowej zmiennej gdyby w gałęzi obciążenia biernego był podłączony zwykły opornik (a tak byłoby najekonomiczniej).
Takie rozwiązanie jest jednak mocno nieekonomiczne. Ale skoro fantazjujemy audiofilsko to można sobie wyobrazić osobę, która używa "fantomowy wzmacniacz" i dwie pary "sparowanych" słuchawek np. Grado PS1000 albo T1, z których jedną również podłączoną trzyma w szufladzie jako obciążenie bierne ;)
-
Zauważyłeś,że stała składowa na głośniku może dać poprawę brzmienia,czy źle zrozumiałem?
-
A miłeś kontakt z V-fetami ?
-
A jaka rasa?a jak sie wabi?
-
@zagra
Mały OT. Kiedyś już ktoś cię pytał ale za cholerę nie mogę znaleźć. W czym rysujesz schematy bo są bardzo charakterystyczne?
-
Zagra,mnie nie chodzi o popularne V MOSy,ale o dedykowane do audio V FETy,których produkcje zarzucono mimo doskonałych cech brzmieniowych ze względu na koszty technologii.
-
A tam pojemności wejściowe poniżej 100pF mogą być,plus triodowa charakterystyka.V fety są jak dotychczas jedynymi elementami,które mogą konkurować z lampami.
-
Ale ostrzegam przed zakupami u żółtków! Wcisną ci zwykłego MOSfeta z odpowiednim nadrukiem w zależności od tego co sobie życzysz.Miałem taki przypadek.Dziecko z omomierzem potrafi to sprawdzić,ale idioci próbuja i tak orżnąć.
-
Śmiem wątpić ponieważ gra to poprzez elektrolity.Wyeliminuj wpływ elektrolitów,wtedy zagra.
-
Prąd głośnika płynie przez te elektrolity,czy to sie komu podoba,czy nie podoba.One sie przeładowuja przez głośnik i niszczą wszystko to co udało sie ugrać w całym torze.
-
Chodzi mi o działanie przeciwsobnej komplementarnej końcówki z zasilaniem symetrycznym w której kondensatory elektrolityczne uczestniczą w przewodzeniu sygnału płynącego przez głośnik.
-
Chyba się nie rozumiemy.Jak włączony jest głośnik?
-
Dotyczy to każdego niemostkowego wzmacniacza z zasilaniem symetrycznym.
-
W każdej końcówce klasycznie wykonanej elektrolity zasilacza,oprócz filtracji tętnień zasilania zamykają obwód sygnału głośnikowego,a to odbija się niekorzystnie na jakości brzmienia.Co z tego że w zwrotnicy głośnikowej zastosujesz najlepsze brzmieniowo kondensatory skoro sygnał i tak płynie przez szeregowo włączony elektrolit zasilacza?
-
Kim ja jestem,twoim zdaniem?
-
Znaczy z czym się nie zgadzasz?Z tym,że obwód składowej zmiennej zamyka się przez elektrolity,czy z tym,że elektrolity szkodza w audio?
-
Pytam o konkretne sprawy.Skoro podajesz,że mnie kojarzysz to może kiedyś rozmawialiśmy i chciałbym też to wiedzieć.A to co piszę to nie są słowne przepychanki,ale wskazówki wynikajace z elementarnych podstaw elektroniki,które służą temu,aby zrobić coś lepszego od konwencjonalnego układu wzmacniacza,a raczej temu służy założony wątek o tranzystorze mocy?P.S.Cholernie ciężko mnie zagiąć w elektronice,ale jak się komuś uda to jest to dla mnie bardzo inspirujące.
-
Kondensatory elektrolityczne są niezbedna w układach tranzystorowych wyłącznie ze względów gabarytowych i cenowych.Trudno sobie wyobrazić baterię 100 kondensatorów foliowych po 100mikro,ale efekt byłby spektakularny.
-
Wpływ kondensatorów elektrolitycznych można zminimalizować tylko w takim układzie wzmacniacza w którym prąd pobierany z zasilacza jest stały w funkcji mocy wyjściowej.
-
Kondensator w klasycznym układzie wzmacniacza limituje dolną częstotliwość graniczną pracy i nie można go zmniejszyć.Kondensator jest szeregowo włączony z głośnikiem jeżeli będzie za mały to nie będzie basu.
-
Gdyby tak było jak piszesz życie konstruktora byłoby piękne.
-
Wzmacniacz mostkowy w kl.A.
-
Albo przeproszenie traf głośnikowych i pracę tranzystorów z małym prądem,a dużym napięciem.Nie bedą wówczas wymagane duze pojemności i da się użyć dobre duże kondensatory.P.S.Odsłuchy dowodzą wyższości brzmieniowej dobrego trafola nad kondensatorem elektrolitycznym.
