Audiohobby.pl
Audio => DIY => Wzmacniacze => Wątek zaczęty przez: JaKub92 w 24-06-2026, 23:21
-
Ostatnio naprawiałem kumplowi selektor wejść w tym oto wzmacniaczu. Pierwszy raz spotkałem się na żywo z takim rozwiązaniem...
Ale o tym za chwilę. Po zakończeniu naprawy posłuchałem go i o ile do tej pory żaden Pioneer nie porwał mnie swoim graniem, to przyznam, że przy tym kopara mi lekko opadła. Wzmacniacz gra żywo, dynamicznie, bas schodzi nisko i jednocześnie gra mięciutko, dźwięk ładnie idzie na boki - po prostu chce się go słuchać :) Obsłuchałem na różnych rodzajach muzyki - od spokojnego grania typu balladki z płyt Kuschel Rock, muzykę elektroniczną, po heavy/thrash metalowe łojenie - i w żadnym wypadku złego słowa na niego nie powiem. Moim zdaniem jest zdecydowanie uniwersalny.
-
Ale do rzeczy. Oto selektor wejść. O ile na pierwszy rzut oka może wyglądać strasznie, to jego czyszczenie i naprawa nie są same w sobie straszne. Gorzej z dostaniem się do niego...
-
Stare zębatki dosłownie rozsypały się w palcach przy rozbieraniu przełącznika. Na szczęście na alegroszu są dostępne zamienniki.
Każdy z czterech przełączników należy wyjąć i wyczyścić w środku (ten okrutnie przerywał i z tego powodu do mnie trafił), po czym ustawić w takiej samej pozycji i włożyć na miejsce. Są znaczniki na kółkach.
-
Z uwagi na to, ile jest przy tym lutowania, oraz składania, żeby sprawdzić poprawność działania przełącznika - należy zrobić to pewnie - raz, a dobrze. Mi się na szczęście udało.
Ale tutaj uwaga z mojej strony: płytka na której zamontowany jest selektor, wchodzi zaraz za tą blachę widoczną na foto. Gdyby dało się ją po prostu odkręcić - byłaby bajka i naprawa zajęłaby znacznie mniej czasu. A tutaj trzeba odpiąć naprawdę masę rzeczy, żeby udało się tą płytkę wyciągnąć :/ Blacha niestety jest zagięta na dole i na jej dolnej części zamocowana jest druga płytka. Szkoda, że producent nie pomyślał o zrobieniu dwóch oddzielnych blach - tak, żeby każdą można było w razie potrzeby zdjąć - to zaoszczędziłoby sporo roboty serwisantom, oraz ograniczyłoby ewentualne uszkodzenia złączek lub nawet samej płyty - są niestety te złączki, które się naciska i wychodzą luźne przewody, które łatwo się wyginają, a do wciśnięcia blokady trzeba użyć dość dużo siły i trzeba uważać, żeby nie uszkodzić płytki - strasznie upierdliwe... Poza tym jest tam na tyle ciasno, że do niektórych złączek ciężko się w ogóle dostać.
Jest także druga opcja - wyciągnięcie całego bloku, razem z tą blachą - a to wiąże się z równie czasochłonnym i upierdliwym demontażem frontu.
Pierwszy raz miałem do czynienia z taką konstrukcją, ale na szczęście udało mi się od kopa.
-
Solidny i całkiem ładny sprzęt.
Ale naprawa tego sektora wygląda na trudną. Świetna robota tym bardziej!