Audiohobby.pl
Audio => Muzyka => Wątek zaczęty przez: alghar w 27-03-2009, 23:39
-
DIANA KRALL, czy jest duża różnica w jakości dzwięku pomiędzy wydaniem USA a krajowym ?
-
Żadna.
Ale to taka epokowa plyta, jak "Kind of Blue", nieprawdaż?
Warto poczekać na 180-gramowe vinyle i japońskie wydania. Może nawet MFSL sie obudzi i da taśmę prosto ze studia= na super-złotym dysku.
Diana Krall... ach...
-
Wydania na USA , innych wykonawców róznia sie jakościa dzwieku na cd , a Krall ? opłaca sie dopłacić i kupic cd z USA ?
-
To bardzo zabawna sytuacja,amerykany często twierdzą,że wydania europejskie są ciekawsze brzmieniowo.
-
Może zorganzować akcję wymiany ?:)
-
lancaster-> masz rację:)))
Tak wielką artychę trzeba mieć na dobrym wydaniu.
-
Zydelek, czepiasz sie tych kobiet w muzyce jakby jakies bebe by;y.
A to Cassandra, a to Krallowa...a niech tam sobie produkuja.
Osobiście Cassandry twórczosć cenię.
Diana nie w moim typie zupenie....choc da sie posluchac - bez przesady.
Ile to ja razy słyszalem jakies porownania np. japonskich wydan z klasycznymi europejskimi i poza tym że japońce wydawaly sie "wyczyszcone" to nie czuję absolutnie żadnej potrzeby słuchania muzy z takich remasterow :)))
Albo mi sie repertuar podoba albo nie. I żadne techniki rasowania bitów na plycie niespecjalnie mnie interesuja....tym bardziej że poroananie takich plyt bylo czasami dyskusyjne....coś jak z K2. Sam na początku sie na to nabrałem.
Osobiście sie nie podniecam, a dla Krallowej akuratnio tym bardziej...no chyba że to krajowe wydanie jakoś wyjątkowo skaszanione ?
-
Nie czepiam się.
Słuchanie plum plum i zawodzenie pań pretendujących do miana artystek audiofilskich uważam za bezguście muzyczne. Każda wystawa, każdy pokaz jest psuty i kaszaniony takimi plytami.
-
A to sie zgadza niestety.
Dlatego w celach bycia na tego typu imprezach dla samego tam przebywania bylem 2 razy pewnie z 10 lat temu i dalem sobie spokój do czasu pojawienia sie innych dobrych powodow :)
....prezentacja KAiM/AS i Wlodka Senicza rok później.
I tak uwazam że audiofil ten raz/dwa razy powinien się przemowc i wiasc udzial w takiej imprezie nawet jezeli poza samplerami niewiele na niej poslucha
-
Niejaki Piotr Iwicki dał rozentuzjazmowaną recenzję Quiet Nights Diany Krall, "jazzowy majstersztyk". Lubię jazz, lubię wokalistki jazzowe. Krall nigdy ścierpieć dłużej nie mogłem, ale myślę, może coś wydusiła z siebie. Poszedłem do sklepu posłuchać..... gdzie tam jazz?? Ona śpiewa jak zawsze, inaczej pewnie nie umie, ciągle ten sam rytm, taka melorecytacja, a podkład -- orkiestra symfoniczna!! typowa w jazzie, plus ni przypiął ni przyłatał sekcja rytmiczna -- brzmi jak jaki Rubik, tylko tak cichutko te smyczki ciągną, delikatnie, legato, jak na śmierć Breżniewa. Co za kicz koszmarny! Piotra Iwickiego zapamiętam za marnowanie mi czasu.
-
Jeden lubi Dianę Krall, inny Vandermark 5, a jeszcze kto inny - jedno i drugie. Nie rozumiem tych Waszych podziałów co jest dobre, a co złe - co jest jazzem, a co nie. IMO dobre jest to co nam się podoba, a mówienie (pisanie) o tym, że coś jest "kaszaną" uważam za co najmniej mało eleganckie. Muzyka jest jedna. V-tt
-
Mówiąc brutalnie, w płycie najnowszej DK nie słyszałem muzyki, ale czuć było usilne myślenie, aby sprzedać płytę, dając każdemu cosik z czym się będzie mógł utożsamiać. Sekcję rytmiczną z jazzu, Krall która jazz śpiewała, orkiestra symfoniczna, intymne kawałki, ciche upojne granie, etc. Ja to nazywam kiczem. Gdyby pan recenzent napisał, normalna komercyjna muzyka, tobym się nie wybrał słuchać. Ale on napisał, świetny jazz.
Dlatego aczkolwiek zgodzę się, że z gustami się nie dyskutuje, to nie zgodzę się, że muzyka jest jedna. Ja bym tej płyty nie nazwał muzyką. Nazwałbym składanką pieniężną.