-
Dzięki dużemu napięciu zasilającemu,oczywiście w granicach dopuszczalnych,ZAWSZE uzyskuje sie dodatkowo poprawę liniowości!!!
-
A taki trafol to nie musi mieć wcale dużo zwojów,bo oporność wewnętrzna tranzystora jest wiele rzędów mniejsza niż lampy.
-
Kondensator poprawiający kształt sinusoidy? Jest histereza dielektryczna i o żadnym poprawianiu nie ma mowy.Poprawianie sinusoidy,czyli filtracja wyższych harmonicznych to nie jest objaw niczego dobrego,tylko ograniczenia pasma od góry!!!Taki układ to pewno i z prostokata zrobi sinus.
-
Odsłuchowo trafol wypada lepiej,pomijając przyczyny.
-
>> almagra, 2011-09-09 15:50:23
>> odsłuchy dowodzą wyższości brzmieniowej dobrego trafola nad kondensatorem elektrolitycznym.
A Nelson Pass, którego dokonania można łatwo śledzić w internecie, napisał w opisie do Zen v8:
"If you think that a capacitor is not an improvement over a transformer, then you’re welcome to your opinion"
I bądź ty tu człowieku mądry kto ma rację. :-/
>> zagra, 2011-09-09 15:58:25
>> Co do samych kondensatorów , jeżeli są na wyjściu , to kondensator może dostać pogibany
>> kształt sinusoidy a odda ją w ładniejszej postaci od tego co dostał.
A skąd biedny kondzior ma wiedzieć, że "pogibany" kształt nie ma być pogibanym właśnie? Po cholerę go "upiększa"?
By pociągnąć propozycje dalej. Proponuję usunąć kondensatory z toru wogóle (propozycja zagry ma ich co najmniej 4 w kanale) dając opampy. Dodatkowo zyska się możliwość kształtowania brzmienia poprzez dobór odpowiednich kości.
-
Podczas konstruowania wzmacniaczy słuchawkowych bardzo ostro wychodzą w odsłuchach wszelkie mankamenty wzmacniacza gdyż słuchawka jest na tyle szczegółowa,że nie zamazuje obrazu.Zaręczam,że trafol przebija każdy elektrolit pod względem mikro i makrodynamiki.Dopiero zastosowanie naprawdę dobrych kondensatorów niepolarnych powoduje niewielką poprawę w stosunku do trafola i to też więcej w temacie gustu,a nie obiektywnej poprawy.
-
>> zagra, 2011-09-09 16:17:38
Kości są wolniejsze , fetami można szerzej kombinować.
Poza tym chodzi o harmoniczne , tu tylko trzy typy kości są godne pojedynczych jfetów.
Jakie?
-
Zagra,racja,że lepsze dobre kondy między tranzystorami niż operacyjniak,zwłaszcza,że pojemności nie musza być duże ze względu na oporność wejściowa fetów i można zastosować dobre kondensatory.
-
Ale kondy w zasilaniu tudzież musza być nieelektrolityczne,gdyż sygnał zamyka się też przez nie tak samo jak ten głośnikowy!!!
-
Zagra,jakie teoretyzowanie?Ja dzielę się empirią,którą staram się opowiedzieć wam z użyciem ogólnie rozumianych pojęć technicznych i zjawisk fizycznych.Sam będąc wciąż na tropie Świętego Graala udzielam rad o tym jakie sprawy szkodzą i dlaczego.Póki co szukam i żadnego schemaciku nie podrzucę ponieważ go jeszcze nie ma we wszechświecie.
-
Mnie nie satysfakcjonuje efekt działania takich urządzeń.Szukam i znajduje lepsze rozwiązania i nadal jeszcze udaje mi się coś poprawić,nawet w sprawach z pozoru nieistotnych.Twoja postawa jest zabawna.Zwłaszcza przekonanie o złapaniu pana Boga za nogi,przez to skąd inąd poprawnie skonstruowane urządzenie.
-
Ja próbuję was zainspirować do własnego myślenia,a nie potraktować jak debila i podać schemacik,czego się usilnie domagasz.Udział w forum traktuję jako swoistą burzę mózgów.Lubię polemizować,ale tylko kiedy doświadczalnie stwierdzam wyższość pewnych koncepcji nad koncepcja rozmówcy.
-
Mam 4 szt. LU1014 - coś bym sklecił - klasa A może być, prąd 1,5A wystarczy czy trzeba go molestować większym?
Ze względu na ilość u mnie mostkowanie odpada :(
A na przepływanie sygnału przez elektrolit jest rozwiązanie zasilacz stabilizowany z MKP na wyjściu.