A DK mnie nudziła. Po prostu. Sądziłem, że teraz będzie mniej nudno. Nudziła mnie też Melua, etc. Słucham za to z przyjemnością Viktorii Tolstoy. Aby moje gusta były klarowniejsze (o ile to kogo obchodzi).
-
A, pardon, nie wiem czy to najnowsza płyta. Nie śledzę. Ale nazywa się Quiet nights.
-
Śpiewające Panie a jest ich kilka i zachwycanie się tego typu muzyką to muzyczny brak dobrego gustu. To tak samo jak białe skarpetki od butów sportowych założyć do fraka czy smokingu:)
-
>> Zdezorientowany_3P3, 2009-03-29 22:45:59
Śpiewające Panie a jest ich kilka i zachwycanie się tego typu muzyką to muzyczny brak dobrego gustu.
Przyznam, że wolę śpiewające Panie od śpiewających Panów :)
Jak pójdę w środę na koncert P. Barber to oczywiście założę białe skarpetki do garnituru :-)
-
Nie zapomnij tylko różowego kapelusza założyć i pawiego piórka w dupę sobie wsadzić. Będzie pasowało:)
-
>> Gustaw, 2009-03-29 23:00:55
>Przyznam, że wolę śpiewające Panie od śpiewających Panów :)
Brawo! :) Widzę, że każdy chce być bardziej papieski od papieża. A raz na jakiś czas fajnie lubię sobie Dianę zapodać i to żaden wstyd, a kupę ludzi zaczyna zabawę z jazzem właśnie dzięki niej.
Właśnie sobie tę płytę słucham i przyznam że jest bardzo podobna do The Look of Love z 2001 roku. Dziecko mi przy niej elegancko zasypiało i było super :).
Pozdrawiam
-
>> Zdezorientowany_3P3, 2009-03-29 22:45:59
Śpiewające Panie a jest ich kilka i zachwycanie się tego typu muzyką to muzyczny brak dobrego gustu. To tak samo jak białe skarpetki od butów sportowych założyć do fraka czy smokingu:)
Zde..._3P3,
co to jest "muzyczny brak dobrego gustu" ?
Jeśli kiedykolwiek będzie Ci dane być na koncercie Patricii Barber albo Cassandry Wilson, to juz wiecej takich głupot nie napiszesz. Mnie sie udało i powiadam Ci - to był Jazz, przez duże JOT, a nie jakieś tam popierdółki.
Jazz nie zaczął się od "Ascension" ani nie skończył na pierdzitrąbach grających w Alchemii.
-
Quiet Nights [Polska cena] 31,50zł Nr katalogowy:
1798110 , Quiet Nights 54 zł Nr katalogowy:
1793110 ten sam sklep , a czym się różnią jeszcze ?
-
Na pewno nie różnią się dźwiękiem, a raczej tylko poligrafią i ewentualnie jakością opakowania. Kupiłem wersję PL.
-
>violett
a skąd masz pewność, że nie różnią się dźwiękiem?
---------------------------------------
wyprzedaż kolekcji rosyjskich słuchawek orthodynamicznych - Echo TDS-16, Echo H16 oraz Elektronika TDS-5.
-
ta wersja droższa ma więcej piosenek ?
-
>> szwagiero, 2009-04-01 10:15:34
>violett
a skąd masz pewność, że nie różnią się dźwiękiem?
Szwagiero, oczywiście na podstawie konsensualnego kryterium prawdy. Moim celem było dostarczenie aparatury logicznej pozwalającej na zdefiniowanie i analizę konsensualnego kryterium prawdy. Zaproponowana analiza ujmuje zgodę powszechną jako szczególny przypadek zgody większości. Zdania o uznawaniu zostają przetłumaczone z języka naturalnego na język logiki predykatów pierwszego rzędu z dodanym kwantyfikatorem większości zdefiniowanym w aparaturze kwantyfikatorów uogólnionych. Język ten otrzymuje interpretacje w modelach: standardowym, czuciowym i semiczęściowym. Przejście pomiędzy modelami podyktowane jest dążeniem do zgodności z intuicjami dotyczącymi uznawania, prawdziwości i większości. Wnioski natury logiczno-filozoficznej: 1) zasada biwalencji nie zachodzi w związku ze wspomnianymi powyżej intuicjami, które decydowały o kształcie i modyfikacji modeli, w których kryterium jest definiowane; 2) niemonotoniczność kryterium ma swe źródło w logicznej charakterystyce kwantyfikatora większości; 3) wybór zakresu stosowalności kryterium zależy od naszych preferencji filozoficznych. Wyjątkiem są tu zdania orzekające uznawanie przez większość innych zdań.
Po tej krótkiej analizie logicznej zdecydowanie doszedłem do wniosku, że te dwie wersje nie mogą się różnić dźwiękiem. Ale to chyba naturalne i całkowicie logiczne? ;)