--
GNAKED
-
>> almagra, 2011-09-09 18:15:15
>> Mnie nie satysfakcjonuje efekt działania takich urządzeń.Szukam i znajduje lepsze rozwiązania
Czy mógłbyś się podzielić tą wiedzą?
-
>> GNAKED, 2011-09-09 19:11:33
>> klasa A może być, prąd 1,5A wystarczy czy trzeba go molestować większym?
Jak do słuchawek to wystarczy i 0.1A
-
zawsze chciałem ich spróbować do paczek podpiąć, a przy stabilizacji, to im wiecej pądu tym trudniej zrobić zasilacz, żeby nie puszczał za dużo śmieci.
-
>> GNAKED, 2011-09-09 19:30:09
>> zawsze chciałem ich spróbować do paczek podpiąć, a
Jak chcesz pogonić za pomocą LU1014 kolumny to zerknij na art N.Passa - Zen v8 (JFET). Tam w sprytny sposób Pass "obchodzi" ograniczenia napięciowe i strat mocy dla LU1014 przy zachowaniu jego zalet. Niestety używa tam kondensatorów na wyjściu.
-
Zapomniałem dodać, że Zen v8 to czysta klasa A Single Ended.
-
No dawno nie miałem Pass-a w domu może czas posłuchać ciepełka od nowa :) mam, znalazłem prasowankę V9 /F3 :D
zobaczymy co jeszcze po pudełkach się znajdzie.Tam szły parowane fety?
:)
-
Na pewno nie interesują mnie pojedynki na "kto ma dłuższego". Za to jestem chętny nie tylko do aktywnego rozwijania wątku ale i też materializowania pomysłów. Jakieś LU1014 się u mnie znajdą na eksperymenty.
Na początek chciałbym je podobierać w pary albo i kwarty. Potrzeba zatem prostego układu "pomiarowego", który nie tylko dobierze Igs ale i powinien IMO pomierzyć charkę w kilku punktach.
-
>> zagra, 2011-09-11 13:53:09
>> No i nasuwa się pytanie , męczymy se czy push pull czy balanced push pull ?
Jestem otwarty na propozycje. Moje doświadczenie elektroniczne DIY audio jest niewielkie więc się nie będę mądrzył. Z drugiej strony push-pulla (Lehmanna) już mam i chętnie bym posłuchał jak zagra układ mostkowy szczególnie, że jest to droga do eliminacji wpływu elektrolitów w torze akustycznym, czyli jakby nie było pewna nietypowość i szansa na zminimalizowanie wpływu wzmacniacza na kształtowanie brzmienia.
-
>> zagra, 2011-09-11 14:03:37
>> Quasi output czy typowe 2 x N w pionie , symetryczne zasilane ?
Bardzo podobał mi się, ze względu na prostotę, układ na LU1014 jaki zamieściłeś kiedyś w wątku o "prostych wzmacniaczach", czyli wyjście na dwóch tranzystorach z których jeden pracował jako źródło prądowe (follower?). Zanim powstał ten wątek myślałem by "umostkowić" ten układ właśnie po to by wyeliminować wpływ elektrolitów z zasilania (czyli tak jak to pokazałeś na 3 stronie wątku).
Jednak z powodu braku motywacji (posiadam Lehmanna) i braku pomysłu jak zabezpieczyć wyjście układu przed napięciem stałym (to dla mnie konieczność z uwagi na baaaardzo drogie, z mojego punktu widzenia, słuchawki jakie używam) projekt zakończył na półce "kiedyś_tam".
-
>> zagra, 2011-09-11 14:14:12
>> Jakoś nie mam przekonania do czystej klasy A jeżeli chodzi o moc.
Akurat dla słuchawek to nie jest problem. No chyba, że rozmawiamy o wzmacniaczu do paczek.... Wolałbym jednak nie. Inna skala, inne problem, ot choćby kosztowe (zasilanie, radiatory, itd).
-
Witam.
Podbijam temat, z racji zainteresowania nim.
Czytając od początku sam nie wiem, czy autor chce zrobić wzmacniacz do kolumn, czy do słuchawek.
Pozdrawiam.
-
Zagra masz za pewne na myśli takie 16ohmowe/95dB< zestawy głośnikowe
Nie zapytam kiedy ew. podesłałbyś taki preamp do testu, bo w tej chwili ze swojej naiwności ewentualnie się nabijam, ale daj znać jak w którym sklepie w PL stanie Twój przedwzmacniacz wysterowujący większość zestawów głośnikowych..
-
No to jest normalny wzmacniacz mocy a nie żaden dedykowany preamp słuchawkowy.
Dla mnie wzmacniacz słuchawkowy to moc max 2-3W dla 32ohm i z 0,5A bo po cholerę więcej ?
-
@lancaster - proste. Niedawno przypadkiem zaobserwowałem ciekawe zjawisko - wzrost szumu obecnego przy odbiorze słuchanej muzyki daje wrażenie większej naturalności i stopienia z otoczeniem. Słyszalność mikro-detali oczywiście spada, ale... robi wrażenie. Jednym ze sposobów na podniesienie poziomu szumów jest znaczne przegięcie z zapasem mocy. Im więcej prądu (jałowego) zapieprza przez końcówkę mocy, tym bardziej ona szumi, a im ona mocniejsza (więcej krzemu), tym więcej prądu jałowego można puścić, itd.
-
Nie pozostaje nic innego jak sprawdzić odruchowo jak taki wzmacniacz do kolumn się sprawdza w roli słuchawkowca.
Znając temat i włączone migacze dalsza dyskusja to czysta beletrystyka. Dla mnie 20-30W dla 2ohm na słuchawki .....możliwości nie powiem, na tej zasadzie można sobie podpiąć Krella FPB przez rezystory i mamy pewnie kilowat - to dopiero sa możliwości.....możliwości matką wynalazku.
-
Bo nie jesteś konstruktorem ?
-
Czy słuchawkowiec, czy do kolumn, to byłby ten wzmak oparty o schemat z trzeciej strony ?
-
Zagra, jak dla mnie Twoje opowieści o 20-30W wzmakach potrzebnych do napędzenie słuchawek, o wzmacniaczach słuchawkowych napędzających większość kolumn(jeśli maja być "dobre") to czyste sci-fi...
Nie słuchałem, może bym się przekonał jakbym posłuchał, ale dla jasności - nie liczę na to, ze poza gadkami na forum cokolwiek w tym temacie uda się zorganizować. Żadne ze znanych na rynku wzmacniaczy słuchawkowych bez względu na cenę nie mają mocy o jakich piszesz. Są one zwykle o rząd albo i dwa wielkości mniejsze i az nadto wystarczające.
-
...co tu jest do nierozumienia ? Podajesz moce wzmacniaczy słuchawkowych idące w dziesiątki W, piszesz że amp słuchawkowy powinien napędzić większość kolumn...
Praktyka mówi, ze nikt nie produkuje takich ampów słuchawkowych...
"Posłuchasz i zrozumiesz.... chyba." zależy jak będzie grało, jak średnio to tylko się przekonam, że teoria zgadza się z praktyką :-)
Jesteś za 2 tygodnie (26-30.09) dostępny ?
-
Zagra, prosty temat będziesz w tym okresie na miejscu, czy masz inne zajęcia ?
Co tu pisać na PW ? Jak chcesz to odpisz na PW :-)
-
Zrobiłem dwa niemal identyczne wzmaki, poza wydajnością układów wyjściowych - jeden zasilany 12V, 300mW mocy dla 32 omów, drugi zasilany 24V i moc około 2W dla 32 omów. Na Grado PS1000 nie było słychać absolutnie żadnej różnicy, w tzw. kontroli, dynamice, transjentach, itp. Szumieć też żaden nie szumiał. Stąd jestem zwolennikiem urządzeń szytych na miarę. Ekologia, miejsce na biurku, chłodniej w pokoju, licznik prądu wolniej biegnie, itp. ;)
-
...może dopiero przy 30W słychać majkel :-)
Zagra, nie mam potwierdzenia terminu.
Pozdrawiam
-
Zagra mi naprawdę nie przeszkadza, ze robisz te swoje 30W wzmacniacze słuchawkowe.
Ja za to w Twoich wpisach widzę nutkę sci-fi. Zawsze byłem fanem gatunku, ale tylko w dobrym wydaniu.
Tak jak pisałem daj znać czy będziesz na miejscu i chętnie się "nawrócę"....a przynajmniej poznam Twój punkt widzenia. Na razie wydaje się to co najmniej dziwne....no ale geniusze są często niezrozumiani, wiec spoko.
Dla mnie do napędzenia słuchawek 0,5W to i tak nadmiar....10-30W to abstrakcja, niemniej przyznaję, ze taki "słuchawkowiec" kolumny napędzi...nie wiem czy "większość" ale całkiem sporo.
-
Lepszy będzie ten układ, który lepiej zabrzmi w danym systemie.
Czy zaproponowany przez Ciebie w tym wątku preamp popędzi większość kolumn na rynku (czyli wg. definicji jest "dobry") ?
...może się nie znam ale nie wygląda na to....